„Dosyć masz łaski mojej, albowiem moc w słabości doskonalszą się staje”
Drodzy wierni,
Dziś jest niedziela sześćdziesiątnicy, nazwana tak, ponieważ jest sześćdziesiąt dni przed Wielkanocą. Święta Matka Kościół ma dla nas dzisiaj dwie wielkie lekcje o potrzebie łaski i konieczności naszego z nią współdziałania.
Dziś jest też święto świętego Pawła Apostoła a kościołem stacyjnym w Rzymie jest bazylika świętego Pawła za Murami. Czytamy w lekcji dzisiejszej Mszy o wszelkich cierpieniach, jakie zniósł św. Paweł. A dziś radujemy się jego chwałą w niebie.
A w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus poucza nas przypowieścią o siewcy. Słowo Boże jest zasiewane w naszych sercach i w niektórych przynosi plan stokrotny. W św. Pawle widzimy właśnie taką duszę, która przyniosła plon stokrotny. Duszę, która współpracowała z łaską, która wydała owoc w cierpliwości.
Pan Jezus jest Tym, który zasiewa ziarno swojej nauki. Daje swoja łaskę, daje ja darmo, jak ten co zasiewa pole. Ziarno jest rzucane wszędzie, gdzie może wzrosnąć. Przyszedł aby nauczać każdy naród, każdego pojedynczego człowieka, co muszą robić, aby osiągnąć wieczne życie. I daje im siłę aby je osiągnąć poprzez łaskę uczynkową. Jest tak wspaniałomyślny. Oddaje nawet własne życie aby pokazać jak nas kocha. Chce aby wszyscy ludzie byli zbawieni.
Niemniej jednak, to co Pan Jezus nam daje, często spada na tych, którzy nie są gotowi. Ziarno pada na twardy grunt. Pada na zatwardziałe serca, gdzie nie może wzrosnąć, a potem diabeł je porywa. Wielokroć pada na glebę, która przyjmuje je z radością. To dusze, którym brak głębi charakteru, więc przylegają do wszystkiego po prostu dlatego, że jest nowością. A potem zaczynają cierpieć dla Ewangelii i być atakowani przez tych, którzy nie chcą aby ziarno pozostało w ich sercach. I są zgorszeni prześladowaniami. Krzyż jest dla nich zgorszeniem.
I ziarno nie przynosi owocu.
Moi drodzy, otrzymaliśmy łaskę Bożą. Mamy wszelki przywilej posiadania wiary, posiadania Bożej łaski. A ta łaska chce wzrastać i rozwijać się w nas. Chce przynieść owoc. Chce rosnąć, jak wszystko co żyje. I my musimy wzrastać w tej łasce, a ona musi rosnąć w nas. Jak wszystko co jest żywe musi rosnąć lub umrzeć.
Pan Jezus opowiedział wiele przypowieści. To był Jego sposób nauczania. Ale wyjaśniał je tylko Apostołom, bo pragnął aby oni nauczali świat. Lecz tę przypowieść przekazuje nam sam, bezpośrednio, wyjaśnienie i pouczenia. Jest ona tak ważna dla Serca Jezusowego. Chce żebyśmy współdziałali z Jego łaską.
Jesteśmy członkami Pana Naszego Jezusa Chrystusa poprzez chrzest. On jest naszą Głową, naszym Wodzem, źródłem wszelkiego życia w nas. Daje nam pełnię swojego życia tak, że daje nam wszystko co ma. Ale może nam dać według naszej dyspozycji, jako że wszystko może być przyjęte tylko według możliwości przyjmującego. Mogę chcieć dać wam szklankę wody, ale jeśli trzymacie ją do góry dnem, bez względu na to ile wody wyleję, szklanka pozostanie pusta. Bez względu na to jak bardzo Pan Jezus daje nam swą łaskę, bez względu jak bardzo wylewa się z miłości dla nas, jeśli jej nie chcecie, jeśli nie otwieracie na nią waszych serc, umrzecie z pragnienia.
Naśladujcie przykład świętego Pawła. Popatrzcie co wycierpiał dla Pana Jezusa. Pragnął oddać wszystko i Pan Jezus nagrodził go, wynagrodził go tysiąckrotnie. Nawet w tym życiu. A jego chwała w niebie jest ogromna. Jest on nauczycielem pogan. To dzięki niemu Europa przyjęła wiarę. Łaska znalazła w nim taką hojność, że mogła wyrosnąć w olbrzymie drzewo przynoszące owoc stokrotny i tysiąckrotny nawet po dziś dzień.
Łaska może to samo zdziałać w was, drodzy wierni, jeśli tylko będziecie z nią współdziałać. Nie potrzeba wiele. Pan Jezus pragnie jedynie waszej dobrej woli. Chce od was abyście jedynie rozwarli swoje ręce i chwycili się tego, co wam daje. Chce abyście byli ulegli Jego natchnieniom. Pragnie abyście zechcieli cierpieć małe niedogodności obecnego czasu, aby mógł obdarzyć was chwałą w przyszłości – podobnie jak drzewo musi być przycinane aby przynieść więcej owocu. Każda trudność każdego dnia jest obietnicą żniwa, jeśli tylko będziecie współdziałać z ręką Bożą.
Szczególnie módlcie się do Najświętszej Maryi Panny. To Ona jest tą, która najpełniej współdziałała z łaską Bożą. W niej łaska nie znalazła żadnej przeszkody, ale osiągnęła pełnię. W „Zdrowaś Maryjo” modlimy się „łaskiś pełna”. Jej wola była nieustannie zwrócona ku Bogu, aby nieustannie od Niego czerpać. Jest pośredniczką wszelkich łask, tak owocne jest Jej współdziałanie z łaską.
Zatem zwróćcie się do Niej, utkwijcie w Niej wasz wzrok. Ona jest Gwiazdą Morza, która prowadzi nas przez trudy na tym łez padole. Naśladujcie Ją. Podążajcie za tę Gwiazdą, aby naśladując jej przykład na ziemi móc żyć z Nią wiecznie w niebie.
sobota, 26 lutego 2011
środa, 9 lutego 2011
O modlitwie Pańskiej - Bądź wola Twoja
Drodzy uczniowie, drodzy wierni,
W dniu dzisiejszym obchodzimy wspomnienie świętego Cyryla z Aleksandrii, jednego z najwybitniejszych Ojców i Doktorów Kościoła. Był żarliwym obrońcą Boskiego Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i to głównie dzięki jego wysiłkom Sobór Efeski obronił ten przywilej Maryi oraz Jej tytuł Theotokos – Matka Boga.
Dziś dochodzimy w naszych rozważaniach do kolejnej prośby Modlitwy Pańskiej: Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi. Jest to trzecia prośba i co ciekawe, mamy tu do czynienia z pewnym warunkiem, czy też emfazą: jako w Niebie tak i na ziemi. Nie prosimy jedynie o to, by stała się wola Boża, ale zwłaszcza o to, by stała się ona na ziemi w taki sam sposób, w jaki realizowana jest w Niebie.
Najpierw prosimy „Bądź wola Twoja”, innymi słowy, by stała się wola Boga, a nie nasza własna. Powód tego jest taki, że wszystko, czego pragniemy, uzależnione jest od tego, co wiemy. Nie możemy czynić czegoś, zanim nie dowiemy się, co mamy zrobić. Jednak bardzo często jesteśmy w wielu kwestiach ignorantami, nie wiemy wielu rzeczy, a zwłaszcza konsekwencji tego, co chcielibyśmy uczynić. Dlatego nasz rozum oraz wola muszą opierać się na woli Boga, gdyż nasz Niebieski Ojciec jest nieskończenie od nas mądrzejszy. Właśnie cnota pokory jest strażniczką wszelkich innych cnót, sprawiając, że nie pokładamy ufności w naszej wiedzy, ale polegamy na nieomylnej wiedzy Boga. A jednak nie modlimy się po prostu o wiedzę, chcemy, by coś się stało, by coś wdrożone zostało w życie. Dlatego w Modlitwie Pańskiej nie prosimy „niech poznana zostanie Twoja wiedza”, ale „stań się wola Twoja”.
Czego jednak pragnie Bóg? Z pewnością nasza doskonałość uzależniona jest od pełnienia woli Bożej, co to jednak oznacza?
Co do nas, Bóg pragnie dla nas trzech rzeczy, o które Go prosimy. Po pierwsze i najważniejsze pragnie, byśmy osiągnęli życie wieczne. Bóg jest nieskończony, tak więc Jego wola jest wieczna, wszechmocna, poruszająco wszystko. Bóg stworzył wszystkie rzeczy mając na myśli jeden tylko cel - siebie samego. Bóg pragnie przede wszystkim udzielać siebie samego oraz przekazywać istnienie innym bytom. Dlatego pierwszą rzeczą, jakiej Bóg pragnie dla nas, to byśmy uczestniczyli w Jego życiu, w Jego wiecznym życiu. Jest to cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. Nie zostaliśmy stworzeni dla samych tylko przyjemności – gdyż tym mogą się cieszyć również zwierzęta. Nie zostaliśmy stworzeni dla odnoszenia sukcesów finansowych, gdyż tracą one wartość wraz ze śmiercią. Zostaliśmy stworzeni dla jednego celu - byśmy osiągnęli wieczne szczęście ciesząc się z posiadania najdoskonalszej ze wszystkich istot, czyli Boga. Zostaliśmy stworzeni dla Boga, dla życia wiecznego.
Tak więc pierwszą rzeczą, o którą prosimy modląc się, by stała się wola Boga, jest właśnie życie wieczne. Prosimy o osiągnięcie celu, dla którego stworzył nas Bóg. Prosimy bardzo konkretnie, byśmy prowadzili na ziemi życie w taki sposób, by osiągnąć Niebo: „Bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi”.
Drugą manifestacją woli Bożej względem nas są przykazania. Gdy ktoś czegoś pragnie, na przykład zdrowia, pożąda naturalnie wszystkiego, co do tego celu prowadzi. Dlatego lekarz, który chce, byście wyzdrowieli, da wam lekarstwo i odpowiednią poradę, byście mogli do zdrowia powrócić. Rzeczy te są środkami do osiągnięcia celu, w sposób naturalny pragniemy więc również ich, jeśli chcemy wyzdrowieć. Dlatego, choć Bóg pragnie nade wszystko, byśmy osiągnęli szczęście radując się Nim na wieki w Niebie, pragnie też tego, co z tego faktu wynika, czyli środków, dzięki którym cel ten będziemy mogli osiągnąć: chce, byśmy zachowywali przykazania. W Modlitwie Pańskiej prosimy o siłę w zachowywaniu przykazań, czyli o siłę w praktykowaniu cnoty i unikaniu grzechu. Modlimy się, by wola Boża stała się na ziemi, czyli by nasze codzienne życie przypominało życie w Niebie, innymi słowy, by toczyło się zgodnie z wolą Bożą wyrażoną w przykazaniach.
Ze względu na konsekwencje grzechu pierworodnego to praktykowanie cnót i unikanie grzechów jest dla nas szczególnie trudne. Wszystkie nasze władze pozostają nieuporządkowane i jedynie kosztem wielkiego wysiłku możemy nad nimi zapanować. Jak pisze święty Paweł, jest w naszym ciele prawo, walczące z prawem naszego rozumu. Nawet gdy chcemy być dobrymi dostrzegamy wiele przeszkód, a nasza wrodzona skłonność do lenistwa sprawia, że wszystko zdaje nam się trudne. To prawo ciała, by posłużyć się słowami świętego Pawła, walczy przeciwko woli ducha. Dlatego wola Boża będzie się w nas przejawiała zwłaszcza poprzez zwycięstwo ducha nad ciałem, w tym, że zdołamy zapanować nad nim i zatryumfować nad jego wolą. Dlatego właśnie modlimy się przede wszystkim o to, by wola Boża pełniona była na ziemi, czyli w naszym doczesnym ciele, tak jak w Niebie, zgodnie ze pragnieniami naszych dusz przeznaczonych do życia wiecznego.
Te trzy manifestacje woli Bożej odnoszą się tylko do nas jako do jednostek, ale też do naszego życia społecznego. Oczywiście każdy z nas należy do konkretnej rodziny, pewnej wspólnoty, pewnego społeczeństwa i narodu. Pragniemy więc również, by wola Boża pełniona była w społeczeństwie, czyli na ziemi, tak jak pełniona jest w niebie, we wspólnocie świętych. Pragniemy doskonałości nie tylko dla nas samych, chcemy też, by struktury do których należymy, czyli nasze rodziny, nasza szkoła, nasz kraj, były coraz bliższe doskonałości, która staje się naszym udziałem dzięki łasce.
O to właśnie prosimy w sposób szczególny w Modlitwie Pańskiej, modlimy się, by wola naszego Niebieskiego Ojca pełniona była na tym świecie w taki sposób, by życie to przygotowało nas do życia przyszłego. Modlimy się, by nasza ojczyzna wyrażała wolę Bożą w swych prawach, poprzez stymulowanie gnuśnych, ochronę słabych i karanie złych. Prosimy, by nasi przywódcy pełnili i wyrażali w swych decyzjach wolę Bożą, poszukując raczej dobra wspólnego niż osobistych korzyści. Prosimy, by nasi nauczyciele byli szanowani i wzrastali we wiedzy, a dzięki temu mogli przekazywać tę wiedzę nam. Modlimy się za naszych rodziców, by troszczyli się przede wszystkim o nasze wieczne przeznaczenie, a nie tylko o dostarczanie nam przemijających przyjemności. Mówiąc w skrócie, modlimy się, by społeczeństwo, w którym żyjemy na ziemi, było rzeczywiście obrazem społeczności niebieskiej, gdzie będziemy szczęśliwi z Bogiem, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
W dniu dzisiejszym obchodzimy wspomnienie świętego Cyryla z Aleksandrii, jednego z najwybitniejszych Ojców i Doktorów Kościoła. Był żarliwym obrońcą Boskiego Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i to głównie dzięki jego wysiłkom Sobór Efeski obronił ten przywilej Maryi oraz Jej tytuł Theotokos – Matka Boga.
Dziś dochodzimy w naszych rozważaniach do kolejnej prośby Modlitwy Pańskiej: Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi. Jest to trzecia prośba i co ciekawe, mamy tu do czynienia z pewnym warunkiem, czy też emfazą: jako w Niebie tak i na ziemi. Nie prosimy jedynie o to, by stała się wola Boża, ale zwłaszcza o to, by stała się ona na ziemi w taki sam sposób, w jaki realizowana jest w Niebie.
Najpierw prosimy „Bądź wola Twoja”, innymi słowy, by stała się wola Boga, a nie nasza własna. Powód tego jest taki, że wszystko, czego pragniemy, uzależnione jest od tego, co wiemy. Nie możemy czynić czegoś, zanim nie dowiemy się, co mamy zrobić. Jednak bardzo często jesteśmy w wielu kwestiach ignorantami, nie wiemy wielu rzeczy, a zwłaszcza konsekwencji tego, co chcielibyśmy uczynić. Dlatego nasz rozum oraz wola muszą opierać się na woli Boga, gdyż nasz Niebieski Ojciec jest nieskończenie od nas mądrzejszy. Właśnie cnota pokory jest strażniczką wszelkich innych cnót, sprawiając, że nie pokładamy ufności w naszej wiedzy, ale polegamy na nieomylnej wiedzy Boga. A jednak nie modlimy się po prostu o wiedzę, chcemy, by coś się stało, by coś wdrożone zostało w życie. Dlatego w Modlitwie Pańskiej nie prosimy „niech poznana zostanie Twoja wiedza”, ale „stań się wola Twoja”.
Czego jednak pragnie Bóg? Z pewnością nasza doskonałość uzależniona jest od pełnienia woli Bożej, co to jednak oznacza?
Co do nas, Bóg pragnie dla nas trzech rzeczy, o które Go prosimy. Po pierwsze i najważniejsze pragnie, byśmy osiągnęli życie wieczne. Bóg jest nieskończony, tak więc Jego wola jest wieczna, wszechmocna, poruszająco wszystko. Bóg stworzył wszystkie rzeczy mając na myśli jeden tylko cel - siebie samego. Bóg pragnie przede wszystkim udzielać siebie samego oraz przekazywać istnienie innym bytom. Dlatego pierwszą rzeczą, jakiej Bóg pragnie dla nas, to byśmy uczestniczyli w Jego życiu, w Jego wiecznym życiu. Jest to cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. Nie zostaliśmy stworzeni dla samych tylko przyjemności – gdyż tym mogą się cieszyć również zwierzęta. Nie zostaliśmy stworzeni dla odnoszenia sukcesów finansowych, gdyż tracą one wartość wraz ze śmiercią. Zostaliśmy stworzeni dla jednego celu - byśmy osiągnęli wieczne szczęście ciesząc się z posiadania najdoskonalszej ze wszystkich istot, czyli Boga. Zostaliśmy stworzeni dla Boga, dla życia wiecznego.
Tak więc pierwszą rzeczą, o którą prosimy modląc się, by stała się wola Boga, jest właśnie życie wieczne. Prosimy o osiągnięcie celu, dla którego stworzył nas Bóg. Prosimy bardzo konkretnie, byśmy prowadzili na ziemi życie w taki sposób, by osiągnąć Niebo: „Bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi”.
Drugą manifestacją woli Bożej względem nas są przykazania. Gdy ktoś czegoś pragnie, na przykład zdrowia, pożąda naturalnie wszystkiego, co do tego celu prowadzi. Dlatego lekarz, który chce, byście wyzdrowieli, da wam lekarstwo i odpowiednią poradę, byście mogli do zdrowia powrócić. Rzeczy te są środkami do osiągnięcia celu, w sposób naturalny pragniemy więc również ich, jeśli chcemy wyzdrowieć. Dlatego, choć Bóg pragnie nade wszystko, byśmy osiągnęli szczęście radując się Nim na wieki w Niebie, pragnie też tego, co z tego faktu wynika, czyli środków, dzięki którym cel ten będziemy mogli osiągnąć: chce, byśmy zachowywali przykazania. W Modlitwie Pańskiej prosimy o siłę w zachowywaniu przykazań, czyli o siłę w praktykowaniu cnoty i unikaniu grzechu. Modlimy się, by wola Boża stała się na ziemi, czyli by nasze codzienne życie przypominało życie w Niebie, innymi słowy, by toczyło się zgodnie z wolą Bożą wyrażoną w przykazaniach.
Ze względu na konsekwencje grzechu pierworodnego to praktykowanie cnót i unikanie grzechów jest dla nas szczególnie trudne. Wszystkie nasze władze pozostają nieuporządkowane i jedynie kosztem wielkiego wysiłku możemy nad nimi zapanować. Jak pisze święty Paweł, jest w naszym ciele prawo, walczące z prawem naszego rozumu. Nawet gdy chcemy być dobrymi dostrzegamy wiele przeszkód, a nasza wrodzona skłonność do lenistwa sprawia, że wszystko zdaje nam się trudne. To prawo ciała, by posłużyć się słowami świętego Pawła, walczy przeciwko woli ducha. Dlatego wola Boża będzie się w nas przejawiała zwłaszcza poprzez zwycięstwo ducha nad ciałem, w tym, że zdołamy zapanować nad nim i zatryumfować nad jego wolą. Dlatego właśnie modlimy się przede wszystkim o to, by wola Boża pełniona była na ziemi, czyli w naszym doczesnym ciele, tak jak w Niebie, zgodnie ze pragnieniami naszych dusz przeznaczonych do życia wiecznego.
Te trzy manifestacje woli Bożej odnoszą się tylko do nas jako do jednostek, ale też do naszego życia społecznego. Oczywiście każdy z nas należy do konkretnej rodziny, pewnej wspólnoty, pewnego społeczeństwa i narodu. Pragniemy więc również, by wola Boża pełniona była w społeczeństwie, czyli na ziemi, tak jak pełniona jest w niebie, we wspólnocie świętych. Pragniemy doskonałości nie tylko dla nas samych, chcemy też, by struktury do których należymy, czyli nasze rodziny, nasza szkoła, nasz kraj, były coraz bliższe doskonałości, która staje się naszym udziałem dzięki łasce.
O to właśnie prosimy w sposób szczególny w Modlitwie Pańskiej, modlimy się, by wola naszego Niebieskiego Ojca pełniona była na tym świecie w taki sposób, by życie to przygotowało nas do życia przyszłego. Modlimy się, by nasza ojczyzna wyrażała wolę Bożą w swych prawach, poprzez stymulowanie gnuśnych, ochronę słabych i karanie złych. Prosimy, by nasi przywódcy pełnili i wyrażali w swych decyzjach wolę Bożą, poszukując raczej dobra wspólnego niż osobistych korzyści. Prosimy, by nasi nauczyciele byli szanowani i wzrastali we wiedzy, a dzięki temu mogli przekazywać tę wiedzę nam. Modlimy się za naszych rodziców, by troszczyli się przede wszystkim o nasze wieczne przeznaczenie, a nie tylko o dostarczanie nam przemijających przyjemności. Mówiąc w skrócie, modlimy się, by społeczeństwo, w którym żyjemy na ziemi, było rzeczywiście obrazem społeczności niebieskiej, gdzie będziemy szczęśliwi z Bogiem, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Labels:
józefów
środa, 2 lutego 2011
Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny
Drodzy uczniowie, drodzy wierni
W dniu dzisiejszym przypada bardzo wyjątkowe święto, Oczyszczenie Najświętszej Maryi Panny. Nosi ono również miano święta Matki Bożej Gromnicznej, ponieważ istnieje zwyczaj, by w dzień ten błogosławić świece, na początku Mszy ma też miejsce procesja. Wspominamy dziś ofiarowanie przez Najświętszą Dziewicę Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Matka Boża wypełniła w ten dzień wymagania Starego Prawa, wykupując swego Syna poprzez złożenie za Niego ofiary.
Dziesiątą i najdotkliwszą plagą, jaką Bóg zesłał na bałwochwalczych Egipcjan, było posłanie anioła zagłady. Mojżesz ostrzegł faraona, że jeśli nie pozwoli narodowi wybranemu odejść, posłany zostanie anioł, który pozabija wszystkie pierworodne dzieci płci męskiej w całym Egipcie. Faraon jednak zatwardził swe serce w grzechu i nie uwolnił ludu Mojżesza, Bóg posłał więc anioła, by zabił wszystkich pierworodnych chłopców. Izraelitom dano jednak sposób na ocalenie swych dzieci. Musieli wziąć krew baranka ofiarnego i skropić nią progi drzwi swych domów. Anioł, widząc krew, przechodził obok tych domów i śmierć ich nie nawiedziła. Była to pierwsza pascha, przejście obok domów tych, którzy zostali pokropieni krwią baranka.
Dzieci te jednak, choć uratowane od śmierci, nadal należały do Boga z powodu wyroku, jaki wydał On na ten kraj. Dlatego każda rodzina po narodzinach syna musiała wykupić swe dziecko ze świątyni. Takie właśnie było znaczenie obrzędu, jakiemu poddaje się tego dnia Najświętsza Maryja Panna, ofiaruje wraz ze świętym Józefem w świątyni parę gołębi, wykupując swego Pierworodnego.
Święto to ma więc głębokie znaczenie. Jest to pierwsze ofiarowanie Pana Jezusa, pierwszy etap ofiarowania, które dopełnione zostanie na Kalwarii, kiedy Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, uratuje nasze dusze od śmierci wiecznej. Tak, jak anioł śmierci oszczędził tych, którzy skropili drzwi swych domów krwią baranka, tak również nasze dusze oszczędzone zostaną, jeśli skropimy swe wargi Krwią Zbawiciela. Najświętsza Maryja Panna ofiaruje Chrystusa Pana w świątyni, będąc posłuszna nakazom prawa, ale również w proroczy sposób ukazując, kim jest Jej Syn, ponieważ wszystkie nakazy Starego Prawa za swój jedyny cel miały ukazanie nam natury Mesjasza. Z tego właśnie powodu Symeon prorokował będzie wobec Bożej Dzieciny, nazywając Ją światłem na oświecenie pogan i chwałą ludu Izraela.
W ten sposób opatrznościowo dochodzimy do kolejnej prośby Modlitwy Pańskiej, korespondującej z odczuciami Matki Bożej w tym dniu. Wyraziwszy życzenie: „Święć się Imię Twoje”, prosimy również: „Przyjdź Królestwo Twoje”.
Od samego początku swego publicznego nauczania Zbawiciel głosi Królestwo Niebieskie. „Czyńcie pokutę, albowiem bliskie jest Królestwo Niebieskie”. Oczywiście pożądamy Królestwa, które zapowiedział Chrystus Pan. Co ono jednak oznacza? Królestwo Niebieskie jest tam, gdzie rządzi Niebo, czyli Bóg, gdzie wypełniana jest Jego wola. Jeśli jest coś absolutnie koniecznego, to właśnie wola Boża, ponieważ gdyby Bóg nie powołałby jakiejś rzeczy do istnienia, rzecz taka nigdy by nie zaistniała. Oczywiście nie modlimy się, by wola Boża pełniona była w tym sensie, ale prosimy, by wola Boża pełniona była w nas. Wola Boża będzie wypełniona przez ludzi sprawiedliwych, którzy się z nią zgadzają i odnajdą w niej swe szczęście, lub też zrealizuje się poprzez ukaranie przez Boga ludzi występnych.
W Modlitwie Pańskiej wyrażamy jednak pragnienie, by Królestwo Boże „przyszło”, czyli by było ono obecne i sprawowało swe rządy na ziemi. Powód tego jest taki, że w obecnej kondycji rodzaju ludzkiego, ludzie są często bardzo dalecy od pełnienia woli Bożej. Jest na tym świecie wiele zgorszeń, wiele rzeczy bardzo dalekich od szczęśliwości i doskonałości, jakich pragnie dla nas Bóg. Tak więc, prosząc o przyjście Królestwa Zbawiciela, prosimy w istocie o wiele rzeczy. Prosimy, by sprawiedliwi zostali umocnieni, by źli zostali usunięci i pozbawieni możliwości szkodzenia wspólnemu dobru, lub by się nawrócili i stali sprawiedliwymi. Modlimy się też o to, byśmy my sami dotarli do owego wiecznego Królestwa, czyli do Nieba, gdzie nie ma sprzeciwu wobec rządów Boga, gdzie nie będzie śmierci ani smutku.
Jednym z głównych powodów, dla których tęsknimy za Niebem, jest fakt, że w Niebie panuje sprawiedliwość. Na tym świecie jest często przeciwnie. Ludzie źli wydają się cieszyć powodzeniem. Szybko zdobywają pieniądze i władzę, podczas gdy dobrzy wydają się napotykać tak wielu przeszkód. Jednak to tylko pozory. W rzeczywistości sukcesy złych są bardzo krótkotrwałe. Modlimy się, by koniec rządów ludzi złych nadszedł jeszcze szybciej: Przyjdź Królestwo Twoje. Prosimy, by rządy nad nami sprawowali sprawiedliwi, byśmy odnaleźli prawdziwą wolność Dzieci Bożych, byśmy nie żyli dłużej gnębieni przez ludzi, będących niewolnikami złych nawyków i grzechów.
W obchodzonym dziś święcie Matki Bożej widzimy więc zwłaszcza Jej tęsknotę za Królestwem Jej Syna, Jej pragnienie, by przyszło ono szybko. Fundamentem tego Królestwa jest sprawiedliwość, dlatego by Królestwo to mogło nadejść, musi Ona ofiarować swego własnego Syna. Chrystus Pan, ofiarując samego siebie na Krzyżu, zaprowadzi sprawiedliwość pomiędzy Bogiem a człowiekiem, umożliwiając panowanie Królestwa Bożego na tym świecie. Dlatego, ofiarując swego Syna w świątyni jerozolimskiej, Niepokalana zanosi żarliwą prośbę, by Królestwo Boże nadeszło szybko, szybko dla każdego z nas. Dlatego też nazywamy Ją Pośredniczką Wszelkich Łask, ponieważ Królestwo to jest Królestwem budowanym przede wszystkim przez łaskę, Królestwem w którym Bóg panuje nad nami poprzez obecność swej wiecznej woli.
Dlatego, drodzy uczniowie i drodzy wierni, zwracajmy się w sposób szczególny do Najświętszej Maryi Panny, która – jako Matka Boga – jest dla naszych próśb najskuteczniejszą Orędowniczką. Oby wyprosiła nam siłę i determinację w naśladowaniu Jej gorliwości dla Królestwa Zbawiciela, w którym Bóg żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Labels:
józefów
środa, 26 stycznia 2011
O modlitwie Pańskiej - Któryś jest w niebie
Drodzy uczniowie, drodzy wierni,
Gdy odmawiamy modlitwę, której nauczył się Zbawiciel, Ojcze Nasz, zwróciwszy się do Niego, jako do Ojca, wypowiadamy następnie słowa: „Któryś jest w niebie”.
Może się mam wydawać dziwne, że mówimy o niebie na samym początku modlitwy, ale oczywiście nie jest to przypadek. Samo wspomnienie nieba przypomina nam o pobudce do modlitwy i jest zarazem najlepszym do niej przygotowaniem. Modlimy się przede wszystkim po to, by dostać się do nieba, by osiągnąć wiekuistą chwałę i radość, które staną się naszym udziałem na całą wieczność, i ile tylko będziemy posłuszni naszemu niebieskiemu Ojcu. Każda z naszych modlitw powinna być rozmową z Bogiem, a aby można było mówić o prawdziwej rozmowie, musicie otworzyć swój umysł przed osobą, z którą rozmawiacie. Zwracamy się więc do Boga, jako do naszego Ojca, który jest w niebie.
Wiemy jednak z naszego katechizmu, że Bóg jest nie tylko w niebie. Bóg jest wszędzie. Podtrzymuje wszystko w istnieniu, musi być więc wszędzie, gdyż w przeciwnym razie nic nie mogłoby istnieć. Dlaczego więc mówimy, że Bóg jest w niebie?
Gdy mówimy o niebie, mamy oczywiście na myśli niebo jako miejsce, miejsce, w którym święci przebywają przez cała wieczność. Jest to miejsce, w którym panują pokój i radość, ponieważ wszystko jest właściwie uporządkowane, nie ma smutku, chorób, śmierci ani w ogóle niczego, co mogłoby nas pozbawić doskonałej szczęśliwości. Niebo jest miejscem, w którym Bóg panuje w stopniu absolutnym, gdzie nie ma wobec Niego opozycji, nie ma grzechu ani jego skutków. Mówimy więc, że pomimo, że Bóg jest wszędzie, jest On w sposób szczególny w niebie, gdyż tam można Go oglądać. Podczas naszego ziemskiego życia nie możemy oglądać Boga, pomimo, że jest On obecny we wszystkim, co widzimy. Tylko w niebie będziemy mogli Go zobaczyć, dlatego też zwracamy się do Niego, jako do naszego Ojca, który jest w niebie.
Bóg nie jest skrępowany żadnymi fizycznymi ograniczeniami, jest nieskończony pod każdym względem. Prawdopodobnie właśnie bezmiar przestrzeni kosmicznej najlepiej ilustruje ten atrybut Boga, Jego wieczność i wielkość. Wiemy, że w porównaniu z widzialnym wszechświatem nasza ziemia jest bardzo niewielka. Księżyc, który widzimy na niebie w nocy, jest od nas bardzo odległy. Ziemia jest oczywiście bardzo duża, jednak nawet jeśli mielibyście obejść ją dokoła od Warszawy przez Londyn, Nowy Jork, Tokio i Moskwę, mielibyście do przebycia około czterdziestu tysięcy kilometrów. Jest to wszelako zaledwie około jedna dziesiąta odległości ziemi od księżyca. A nawet ta odległość jest niczym w porównaniu z resztą wszechświata, z odległościami, których nie wyraża się już w kilometrach, ale w latach świetlnych, światło natomiast przebywa w ciągu roku około 10 trylionów kilometrów. Odległości te są niewyobrażalne, jednak nawet rok świetlny nie jest wcale tak znaczną odległością – najbliższe gwiazdy oddalone są od nas o 5 lat świetlnych, jednak większość z tych, które widzimy na niebie, oddalonych jest o setki i tysiące, a nawet miliony lat świetlnych.
Gdy więc spoglądamy na niebo, widzimy najwspanialszy obraz majestatu i potęgi Boga, objawiających się w Jego nieskończoności i ogromie. Bóg jest większy niż niebiosa, dają nam one jednak pewne wyobrażenie o nieskończoności i potędze Boga.
Tak więc już pierwsze wezwanie, z jakim zwracamy się do naszego Ojca, który jest w niebie, jest aktem wiary. Wierzymy przede wszystkim w Ojca, który posłał na ten świat swego Syna. Wierzymy w Ojca Wszechmogącego, który jest w niebie, który stworzył niebo i ziemię. Wiara uczy nas również, że naszym przeznaczeniem jest niebo, gdzie mamy się radować wiecznym szczęściem z naszym niebieskim Ojcem.
Pierwsza prośba Modlitwy Pańskiej jest bardzo prosta, a jednak głęboka w konsekwencjach: Święć się Imię Twoje.
Prosimy, by Imię Boga było czczone i uświęcone. Istnieje głęboki powód, dla którego jest to pierwsza z próśb, jakie zanosimy do naszego Ojca. Powód, dla którego prosimy, by Imię Boże było czczone jest taki, że Bóg jest wspanialszy nade wszystko, jest więc czymś naturalnym, by Jego Imię szanowane było bardziej, niż jakiekolwiek inne. Imię Boże jest bardziej godne miłości niż jakiekolwiek inne, ponieważ nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym mogliby być zbawieni. Dlatego na to Imię zgina się każde kolano w niebie, na ziemi i pod ziemią. Nawet aniołowie drżą wobec Imienia Boga, ponieważ wyraża ono samą Jego naturę.
Co jeszcze dla nas ważniejsze, cześć okazywana Imieniu Bożemu stanowi najpewniejszą gwarancję, że wszelkie nasze porozumiewanie się będzie miało wartość. Weźmy na przykład mowę: to rzeczownik, imię, wyraża naturę rzeczy. Gdy widzicie psa, mówicie, że pies idzie lub biegnie, a kot miauczy. Niezależnie od tego, jaki jest podmiot w wypowiadanym przez was zdaniu, używacie mianownika, przypadku pierwotnego wobec rzeczownika. Już sposób, w jaki mówimy, wyraża samą naturę rzeczy, tak że nasza mowa przywołuje w umysłach innych ludzi tę samą rzecz, tę samą naturę, o której my myślimy. Taki jest cel rzeczownika, nazwy – mają one zawierać w sobie naturę i umożliwiać przekazanie jej innym. Podczas, gdy czasownik wyraża pewną czynność czy stan, zadaniem rzeczownika jest wyrażanie tego, co nie zmienia się z upływem czasu, czyli samej substancji czy też natury rzeczy.
Dlatego właśnie używanie nazw jest takie ważne. Jeśli nie używamy nazw w sposób właściwy, ludzie nie rozumieją, co mówimy. Nie potrafimy wyjaśnić czy wyrazić natury czegoś, bez poprawnego użycia nazw. Musimy mówić, o czym myślimy, w innym razie nie mówimy prawdy, czyli mówić inaczej kłamiemy, nie przekazując tego co jest w naszej duszy, ale coś fałszywego, co w rzeczywistości nie istnieje. Jeśli używamy słów niewłaściwie, innymi słowy – bez szacunku, w rzeczywistości okazujemy brak szacunku naszym bliźnim, a nawet sobie samym. Dlatego właśnie nauka języka jest taka ważna, jest konieczna, byśmy byli w stanie wysławić się precyzyjnie i elegancko ku zbudowaniu naszych bliźnich.
Najważniejszym słowem, jakie moglibyśmy wypowiedzieć, jest rzeczownik związany z naturą najbardziej wzniosłą, czyli z Bogiem. Imię Boga jest święte, ponieważ reprezentuje ono i przekazuje samą ideę Boskiej Istoty. Jeśli nie szanujemy Imienia Boga, czyli jeśli używamy Imienia Zbawiciela na daremno albo w formie przekleństwa, w rzeczywistości udaremniamy wszelką inną komunikację. W jaki sposób możemy przekazywać cokolwiek, jeśli nie szanujemy fundamentu i źródła wszystkiego? To niemożliwe. Dlatego właśnie widzimy wszędzie dokoła upadek cywilizacji, powód tego jest taki, że nie używamy słów we właściwy sposób. Używanie Imienia Bożego na daremno, w sposób bluźnierczy i bez szacunku, prowadzi do samozniszczenia wszelkiej innej komunikacji.
Budowniczowie Wieży Babel również sami chcieli nadawać nazwy, gardząc nakazami i Imieniem Boga. Dlatego też karą czy też owocem ich prób zredukowania Boga do roli niewolnika państwa, był rozpad całego imperium wskutek zaniku zdolności do porozumiewania się. Oddzielająca ludzi bariera języka jest karą za brak szacunku wobec Imienia Bożego.
Dlatego właśnie musimy czcić Imię Boga, stąd mówimy się w Modlitwie Pańskiej: Święć się Imię Twoje. Świętość Imienia Boga jest dla nas gwarancją, że każde inne słowo, jakie wypowiadamy, nawet słowa wypowiadane na modlitwie, mają znaczenie i moc przekazywania naszych potrzeb innym oraz samemu Bogu.
Dlatego, drodzy wierni, pamiętajmy zawsze o okazywaniu czci Imieniu Bożemu i starajmy się, by również inni ją okazywali. W ten sposób będziemy w stanie odbudować społeczeństwo, odtwarzając samą więź nas jednoczącą, czyli zdolność do porozumiewania się. Idźmy za radą św. Pawła, by nasze obcowanie było zawsze w niebiesiech, byśmy w miarę jak nasze słowa owocować będą wzrostem w łasce, byli również w stanie wysławiać się ku zbudowaniu i uświęceniu naszych bliźnich, uświęcając ich w tym Imieniu, które uczyni nas szczęśliwymi na wieki wieków. Amen.
Gdy odmawiamy modlitwę, której nauczył się Zbawiciel, Ojcze Nasz, zwróciwszy się do Niego, jako do Ojca, wypowiadamy następnie słowa: „Któryś jest w niebie”.
Może się mam wydawać dziwne, że mówimy o niebie na samym początku modlitwy, ale oczywiście nie jest to przypadek. Samo wspomnienie nieba przypomina nam o pobudce do modlitwy i jest zarazem najlepszym do niej przygotowaniem. Modlimy się przede wszystkim po to, by dostać się do nieba, by osiągnąć wiekuistą chwałę i radość, które staną się naszym udziałem na całą wieczność, i ile tylko będziemy posłuszni naszemu niebieskiemu Ojcu. Każda z naszych modlitw powinna być rozmową z Bogiem, a aby można było mówić o prawdziwej rozmowie, musicie otworzyć swój umysł przed osobą, z którą rozmawiacie. Zwracamy się więc do Boga, jako do naszego Ojca, który jest w niebie.
Wiemy jednak z naszego katechizmu, że Bóg jest nie tylko w niebie. Bóg jest wszędzie. Podtrzymuje wszystko w istnieniu, musi być więc wszędzie, gdyż w przeciwnym razie nic nie mogłoby istnieć. Dlaczego więc mówimy, że Bóg jest w niebie?
Gdy mówimy o niebie, mamy oczywiście na myśli niebo jako miejsce, miejsce, w którym święci przebywają przez cała wieczność. Jest to miejsce, w którym panują pokój i radość, ponieważ wszystko jest właściwie uporządkowane, nie ma smutku, chorób, śmierci ani w ogóle niczego, co mogłoby nas pozbawić doskonałej szczęśliwości. Niebo jest miejscem, w którym Bóg panuje w stopniu absolutnym, gdzie nie ma wobec Niego opozycji, nie ma grzechu ani jego skutków. Mówimy więc, że pomimo, że Bóg jest wszędzie, jest On w sposób szczególny w niebie, gdyż tam można Go oglądać. Podczas naszego ziemskiego życia nie możemy oglądać Boga, pomimo, że jest On obecny we wszystkim, co widzimy. Tylko w niebie będziemy mogli Go zobaczyć, dlatego też zwracamy się do Niego, jako do naszego Ojca, który jest w niebie.
Bóg nie jest skrępowany żadnymi fizycznymi ograniczeniami, jest nieskończony pod każdym względem. Prawdopodobnie właśnie bezmiar przestrzeni kosmicznej najlepiej ilustruje ten atrybut Boga, Jego wieczność i wielkość. Wiemy, że w porównaniu z widzialnym wszechświatem nasza ziemia jest bardzo niewielka. Księżyc, który widzimy na niebie w nocy, jest od nas bardzo odległy. Ziemia jest oczywiście bardzo duża, jednak nawet jeśli mielibyście obejść ją dokoła od Warszawy przez Londyn, Nowy Jork, Tokio i Moskwę, mielibyście do przebycia około czterdziestu tysięcy kilometrów. Jest to wszelako zaledwie około jedna dziesiąta odległości ziemi od księżyca. A nawet ta odległość jest niczym w porównaniu z resztą wszechświata, z odległościami, których nie wyraża się już w kilometrach, ale w latach świetlnych, światło natomiast przebywa w ciągu roku około 10 trylionów kilometrów. Odległości te są niewyobrażalne, jednak nawet rok świetlny nie jest wcale tak znaczną odległością – najbliższe gwiazdy oddalone są od nas o 5 lat świetlnych, jednak większość z tych, które widzimy na niebie, oddalonych jest o setki i tysiące, a nawet miliony lat świetlnych.
Gdy więc spoglądamy na niebo, widzimy najwspanialszy obraz majestatu i potęgi Boga, objawiających się w Jego nieskończoności i ogromie. Bóg jest większy niż niebiosa, dają nam one jednak pewne wyobrażenie o nieskończoności i potędze Boga.
Tak więc już pierwsze wezwanie, z jakim zwracamy się do naszego Ojca, który jest w niebie, jest aktem wiary. Wierzymy przede wszystkim w Ojca, który posłał na ten świat swego Syna. Wierzymy w Ojca Wszechmogącego, który jest w niebie, który stworzył niebo i ziemię. Wiara uczy nas również, że naszym przeznaczeniem jest niebo, gdzie mamy się radować wiecznym szczęściem z naszym niebieskim Ojcem.
Pierwsza prośba Modlitwy Pańskiej jest bardzo prosta, a jednak głęboka w konsekwencjach: Święć się Imię Twoje.
Prosimy, by Imię Boga było czczone i uświęcone. Istnieje głęboki powód, dla którego jest to pierwsza z próśb, jakie zanosimy do naszego Ojca. Powód, dla którego prosimy, by Imię Boże było czczone jest taki, że Bóg jest wspanialszy nade wszystko, jest więc czymś naturalnym, by Jego Imię szanowane było bardziej, niż jakiekolwiek inne. Imię Boże jest bardziej godne miłości niż jakiekolwiek inne, ponieważ nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym mogliby być zbawieni. Dlatego na to Imię zgina się każde kolano w niebie, na ziemi i pod ziemią. Nawet aniołowie drżą wobec Imienia Boga, ponieważ wyraża ono samą Jego naturę.
Co jeszcze dla nas ważniejsze, cześć okazywana Imieniu Bożemu stanowi najpewniejszą gwarancję, że wszelkie nasze porozumiewanie się będzie miało wartość. Weźmy na przykład mowę: to rzeczownik, imię, wyraża naturę rzeczy. Gdy widzicie psa, mówicie, że pies idzie lub biegnie, a kot miauczy. Niezależnie od tego, jaki jest podmiot w wypowiadanym przez was zdaniu, używacie mianownika, przypadku pierwotnego wobec rzeczownika. Już sposób, w jaki mówimy, wyraża samą naturę rzeczy, tak że nasza mowa przywołuje w umysłach innych ludzi tę samą rzecz, tę samą naturę, o której my myślimy. Taki jest cel rzeczownika, nazwy – mają one zawierać w sobie naturę i umożliwiać przekazanie jej innym. Podczas, gdy czasownik wyraża pewną czynność czy stan, zadaniem rzeczownika jest wyrażanie tego, co nie zmienia się z upływem czasu, czyli samej substancji czy też natury rzeczy.
Dlatego właśnie używanie nazw jest takie ważne. Jeśli nie używamy nazw w sposób właściwy, ludzie nie rozumieją, co mówimy. Nie potrafimy wyjaśnić czy wyrazić natury czegoś, bez poprawnego użycia nazw. Musimy mówić, o czym myślimy, w innym razie nie mówimy prawdy, czyli mówić inaczej kłamiemy, nie przekazując tego co jest w naszej duszy, ale coś fałszywego, co w rzeczywistości nie istnieje. Jeśli używamy słów niewłaściwie, innymi słowy – bez szacunku, w rzeczywistości okazujemy brak szacunku naszym bliźnim, a nawet sobie samym. Dlatego właśnie nauka języka jest taka ważna, jest konieczna, byśmy byli w stanie wysławić się precyzyjnie i elegancko ku zbudowaniu naszych bliźnich.
Najważniejszym słowem, jakie moglibyśmy wypowiedzieć, jest rzeczownik związany z naturą najbardziej wzniosłą, czyli z Bogiem. Imię Boga jest święte, ponieważ reprezentuje ono i przekazuje samą ideę Boskiej Istoty. Jeśli nie szanujemy Imienia Boga, czyli jeśli używamy Imienia Zbawiciela na daremno albo w formie przekleństwa, w rzeczywistości udaremniamy wszelką inną komunikację. W jaki sposób możemy przekazywać cokolwiek, jeśli nie szanujemy fundamentu i źródła wszystkiego? To niemożliwe. Dlatego właśnie widzimy wszędzie dokoła upadek cywilizacji, powód tego jest taki, że nie używamy słów we właściwy sposób. Używanie Imienia Bożego na daremno, w sposób bluźnierczy i bez szacunku, prowadzi do samozniszczenia wszelkiej innej komunikacji.
Budowniczowie Wieży Babel również sami chcieli nadawać nazwy, gardząc nakazami i Imieniem Boga. Dlatego też karą czy też owocem ich prób zredukowania Boga do roli niewolnika państwa, był rozpad całego imperium wskutek zaniku zdolności do porozumiewania się. Oddzielająca ludzi bariera języka jest karą za brak szacunku wobec Imienia Bożego.
Dlatego właśnie musimy czcić Imię Boga, stąd mówimy się w Modlitwie Pańskiej: Święć się Imię Twoje. Świętość Imienia Boga jest dla nas gwarancją, że każde inne słowo, jakie wypowiadamy, nawet słowa wypowiadane na modlitwie, mają znaczenie i moc przekazywania naszych potrzeb innym oraz samemu Bogu.
Dlatego, drodzy wierni, pamiętajmy zawsze o okazywaniu czci Imieniu Bożemu i starajmy się, by również inni ją okazywali. W ten sposób będziemy w stanie odbudować społeczeństwo, odtwarzając samą więź nas jednoczącą, czyli zdolność do porozumiewania się. Idźmy za radą św. Pawła, by nasze obcowanie było zawsze w niebiesiech, byśmy w miarę jak nasze słowa owocować będą wzrostem w łasce, byli również w stanie wysławiać się ku zbudowaniu i uświęceniu naszych bliźnich, uświęcając ich w tym Imieniu, które uczyni nas szczęśliwymi na wieki wieków. Amen.
Labels:
józefów
środa, 19 stycznia 2011
O modlitwie Pańskiej - Ojcze nasz
Drodzy uczniowie, drodzy wierni,
Każdego dnia odmawiamy Ojcze nasz, częstokroć jednak nie zastanawiamy się nad tym, jak głębokie znaczenie ma każda z zanoszonych przez nas próśb. W Modlitwie Pańskiej odnajdujemy siedem próśb, które podzielić możemy na dwie grupy. Nawet podczas odmawiania Różańca osoba prowadząca modlitwę rozpoczyna od słów „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”, a pozostali odpowiadają „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, rozpoczynających drugą część Ojcze nasz. W pierwszej części prosimy o rzeczy duchowe, w drugiej zaś o łaski dotyczące naszego życia doczesnego.
Najbardziej zdumiewające są jednak pierwsze słowa tej modlitwy, której nauczył nas sam Zbawiciel: „Ojcze nasz”. Pan Jezus nauczył nas zwracać się do Boga, jako do naszego Ojca. Jest to cecha wyjątkowa i specyficzna tylko dla chrześcijan – otóż mamy odwagę nazywać wszechmocnego Rządcę wszechrzeczy, Stwórcę nieba i ziemi, Sędziego wszechświata, naszym Ojcem. Poganie i żydzi mogli zrozumieć, że Bóg jest jedynym Stwórcą wszechrzeczy, nigdy jednak nie zwróciliby się do Niego, jako do Ojca. Jedynie ci, którzy wierzą w Syna Bożego, mają odwagę nazywać Wszechmocnego Ojcem.
Bóg jest naszym Ojcem przede wszystkim dlatego, że nas stworzył. Stworzył nas z mułu ziemi. Zostaliśmy stworzeni na Jego obraz, z nieśmiertelną duszą, jako istoty duchowe, podobne do Niego. Co więcej, wiara uczy nas, że Bóg, jako Ojciec, poprzez łaskę wyciska na duszach swe podobieństwo. Dzięki łasce sama natura naszego Ojca, Boska natura wspólna dla Ojca, Syna i Ducha Świętego, zamieszkuje w naszych duszach i czyni nas podobnymi do naszego Ojca, który jest w niebie.
Bóg jest naszym Ojcem również przez fakt, że rządzi wszystkim. Nie tylko nas stworzył, ale też troszczy się o nas. Ojciec to ktoś więcej, niż tylko ten, kto posiada dziecko, oznacza przede wszystkim kogoś, kto o to dziecko troszczy się, chroni je i strzeże. Tak też Bóg podtrzymuje wszystkie rzeczy w istnieniu i rządzi wszystkim zgodnie ze swą Opatrznością, kierując wszystko ku dobru tych, którzy Go kochają (Rz 8,28). Bóg jest źródłem wszelkiej władzy, a co jeszcze bardziej zdumiewające, pragnie On, by również inni mieli udział w tej władzy, a nawet by byli narzędziami służącymi do przeprowadzania Jego woli. Z tego właśnie powodu Bóg stworzył nas wolnymi, obdarzonymi rozumem i wolną wolą, byśmy mogli nie tylko służyć Mu, jak to czynią zwierzęta kierowane ślepym instynktem, ale również dzięki cechom, które najbardziej nas do Niego upodabniają – czyli rozumowi i wolnej woli.
Najbardziej głębokim i zarazem najbardziej poruszającym powodem, dla którego Bóg jest naszym Ojcem, jest fakt, że Chrystus Pan, umierając za nas na Krzyżu, poprzez łaskę stosuje do nas zasługi swej Męki. Syn Boży składa w ofierze samego siebie, byśmy również my mogli stać się synami Bożymi poprzez łaskę. Dzięki pośrednictwu Jezusa Chrystusa jesteśmy prawdziwie przybranymi synami Bożymi, ponieważ dzięki łasce otrzymujemy tę samą Boską naturę, którą Zbawiciel posiada ze swej natury. A ponieważ jesteśmy synami, jesteśmy również dziedzicami, dziedzicami życia wiecznego i mieszkania w domu Ojca, o ile tylko będziemy prowadzili życie jak Jego dzieci.
A w jaki sposób mamy prowadzić życie dzieci Bożych? Po pierwsze musimy czcić naszego niebieskiego Ojca. Dziecko, które nie czci swego ojca, nie jest godne miana dziecka, jest raczej potworem, gdyż gardzi samo sobą. Wszystko, co posiadamy, otrzymaliśmy od naszych ojców, tak więc brak szacunku wobec ojca oznacza w istocie wzgardę wobec samego siebie. Musimy więc darzyć naszego niebieskiego Ojca stosownym, sprawiedliwym szacunkiem i czcią. Musimy szanować Jego sławę i Imię oraz starać się, by i inni je czcili. Takimi aktami czci wobec Boga, który tyle dla nas uczynił, są przede wszystkim uwielbienie i dziękczynienie. Jednak poprzez łaskę jesteśmy również świątyniami Ducha Świętego, gdyż Bóg mieszka w naszych duszach poprzez swą łaskę. Dlatego właśnie staranie o nieskazitelność ma tak wielkie znaczenie – jest to bowiem oznaka szacunku wobec Boskiego Gościa, który w nas mieszka. Podobnie jak świątynia jest miejscem świętym, któremu należy się szacunek, tak również poprzez nieskazitelność ciała musimy oddawać cześć naszemu Ojcu, który jest w nas obecny poprzez łaskę.
Cześć, jaką okazujemy naszemu niebieskiemu Ojcu, powinna wypływać z prawdziwej miłości, powinna płynąć z serca. Tym, co odróżnia naszego ojca od wszystkich innych mężczyzn jest nie tyle cześć, jaką mu okazujemy, co miłość, jaką go darzymy. Uczymy się od naszych ojców i naśladujemy ich przede wszystkim ze względu na łączące nas z nimi więzi miłości. Jest to prawdziwe również w odniesieniu do naszego niebieskiego Ojca. Wszystkie nasze uczynki, które są zasługujące dla życia wiecznego, muszą wypływać z miłości, musimy starać się naśladować dobroć, jaką okazuje nam sam Bóg. Tak jak nasz niebieski Ojciec kocha nas, tak i my musimy starać się kochać innych. Podobnie jak On okazuje miłosierdzie nam, tak również i my musimy praktykować miłosierdzie względem bliźnich. Nawet dążąc do doskonałości, powinniśmy starać się – wedle słów Zbawiciela – być doskonałymi, jak i Ojciec nasz niebieski jest doskonały.
Gdy jednak mówimy o ojcostwie, na myśl przychodzi nam przede wszystkim cnota posłuszeństwa. Sam fakt, że otrzymaliśmy nasze życie od rodziców oznacza, że zawdzięczamy im wszystko, nawet nasze istnienie. Jest to jeszcze bardziej prawdziwe gdy mówimy o naszym niebieskim Ojcu. Jesteśmy Mu winni posłuszeństwo we wszystkim, i to do tego stopnia, że odmowa posłuszeństwa skutkuje dla nas utratą wszystkiego, czyli wiecznym potępieniem. Zbawiciel daje nam jednak przykład. Syn Boży, by naprawić nieposłuszeństwo naszych pierwszych rodziców, umarł na Krzyżu. Był posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Był posłuszny dla naszego zbawienia i pokazuje nam to, że posłuszeństwo ma na celu w pierwszym rzędzie nasze własne dobro.
I wreszcie, podobnie jak w przypadku wszystkich innych rzeczy, cnotą, która jednoczy nas z naszym niebieskim Ojcem, jest cnota cierpliwości. To właśnie dzięki cierpliwości Chrystus Pan odkupił nas, znosząc cierpliwie wszystko, co było konieczne dla zadośćuczynienia za nasze grzechy. Tak więc praktykowanie przez nas cierpliwości jest najlepszym sposobem na osiągnięcie dziecięctwa Bożego. I chodzi tu Ne tylko o cierpliwe znoszenie kar, na jakie zasłużyliśmy przez naszą głupotę i grzechy, ale również o pamiętanie o tym, że wszelkie rzeczy dobre stają się udziałem tych, którzy potrafią czekać. Bóg jest nieskończenie mądry, jest naszym Ojcem, który da nam wszystko, czego potrzebujemy. Pragnie jednak, by wszystko dokonywało się w możliwie najdoskonalszy sposób, a częstokroć wymaga to właściwego uporządkowania rzeczy i odpowiedniej kolejności zdarzeń. Musimy więc często czekać, by Bóg ułożył sprawy w sposób, o którym wie, że jest najlepszy, by to, co zamierza nam dać, nie zostało skalane przez pośpiech i byśmy mogli właściwie docenić wartość daru.
Dlatego właśnie, drodzy przyjaciele i drodzy wierni, gdy się modlimy, zaczynamy od słów „Ojcze nasz”. W pewien sposób słowa te streszczają wszystkie inne prawdy naszej świętej wiary, gdyż samo słowo Ojciec nie byłoby możliwe bez Syna Bożego, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pamiętajmy zawsze na modlitwie, że nasz Pan i Bóg jest przede wszystkim Ojcem i że poprzez oddawanie Mu czci, poprzez naśladowanie Go, poprzez okazywanie Mu posłuszeństwa, zawsze otrzymamy wszystko, o co tylko moglibyśmy prosić Go na modlitwie.
Módlmy się więc podczas tej Mszy w sposób szczególny, byśmy potrafili poznać i ukochać Boga, naszego Ojca, który jest w niebie, i który pragnie, byśmy i my pewnego dnia tam się znaleźli i radowali się szczęściem wiecznym. Amen.
Każdego dnia odmawiamy Ojcze nasz, częstokroć jednak nie zastanawiamy się nad tym, jak głębokie znaczenie ma każda z zanoszonych przez nas próśb. W Modlitwie Pańskiej odnajdujemy siedem próśb, które podzielić możemy na dwie grupy. Nawet podczas odmawiania Różańca osoba prowadząca modlitwę rozpoczyna od słów „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”, a pozostali odpowiadają „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, rozpoczynających drugą część Ojcze nasz. W pierwszej części prosimy o rzeczy duchowe, w drugiej zaś o łaski dotyczące naszego życia doczesnego.
Najbardziej zdumiewające są jednak pierwsze słowa tej modlitwy, której nauczył nas sam Zbawiciel: „Ojcze nasz”. Pan Jezus nauczył nas zwracać się do Boga, jako do naszego Ojca. Jest to cecha wyjątkowa i specyficzna tylko dla chrześcijan – otóż mamy odwagę nazywać wszechmocnego Rządcę wszechrzeczy, Stwórcę nieba i ziemi, Sędziego wszechświata, naszym Ojcem. Poganie i żydzi mogli zrozumieć, że Bóg jest jedynym Stwórcą wszechrzeczy, nigdy jednak nie zwróciliby się do Niego, jako do Ojca. Jedynie ci, którzy wierzą w Syna Bożego, mają odwagę nazywać Wszechmocnego Ojcem.
Bóg jest naszym Ojcem przede wszystkim dlatego, że nas stworzył. Stworzył nas z mułu ziemi. Zostaliśmy stworzeni na Jego obraz, z nieśmiertelną duszą, jako istoty duchowe, podobne do Niego. Co więcej, wiara uczy nas, że Bóg, jako Ojciec, poprzez łaskę wyciska na duszach swe podobieństwo. Dzięki łasce sama natura naszego Ojca, Boska natura wspólna dla Ojca, Syna i Ducha Świętego, zamieszkuje w naszych duszach i czyni nas podobnymi do naszego Ojca, który jest w niebie.
Bóg jest naszym Ojcem również przez fakt, że rządzi wszystkim. Nie tylko nas stworzył, ale też troszczy się o nas. Ojciec to ktoś więcej, niż tylko ten, kto posiada dziecko, oznacza przede wszystkim kogoś, kto o to dziecko troszczy się, chroni je i strzeże. Tak też Bóg podtrzymuje wszystkie rzeczy w istnieniu i rządzi wszystkim zgodnie ze swą Opatrznością, kierując wszystko ku dobru tych, którzy Go kochają (Rz 8,28). Bóg jest źródłem wszelkiej władzy, a co jeszcze bardziej zdumiewające, pragnie On, by również inni mieli udział w tej władzy, a nawet by byli narzędziami służącymi do przeprowadzania Jego woli. Z tego właśnie powodu Bóg stworzył nas wolnymi, obdarzonymi rozumem i wolną wolą, byśmy mogli nie tylko służyć Mu, jak to czynią zwierzęta kierowane ślepym instynktem, ale również dzięki cechom, które najbardziej nas do Niego upodabniają – czyli rozumowi i wolnej woli.
Najbardziej głębokim i zarazem najbardziej poruszającym powodem, dla którego Bóg jest naszym Ojcem, jest fakt, że Chrystus Pan, umierając za nas na Krzyżu, poprzez łaskę stosuje do nas zasługi swej Męki. Syn Boży składa w ofierze samego siebie, byśmy również my mogli stać się synami Bożymi poprzez łaskę. Dzięki pośrednictwu Jezusa Chrystusa jesteśmy prawdziwie przybranymi synami Bożymi, ponieważ dzięki łasce otrzymujemy tę samą Boską naturę, którą Zbawiciel posiada ze swej natury. A ponieważ jesteśmy synami, jesteśmy również dziedzicami, dziedzicami życia wiecznego i mieszkania w domu Ojca, o ile tylko będziemy prowadzili życie jak Jego dzieci.
A w jaki sposób mamy prowadzić życie dzieci Bożych? Po pierwsze musimy czcić naszego niebieskiego Ojca. Dziecko, które nie czci swego ojca, nie jest godne miana dziecka, jest raczej potworem, gdyż gardzi samo sobą. Wszystko, co posiadamy, otrzymaliśmy od naszych ojców, tak więc brak szacunku wobec ojca oznacza w istocie wzgardę wobec samego siebie. Musimy więc darzyć naszego niebieskiego Ojca stosownym, sprawiedliwym szacunkiem i czcią. Musimy szanować Jego sławę i Imię oraz starać się, by i inni je czcili. Takimi aktami czci wobec Boga, który tyle dla nas uczynił, są przede wszystkim uwielbienie i dziękczynienie. Jednak poprzez łaskę jesteśmy również świątyniami Ducha Świętego, gdyż Bóg mieszka w naszych duszach poprzez swą łaskę. Dlatego właśnie staranie o nieskazitelność ma tak wielkie znaczenie – jest to bowiem oznaka szacunku wobec Boskiego Gościa, który w nas mieszka. Podobnie jak świątynia jest miejscem świętym, któremu należy się szacunek, tak również poprzez nieskazitelność ciała musimy oddawać cześć naszemu Ojcu, który jest w nas obecny poprzez łaskę.
Cześć, jaką okazujemy naszemu niebieskiemu Ojcu, powinna wypływać z prawdziwej miłości, powinna płynąć z serca. Tym, co odróżnia naszego ojca od wszystkich innych mężczyzn jest nie tyle cześć, jaką mu okazujemy, co miłość, jaką go darzymy. Uczymy się od naszych ojców i naśladujemy ich przede wszystkim ze względu na łączące nas z nimi więzi miłości. Jest to prawdziwe również w odniesieniu do naszego niebieskiego Ojca. Wszystkie nasze uczynki, które są zasługujące dla życia wiecznego, muszą wypływać z miłości, musimy starać się naśladować dobroć, jaką okazuje nam sam Bóg. Tak jak nasz niebieski Ojciec kocha nas, tak i my musimy starać się kochać innych. Podobnie jak On okazuje miłosierdzie nam, tak również i my musimy praktykować miłosierdzie względem bliźnich. Nawet dążąc do doskonałości, powinniśmy starać się – wedle słów Zbawiciela – być doskonałymi, jak i Ojciec nasz niebieski jest doskonały.
Gdy jednak mówimy o ojcostwie, na myśl przychodzi nam przede wszystkim cnota posłuszeństwa. Sam fakt, że otrzymaliśmy nasze życie od rodziców oznacza, że zawdzięczamy im wszystko, nawet nasze istnienie. Jest to jeszcze bardziej prawdziwe gdy mówimy o naszym niebieskim Ojcu. Jesteśmy Mu winni posłuszeństwo we wszystkim, i to do tego stopnia, że odmowa posłuszeństwa skutkuje dla nas utratą wszystkiego, czyli wiecznym potępieniem. Zbawiciel daje nam jednak przykład. Syn Boży, by naprawić nieposłuszeństwo naszych pierwszych rodziców, umarł na Krzyżu. Był posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Był posłuszny dla naszego zbawienia i pokazuje nam to, że posłuszeństwo ma na celu w pierwszym rzędzie nasze własne dobro.
I wreszcie, podobnie jak w przypadku wszystkich innych rzeczy, cnotą, która jednoczy nas z naszym niebieskim Ojcem, jest cnota cierpliwości. To właśnie dzięki cierpliwości Chrystus Pan odkupił nas, znosząc cierpliwie wszystko, co było konieczne dla zadośćuczynienia za nasze grzechy. Tak więc praktykowanie przez nas cierpliwości jest najlepszym sposobem na osiągnięcie dziecięctwa Bożego. I chodzi tu Ne tylko o cierpliwe znoszenie kar, na jakie zasłużyliśmy przez naszą głupotę i grzechy, ale również o pamiętanie o tym, że wszelkie rzeczy dobre stają się udziałem tych, którzy potrafią czekać. Bóg jest nieskończenie mądry, jest naszym Ojcem, który da nam wszystko, czego potrzebujemy. Pragnie jednak, by wszystko dokonywało się w możliwie najdoskonalszy sposób, a częstokroć wymaga to właściwego uporządkowania rzeczy i odpowiedniej kolejności zdarzeń. Musimy więc często czekać, by Bóg ułożył sprawy w sposób, o którym wie, że jest najlepszy, by to, co zamierza nam dać, nie zostało skalane przez pośpiech i byśmy mogli właściwie docenić wartość daru.
Dlatego właśnie, drodzy przyjaciele i drodzy wierni, gdy się modlimy, zaczynamy od słów „Ojcze nasz”. W pewien sposób słowa te streszczają wszystkie inne prawdy naszej świętej wiary, gdyż samo słowo Ojciec nie byłoby możliwe bez Syna Bożego, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pamiętajmy zawsze na modlitwie, że nasz Pan i Bóg jest przede wszystkim Ojcem i że poprzez oddawanie Mu czci, poprzez naśladowanie Go, poprzez okazywanie Mu posłuszeństwa, zawsze otrzymamy wszystko, o co tylko moglibyśmy prosić Go na modlitwie.
Módlmy się więc podczas tej Mszy w sposób szczególny, byśmy potrafili poznać i ukochać Boga, naszego Ojca, który jest w niebie, i który pragnie, byśmy i my pewnego dnia tam się znaleźli i radowali się szczęściem wiecznym. Amen.
Labels:
józefów
sobota, 15 stycznia 2011
2 Niedziela po Objawieniu Pańskim
Kiedy Pan Jezus przychodzi, by zbawić rodzaj ludzki, czyni to w pierwszym rzędzie poprzez uświęcenie rodziny. Pierwszym cudem, jakiego dokonuje, jest cud w Kanie Galilejskiej, gdzie zmienia wodę w wino. Ustanawia sakrament małżeństwa, będący źródłem łask dla życia rodzinnego. To właśnie wierność rodziców sakramentowi małżeństwa jest źródłem obfitości łask dla nich samych oraz ich dzieci. Kiedy natomiast rodzice lekceważą prawa małżeństwa, dzieci cierpią na tym najbardziej.
Istnieje też inna rodzina, o której mówi nam dziś św. Paweł – nadprzyrodzona rodzina Mistycznego Ciała Chrystusa – czyli Kościół. Jest to społeczność, do której należycie. Stanowimy jedną rodzinę w naszym Panu Jezusie Chrystusie. Jesteśmy zjednoczeni na sposób ściślejszy, niż przez jakiekolwiek więzy ciała, i to do tego stopnia, że do naszej przynależności do tej rodziny nie jest wymagana nawet przynależność do niej naszych rodziców. Jesteśmy zjednoczeni w Osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest On nawet – dzięki łasce uświęcającej - naszym Bratem. Mamy tego samego Ojca, Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga. Jesteśmy uczestnikami boskiej natury naszego Zbawiciela, ponieważ On sam przybrał na siebie naturę ludzką i udzielił nam swojej łaski. I podobnie jak Pan Jezus wstąpił do nieba, również my tego dostąpimy, jeśli tylko przestrzegać będziemy tego, co nam przykazał.
Miłować bliźnich, jak samego siebie. To właśnie nakazał nam Zbawiciel. Musimy kochać naszych bliźnich.
Nasi bliźni to nie ludzie żyjący gdzieś daleko, ale ci, których mamy wokół nas. To wasi bracia, siostry, rodzice, przyjaciele, wrogowie, wszyscy, z którymi się stykacie. To osoba siedząca obok was. To ta właśnie irytująca osoba tuż obok, być może nieprzyjemnie pachnąca, nieuczesana, wiercąca się podczas modlitwy, nie potrafiąca śpiewać, osoba, z którą nie sposób wytrzymać. Ona jest waszym bliźnim. To ją macie kochać.
Drodzy Przyjaciele, miłość nie jest abstrakcją. Nie jest jakąś rzeczą odkrytą na innej planecie, o której moglibyśmy przeczytać w prasie. Niestety jednak jest tak rzadka, jak gdyby istniała jedynie na innych planetach. To musi się zmienić. Miłość nie jest jedynie dogmatem wiary. Nie jest jedynie pięknym ideałem. Jest czymś, co musi być praktykowane tu i teraz. W tej właśnie chwili. W stosunku do osoby siedzącej obok was. W stosunku do tej irytującej was być może osoby tuż obok.
Jest takie powiedzenie, że można wybrać sobie przyjaciół, ale nie można wybrać rodziny. Jakież to prawdziwe! Przyjaciółmi są ci, których towarzystwo jest nam miłe, których lubimy w sposób niejako naturalny. Z rodziną jednak jest zupełnie inaczej. Nasza rodzina zna nas zbyt dobrze, by zaliczyć ją do naszych przyjaciół. Zna nasze jawne i ukryte wady. Wie, na co jesteśmy przewrażliwieni (czyli co nas drażni) i aż nazbyt często daje nam do zrozumienia, że o tym wie.
Jest tak również w przypadku rodziny nadprzyrodzonej, Kościoła. Często inni parafianie znają nas zbyt dobrze, by być naszymi przyjaciółmi. Znają nasze wady, nawet nasze grzechy – niekiedy odczuli je na własnej skórze. Są w Kościele ludzie, w stosunku do których odczuwacie naturalną trudność, by być z nimi w dobrych stosunkach z tego tylko powodu, że są również istotami ludzkimi.
A jednak, drodzy Przyjaciele, miłość przekracza wszystkie te przeszkody. Jej źródłem jest sam Bóg. Bóg nie kocha nas dlatego, że jesteśmy dobrzy, to Jego miłość czyni nas dobrymi. Miłość Boża jest przyczyną dobra w nas samych. Byliśmy jeszcze grzesznikami, ale Chrystus umarł za nas.
Miłość, prawdziwa miłość, nie jest ślepa na wady innych. Zna je lepiej niż ktokolwiek inny, bo zna majestat i świętość Boga oraz wie, jak wiele jest w nas niedoskonałości. Zna dobrze ludzką nędzę, i to do tego stopnia, że mogłaby nią nawet wzgardzić.
A jednak tego nie czyni. Szuka dobra innych. Usiłuje pomóc ich nędzy. Jest pełna miłosierdzia, miłosierdzia, które zwycięża sprawiedliwość. Oczywiście dostrzega wadę, wie, że są ona złem, że jej konsekwencją może być nawet wieczne potępienie. A jednak, kiedy widzi ją, mówi: „Uczynię za to zadośćuczynienie. Będę się modlić za tę osobę. Będę czynić wszystko co mogę, by się poprawiła. Sam poprawię się, aby zadośćuczynić za to zło”. To właśnie czyni sam Chrystus Pan. Widzi nasze grzechy i przychodzi do nas, by oddać swe życie dla naszego zbawienia.
Widzicie więc, że to właśnie miłość udoskonala życie rodziny. Mówiąc po ludzku, wcale nie mamy powodów, by lubić niektórych ludzi. Istnieje cała masa powodów, by ich nie lubić. Jednak nadprzyrodzona miłość jednoczy nas ze sobą. To nadprzyrodzona miłość podtrzymuje życie rodzinne, obdarzając rodzinę pokojem, który przynosi nasz Pan Jezus Chrystus - Książę Pokoju.
Drodzy Wierni, nie pozwólcie pokusom tego świata wedrzeć się do waszych serc. Nie pozwólcie, aby błahe, doczesne pobudki, zniszczyły więzy miłości. Szanujcie swych bliźnich, szanujcie tę osobę siedzącą obok was, jako stworzoną na podobieństwo Boga, jako osobę, za którą umarł Chrystus. Dawajcie mu [bliźniemu] przykład. Miłość nie czeka, aż inni okażą dobro jako pierwsi, ale ich uprzedza. Pragnie dawać samą siebie, a nie otrzymywać od innych.
Oddajcie się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. To w Nim znajdziecie zdolność do miłowania, do kochania bliźnich. On da wam siłę umiłować bliźnich aż do śmierci, do śmierci krzyżowej waszych codziennych zmagań.
Jak to obiecał Zbawiciel, jeśli kochamy naszych bliźnich, kochamy Jego samego: „A ktokolwiek by dał się napić jednemu z tych najmniejszych kubek zimnej wody, tylko w imię ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci nagrody swojej”.
A nagroda ta będzie stokrotna, tysiąckrotna, nie tylko w tym życiu, ale i w życiu przyszłym.
Amen
Istnieje też inna rodzina, o której mówi nam dziś św. Paweł – nadprzyrodzona rodzina Mistycznego Ciała Chrystusa – czyli Kościół. Jest to społeczność, do której należycie. Stanowimy jedną rodzinę w naszym Panu Jezusie Chrystusie. Jesteśmy zjednoczeni na sposób ściślejszy, niż przez jakiekolwiek więzy ciała, i to do tego stopnia, że do naszej przynależności do tej rodziny nie jest wymagana nawet przynależność do niej naszych rodziców. Jesteśmy zjednoczeni w Osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest On nawet – dzięki łasce uświęcającej - naszym Bratem. Mamy tego samego Ojca, Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga. Jesteśmy uczestnikami boskiej natury naszego Zbawiciela, ponieważ On sam przybrał na siebie naturę ludzką i udzielił nam swojej łaski. I podobnie jak Pan Jezus wstąpił do nieba, również my tego dostąpimy, jeśli tylko przestrzegać będziemy tego, co nam przykazał.
Miłować bliźnich, jak samego siebie. To właśnie nakazał nam Zbawiciel. Musimy kochać naszych bliźnich.
Nasi bliźni to nie ludzie żyjący gdzieś daleko, ale ci, których mamy wokół nas. To wasi bracia, siostry, rodzice, przyjaciele, wrogowie, wszyscy, z którymi się stykacie. To osoba siedząca obok was. To ta właśnie irytująca osoba tuż obok, być może nieprzyjemnie pachnąca, nieuczesana, wiercąca się podczas modlitwy, nie potrafiąca śpiewać, osoba, z którą nie sposób wytrzymać. Ona jest waszym bliźnim. To ją macie kochać.
Drodzy Przyjaciele, miłość nie jest abstrakcją. Nie jest jakąś rzeczą odkrytą na innej planecie, o której moglibyśmy przeczytać w prasie. Niestety jednak jest tak rzadka, jak gdyby istniała jedynie na innych planetach. To musi się zmienić. Miłość nie jest jedynie dogmatem wiary. Nie jest jedynie pięknym ideałem. Jest czymś, co musi być praktykowane tu i teraz. W tej właśnie chwili. W stosunku do osoby siedzącej obok was. W stosunku do tej irytującej was być może osoby tuż obok.
Jest takie powiedzenie, że można wybrać sobie przyjaciół, ale nie można wybrać rodziny. Jakież to prawdziwe! Przyjaciółmi są ci, których towarzystwo jest nam miłe, których lubimy w sposób niejako naturalny. Z rodziną jednak jest zupełnie inaczej. Nasza rodzina zna nas zbyt dobrze, by zaliczyć ją do naszych przyjaciół. Zna nasze jawne i ukryte wady. Wie, na co jesteśmy przewrażliwieni (czyli co nas drażni) i aż nazbyt często daje nam do zrozumienia, że o tym wie.
Jest tak również w przypadku rodziny nadprzyrodzonej, Kościoła. Często inni parafianie znają nas zbyt dobrze, by być naszymi przyjaciółmi. Znają nasze wady, nawet nasze grzechy – niekiedy odczuli je na własnej skórze. Są w Kościele ludzie, w stosunku do których odczuwacie naturalną trudność, by być z nimi w dobrych stosunkach z tego tylko powodu, że są również istotami ludzkimi.
A jednak, drodzy Przyjaciele, miłość przekracza wszystkie te przeszkody. Jej źródłem jest sam Bóg. Bóg nie kocha nas dlatego, że jesteśmy dobrzy, to Jego miłość czyni nas dobrymi. Miłość Boża jest przyczyną dobra w nas samych. Byliśmy jeszcze grzesznikami, ale Chrystus umarł za nas.
Miłość, prawdziwa miłość, nie jest ślepa na wady innych. Zna je lepiej niż ktokolwiek inny, bo zna majestat i świętość Boga oraz wie, jak wiele jest w nas niedoskonałości. Zna dobrze ludzką nędzę, i to do tego stopnia, że mogłaby nią nawet wzgardzić.
A jednak tego nie czyni. Szuka dobra innych. Usiłuje pomóc ich nędzy. Jest pełna miłosierdzia, miłosierdzia, które zwycięża sprawiedliwość. Oczywiście dostrzega wadę, wie, że są ona złem, że jej konsekwencją może być nawet wieczne potępienie. A jednak, kiedy widzi ją, mówi: „Uczynię za to zadośćuczynienie. Będę się modlić za tę osobę. Będę czynić wszystko co mogę, by się poprawiła. Sam poprawię się, aby zadośćuczynić za to zło”. To właśnie czyni sam Chrystus Pan. Widzi nasze grzechy i przychodzi do nas, by oddać swe życie dla naszego zbawienia.
Widzicie więc, że to właśnie miłość udoskonala życie rodziny. Mówiąc po ludzku, wcale nie mamy powodów, by lubić niektórych ludzi. Istnieje cała masa powodów, by ich nie lubić. Jednak nadprzyrodzona miłość jednoczy nas ze sobą. To nadprzyrodzona miłość podtrzymuje życie rodzinne, obdarzając rodzinę pokojem, który przynosi nasz Pan Jezus Chrystus - Książę Pokoju.
Drodzy Wierni, nie pozwólcie pokusom tego świata wedrzeć się do waszych serc. Nie pozwólcie, aby błahe, doczesne pobudki, zniszczyły więzy miłości. Szanujcie swych bliźnich, szanujcie tę osobę siedzącą obok was, jako stworzoną na podobieństwo Boga, jako osobę, za którą umarł Chrystus. Dawajcie mu [bliźniemu] przykład. Miłość nie czeka, aż inni okażą dobro jako pierwsi, ale ich uprzedza. Pragnie dawać samą siebie, a nie otrzymywać od innych.
Oddajcie się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. To w Nim znajdziecie zdolność do miłowania, do kochania bliźnich. On da wam siłę umiłować bliźnich aż do śmierci, do śmierci krzyżowej waszych codziennych zmagań.
Jak to obiecał Zbawiciel, jeśli kochamy naszych bliźnich, kochamy Jego samego: „A ktokolwiek by dał się napić jednemu z tych najmniejszych kubek zimnej wody, tylko w imię ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci nagrody swojej”.
A nagroda ta będzie stokrotna, tysiąckrotna, nie tylko w tym życiu, ale i w życiu przyszłym.
Amen
środa, 12 stycznia 2011
O modlitwie Pańskiej - Wstęp
Drodzy uczniowie, drodzy wierni,
Kilka tygodni temu mówiliśmy o darach Ducha Świętego, o tych wspaniałych darach, które nasz Niebieski Ojciec daje nam, byśmy mogli osiągnąć doskonałość dzieci Bożych. Każdy wzrost w miłości oznacza wzrost tych darów w nas, w jaki jednak sposób mamy wzrastać w łasce? Oczywiście musimy prosić o nią Boga, gdyż to On sam jest źródłem łaski.
Ponieważ mamy być doskonali, jak doskonały jest Ojciec nasz Niebieski – co nakazuje nam sam Zbawiciel - musimy prosić Boga o wiele łask. Proszenie jest jednak sztuką. Są prośby spełnione i prośby odrzucone, wiele też zależy od tego, w jaki sposób się prosi. Pożyteczne będzie więc dla nas rozważenie, w jaki sposób powinniśmy prosić naszego Niebieskiego Ojca o wszystko, co jest nam niezbędne. Dlatego przez kilka kolejnych tygodni będę wyjaśniał wam w jaki sposób powinniście się modlić, a ponieważ nie ma doskonalszej modlitwy niż ta, której nauczył nas sam Zbawiciel – przyjrzymy się bliżej znanej wszystkim Modlitwie Pańskiej, „Ojcze Nasz”.
Dlaczego Modlitwa Pańska jest najdoskonalsza? Każda modlitwa, by była dobrą, musi spełniać pięć warunków. Musi być ufna, musi być odpowiednia, musi być uporządkowana, musi by pobożna i wreszcie musi być pokorna.
Modlitwa musi być ufna, ponieważ jest prośbą. Jest rzeczą trudną, jeśli nie niemożliwą, pomóc komuś, kto nam nie ufa. Nawet jeśli chcielibyście dać komuś bardzo cenny dar, jeśli osoba ta wam nie ufa, jeśli zamyka przed wami swe ręce i serce, po prostu nie możecie jej tego przekazać. Nie możecie dać czegoś, jeśli dana osoba nie chce tego przyjąć. Każda modlitwa musi cechować się wiarą w to, że osoba, do której się zwracacie, jest godna waszego zaufania, a także w to, że jest w stanie udzielić wam tego, o co ją prosicie. To samo dotyczy Boga. Bóg pragnie dać nam wiele rzeczy, jednak częstokroć nie ufamy Mu w sposób dostateczny. Zamykamy przed Nim nasze serca, a więc i nasze ręce pozostają puste.
Nie ma jednak modlitwy bardziej ufnej, niż ta ułożona przez samego Zbawiciela. Jest On naszym Zbawcą właśnie dlatego, że jest naszym Orędownikiem przed tronem łaski, jest Tym, który umarł za nas na Krzyżu, Tym, który ofiarował za nas samego siebie. Stąd też Modlitwa Pańska cechuje się ufnością większą niż wszelkie inne, ponieważ posługujemy się w niej tymi samymi słowami, które On nam pozostawił. Możemy żywić ufność, że odmawiając tę modlitwę zostaniemy wysłuchani, ponieważ jest to modlitwa samego Zbawiciela.
Modlitwa musi być też stosowna. Wszystko w naszym życiu zależy od wykonywania właściwych rzeczy we właściwym czasie, od proszenia właściwych osób o właściwe rzeczy. Dlatego modlitwa jest prośbą o to, co jest słuszne i stosowne. Wielokrotnie nasze modlitwy nie są wysłuchiwane, ponieważ prosimy o to, co nie jest dla nas dobre. Nawet w waszym domu, gdy wasz młodszy braciszek prosi o coś niebezpiecznego, jak na przykład płyn do czyszczenia, nie dacie mu go, gdyż mógłby go wypić i umrzeć. Podobnie jest z naszymi modlitwami, musimy być pewni, że prosimy o rzeczy dla nas odpowiednie. Wielokrotnie Bóg nie chce nam dać tego, czego sobie życzymy, ponieważ spełniając naszą prośbę dałby nam coś, czego tak naprawdę wcale nie pragniemy. Często bardzo trudno nam poznać, o co się modlić, gdyż nierzadko nie wiemy, czego powinniśmy pragnąć. Dlatego właśnie święty Paweł Apostoł mówi: „Nie wiemy, co byśmy prosić mieli, jak potrzeba” (Rz 8,26). Jednak Chrystus Pan poucza nas w tej kwestii, a Jego modlitwa stanowi odpowiedź na prośbę Apostołów: „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1). W Modlitwie Pańskiej odnajdziemy więc wszystko, czego moglibyśmy pragnąć.
Jednak nasza modlitwa musi być nie tylko stosowna i ufna, musi być również uporządkowana. Oznacza to, że nasze pragnienia muszą być uporządkowane, gdyż modlitwa jest wyrazem naszych pragnień. Pan Jezus powiedział: „Szukajcie więc najprzód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane” (Mt 6,33). Powinniśmy pragnąć rzeczy duchowych przed doczesnymi, rzeczy niebieskich przed ziemskimi. Możemy zauważyć, że Modlitwa Pańska jest doskonale uporządkowana, jest doskonałym wyrazem tego, czego powinniśmy pragnąć i w jakim porządku.
Być może najważniejszą cechą modlitwy jest to, że powinna być ona pobożna. To pobożność danej osoby czyni ofiarę modlitwy miłą Bogu. Jednak pobożność nie dotyczy tylko tego, ile czasu spędzamy na modlitwie – sam Zbawiciel ostrzegał nas, byśmy nie modlili się jak faryzeusze, byśmy godzinami nie modlili się bez prawdziwej pobożności. Powiedział: „Modląc się zaś, nie mówcie wiele” (Mt 6,7). Dlatego modlitwa przekazana nam przez Chrystusa Pana jest krótka, gdyż pobożność rodzi się z miłości do Boga i bliźniego, a nie z wielości słów. Jednak to właśnie w Modlitwie Pańskiej widzimy cnotę miłości, miłości do Boga – gdy wypowiadamy słowa: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” oraz miłości do bliźnich, gdy prosimy o wybaczenie powołując się na to, że i my wybaczyliśmy naszym winowajcom.
I na koniec, modlitwa musi być pokorna, wiemy bowiem, że Bóg ma wzgląd na modlitwy pokornych (Ps 101,18; Jud 9,16) i jak mówi Pismo Święte – brzydzi się pychą. Wiemy również, że to modlitwa pokornego celnika została nagrodzona łaską Bożą, a nie modlitwa pysznego faryzeusza. Ludzie pyszni uważają, że już są doskonali, że nikogo nie potrzebują. Dlatego też nigdy nie otrzymają niczego od Boga, ponieważ każda prośba, każda modlitwa, zakłada pewną pokorę i pragnienie poprawy.
Dlatego też, drodzy uczniowie i drodzy wierni, w trakcie następnych tygodni rozważać będziemy wszystkie prośby i błagania zawarte w Modlitwie Pańskiej. W każdej z jej siedmiu próśb dostrzec możemy nie tylko cechy, o których dziś mówiliśmy, każda z nich stanowi też naukę cenną dla naszego życia duchowego. Modlitwa jest najlepszym lekarstwem na zło, ale również najskuteczniejszym środkiem uzyskiwania tego, czego prawdziwie pragniemy, jest też pewnym środkiem do poznania, czy nasze pragnienia odpowiadają naszym rzeczywistym potrzebom. Przede wszystkim jednak dzięki niej wchodzimy w kontakt z Bogiem, czyni nas ona Jego przyjaciółmi.
Prośmy więc w tym okresie po Narodzeniu Pańskim w sposób szczególny o wzrost w tym darze, który jest kluczem do otrzymania wszystkich innych rzeczy, prośmy o dar dobrej modlitwy, byśmy modlili się tak, jak pouczył nas sam Chrystus Pan, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Kilka tygodni temu mówiliśmy o darach Ducha Świętego, o tych wspaniałych darach, które nasz Niebieski Ojciec daje nam, byśmy mogli osiągnąć doskonałość dzieci Bożych. Każdy wzrost w miłości oznacza wzrost tych darów w nas, w jaki jednak sposób mamy wzrastać w łasce? Oczywiście musimy prosić o nią Boga, gdyż to On sam jest źródłem łaski.
Ponieważ mamy być doskonali, jak doskonały jest Ojciec nasz Niebieski – co nakazuje nam sam Zbawiciel - musimy prosić Boga o wiele łask. Proszenie jest jednak sztuką. Są prośby spełnione i prośby odrzucone, wiele też zależy od tego, w jaki sposób się prosi. Pożyteczne będzie więc dla nas rozważenie, w jaki sposób powinniśmy prosić naszego Niebieskiego Ojca o wszystko, co jest nam niezbędne. Dlatego przez kilka kolejnych tygodni będę wyjaśniał wam w jaki sposób powinniście się modlić, a ponieważ nie ma doskonalszej modlitwy niż ta, której nauczył nas sam Zbawiciel – przyjrzymy się bliżej znanej wszystkim Modlitwie Pańskiej, „Ojcze Nasz”.
Dlaczego Modlitwa Pańska jest najdoskonalsza? Każda modlitwa, by była dobrą, musi spełniać pięć warunków. Musi być ufna, musi być odpowiednia, musi być uporządkowana, musi by pobożna i wreszcie musi być pokorna.
Modlitwa musi być ufna, ponieważ jest prośbą. Jest rzeczą trudną, jeśli nie niemożliwą, pomóc komuś, kto nam nie ufa. Nawet jeśli chcielibyście dać komuś bardzo cenny dar, jeśli osoba ta wam nie ufa, jeśli zamyka przed wami swe ręce i serce, po prostu nie możecie jej tego przekazać. Nie możecie dać czegoś, jeśli dana osoba nie chce tego przyjąć. Każda modlitwa musi cechować się wiarą w to, że osoba, do której się zwracacie, jest godna waszego zaufania, a także w to, że jest w stanie udzielić wam tego, o co ją prosicie. To samo dotyczy Boga. Bóg pragnie dać nam wiele rzeczy, jednak częstokroć nie ufamy Mu w sposób dostateczny. Zamykamy przed Nim nasze serca, a więc i nasze ręce pozostają puste.
Nie ma jednak modlitwy bardziej ufnej, niż ta ułożona przez samego Zbawiciela. Jest On naszym Zbawcą właśnie dlatego, że jest naszym Orędownikiem przed tronem łaski, jest Tym, który umarł za nas na Krzyżu, Tym, który ofiarował za nas samego siebie. Stąd też Modlitwa Pańska cechuje się ufnością większą niż wszelkie inne, ponieważ posługujemy się w niej tymi samymi słowami, które On nam pozostawił. Możemy żywić ufność, że odmawiając tę modlitwę zostaniemy wysłuchani, ponieważ jest to modlitwa samego Zbawiciela.
Modlitwa musi być też stosowna. Wszystko w naszym życiu zależy od wykonywania właściwych rzeczy we właściwym czasie, od proszenia właściwych osób o właściwe rzeczy. Dlatego modlitwa jest prośbą o to, co jest słuszne i stosowne. Wielokrotnie nasze modlitwy nie są wysłuchiwane, ponieważ prosimy o to, co nie jest dla nas dobre. Nawet w waszym domu, gdy wasz młodszy braciszek prosi o coś niebezpiecznego, jak na przykład płyn do czyszczenia, nie dacie mu go, gdyż mógłby go wypić i umrzeć. Podobnie jest z naszymi modlitwami, musimy być pewni, że prosimy o rzeczy dla nas odpowiednie. Wielokrotnie Bóg nie chce nam dać tego, czego sobie życzymy, ponieważ spełniając naszą prośbę dałby nam coś, czego tak naprawdę wcale nie pragniemy. Często bardzo trudno nam poznać, o co się modlić, gdyż nierzadko nie wiemy, czego powinniśmy pragnąć. Dlatego właśnie święty Paweł Apostoł mówi: „Nie wiemy, co byśmy prosić mieli, jak potrzeba” (Rz 8,26). Jednak Chrystus Pan poucza nas w tej kwestii, a Jego modlitwa stanowi odpowiedź na prośbę Apostołów: „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1). W Modlitwie Pańskiej odnajdziemy więc wszystko, czego moglibyśmy pragnąć.
Jednak nasza modlitwa musi być nie tylko stosowna i ufna, musi być również uporządkowana. Oznacza to, że nasze pragnienia muszą być uporządkowane, gdyż modlitwa jest wyrazem naszych pragnień. Pan Jezus powiedział: „Szukajcie więc najprzód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane” (Mt 6,33). Powinniśmy pragnąć rzeczy duchowych przed doczesnymi, rzeczy niebieskich przed ziemskimi. Możemy zauważyć, że Modlitwa Pańska jest doskonale uporządkowana, jest doskonałym wyrazem tego, czego powinniśmy pragnąć i w jakim porządku.
Być może najważniejszą cechą modlitwy jest to, że powinna być ona pobożna. To pobożność danej osoby czyni ofiarę modlitwy miłą Bogu. Jednak pobożność nie dotyczy tylko tego, ile czasu spędzamy na modlitwie – sam Zbawiciel ostrzegał nas, byśmy nie modlili się jak faryzeusze, byśmy godzinami nie modlili się bez prawdziwej pobożności. Powiedział: „Modląc się zaś, nie mówcie wiele” (Mt 6,7). Dlatego modlitwa przekazana nam przez Chrystusa Pana jest krótka, gdyż pobożność rodzi się z miłości do Boga i bliźniego, a nie z wielości słów. Jednak to właśnie w Modlitwie Pańskiej widzimy cnotę miłości, miłości do Boga – gdy wypowiadamy słowa: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” oraz miłości do bliźnich, gdy prosimy o wybaczenie powołując się na to, że i my wybaczyliśmy naszym winowajcom.
I na koniec, modlitwa musi być pokorna, wiemy bowiem, że Bóg ma wzgląd na modlitwy pokornych (Ps 101,18; Jud 9,16) i jak mówi Pismo Święte – brzydzi się pychą. Wiemy również, że to modlitwa pokornego celnika została nagrodzona łaską Bożą, a nie modlitwa pysznego faryzeusza. Ludzie pyszni uważają, że już są doskonali, że nikogo nie potrzebują. Dlatego też nigdy nie otrzymają niczego od Boga, ponieważ każda prośba, każda modlitwa, zakłada pewną pokorę i pragnienie poprawy.
Dlatego też, drodzy uczniowie i drodzy wierni, w trakcie następnych tygodni rozważać będziemy wszystkie prośby i błagania zawarte w Modlitwie Pańskiej. W każdej z jej siedmiu próśb dostrzec możemy nie tylko cechy, o których dziś mówiliśmy, każda z nich stanowi też naukę cenną dla naszego życia duchowego. Modlitwa jest najlepszym lekarstwem na zło, ale również najskuteczniejszym środkiem uzyskiwania tego, czego prawdziwie pragniemy, jest też pewnym środkiem do poznania, czy nasze pragnienia odpowiadają naszym rzeczywistym potrzebom. Przede wszystkim jednak dzięki niej wchodzimy w kontakt z Bogiem, czyni nas ona Jego przyjaciółmi.
Prośmy więc w tym okresie po Narodzeniu Pańskim w sposób szczególny o wzrost w tym darze, który jest kluczem do otrzymania wszystkich innych rzeczy, prośmy o dar dobrej modlitwy, byśmy modlili się tak, jak pouczył nas sam Chrystus Pan, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Labels:
józefów
Subskrybuj:
Posty (Atom)