<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054</id><updated>2012-01-14T17:55:21.444+01:00</updated><category term='pielgrzymka'/><category term='warszawa'/><category term='tuchów'/><category term='N.M.P.'/><category term='rzeszów'/><category term='łódź'/><category term='jaworki'/><category term='lublin'/><category term='riga'/><category term='tarnów'/><category term='kraków'/><category term='józefów'/><category term='gdynia'/><category term='szczecin'/><category term='chorzów'/><title type='text'>Kazanie na każdą Niedzielę</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>135</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-233150641936096721</id><published>2011-07-03T10:00:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T18:24:30.050+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lublin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>3 niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Drodzy wierni,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Ta niedziela, następująca po święcie Najświętszego Serca Jezusa, jest jak gdyby wyjaśnieniem miłosierdzia Boga wcielonego w Najświętszym Sercu. Pan Jezus w swojej dobroci wyjaśnia nam wielkie miłosierdzie Boga dla grzeszników i dzisiaj otwiera nam Serce Boga, pełne tego, czego Bóg pragnie dla grzeszników, czyli ich nawrócenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Grzesznicy przyszli do Pana Jezusa, jak mówi Ewangelia “Zbliżali się też do niego celnicy i grzesznicy, aby go słuchać”. Przychodzili, żeby słuchać Jezusa, to znaczy że nie byli zbyt zajęci sprawami tego świata ani własnymi fałszywymi przekonaniami, po prostu przyszli go posłuchać. Przyszli, może z ciekawości, może szukając uzdrowienia, a być może dlatego, że ktoś z przyjaciół im to zasugerował. Są to być może ludzie, którzy przyjęliby z radością Słowo Boże, ale potem przygniotą ich troski tego świata. Są może jednak tacy, którzy wytrwają. Ale najistotniejsze jest to, że - jak mówi Ewangelia - przystąpili do Pana Jezusa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;To wydarzenie z życia Pana Jezusa powtarza się w całej historii Kościoła, chociaż niektóre szczegóły są różne, tak, jak różnią się między sobą poszczególne dusze. Jest wielu ludzi, którzy mogli słyszeć o Tradycyjnej Mszy, którzy być może mają przyjaciela, który zaprosił ich na niedzielną Mszę Świętą Wszechczasów, lub którzy po prostu zauważają, że na świecie pewne rzeczy nie wyglądają tak jak powinny. Przychodzą więc do Pana Jezusa, przychodzą na Mszę. Przystępują do Pana Naszego Jezusa Chrystusa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Są oni jednak wciąż dalecy o doskonałości. Ewangelia wymienia dwie grupy ludzi: celników i grzeszników. Celnicy byli więcej niż tylko złodziejami. Często byli zdrajcami własnego narodu, jawnogrzesznikami, którzy nie tylko popełniali grzechy, ale poprzez swoją pracę mieli okazję do wielu nadużyć, wyłudzając pieniądze od własnych rodaków. Ale nawet takie dusze mogą uzyskać łaskę widzenia Pana Jezusa. Byli tam także inni grzesznicy. Grzesznicy, którzy doświadczyli najgorszego i pragnęli łaski zerwania z przeszłością i rozpoczęcia wszystkiego od nowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Często i my, drodzy wierni, spotykamy na Mszy ludzi dalekich od doskonałości i nierozumiejących, na czym w ogóle polega Msza Święta. W Ewangelii czytamy, że przychodzą oni słuchać Pana Jezusa, ale nie wiemy nic o tym, czy Go rozumieją. Istnieją dusze, które przychodzą po uzdrowienie, nawet jeśli nie wiedzą co im właściwie dolega. W rzeczywistości każdy z nas, uczęszczających na Mszę, jest grzesznikiem, niektórzy bardziej od innych, tak samo jak każdy kto chodzi do lekarza jest w jakiś sposób chory. W tym życiu Pan Jezus jest bardziej lekarzem dusz niż sędzią. &amp;nbsp;Teraz jest czas miłosierdzia, czas pokuty, czas zdążania do doskonałości - jeśli nie jej osiągnięcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Niestety są także i oburzeni. To ci, którzy nie zrozumieli miłosierdzia Pana Jezusa, lub nie chcieli zrozumieć. To właśnie są ci, którzy odrzucą miłosierdzie ofiarowane przez Pana Jezusa, a nawet Jego samego i domagać się będą Jego ukrzyżowania. Są to faryzeusze. Uważają się za wzór doskonałości, mimo, że przez swoje uczynki są jak najdalsi od Pana Jezusa. Ewangelia nie wspomina o faryzeuszach słuchających Pana Jezusa, ale mówi, że szemrali, sprzeciwiali się Jemu. W rzeczywistości, szukali oni tylko okazji do wykazania swojej wyższości nad Nim: ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Nie tylko nie rozumieli Pana Jezusa, ale też nie chcieli Go zrozumieć. Jedynym ich pragnieniem było pokazanie, że są ważniejsi, że są lepsi niż ich bliźni, że - inaczej niż inni - zachowują przykazania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;To są ci, którzy skorzy będą do krytykowania najdrobniejszego szczegółu życia swoich bliźnich, którzy wyobrażają sobie, że są policją parafii, którzy po Mszy sprawdzać będą, czy wszyscy mają ubrania odpowiedniej długości, którzy jako pierwsi poinformują wszystkich o najnowszej teorii spiskowej, lub czymkolwiek, co nie wygląda tak, jak powinno. Mają oni nadzieję, że wszyscy będą pod wrażeniem ich doskonałości, tego, że &amp;nbsp;- inaczej niż inni - wiedzą o tym, o czym nikt nie ma pojęcia i nie nawrócą innych, dopóki ci nie dostosują się do ich standardów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Ale nawet w stosunku do tych złośliwych faryzeuszy Pan Jezus nie traci nadziei. Jego miłosierdzie jest tak wielkie, że pragnie On zbawienia dla tych biednych dusz zaślepionych pychą. Specjalnie dla nich Pan Jezus daje przypowieść, że mogą być nawróceni do jedności z myśleniem Pana Jezusa, do sądzenia, nie skazywania, ale do ocalenia i nawrócenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, które są bezpieczne, to te dusze, które pozostają w niewiedzy. Są często sprowadzane na złą drogę przez zły przykład lub złych przywódców. Zagubione są nie przez złą wolę, ale raczej słabość. Pasterz pójdzie więc, i będzie ich szukał w puszczy - czyli w świecie - żeby tylko je znaleźć. Tak samo prawdziwy apostoł, dusza prawdziwie oddana Kościołowi, nie będzie siedzieć w domu aby prowadzić krucjatę na każdym forum internetowym krytykując i obrażając każdą pojawiającą się osobę. Przeciwnie, dusza gorliwa pójdzie do swoich przyjaciół i sąsiadów, jak człowiek z przypowieści o zgubionej owcy, mówiąc aby radowali się z nim, bo odnalazł to, czego szukał: a więc łaskę od Boga, łaskę nawrócenia. Prawdziwie gorliwa dusza będzie tą, która chce dzielić się cudem Mszy ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi, z kolegami z pracy, aby pokazać im łaskę czystego sumienia. Z kolei faryzeusz, jak mówi Pan Jezus, nakładać będzie brzemię na swojego bliźniego, składając na jego barki problemy i troski, w sprawie których sam nie ma zamiaru kiwnąć palcem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Zagubiona drachma to grzesznik, który świadomy jest tego, co zrobił. Moneta nosi na sobie wizerunek &amp;nbsp;władcy, który ją wybił, tak jak dusza która nosi na sobie obraz Boga ze zrozumieniem i wolną wolą. &amp;nbsp;Dusze takie wiedzą, co czynią i dobrowolnie popadają w grzech. &amp;nbsp;Spędzali oni czas i energię na rzeczach nie wartych ich godności, marnowali ten pieniądz, za który otrzymać mogli wieczność - swoją wiedzę i miłość. Złamali Dziesięć Przykazań, bo, jak mówi Święty Jakub, kto w jednym by upadł, stał się winnym wszystkiego &amp;nbsp;- nie ma dziesięciu drachm, gdy jedna jest zgubiona. I tak jak niewiasta z Ewangelii, Kościół zapala światło doktryny, aby pokazać duszom ich błędy, oraz wymiata dom przez sakrament pokuty, znajdując dla tych dusz nieocenioną łaskę Boga.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;W obu przypadkach wielka jest radość w niebie, bo dzięki łasce Boga, dusze odwracają się od zła i przyjmują dobro. Mimo że są niedoskonali, mimo że muszą jeszcze wiele zrobić aby umocnić się w dobru, i nawet jeśli ich złe nawyki wymagają jeszcze dużo czasu aby je wykorzenić, jeśli tylko otrzymali łaskę od Boga, mają szansę osiągnąć wieczną szczęśliwość. I tak, w całkowitym przeciwieństwie do faryzeuszy i sekciarzy, którzy podążają ich śladem, my także powinniśmy cieszyć się z każdej duszy, która zbliży się do prawdy. Powinniśmy radować się i pomagać tym, którzy przychodzą na Mszę, nawet jeśli pozostają w niewiedzy, lub nawet grzechu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Przyjdzie czas, w którym Pan Jezus oczyści świątynie z tych, którzy ją plamią. Są czasy, w których bicz musi ochronić niewinnych, którzy mogliby zostać zepsuci lub splamieni, ale dzieje się to wtedy, gdy zakwestionowany jest autorytet Pana Jezusa, lub Jego świątynia jest w niebezpieczeństwie, kiedy z miejsca modlitwy i miłosierdzia staje się jaskinią zbójców. Nie czytamy o nawróceniu tych zbójców. Nie czytamy o ich skrusze ani radości. W rzeczywistości tymi wyrzuconymi ze świątyni będą faryzeusze, którzy nie modlili się o nawrócenie grzeszników, ale wymieniali się krytyką innych. Przyjdzie czas, jak mówi Pan Jezus, w którym osądzeni będą tą samą miarą, którą sądzili innych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;I tak, Drodzy Wierni, uczmy się z przypowieści danych nam przez Pana Jezusa oraz jego przykładu, jak najlepiej zwyciężać dusze dla prawdy. Czytamy w Ewangelii, że Pan Jezus począł czynić i uczyć, co znaczy, że uczył najpierw przez przykład, a potem przez wskazówki. Powinniśmy być więc skorzy nie do wypowiedzenia słowa potępienia, ale raczej zachęty, aby prowadzić i uczyć raczej naszym przykładem niż krytyką. Powinniśmy móc mówić za Świętym Pawłem “Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja Chrystusa”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Większość dusz, moi Drodzy Wierni, potrzebuje raczej słowa zachęty i rady, niż potępienia. Większość dusz jest podobnych Samarytance, która doszła do łaski, którą jest Msza. A jak Pan Jezus przyciąga tę kobietę, tak daleką od łaski Boga? Nie przybywa, aby ją potępić, ale czyni się nawet jej dłużnikiem mówiąc: Daj mi pić. Ten, który jest Panem życia i śmierci, jej Sędzią na sądzie ostatecznym, prosi o wodę. Prosi, zaciąga dług u kobiety, z którą, wedle jej własnych słów, Żydzi nie chcieli obcować. Ale Pan Jezus, widząc w niej te słowa pokory, słowa potwierdzające jej niski status, ofiaruje jej w zamian żywą wodę łaski tryskającej ku życiu wiecznemu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Pan Nasz Jezus Chrystus stopniowo będzie pokazywał jej różnicę pomiędzy wodą ziemską, która może jedynie czasowo zaspokoić nasze pragnienie, a wodą życia, która napoić może na wieczność. I, być może niedokładnie rozumiejąc wszystkiego, co Pan Jezus mówił, kobieta ta pragnęła tego, co jej oferował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Wtedy, i tylko wtedy, Pan Jezus wspomina o wielkiej przeszkodzie stojącej na drodze tej łasce. Idź, i zawołaj męża twego. Z zakłopotaniem i fałszywym wstydem odpowiada ona, że nie ma męża. Z jaką delikatnością Pan Jezus pokazuje jej jak daleko jest ona od Boga! Dobrześ powiedziała, że nie masz męża. Albowiem ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. I zobaczyć możemy owoce delikatności, taktu i cierpliwości Pana Jezusa. Niewiasta spowiada się Panu Jezusowi, i to wyznanie grzechów obraca ją w apostoła. Apostoła dla całego miasta, które otrzyma Pana Jezusa przez jej świadectwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Drodzy Wierni, naśladujmy Pana Jezusa szczególnie w naszym stosunku do innych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Jest tyle dusz, które cierpią niewolę grzechu i niewiedzy, które mogły przez specjalną łaskę usłyszeć o Tradycji, dowiedzieć się o Mszy Świętej. Które, dzięki łasce Pana Jezusa, przychodzą aby Go zobaczyć i usłyszeć w jego Świętym Kościele. Przychodzą, być może pierwszy raz, i prośmy Pana Boga, aby nie był to też ostatni raz. Dusze te są jak dzieci, młode i być może jeszcze nie narodzone dla wiary - i biada temu, kto będzie dla nich zgorszeniem, kto zahamuje, albo nawet zniszczy łaskę, którą inni wywalczyli dla tych dusz. W dniu sądu odpowiedzieć będą musieli za to, że przeszkodzili w powrocie zagubionych owiec do owczarni, że pilnowali, aby drachma się nie odnalazła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #2a303b; font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;I tak, z posłuszeństwa Matce Bożej, Matce Bożej Fatimskiej, która prosiła o modlitwy w intencji nawrócenia grzeszników, módlmy się za nich, pracujmy dla ich nawrócenia przez naśladowanie miłosierdzia Pana Jezusa, abyśmy mogli radować się z powrotu zagubionego i odnalezienia brakującego. Radości w której udział biorą niebiosa, na wieki wieków, Amen&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-233150641936096721?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/233150641936096721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/07/3-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/233150641936096721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/233150641936096721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/07/3-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html' title='3 niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-4924309784367387683</id><published>2011-06-15T10:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T18:23:23.902+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Środy Suchych Dni w oktawie Zesłania Ducha Świętego</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym uczestniczymy w bardzo szczególnej Mszy, jest to Msza w środę Suchych Dni w oktawie Zesłania Ducha Świętego. Suche Dni, dni postu i wstrzemięźliwości, mają bardzo długą historię, a ich początki giną w mroku dziejów, choć wiemy z całą pewnością, że obchodzone były już przez Żydów przed przyjściem Zbawiciela. Suche Dni po Zesłaniu Ducha Świętego są jednak wyjątkiem, ponieważ ustanowione zostały przez świętego Grzegorza Wielkiego jako remedium na ekscesy mające miejsce w czasie letnich świąt pogańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tradycyjnie dni owe, które uświęcają każdą z pór roku, zarezerwowane były na udzielanie święceń. Święcenia te miały miejsce w soboty, dlatego właśnie w dzień ten mamy sześć Lekcji i Ewangelię, które są symbolem siedmiu stopni sakramentu kapłaństwa. Środy natomiast były dniami przeznaczonymi na pouczenie i wybór, to znaczy na zatwierdzanie kandydatów do święceń i na udzielanie im ostatnich nauk. Dlatego właśnie w dniu dzisiejszym mamy dwie Lekcje, jedną dotyczącą urzędu nauczycielskiego kapłana, jako że św. Piotr wyjaśnia ludowi proroctwo, oraz drugą o sakramentach, o władzy jaką posiada kapłan jako szafarz łaski Bożej. Również w samej Ewangelii Zbawiciel poucza nas o podstawowej funkcji kapłańskiej, czyli o składaniu Najświętszej Ofiary Mszy oraz o Eucharystii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy niestety czas jedynie na krótkie rozważanie, być może więc najlepszym z niego użytkiem będzie zastanowienie się nad znaczeniem śpiewu podczas Mszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy oczywiście wiecie, jak cenna jest Msza. Jest to Ofiara samego Chrystusa Pana, przydzielająca Jego zasługi naszym duszom, poprzez ofiarowanie Bogu Ojcu tej samej Żertwy, która złożona została jako zadośćuczynienie za nasze grzechy. Msza jest niewyczerpanym źródłem łaski i świętości. Wszystkie te łaski jednak, które podczas każdej Mszy możemy otrzymać, otrzymujemy proporcjonalnie do naszej dyspozycji. Jak wszystko, co bywa ofiarowane, mogą być one przyjęte jedynie stosownie do dyspozycji obdarowywanego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy następujący przykład: chciałbym dać wam sto kilogramów złota, jeśli jednak nie będziecie mili dość siły, by je udźwignąć, najprawdopodobniej ostatecznie znalazłoby się ono na ziemi. Mógłbym ofiarować wam cały termos wody, jeśli jednak będziecie trzymali swe kubki do góry dnem, nic się do nich nie naleje. Podobnie w sytuacji, gdy nasze serca nie będą dobrze usposobione – otrzymamy podczas Mszy mało łask. Wszystkie sakramenty udzielają łaski same z siebie – jak to określamy po łacinie: ex opere operato – jednak łaski te dusze nasze otrzymują stosownie do swej dyspozycji. Na tym właśnie polega nasza współpraca z łaską, mamy przygotować nasze dusze na jej przyjęcie. Podobnie, jak przygotowujecie wasz dom na przyjęcie ważnego gościa, tak też nasze dusze musza być przygotowane na przyjęcie Trójcy Przenajświętszej w każdym nowym wlaniu łaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie tak ważne jest, by modlić się podczas Mszy. Msza jest oczywiście bardzo piękną ceremonią, jednak jej istota polega na udzielaniu wam łaski. Istnieje bardzo wiele sposobów pozwalających przygotować duszę do misterium Komunii Świętej. Wielu wiernych rozważa podczas Mszy Mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa lub odmawia pewne części Różańca. Są to bez wątpienia dobre sposoby uczestniczenia we Mszy, ponieważ jednoczą nasze serca i intencje z intencjami Zbawiciela na Kalwarii. Jednakże najpiękniejszym i najbardziej owocnym sposobem uczestnictwa w Najświętszej Ofierze jest modlenie się słowami samej Mszy. Są części Mszy, które odmawiane są przez kapłana oraz części, które należą do ministranta oraz wiernych. Wszystkie słowa używane podczas Mszy są natchnione i wprowadzone zostały przez Kościół by otoczyć Ofiarę Zbawiciela modlitwami, które w najlepszy sposób usposobić mogą wiernych do przyjęcia łaski. Są one w istocie publicznym kultem Kościoła składanym Bogu. Dlatego nie ma lepszego sposobu na uczestniczenie we Mszy niż odmawianie tych samych modlitw, jakimi posługuje się Kościół, czyli śpiewów, które powinniście wykonywać w trakcie liturgii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie, nauka śpiewu i muzyki liturgicznej prowadzona jest przede wszystkim w tym celu, by nauczyć was śpiewać i odpowiadać podczas Mszy w sposób rozumny i owocny, byście pokochali i przywiązali się do tych modlitw, w których Kościół zwraca się do Boga. Święty Augustyn mówi, że kto śpiewa, ten dwa razy się modli, ponieważ modli się nie tylko za siebie, ale też za tych, którzy go słuchają, a ponadto posługuje się on modlitwami, których sam Kościół używa do wielbienia Boga i zanoszenia do Niego próśb. Modlitwy Kościoła mają nadprzyrodzoną moc poruszania serca Zbawiciela, ponieważ – jak mówi święty Paweł - to właśnie za swój Kościół poniósł On śmierć na drzewie Krzyża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie bardzo ważne jest, byście znali śpiewy i modlitwy odmawiane podczas Mszy, byście dzięki nim mogli zjednoczyć wasze umysły i serca z publicznym kultem Kościoła, wypraszając w ten sposób sobie samym oraz waszemu otoczeniu obfitość łask.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego w zjednoczeniu z całym Kościołem, wznieśmy nasze głosy do Boga Ojca, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, wyśpiewując pieśń uwielbienia dla Jego łaski na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-4924309784367387683?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/4924309784367387683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/06/srody-suchych-dni-w-oktawie-zesania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4924309784367387683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4924309784367387683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/06/srody-suchych-dni-w-oktawie-zesania.html' title='Środy Suchych Dni w oktawie Zesłania Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2094477925214963266</id><published>2011-06-12T10:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T18:22:22.996+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarnów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><title type='text'>Zesłania Ducha Świętego</title><content type='html'>&lt;i&gt;Ześlij Ducha Twego, a nowe powstanie życie i odnowisz oblicze ziemi.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaledwie kilka lat po strasznej karze potopu, potomkowie Noego znów zeszli ze słusznej drogi i obrócili się ku swej przewrotności. Podjęli wspólnie ambitne przedsięwzięcie: zbudować miasto z wieżą, która sięgałaby nieba. Zachęcani przez diabła, który zawsze napełnia człowieka pychą pragnęli stać się jak Bóg swoją własną mocą. Ta przewrotność jest świadectwem, że człowiek w głębi serca wie, że nie jest stworzony dla rzeczy tego świata, ale dla Boga. A jednak w swej nierozumnej dumie sądzi, że materialne rzeczy mogą uczynić go podobnym Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Toteż Bóg ukarał ich pychę. Czytamy w księdze Rodzaju jak Bóg pomieszał ich języki, tak, że nie rozumieli się wzajemnie. Ich wspaniałe przedsięwzięcie aby zbudować wieżę sięgającą do nieba legło w gruzach, bo nie mogli się zrozumieć. Cały rodzaj ludzki wcześniej zjednoczony wspólnym językiem, teraz został podzielony, a często będący w stanie wojny, będącej brakiem porozumienia. Bariery językowe pozostały do dziś największą przeszkodą dla tych, którzy zamierzaliby zjednoczyć ludzkość tylko przyrodzonymi środkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś drodzy wierni, Pan Jezus zsyła nam Ducha Świętego, aby zjednoczyć ludzkość w jedność która może nas ocalić – w jedność łaski. Apostołowie otrzymali od Pana Jezusa przykazania, aby nauczali wszystkie narody, ucząc je wszystkiego co im przekazał. I dziś Duch Święty zstępuje na apostołów i zaczynają mówić językami tak, że wszyscy, którzy byli w Jerozolimie mogli zrozumieć przesłanie o wspaniałym objawieniu się chwały Bożej. Bariera języka, bariera rasowa, bariera narodowa – wszystkie zostały przezwyciężone w jedności Kościoła Katolickiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus Chrystus, który założył fundamenty Swojego Kościoła na apostołach, dziś zsyła Ducha Świętego aby konsekrować miasto Boże, Nowe Jeruzalem. To jest prawdziwe miasto, które zaprowadzi nas do Nieba, którego nie przemogą bramy piekielne. W ten sposób Bóg spełnia oczekiwania człowieka dając mu widzialną społeczność w której może sięgnąć nieba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś są, drodzy wierni, jeśli tak można powiedzieć imieniny Kościoła Katolickiego, jako że dziś zostaje on Konsekrowany przez otrzymanie tego Ducha, który ma nim rządzić do skończenia czasów. Jak naucza św. Tomasz z Akwinu, Kościół narodził się w dniu śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Podobnie jak podczas snu Adama, Ewa została utworzona z jego boku, podobnie Pan Jezus spał na krzyżu a z Jego boku we krwi i wodzie które z niego wypłynęły narodził się Kościół. Krew i woda symbolizują dwa sakramenty: Chrztu i Eucharystii – woda jest symbolem wejścia do Kościoła w krew tego co jednocześnie karmi Kościół i jest sprawcą Jego jedności. Kościół narodził się w Wielki Piątek, ale dziś jest ochrzczony ogniem, który Pan Jezus obiecał zesłać. Podczas gdy Stare Prawo było ustanowione w kamieniu, Nowe Prawo zostaje dziś ustanowione w duchu Samego Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół Katolicki jest tym Królestwem Niebieskim o którym Pan Jezus tek często mówi w ewangelii. I jak każde królestwo jest widzialny. Posiada swoje kierownictwo, swoją ekonomię i swoich obrońców jak każde inne królestwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół jest hierarchiczny, co oznacza podział władzy w Kościele w ten sposób, że postawiony wyżej deleguje władzę swoim podwładnym. Kościół został założony przez Jezusa Chrystusa na fundamencie apostołów, których posłał aby nauczali w Jego Imię po całym świecie. Świętego Piotra uczynił swoim widzialnym zastępcą, głową kolegium apostolskiego. Dał mu klucze nieba, władzę zatrzymywania lub odpuszczania grzechów, oraz władzę rządzenia Kościołem do czasu powtórnego przyjścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół istnieje aby przekazać nam życie łaski. Na tym polega ekonomia Kościoła. Rośnie On i rozwija się na miarę tego jak jego członkowie wzrastają w łasce i cnotach. Każdy z nas, na swoim miejscu, uczestniczymy w budowaniu wspólnego dobra Kościoła, jako że każdy z nas ma udział w zasługach Pana Jezusa przez współpracę z łaską. Kiedy grzeszymy szkodzimy nie tylko sobie samym, ale Kościołowi jako całości, tym którzy są wokół nas przez nasz zły przykład i przez to, że jeden członek Kościoła nie jest żywy jak być powinien. Różnorodne kryzysy przez które Kościół przeszedł zawsze wynikały z tego, że Jego członkowie nie chcieli żyć tak jak powinni, albo że hierarchia odcięła się od źródeł życia, to jest od Ofiary Mszy Świętej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie, jak każde królestwo, Kościół musi się bronić. Przez wieki Kościół nigdy nie zaniechał obrony przed heretykami, którzy chcieli zwieść trzodę Jezusa Chrystusa. Kiedy zaprzestaje walki w swej obronie, Kościół jak każde inne królestwo ulega rozkładowi. To dlatego fałszywy ekumenizm wzniecił zamieszanie w Kościele. Poprzez fałszywą zasadę, że każdy chce być dobry, przełożeni współczesnego Kościoła nikogo nie potępiają. Nie chcą użyć swej władzy dla obrony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni, dziś szczególnie módlmy się do Ducha Świętego, aby oświecił Papieża i dał mu konieczną siłę. Chyba ma on dobrą wolę, ale w praktyce ta dobra wola nie zda się na nic, o ile Papież nie porzuci fałszywego marzenia, które prowadziło go od Soboru Watykańskiego II. Podobnie jak święty Piotr, jest on uwięziony w wieczerniku, „z obawy przed Żydami” jak mówi Pismo Święte, i nie ma odwagi otwarcie nauczać doktryny Jezusa Chrystusa i potępić nadużyć których jesteśmy świadkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale święty Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy został przemieniony. O ile przedtem nie śmiał opuścić wieczernika po otrzymaniu Ducha Świętego natychmiast zaczął nauczać o Panu Jezusie i potępiać grzechy złoczyńców. I trzy tysiące zostało ochrzczonych tego dnia. Takie owoce przynosi człowiek, który spełnia swój obowiązek. Módlmy się, aby Duch Święty uczynił to samo dla obecnego Ojca Świętego, tak aby miał on odwagę mówić o grzechach i nadużyciach wokół nas i prowadzić lud Boży do nawrócenia i pokuty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się szczególnie do Najświętszej Marii Panny. Tego dnia, dnia Pięćdziesiątnicy była pośród Apostołów. Obiecała, że pewnego dnia nastąpi triumf jej Niepokalanego Serca i chwalebne zwycięstwo Kościoła. Z pewnością nawrócenie Papieża jest do tego niezbędne. Jako Matka Kościoła Maryja szczególnie troszczy się o Ojca Świętego. Módlmy się więc, w jedności z Najświętszą Maryją Panną tą modlitwą którą Jezus Chrystus zanosił za świętego Piotra aby mógł się nawrócić i umocnić w wierze. Amen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2094477925214963266?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2094477925214963266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/06/zesania-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2094477925214963266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2094477925214963266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/06/zesania-ducha-swietego.html' title='Zesłania Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2248567486640133532</id><published>2011-06-08T10:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T18:20:48.786+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Koniec roku szkolnego</title><content type='html'>&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Dziś przypada dzień ferialny, dzień bez konkretnego wspomnienia, w czasie tym jednak w specjalny sposób przygotowujemy się na uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Po Wniebowstąpieniu Zbawiciela na podobieństwo Apostołów oczekujemy dnia, w którym Chrystus ześle nam Ducha Świętego. Zwracamy więc nasze myśli ku temu, co w górze, a ponieważ zbliżamy się do końca roku szkolnego, zastanowimy się dziś nad pewną cechą chrześcijańskiego charakteru, o której powinniśmy szczególnie pamiętać w czasie wakacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Pamiętajmy, że letnie wakacje nie są po prostu czasem bezczynności. Tak naprawdę&amp;nbsp; jedynym powodem, dla którego w minionych czasach uczniowie mieli letnia przerwę w nauce był fakt, że ich rodzice potrzebowali ich pomocy w pracach polowych, podczas zbiorów i pracowitych miesięcy jesiennych, w okresie tym nie można ich było pozbawiać pomocy dzieci. Nie powinniśmy więc myśleć o wakacjach, jako o czasie bezczynności, ale raczej jako o okresie rekreacji, czasie w którym wykorzystujemy naszą energię na realizację szczególnych planów i na zbieranie owoców długich miesięcy spędzonych w szkole.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Dobrze byłoby więc, drodzy uczniowie, gdybyście pomyśleli o projektach, które moglibyście zrealizować podczas tych letnich miesięcy, o planach poszerzenia waszej wiedzy i horyzontów. Nie powinniście uważać, że uczycie się dla samego uczenia, owoce tej nauki muszą być wykorzystywane w praktyce. Muszą być wykorzystywane zwłaszcza w tym czasie, który należy do was.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Jest takie powiedzenie, że o danym człowieku najwięcej mówi nie sposób, w jaki wykonuje on pracę – choć już to wiele o człowieku może powiedzieć – co sposób, w jaki wykorzystuje on swój czas wolny. To właśnie czas wolny jest w najwłaściwszym sensie waszą własnością, tak wiec to, w jaki sposób go spędzacie, wiele mówi o waszym charakterze. To, czy ktoś pracuje chętnie, czy raczej zmusza się do pracy, łatwo można poznać obserwując, jak zachowuje się w czasie wolnym. Wielu ludzi postrzega swój wolny czas jako „czas do wykorzystania”, w którym nie ma nic konkretnego do zrobienia - nie robią więc nic. Jednak człowiek prawdziwie mądry rozumie, że czas wolny jest jednym z najbardziej cennych momentów, jakie ma do wykorzystania, gdyż należy on rzeczywiście do niego. Człowiek prawdziwie mądry inwestuje swój wolny czas i nadaje czasowi, który nie należy do niego, wartość ponadczasową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Dlatego właśnie wakacje powinny być czasem spędzonym z waszymi rodzinami. To rodzina jest waszym największym naturalnym skarbem, jest źródłem wszystkiego, co posiadacie. Dlatego powinniście wykorzystać ten czas, by dowiedzieć się więcej o swej rodzinie, o jej historii, o jej sukcesach, a nawet jej porażkach - byście mogli w przyszłości uczyć się na jej błędach. Zwłaszcza w waszym wieku, gdy już za kilka lat będziecie zastanawiali się nad wyborem pracy, powinniście poznać zajęcia wykonywane przez waszych rodziców, a nawet nauczyć się od nich ich zawodów. W minionych wiekach naturalne było, że syn kontynuował&amp;nbsp; zawód swego ojca, jednak nawet w przypadku, gdy Opatrzność wybrała dla was inną drogę, zawsze możecie nauczyć się od rodziców czegoś pożytecznego. Pomyślcie tylko, że piętnaście lat lub cos koło tego żyliście z pracy waszych rodziców – jest więc czymś naturalnym, by choćby przez wdzięczność za ich pracę, dzięki której mieliście co jeść przez te wszystkie lata, zainteresować się ich zawodem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Jednak wakacje to również czas rekreacji. Po łacinie rekreacja oznacza&amp;nbsp; „od-twarzanie”. Nam, istotom ludzkim, trudno jest wykonywać jedną pracę przez dłuższy czas, co więcej, by jako tako funkcjonować, co dwadzieścia cztery godziny musimy spać. Dlatego w ciągu roku potrzebujemy również nieco odpoczynku, czasu innej aktywności, dzięki której zachowamy równowagę i zdrowie, która „od-tworzy” nas, odnawiając naszą siłę, byśmy mogli powrócić do naszych zasadniczych zadań. Nie sposób o lepszą rekreację, niż rozważanie, jak sam Bóg odpoczął ostatniego dnia Stworzenia, dlatego wędrówka i podziwianie natury są najlepszym sposobem na udział w owym odpoczynku Boga. Znajdujecie się w szczęśliwym położeniu, że macie tak wspaniały kraj i już sama wdzięczność za ten fakt powinna motywować was do cenienia jego naturalnego piękna.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Raz jeszcze powtórzę: ponieważ jest to czas dany wam do rozporządzenia – wykorzystajcie go mądrze. Kiedy powrócicie do szkoły, będzie mieli mniej czasu dla siebie, będzie to powrót do obowiązków. Wykorzystajcie więc zbliżający się czas na oddanie się temu, co interesuje was najbardziej. Wykorzystajcie go na poszerzenie swych horyzontów i powróćcie do pracy nie obciążeni kolejnym długiem zmarnowanego czasu, ale raczej z zasługą na życie wieczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Uciekajmy się do Najświętszej Maryi Panny, która oczekując w Wieczerniku na przyjście Ducha Świętego, dodawała odwagi Apostołom i opiekowała się jak dobra matka znajdującym się w wieku niemowlęcym Kościołem. Podobnie jak Duch Święty rozesłał Apostołów po wszystkie krańce ziemi, tak również wy zostaniecie posłani do waszych rodzin i w ojczyste strony. Oby Niepokalana strzegła nas, byśmy mogli bezpiecznie dotrzeć do portu zbawienia, dobrze wykorzystawszy dany nam czas – by zyskać życie bez końca, na wieki wieków. Amen.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 14.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px; min-height: 17.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2248567486640133532?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2248567486640133532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/06/koniec-roku-szkolnego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2248567486640133532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2248567486640133532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/06/koniec-roku-szkolnego.html' title='Koniec roku szkolnego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-6663180220281024036</id><published>2011-05-15T10:00:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T18:19:41.738+02:00</updated><title type='text'>3 niedziela po Wielkiejnocy</title><content type='html'>&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 6.0px 0.0px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Drodzy Wierni,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;W lekcji czytanej podczas dzisiejszej Mszy, będącej krótkim fragmentem pierwszego listu św. Piotra, święty autor przedstawia nam zwięzłe streszczenie zasad całego chrześcijańskiego życia. Św. Piotr zwraca się do nas słowami „Umiłowani”, ponieważ posiadając prawdziwą wiarę i obdarzeni Bożą łaską nosimy też w sobie znamię Jego miłości. Jako chrześcijanie, jako katolicy, otrzymaliśmy wielki dar: dar zjednoczenia z naszym Panem Jezusem Chrystusem dzięki Jego łasce i za pośrednictwem Jego Mistycznego Ciała, którym jest Kościół. Jako dzieciom Bożym przeznaczone jest nam nie ziemskie dziedzictwo, ale życie wieczne. A św. Piotr prosi nas usilnie, byśmy byli godni powołania, które otrzymaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Zwraca się do nas jako do „przechodniów i gości”. Jesteśmy na tej ziemi jedynie przechodniami, ponieważ przeznaczeni jesteśmy do innego świata. Jesteśmy pielgrzymami, ponieważ nasza wędrówka przez to życie jest krótka, zmierzamy ku innemu celowi. Podobnie jak pielgrzymi znajdujemy się w drodze do miejsca świętego, jesteśmy w drodze do oglądania Boga. Nasze przemijające życie doczesne jest więc jedynie drogą pielgrzymowania, drogą pokuty i modlitwy, prowadzącą do naszego właściwego przeznaczenia. Św. Piotr nazywa nas przechodniami, obcymi, gdyż chrześcijanin rzeczywiście powinien być obcy zwyczajom i praktykom światowym. Podczas gdy świat poszukuje swej własnej czci, bogactwa i pychy, chrześcijanin powinien praktykować pokorę, ubóstwo i posłuszeństwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Jak mówi św. Piotr, powinniśmy „wstrzymać się od pożądliwości cielesnych, które walczą przeciwko duszy”. Dusza z samej swojej natury upodabnia się do tego, co kocha. Jeśli kocha rzeczy duchowe, rzeczy dobre, stawać się będzie dobrą. Stanie się, jak Bóg tego pragnął, Jego podobieństwem, które niesiemy w naczyniach glinianych. Jeśli dusza przywiąże się do tego, co jest dobre, będzie szczęśliwa. Jeśli jednak zajmować się będzie jedynie rzeczami doczesnymi i materialnymi, ulegnie zepsuciu, stawać się będzie coraz bardziej podobna do nikczemnych rzeczy tego świata co jednak nie da jej szczęścia, ponieważ rzeczy te nigdy nie będą w stanie jej zaspokoić. Z powodu rany zadanej naszej naturze przez grzech pierworodny, jest ona osłabiona i nieuoporządkowana – z trudnością przychodzi jej zajęcie się rzeczami duchowymi i wiele wysiłku trzeba, by zapanowała nad własnymi wrodzonymi władzami. Tę wojnę pomiędzy duszą a pożądliwością chrześcijanin ma obowiązek wytrwale prowadzić, zwłaszcza w tym świecie atakowanym przez grzech i błąd. Musimy starać się ze wszystkich naszych sił wygrać tę wojnę, toczoną przeciwko naszej duszy, gdyż pokój i szczęście możemy osiągnąć jedynie pokonawszy tych nieprzyjaciół naszej duszy – czyli pożądliwości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Następnie św. Piotr wzywa nas do praktykowania cnót społecznych, prosi: „niech obcowanie wasze wśród pogan będzie dobre”. Nie ma tu na myśli jedynie rozmów, całe nasze zachowanie powinno być bez zarzutu wobec pogan, czyli tych, którzy jeszcze nie posiedli prawdziwej wiary. Rozmowa chrześcijan powinna być budująca, czyli powinna być zachętą i światłem przewodnim dla ludzi dobrej woli. Św. Piotr ma tu na myśli nie tylko nasze rozmowy, ale również wynikające z nich zachowanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Jakie to przygnębiające – widzieć chrześcijan używających danej im przez Boga zdolności do mówienia jedynie o rzeczach bezużytecznych, a niekiedy nawet grzesznych, do kłamania, wygłaszania oszczerstw i przeklinania. Będziemy sądzeni – Drodzy Przyjaciele – na podstawie tego, co mówimy: Zbawiciel mówi, że w dniu sądu zdamy rachunek z każdego niepotrzebnie wypowiedzianego słowa. Nasze rozmowy powinny odpowiadać łasce, jaką otrzymaliśmy. To właśnie w rozmowach ujawniamy najskrytsze pragnienia naszych serc: „Z obfitości serca mówią usta” [Mt 12,34], jak powiedział sam Pan Jezus. Posługując się konkretnymi słowami człowiek ujawnia, co najbardziej go zajmuje, swe pragnienia i zamiary. Różnica pomiędzy rurami wodociągowymi a kanalizacyjnymi polega na tym, co z nich wypływa – również dusza odkrywa swe wnętrze poprzez słowa, które wypowiada.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Niech więc nasze rozmowy, zwłaszcza z wyznawcami naszej wiary, będą zawsze budujące. Jednak św. Piotr mówi nawet więcej: niech nasze obcowanie (w tym i rozmowy) będzie dobre między poganami, nawet względem tych, którzy mówią złe rzeczy przeciwko nam. Wszyscy z nas, niezależnie od naszego powołania i miejsca życia, jesteśmy często narażeni na kontakt z ludźmi, których rozmowy nie są budujące, często natomiast niegodne i nieczyste, skażone przez ten świat. Musimy nie tylko wystrzegać się, byśmy nie zostali zbrukani przez ten rodzaj złych rozmów, musimy je również aktywnie zwalczać. Nie można pozwolić na używanie Imienia Boga nadaremno – dobrze jest przypomnieć duszy moc jej słów, a zwrócenie komuś uwagi, by nie mówił takich a takich rzeczy jest w istocie komplementem, gdyż oznacza, że słucha się tego, co mówi i bierze jego słowa poważnie. Chrześcijanin ma obowiązek zmienić temat rozmowy, której tematem stało się zgorszenie czy grzech. Kłamstw nie można tolerować, i lepiej nie rozpoczynać nawet rozmowy z osobą, która usiłuje zniesławić dobre imię osoby trzeciej. „Złe rozmowy psują dobre obyczaje” [1Kor 15,33] mówi św. Paweł, a często jedynym, czego potrzeba do zniszczenia duszy to zezwolenie jej by mówiła o rzeczach, o których mówić nie powinna. Nasze słowa stanowią bowiem często wstęp do uczynków, a o tym, o czym się najpierw mówi, myśli się następnie często, często też wciela się w życie to, co jest uprzednio przedmiotem rozmowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Prowadząc prawdziwie chrześcijańskie rozmowy zwalczamy zło wokół nas i równocześnie kładziemy fundament pod przyszłe dobro, jak mówi św. Piotr o poganach: „Aby przypatrzywszy się dobrym uczynkom waszym, chwalili Boa w ‘dzień nawiedzenia’”. Bóg udziela łaski wszystkim, każdemu zgodnie ze swą wszechmocną Opatrznością. To przez tę łaskę: łaskę natchnienia, dobrych myśli, dobrej intencji, skruchy – Bóg nawiedza nasze dusze. Ów moment łaski jest często bardzo krótki i nie powróci po raz kolejny – jest jak wizyta gościa, którego przyjmiemy, albo pozostawimy przed zamkniętymi drzwiami. Jeśli poganie zobaczą u nas owo „dobre obcowanie”, co z kolei doprowadzi ich do dobrych uczynków, wówczas ta wizyta Ducha Bożego nie będzie daremna, ale ku chwale Jego łaski. Mamy obowiązek – Drodzy Przyjaciele – być narzędziami tej łaski w stosunku do żyjących wokół nas ludzi. Tak, jak Bóg nie daje nam światła i ciepła bez słońca, tak również wedle swej odwiecznej woli posługuje się nami jako swymi narzędziami, każdym odpowiednio do jego stanu i miejsca życia. Jest wielu ludzi, którzy być może od wielu lat nie widzieli kapłana, wy ich jednak spotykacie, w miejscu waszej pracy, w centrach handlowych, czy nawet jako gości w domach waszych lub waszych krewnych. Podobnie jak paralityk z Ewangelii nie są oni już w stanie się poruszyć – z tego czy innego powodu nie chodzą do kościoła, rzadko przyjmują sakramenty, nie widują się w księżmi. Jednak wy możecie wpłynąć na tych ludzi. Możecie być odpowiednikami tych, którzy przynieśli owego paralityka do Chrystusa Pana, aby mógł zostać uleczony. Ale jedynym sposobem, byście naprawdę mieli na nich wpływ, jest wasz własny przykład, dawany poprzez wasze słowa i uczynki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Tak więc, Drodzy Przyjaciele, podążajmy za radą św. Piotra odnośnie naszych rozmów i obcowania z bliźnimi. Udziela nam on dziś również wielu innych nauk, nauczmy się jednak wpierw praktykować tę pierwszą cnotę, a inne przyjdą z czasem. Niech nasze „obcowanie będzie w niebie”, jak prosi św. Paweł, abyśmy mogli już podczas tego doczesnego życia cieszyć się w naszych duszach tą radością, która płynie z czystego sumienia, a która będzie naszym udziałem przez całą wieczność, jeśli tylko pozostaniemy wierni Chrystusowi Panu. Amen.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 15.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-6663180220281024036?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/6663180220281024036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/05/3-niedziela-po-wielkiejnocy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6663180220281024036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6663180220281024036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/05/3-niedziela-po-wielkiejnocy.html' title='3 niedziela po Wielkiejnocy'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-243028287340506491</id><published>2011-03-30T10:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T18:16:13.762+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Ale zbaw nas ode złego</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały okres Wielkiego Postu jest czasem pokuty, czasem publicznej pokuty dla grzeszników, ale również czasem nauki. W starożytności, gdy chrześcijaństwo przyjmowały głównie osoby dorosłe, okres Wielkiego Postu był czasem katechizacji. Z tego też powodu każdy dzień ferialny posiadał różne czytania oraz pouczenia, które wyjaśniane były katechumenom. Dzień dzisiejszy odpowiada dniowi, w który kandydaci do chrzstu rozpoczynali naukę na temat prawa moralnego i przykazań. Dlatego właśnie w czytaniach znajduje się pochodzący ze Starego testamentu ustęp o Dekalogu. Ważne jednak, byśmy rozumieli przykazania w taki sposób, w jaki naucza nas ich Zbawiciel, a nie w sensie materialistycznym, w jaki traktowali je faryzeusze. Dlatego czytaniu temu towarzyszy wyjaśnienie Chrystusa Pana, że w przykazaniach chodzi o miłość i czystość duszy, a nie o czysto formalne ich wypełnianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym dochodzimy do ostatniej prośby Modlitwy Pańskiej: „ale nas zbaw ode złego”. Prośba ta streszcza w sobie drugą część modlitwy, będąc najbliższą naszemu zbawieniu. Samo słowo „zbawienie” oznacza „wybawienie z niebezpieczeństwa” lub „ocalenie, odkupienie”. Ogólnie więc słowo to oznacza wybawienie nas od zła. Dlatego modlitwa ta związana jest z naszym pragnieniem zbawienia, byśmy zostali zachowani od zła. Prośba ta jest silnie powiązana z poprzednią, gdyż łacińskie słowo „sed” czyli „ale” oznacza że zamiast być wodzeni na pokuszenie, powinniśmy raczej zostać zachowani od zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największym złem, jakie może się nam przytrafić, nie ma nic wspólnego ze złem materialnym: ubóstwem czy cierpieniem – choć oczywiście modlimy się również o to, by nas one nie spotkały – ale duchowe zło grzechu. Wszystkie inne rodzaje zła, jakie zmuszeni jesteśmy znosić, są raczej konsekwencjami grzechu, naszego własnego lub innych ludzi, dlatego w wezwaniu tym prosimy szczególnie o usunięcie od nas okazji do grzechu, byśmy zostali zachowani od zła grzechu. Od zła tego zachowani jesteśmy, gdy wychodzimy zwycięsko z pokus grzechowych. Jak widzieliśmy w zeszłym tygodniu, daleko łatwiej jest trzymać się z dala od grzechu, niż mu się opierać, dlatego najpierw modlimy się, byśmy nie byli wodzeni na pokuszenie. Musimy jednak również walczyć przeciwko diabłu, światu i ciału. Dzięki łasce Bożej możemy odnieść zwycięstwo nad pokusą i właśnie o tę łaskę prosimy Boga w Modlitwie Pańskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan jest Odkupicielem, czyli Tym, który zdobywa na powrót to, co utraciliśmy. Pierwsi Rodzice upadli, ponieważ ulegli pokusie, dlatego Zbawiciel, na samym początku swego życia publicznego, zaprowadzony został przez ducha na pustynię, by ze względu na nas pokusę zwyciężyć. Pozwolił się kusić diabłu by pokazać nam, w jaki sposób możemy odnieść nad nim zwycięstwo, jak możemy zwyciężyć pokusy grzechowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mówi Pismo Święte, diabeł jest jak lew ryczący, szukający, kogo by pożreć. Jest przepełniony nienawiścią i wściekłością zarówno na Boga jak i człowieka. Stara się zniszczyć nas wszelkimi dostępnymi środkami. Utracił wszelką zdolność czynienia dobra i przepełniony jest zazdrością oraz zawiścią. Pragnie tylko jednego, byśmy całą wieczność trwali tak jak on – pogrążeni w smutku i rozpaczy. Metody jego działania dostrzec możemy dobrze, gdy przyjrzymy się kuszeniu pierwszego człowieka – czyli Ewy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diabeł nie zawsze jest przy nas. Jego obecność nie jest stała, zbliża się do nas jedynie wówczas, gdy nas kusi. W pewnych sytuacjach diabeł atakuje nagle i bez ostrzeżenia, innym razem rozwija działanie potajemnie, nie ukazując od razu przedmiotu pokusy, ale nakierunkowując na niego poprzez rozmowę z duszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powiedział diabeł do niewiasty: „czemu wam Bóg przykazał, żebyście nie jedli z każdego drzewa rajskiego?” Jak widzicie, diabeł niekoniecznie kusi od razu, ale zawsze kieruje rozmowę na temat, o który mu chodzi. Również dziś posługuje się tą taktyką, zwłaszcza wobec tych, którzy mają skłonność do zmysłowości oraz wobec wolnomyślicieli. Stwarza na przykład fałszywe dylematy: „Czy to prawda, że Bóg nakazuje całkowite wyrzeczenie się naturalnych pragnień?” „Czyż nie jest tak, że macie prawo do tego czy tamtego?” „Czy to prawda, że Bóg żąda ślepej uległości waszego intelektu?”. Diabeł stawia pytania, dostarczając równocześnie uzasadnionych wątpliwości, wywołując dezorientację i zaciemniając istotę rzeczy. Przede wszystkim usiłuje skazić umysł osoby, którą zamierza kusić, wypełniając go wszelkimi możliwymi wątpliwościami i spekulacjami, których jedynym celem jest nasze zaślepienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diabeł nie chce, abyśmy myśleli. Obca jest mu nasza ciekawość, nie chce poznać prawdy i przyczyn rzeczy, pragnie jedynie tego, byśmy robili to, co on chce. Diabeł nie jest władcą, ale poganiaczem niewolników. To samo widzimy w pokusach świata i ciała – nie odwołują się one do intelektu, do tego co szlachetne i dobre, ale do ślepych instynktów i zwierzęcych namiętności. Częstokroć oznaką pokusy jest sytuacja, w której nic nie wydaje nam się jasne i racjonalne. Gdy pojawia się wątpliwość, nie należy dokonywać zmian czy ulegać namiętnościom i skłonnościom, ale zastanowić się i spróbować określić własne położenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony Chrystus Pan, Bóg Wcielony oraz aniołowie, których zsyła nam On do pomocy, zawsze odwołują się do naszego intelektu, napełniają pokojem i ufnością oraz dają zrozumienie. Nawet jeśli Bóg żąda od nas czegoś trudnego, zawsze jest jakiś tego powód. Bóg nie może nigdy żądać czegoś, co byłoby nierozumne – nawet jeśli niekiedy wydawać się nam może, ze przekracza to nasze siły – obdarza nas również swą łaską, o ile tylko będziemy z Nim współpracować. Diabeł stawia nam przed oczyma trudności, by wywołać u nas poczucie beznadziei, rozpaczy i smutku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwróćmy uwagę, że rozmowa Ewy z diabłem już w tym momencie jest niebezpieczna, gdyż opiera się na fałszywych założeniach. Szatan jest mistrzem kłamstwa, dlatego jeśli ktoś wda się z nim w rozmowę, zawsze istnieje ryzyko, że ulegnie pokusie. Niestety Ewa nie modliła się, ani nie przedsięwzięła środków ostrożności, ale po prostu odpowiedziała kusicielowi: „Z owocu drzew, które są w raju, pożywamy, ale z owocu drzewa, które jest w środku raju, rozkazał nam Bóg, abyśmy nie jedli i nie dotykali się go, byśmy snadź nie pomarli” (Gen, 3,3).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzicie więc, że sumienie reaguje na sugestię diabła. Każdy z nas posiada instynkt czynienia dobra i unikania zła. Człowiek uznaje, że Bóg i sumienie zakazują mu wykonywania danej czynności, rozbudzania danej wątpliwości czy pragnienia, karmienia danej myśli. Dlatego diabeł kontynuuje atak poprzez wprowadzenie zamętu do sumienia, usiłując uciszyć i zdusić ten wewnętrzny głos obowiązku. Widzimy to na przykładzie współczesnych mediów, kuszących i równocześnie zasypujących takim bagażem obrazów, że ludzie siedzą po prostu bez ruchu przed telewizorami, jak oszołomieni narkotykiem, sparaliżowani i bezbronni. Ludzie tak obawiają się dziś swego sumienia, że zawsze potrzebują wokół siebie trochę szumu – nawet gdy nie oglądają żadnego programu, mają przynajmniej włączony telewizor, by zagłuszyć głos sumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc człowiek nie chce być nieposłuszny wobec Boga, jednak daremne jest przypominanie mu, że nie wolno mu ulec jakiejś pokusie. O ile prościej byłoby, gdyby nigdy nie trzeba było przypominać o tych moralnych obowiązkach, gdyby odrzucił pokusę już na samym początku, bez zastanawiania się, dlaczego tak musi być. Jednak człowiek traci grunt pod nogami, a wróg gromadzi siły, by przypuścić bezpośredni atak: „I rzekł wąż do niewiasty: Żadną miarą nie umrzecie śmiercią. Bo wie Bóg, iż któregokolwiek dnia będziecie jeść z niego, otworzą się oczy wasze i będziecie jako bogowie, znając dobre i złe” (Gen 3,4-5).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diabeł ukazuje wspaniałą perspektywę: oto za grzechem kryje się niewypowiedziane szczęście. W wizji tej jest coś magicznego, obiecuje ona rozwiązanie wszystkich problemów. Jak na ironię, problemy te są często całkowicie wyimaginowane, a nawet wymyślone przez samego kusiciela. Po oślepieniu duszy, po wciągnięciu jej w wątpliwości i niepewność, obiecuje jej, że będzie widziała lepiej, jeśli tylko wykona jakąś czynność, która jest jej zakazana. Obiecuje jej szczęście, o ile tylko odda się grzechowi. Podobnie zły przyjaciel zaczyna od wyśmiewania się z was, gdy czynicie coś dobrego, np. chodzicie na Mszę, a następnie zapewnia was, że jeśli tylko tego zaprzestaniecie, będziecie powszechnie lubiani. Oczywiście mogłoby się wydawać dziwne, że ktoś, kto właśnie was obraził, pragnie być waszym przyjacielem – wielu ludzi ulega jednak tej pokusie ze względu na owe fałszywe argumenty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli dusza będzie słuchała tych diabelskich podszeptów – wszystko jest stracone. Jest jeszcze czas na wycofanie się, gdyż wola nie udzieliła jeszcze swej zgody, jeśli jednak dusza nie przerwie tej rozmowy, znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie upadku. Jej władze są osłabione. Mury zostały skruszone, wola nie dostarcza już sił do oporu, a namiętności wzrastają w intensywności i zakresie, sam grzech jawi się jej jako coraz bardziej fascynujący i pożądany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ujrzała tedy niewiasta, że dobre było drzewo ku jedzeniu i piękne dla oczu i na wejrzeniu rozkoszne” (Gen 3,6). Ewa była kuszona przez trzech wielkich nieprzyjaciół naszej ludzkiej natury: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę żywota. Widziała, że drzewo rodzi owoce dobre do jedzenia – co oznaczało pożądliwość ciała. Widziała, że owoce te są przyjemne dla oczu – co oznaczało pożądliwość oczu. Została również zwiedziona przez myśl, ze byłoby dobrze zdobyć wiedzę, jaką owoc ten mógłby jej dać, co oznacza pychę żywota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Ewa oraz Adam ulegli tej pokusie, po czym natychmiast uświadomili sobie, że utracili wszystko. Nastąpiła natychmiastowa śmierć życia nadprzyrodzonego: stali przed Bogiem zupełnie nadzy, bez łaski uświęcającej, bez cnót wlanych, bez darów Ducha Świętego, bez obecności Trójcy Przenajświętszej. Pozostała im jedynie gorycz i szyderczy śmiech kusiciela. Cały rodzaj ludzki został oddzielony od Boga i rozpoczął nieubłagany marsz ku śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiec, drodzy uczniowie i drodzy wierni, na przykładzie tego pierwszego kuszenia rodzaju ludzkiego widzimy, w jaki sposób musimy reagować na pokusę. Po pierwsze nie wolno nam nigdy bać się diabła ani jego kłamstw. Powinniśmy je natychmiast odrzucać, zdecydowanie i odważnie. Wysłuchując pokusy, dopuszczacie jedynie do swych oczu brud i ciemność. Jeśli cierpicie z powodu takich wątpliwości i niepewności, musicie jedynie zacząć myśleć, a zazwyczaj ustąpią. Myślcie o konsekwencjach oszukiwania na egzaminie, myślcie o konsekwencjach takiego czy innego uczynku, o tym, jak może on zrujnować całe wasze życie nie przynosząc absolutnie żadnej korzyści. Pierwszą i najważniejszą rzeczą w takiej sytuacji jest modlitwa, a potem myślenie. Jeśli intelekt pozostanie panem, nigdy nie ulegniemy pokusie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, na podstawie analizy owej rozmowy z diabłem widzimy, że Ewa nigdy nie powinna zmieniać swego stanowiska. Wiedziała, że nie powinna jeść tego owocu, a jednak – zwiedziona kłamstwami – zmieniła swe postanowienie. Dlatego generalną zasadą przy wszelkich rodzajach pokus jest – nie zmieniać decyzji! Jeśli zdecydowaliście się zrobić coś – zróbcie to i nie zmieniajcie zdania w czasie pokusy, gdy jesteście smutni lub w złym humorze. Trzymajcie się swoich postanowień, a jeśli przypadkowo możecie zmienić coś na lepsze, poczekajcie aż będziecie w dobrym nastroju, a nie decydujcie pod wpływem chwilowej namiętności czy wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec, co prawdopodobnie najważniejsze, podczas pokusy konieczne jest zachowanie ufności. Ewa upadła, ponieważ zwątpiła w dobroć Boga, zwątpiła w to, że Bóg pragnie dla niej tego, co najlepsze. Musimy zawsze zachować pewność i ufność, że w każdej pokusie Bóg da nam łaskę wytrwania, że musimy jedynie poczekać, aż wydostaniemy się z tego tunelu z powrotem na światło dzienne, że jeśli zachowamy cierpliwość, po nocy nastanie znów dzień. Diabeł nie może kusić nas nieprzerwanie, gdyż sam jest niestały i zazdrosny, podobnie jak wściekły pies. Musimy więc jedynie być cierpliwi i ignorować jego szczekanie, podążając ku naszemu przeznaczeniu – wieczności z Bogiem, o ile tylko pozostaniemy Mu wierni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie, módlmy się w sposób szczególny do Najświętszej Maryi Panny, która czyniąc zadość za upadek Ewy stała się naszą Matką, prowadzącą nas zwłaszcza w czasie pokusy, byśmy mogli być silni i odeprzeć wszystkie ataki diabła. Módlmy się do Niej, która zwyciężyła wszystkie herezje dzięki łasce zwycięstwa w pokusie, byśmy mogli być wyzwoleni od zła i odnaleźć wieczne szczęście. Amen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-243028287340506491?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/243028287340506491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-ale-zbaw-nas-ode.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/243028287340506491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/243028287340506491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-ale-zbaw-nas-ode.html' title='O modlitwie Pańskiej - Ale zbaw nas ode złego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-5771617202810323325</id><published>2011-03-23T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T18:14:46.373+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - I nie wódź nas na pokusienie</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj przypada środa drugiego tygodnia Wielkiego Postu, a my dotarliśmy do przedostatniej prośby Modlitwy Pańskiej: i nie wódź nas na pokuszenie. Na pierwszy rzut oka jest to chyba najdziwniejsza ze wszystkich próśb, gdyż dobrze wiemy, iż Bóg nie wodzi nas na pokuszenie, czyli nie kusi nas tak, jak to czyni diabeł. Musimy więc przyjrzeć się bliżej tej prośbie i postarać się lepiej ją zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście wezwanie to jest naturalną konsekwencją prośby, o której mówiliśmy w ubiegłym tygodniu – prośby o odpuszczenie naszych win – tak więc naturalną tego konsekwencją jest to, że chcemy zadośćuczynić za nasze grzechy i unikać ich w przyszłości, co dobrze oddaje nasza prośba, byśmy nie byli wodzeni na pokuszenie i nie upadli w grzech. Przyjrzyjmy się więc bliżej czym jest pokusa, w jaki sposób jesteśmy kuszeni i przez kogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokusa, po łacinie tentatione, pochodzi od słowa „temptare”, czyli próbować, testować lub wykazywać. Pokusa jest przede wszystkim testem cnoty, próbą. Tak więc podobnie jak cnota wymaga dwóch rzeczy, czynienia dobra i unikania zła, tak też pokusa jest próbą na dwa różne sposoby. Człowiek może być próbowany lub doświadczany w czynieniu dobra, lub testowany co do unikania zła. W obu tych przypadkach człowiek jest kuszony, ponieważ w obu przypadkach jego cnota jest próbowana, badana i doświadczana. Badanie oznacza, że dana rzecz ma okazać się taką, jaką jest w rzeczywistości – cnota nie jest zasadniczo czymś, co można by zobaczyć, poza konkretnymi okazjami do jej praktykowania. To właśnie podczas pokusy, podczas próby, cnota ujawnia się i jest widzialna, podobnie jak wasza wiedza w jakiejś dziedzinie pozostaje niekiedy ukryta, aż do sprawdzianu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy poddawani testowi w sytuacji, gdy ukazuje się nam jakieś dobro, a my możemy zgodzić się na jego czynienie, lub nie zgodzić. Możemy czynić dobro, które nam się ukazuje, albo nie. W życiu mamy tak wiele okazji, jednak dobre ich wykorzystanie wymaga cnoty. Każdemu z nas zdarza się, że mamy okazję uczynić coś dobrego - jednak tylko człowiek cnotliwy potrafi okazje takie wykorzystać. Widzimy to każdego dnia, wszyscy mamy tak wiele okazji do czynienia dobra – ze smutkiem jednak musimy przyznać, że niewielu z nas sposobności te wykorzystuje. To właśnie skutek braku cnoty. Człowiek cnotliwy natomiast potrafi wykorzystać najmniejszą nawet sposobność i obrócić ją na swoją korzyść. Częstokroć sukces lub porażka w wykorzystaniu sposobności decyduje w znacznej mierze o naszej przyszłości, zwłaszcza gdy jesteśmy młodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym sensie, próby zsyłane są przez Boga na sprawiedliwych dla ich wzrostu i rozwoju duchowego, by wykorzystywali sposobność i wychodzili z tych doświadczeń zwycięsko. Bóg doświadczał Abrahama, mówi Pismo Święte. Nie, żeby Bóg musiał poznać cnotę Abrahama, gdyż Bóg wie wszystko, ale raczej w tym celu, by wewnętrzne, niewidzialne cnoty wiary Abrahama, stały się jawne wobec wszystkich, gdyż miał on specjalne powołanie, by stać się ojcem wszystkich wierzących. Podobnie, by dać wszystkim narodom przykład cierpliwości, Bóg kusił Joba. W tym sensie Bóg zezwala na pokusę, a nawet ją wywołuje, by dać nam okazję do postępu w cnocie, a często to właśnie zwycięstwo nad trudnościami determinować będzie nasze powołanie – jak to widzimy na przykładzie życia patrona naszej szkoły – świętego Tomasza z Akwinu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście wszyscy chcemy postępować w cnocie, tak więc nie prosimy, by ten rodzaj prób nie stał się naszym udziałem, mamy jedynie nadzieję, że pozostaniemy wierni łasce ofiarowanej nam w tych trudnościach. Tak naprawdę chodzi nam o drugą z prób, jakiem poddawana jest cnota, czyli o unikanie zła. Niekiedy są one oczywiście ze sobą powiązane, ale nierzadko nie czynimy wszystkiego, by nie ulec złu, dlatego właśnie w ostatnim wezwaniu Pater Noster prosimy: ale nas zbaw ode złego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlimy się zwłaszcza o to, byśmy nie ulegli pokusie uczynienia czegoś złego, a w ten sposób często próbowana i testowana jest cnota. Tym, którzy czynią zło, brakuje w oczywisty sposób cnoty. Złych ludzi rozpoznaje się nie po tym, co myślą czy zamierzają, ale przede wszystkim po tym, co czynią: po ich owocach ich poznacie, mówi Zbawiciel. Modlimy się więc o pomoc w czasie pokusy, byśmy mogli zachować nasze dusze od zła. Dlatego też modlimy się, byśmy nie byli wodzeni na pokuszenie, ponieważ zło nie jest czymś czego pragniemy, ale czymś czego musimy unikać, innymi słowy nie popadlibyśmy w nie, gdybyśmy nie byli popychani do niego przez inną siłę. Zło ze swej natury zniewala nas, ponieważ przywiązuje nas do rzeczy, które nie mogą dać nam szczęścia. Kala nasze sumienie i czyni nas nieczystymi, nie daje nam więc szczęścia, ale raczej zwodzi nas i zniewala. Niekiedy jest sprzeczne z naturą i brutalne, niszczące to, co w nas najcenniejszego, czyli naszą wolna wolę i pragnienie dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest więc owa siła, która popycha nas do zła, choć czujemy do tego zła wrodzony wstręt? Istnieją trzy główne siły, które prowadzą czy też popychają nas do zła: diabeł, świat i ciało. Te trzy siły otaczają człowieka, a nawet atakują go od środka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diabeł i wszystkie moce wyższe od duszy, czyli upadli aniołowie, kuszą człowieka przez sianie zamętu, wątpliwości, niepewności, by odwieść nas od naszych dobrych postanowień. Diabeł jest ojcem kłamstwa i realizuje swoje cele niszcząc ludzkie szczęście przede wszystkim przez sianie dezorientacji i wątpliwości. Gdy dusza porzuca silne postanowienie unikania jakiegoś zła, diabeł już wygrał i wykorzystuje jedynie okazję, by pozbawić duszę Bożej łaski. Dlatego potrzebujemy pomocy Bożej, pomocy Jego łaski, by opierać się mężnie atakom diabła. Modlimy się więc, byśmy mogli być bezpieczni od podstępów szatana, by nie zwiodły nas jego kłamstwa i iluzje, byśmy nie byli wodzeni na pokuszenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, z powodu upadku Pierwszych Rodziców na skutek ich nieposłuszeństwa wobec Boga, nasze własne ciała nie są już nam posłuszne. W nas samych ma miejsce prawdziwy bunt zmysłów przeciwko rozumowi, instynktu przeciwko intelektowi, namiętności przeciw naszym interesom, ma miejsce to, co nazywamy pokusami ciała. Te namiętności, ta pożądliwość, jest w pewnym sensie najgorszym z naszych wrogów, ponieważ atakuje nas przeważnie od wewnątrz, jest to wróg żyjący – można tak powiedzieć – wewnątrz naszych murów. Dlatego musimy walczyć z tymi ślepymi instynktami naszej natury poprzez umartwienia, poprzez podporządkowywanie ich rozumowi, przez ćwiczenie naszej woli, a zwłaszcza przez unikanie okazji, które instynkty te wyzwalają. Jak przygnębiający widok stanowią ludzie, którzy stali się dosłownie niewolnikami swych namiętności, zaślepieni przez bezrozumne przyjemności, które nie zaspakajają ich i sprawiają, że ludzi owi popadają we wszelkie rodzaje nieuporządkowań. Chcemy być panami samych siebie, nie chcemy ulegać byle podmuchom namiętności – dlatego prosimy Boga przede wszystkim o pomoc Jego łaski, byśmy nie ulegali pokusom cielesnym, ale potrafili nad nimi zapanować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec, również otaczający nas świat jest często siłą, która prowadzi nas na pokuszenie i do zła. Światem jest wszystko, co nas otacza, a zwłaszcza byty nam równe, czyli inni ludzie. Jak powiedział mi kiedyś pewien bardzo stary i mądry włoski ksiądz: „Tutti i santi sono a Roma, ma non tutti quelli di Roma sono Santi”. W Rzymie znaleźć można znaleźć wszystkich świętych, ale nie wszyscy mieszkańcy Rzymu są świętymi. Tak też jest wokół nas – są ludzie, którzy życzą nam źle, którzy chcą, byśmy byli tacy, jak oni, źli i pełni zepsucia. Ludzie ci mogą nawet wydawań nam się sympatyczni, odziani w owcze skóry, jak jednak powiedział Chrystus Pan, wewnątrz są wilkami drapieżnymi. Nie chcemy naśladować tych ludzi i mamy nadzieję, że nie będziemy przez nich prowadzeni, prosimy więc Zbawiciela, by trzymał nas z dala od nich, byśmy wiedzieli, kiedy uciekać przed wilkiem i ignorować ludzi, którzy nazywając się naszymi przyjaciółmi, zachęcaliby nas do czynienia zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie i drodzy wierni, prośmy Najświętszą Maryję Pannę zwłaszcza o tę szczególną łaskę zwycięstwa nad pokusą, co będzie tematem kolejnego kazania, ponieważ jednak najskuteczniejszym sposobem na zwyciężenie pokusy jest ucieczka przed nią, prośmy z całego serca dobrego Boga, by nie zezwolił, aby pokusa zdobyła nam nami władzę. Z pomocą Najświętszej Maryi Panny, która – jeśli będziemy Ją o to prosić - będzie kierowała nami zawsze w czasie próby, będziemy mogli oprzeć się pokusom i osiągnąć niebo, gdzie radować się będziemy szczęściem wiecznym, na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-5771617202810323325?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/5771617202810323325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-i-nie-wodz-nas-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5771617202810323325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5771617202810323325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-i-nie-wodz-nas-na.html' title='O modlitwie Pańskiej - I nie wódź nas na pokusienie'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-3270366568230840816</id><published>2011-03-16T10:50:00.001+01:00</published><updated>2011-07-05T18:17:03.447+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Przebacz nam nasze winy</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym przypada środa suchodniowa, dzień w którym Ewangelię poprzedzają dwie Lekcje. Suche Dni są w sposób szczególny przeznaczone na modlitwę za duchowieństwo, a modlitwa ta tradycyjnie przypada w sobotę suchodniową, kiedy to sześć stopni święceń ma odpowiadających sobie sześć Lekcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dochodzimy dziś do jednej z najważniejszych próśb Modlitwy Pańskiej. Jest to jedna z dwóch próśb, które powiązane są z pewnym warunkiem. Rozważywszy, co oznacza prośba, by wola Boża pełniona była na ziemi, tak jak pełniona jest w niebie, w dniu dzisiejszym prosimy o wybaczenie naszych przewin tak, jak i my wybaczamy tym, którzy wykroczyli wobec nas. Stosowne jest bowiem, by tak jak prosimy, aby wola Boża stała się na ziemi tak, jak pełniona jest w niebie, by również wtedy, gdy nie pełnimy woli Bożej, czyli gdy popełniamy wykroczenia przeciwko Jego prawu, otrzymanie odpowiedniego lekarstwa obwarowane było pewnymi warunkami, a konkretnie tym, byśmy i my odpuścili tym, którzy zgrzeszyli względem nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej znamienny w owej prośbie jest fakt, że uznajemy, iż popełniliśmy wykroczenia względem Boga. Innymi słowy: nie prosimy Go, by odpuścił nam grzechy, JEŚLI BYŚMY zgrzeszyli, a po prostu prosimy o Jego przebaczenie. Święty Jan mówi jasno: „Jeślibyśmy powiedzieli, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma” (1J 1,8). Tak więc sama dyspozycja wymagana przez te słowa jest uznaniem naszych grzechów. Uznajemy i wyznajemy, że jesteśmy grzesznikami, przestępcami i dłużnikami wobec Bożej sprawiedliwości, powinniśmy więc lękać się kary i okazywać pokorę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wersji łacińskiej prośba ta używa słowa „dług”’ „debitoribus nostris” i zupełnie słusznie, gdyż w wyniku naszych grzechów staliśmy się winni wobec Boga i zaciągnęliśmy dług kary, który musimy spłacić albo przez zadośćuczynienie, albo też przez cierpienie. Jednak „Ojcze nasz” jest modlitwą nadziei, gdyż prosimy w niej o wymazanie tego długu. Grzech niesie za sobą dwie poważne konsekwencje: to, co nazywamy winą, oraz karę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z winą mamy do czynienia wówczas, gdy pogwałcamy porządek rządzący wszechświatem, porządek ustanowiony przez Boga, porządek który doprowadziłby nas do szczęśliwości, gdybyśmy byli mu posłuszni. Wina w porządku moralnym przypomina zachowanie kogoś, kto w porządku naturalnym próbowałby latać bez skrzydeł. Rzuciłby się z klifu zwiedziony iluzją, że potrafi latać, znalazłby się więc w powietrzu bez niczego, co mogłoby go wesprzeć. Jednak prawa natury, prawo grawitacji, stanowią, że człowiek ten potrzebuje koniecznie czegoś, by go podtrzymało, w tej sytuacji ma jednak wokół siebie jedynie powietrze, które wesprzeć go nie może. W konsekwencji człowiek ten spada, a z im większej wysokości skakał, tym boleśniejszy jest jego upadek. Spada, ponieważ prawo natury wymaga równowagi, równowagi pomiędzy masą ciała, a siłą je podtrzymującą. I kiedy ten biedny człowiek spada na ziemię, natura odnajduje swą równowagę, siła jego ciążenia jest proporcjonalna do siły uderzenia ze strony ziemi, na którą spada. Jednak odzyskanie owej równowagi i porządku może być niezwykle bolesne, zwłaszcza gdy nieuporządkowanie, czyli wysokość i dysproporcja pomiędzy tymi siłami, jest wielka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również w porządku moralnym istnieje pewien naturalny ład ustanowiony przez Boga. Gdy ludzie przez akt swej własnej wolnej woli wykraczają przeciwko temu ładowi, siła natury moralnej działa z konieczności w kierunku przeciwnym, doprowadzając tę wolną wolę na powrót do stanu równowagi. Jest to jeden z powodów, dla których nasze sumienie ostrzega nas, gdy rozmyślnie czynimy coś złego. Ów akt, przez który wybieramy coś sprzecznego z prawem Bożym jest właśnie tym, co nazywamy winą i pozbawia on niejako duszę moralnego wsparcia, próbując oprzeć jej szczęśliwość na czymś, co nigdy jej nie nasyci. Stąd właśnie konieczność przywrócenia porządku natury, czyli prawa Bożego. A aby przywrócić tę równowagę konieczne jest to, co nazywamy karą, ponieważ dusza zderza się z twardym gruntem rzeczywistości z siłą proporcjonalną do odległości, na jaką oddaliła się od prawa Bożego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście ruch ciał materialnych i bytów duchowych jest tu tylko analogią, a dusza ludzka jest nieskończenie bardziej skomplikowana od przedmiotów nieożywionych, niemniej jednak dzięki temu podobieństwu zrozumieć możemy, co mamy na myśli, gdy prosimy Boga o przebaczenie naszych wykroczeń. Wina jest więc aktem, w wyniku którego znajdujemy się w stanie moralnego nieuporządkowania, kara zaś jest środkiem, poprzez który przywracana jest równowaga, poprzez który przywracana jest sprawiedliwość. Podobnie wówczas, gdy ktoś ukradnie wam coś, ma obowiązek uczynić coś więcej, niż tylko powiedzieć „Przepraszam” - to odnosiłoby się jedynie do winy. Musi również dać zadośćuczynienie, musi zwrócić ukradzioną rzecz, a nawet zapłacić wyrównanie wszelkich szkód, jakie ponieśliście w wyniku faktu, że jej nie posiadaliście. Na przykład jeśli na skutek tego, że ktoś ukradł wam samochód, musieliście codziennie jeździć autobusem, człowiek ten powinien nie tylko zwrócić samochód, ale również pieniądze, jakie wydaliście na przejazd autobusem. To samo dotyczy wszelkich innych grzechów, jakie popełniliśmy – jeśli fałszywie oskarżyliście kogoś, musicie przywrócić mu dobre imię, i tak dalej. Częstokroć wynagrodzenie różnych wykroczeń jest bardzo trudne. Jest tak na podobieństwo osoby, która spadła z dużej wysokości w konsekwencji i może spędzić wiele dni w szpitalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie stale modlimy się o darowanie naszych długów, debites. Mamy tu na myśli zwłaszcza karę, którą zaciągnęliśmy w konsekwencji naszych win. Dodajemy jednak do tej prośby warunek, w którym pobrzmiewa echo nauczania Zbawiciela z przypowieści, znanej wam z pewnością na pamięć, a którą przytoczę tu za Ewangelią św. Mateusza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Dlatego podobne jest królestwo niebieskie człowiekowi królowi, który chciał rozliczać się ze sługami swoimi. A gdy się począł rozliczać, przywiedziono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Gdy zaś nie miał skąd oddać, kazał go pan jego sprzedać i żonę jego i dzieci i wszystko, co miał i oddać. A upadłszy sługa ów, prosił go mówiąc: Miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan zaś zlitowawszy się nad owym sługą, wypuścił go i dług mu darował. Lecz sługa ów wyszedłszy, znalazł jednego z towarzyszów swoich, który był mu winien sto denarów; i ująwszy go, dusił go, mówiąc: Oddaj, coś winien. A upadłszy towarzysz jego, prosił go, mówiąc: Miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. On zaś nie chciał, ale poszedł i wsadził go do więzienia, ażeby oddał dług. Towarzysze zaś jego widząc, co się działo, zasmucili się bardzo i opowiedzieli panu swemu wszystko, co się było stało. Wtedy zawołał go pan jego i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Cały dług odpuściłem ci, gdyż mnie prosiłeś! Czyż więc i ty nie powinieneś był zmiłować się nad towarzyszem twoim, jak i ja zmiłowałem się nad tobą? I rozgniewawszy się pan jego, podał go katom, ażeby oddał wszystek dług. Tak też i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli nie odpuścicie każdy bratu swemu ze serc waszych” (Mt 18, 23-35).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prośba ta jest więc niezwykle ważna i w pewien sposób streszcza wszystkie dyspozycje konieczne do otrzymania Bożego miłosierdzia. Ów zmysł miłosierdzia, miłosierdzie proporcjonalne do tego, jakie okazujemy naszym bliźnim, jest elementem absolutnie niezbędnym dla budowania cywilizacji chrześcijańskiej. Musimy wybaczać naszym bliźnim, jeśli sami pragniemy dostąpić przebaczenia Bożego. Być może jednak w czasach obecnych powinniśmy podkreślać przede wszystkim konieczność zadośćuczynienia. Przebaczenie jest kwestią odbudowy ładu, czy też ponownego uporządkowania tego, co znalazło się na niewłaściwym miejscu. Powinniśmy zawsze starać się odbudować ten ład w naszym życiu, zwłaszcza w stosunkach z innymi. Powinniśmy też pomagać innym w jego odbudowie. To właśnie nazywamy Obcowaniem Świętych – mamy z nim do czynienia wówczas, gdy pracujemy dla dobra wszystkich i każdego z osobna, przede wszystkim poprzez dobry przykład, poprzez napominanie innych w duchu miłości i przez zadośćuczynienie za popełnione przez nas zło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się więc w sposób szczególny do Najświętszej Maryi Panny, do Tej, która nie zaciągnęła żadnych własnych długów, a jednak nieustannie modli się o darowanie naszych, byśmy po zakończeniu tego doczesnego życia mogli szybko osiągnąć stan wiecznego szczęścia, przeznaczonego nam w porządku ustanowionym przez Boga, który żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-3270366568230840816?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/3270366568230840816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-przebacz-nasze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/3270366568230840816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/3270366568230840816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-przebacz-nasze.html' title='O modlitwie Pańskiej - Przebacz nam nasze winy'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-4201782287049660345</id><published>2011-03-02T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T18:10:29.454+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Chleba naszego powszedniego</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przypada dzień ferialny, dzień, w którym nie wspomina się żadnego ze świętych Pańskich, ale poprzednią niedzielę, Niedzielę Sześćdziesiątnicy. Jest to okres Przedpościa, czasu poprzedzającego bezpośrednio Wielki Post, okres przygotowania na czas pokuty, który rozpocznie się w przyszłym tygodniu w Środę Popielcową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma lepszego sposobu na przygotowanie naszych dusz, niż modlitwa. W czasie ostatnich tygodni przyglądaliśmy się modlitwie, której nauczył nas sam Zbawiciel, modlitwie „Ojcze nasz”. Rozważaliśmy trzy pierwsze prośby, stanowiące razem pierwszą część modlitwy i obejmujące zasadniczo wszystko, o co moglibyśmy prosić ze względu na nasze dobro duchowe: by Bogu oddawana była cześć, by Królestwo Jego łaski zamieszkało w naszych sercach i by Jego wola stała się na ziemi tak, jak pełniona jest w niebie. Modlimy się przede wszystkim o osiągnięcie celu ostatecznego, dla którego zostaliśmy stworzeni. Kolejna część Modlitwy Pańskiej mówi o środkach, dzięki którym będziemy mogli dotrzeć do domu naszego Niebieskiego Ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlimy się: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Trzy elementy tej prośby wzbudzają naszą ciekawość. Po pierwsze, dlaczego mówimy „dzisiaj”, po drugie dlaczego prosimy o „chleb”, a po trzecie: w jaki sposób chleb ten powiązany jest z dniem dzisiejszym, chodzi bowiem o nasz chleb powszedni. Fakt, że modlitwę tę odmawiamy przynajmniej raz dziennie, implikuje sama jej treść, Pan przypomina nam w ten sposób, że powinniśmy modlić się zawsze, każdego dnia. Modlitwa jest niejako tlenem dla duszy, czymś bez czego nie może ona oddychać, gdybyśmy się nie modlili, dusza nasza obumarłaby. W wezwaniu tym prosimy przede wszystkim o energię życiową, która każdego dnia jest zużywana i musi być nieustannie regenerowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawiciel mówi nam, byśmy prosili o chleb. Oznacza to, że dobra potrzebne nam w tym życiu możliwe są do zdobycia, a jednak równocześnie zaspakajane są one przez Boga. Chrystus Pan pragnie jednak przede wszystkim zwrócić naszą uwagę na konieczność unikania pięciu grzechów, związanych z pożądaniem przez nas rzeczy doczesnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze nieuporządkowanie polega na staraniu się o rzeczy, które są nieodpowiednie dla naszego stanu życia. Jest czymś naturalnym, by żołnierz czy policjant pragnął rzeczy, potrzebnych mu do wykonywania jego zawodu: broni, różnego rodzaju uzbrojenia, munduru i wszystkiego co konieczne do obrony siebie i swojego kraju. Nie byłoby jednak odpowiednie, by zwykły człowiek nosił w autobusie karabin maszynowy – zupełnie słusznie postrzegamy taką osobę jako zagrożenie, ponieważ nie ma ona prawa nosić takich rzeczy, zwłaszcza w autobusie. Tak więc również w sferze doczesnej moglibyśmy pożądać rzeczy, które mają niewiele lub zgoła nic wspólnego z naszymi potrzebami czy naszą doskonałością. Dlatego właśnie nie modlimy się o artykuły luksusowe, ani o rzeczy wytworne czy też o ich nadobfitość, ale o zwykły chleb, który niezbędny jest wszystkim, a bez którego trudno byłoby nam żyć. Modlimy się zasadniczo o to, co jest nam niezbędne i o wypełnienie naszych obowiązków stanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcemy jednak uniknąć również wielu grzechów związanych ze sposobem zdobywania dóbr doczesnych. Drugi z grzechów dotyczy zdobywania dóbr w wyniku oszustwa, lub zabierania innym tego, co im się słusznie należy. Dlatego właśnie prosimy nie tylko o chleb, modlimy się o nasz codzienny chleb, chleb który należy do nas, a nie do innych. Złodziejem i rabusiem jest z definicji ten, kto żyje kosztem pracy i z chleba innych. Modlimy się więc o wszystko, co jest nam niezbędne: o dobre stopnie, o dobre jedzenie, o dobrych przyjaciół. Nie możemy jednak posiadać tych rzeczy, a równocześnie oszukiwać, kraść lub kłamać. Musimy więc modlić się zwłaszcza o łaskę , byśmy mogli uniknąć tych nieuporządkowań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną rzeczą, której powinniśmy się wystrzegać, jest nadmierna troska o rzeczy doczesne. Są ludzie, którzy nigdy nie są zadowoleni z tego, co posiadają, zawsze chcą mieć więcej. Nasze pragnienia muszą być jednak dostosowane do naszych potrzeb, a nie na odwrót. Mędrzec prosił Boga, by nie był ani biedny, ani bogaty, by Bóg dał mu jedynie tyle, ile konieczne [Przy 30,8-9]. Zbawiciel w Ewangelii wielokrotnie ostrzega nas przed ową nadmierną troską o sprawy tego świata: „Nie troszczcie się tedy, mówiąc: Cóż będziemy jeść, albo co będziemy pić, albo czym będziemy się przyodziewać. Bo tego wszystkiego poganie pilnie szukają. Albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcie więc najprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane” (Mt 6,31-33).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obawa o dobra doczesne często prowadzi wielu ludzi również do innych nieuporządkowań, takich jak żarłoczność. Są tacy, którzy w przeciągu jednego dnia spożywają tyle, ile powinno im starczyć na dłuższy czas. Dlatego właśnie prosimy „chleba naszego powszedniego”, prosimy o chleb na jeden dzień, prosimy by został nam on dany na konkretny dzień, a nie by w jednej chwili zaspokojone zostały potrzeby całego naszego życia. Pan Jezus pragnie, byśmy mieli ufność w Bogu, że tak jak dał nam On jeść dzisiejszego dnia, w kolejne dni uczyni podobnie. Nie musimy jeść więcej, niż podpowiada nam rozsądek, a z pewnością nie powinniśmy zjadać wszystkiego co mamy w domu, jakby jutro nie miało nadejść. Nasz chleb powszedni powinien nam wystarczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim i najgorszym grzechem popełnianym w związku z rzeczami doczesnymi jest niewdzięczność. Wszystkie inne nieuporządkowania, o których mówiliśmy przed chwilą są niczym w porównaniu z grzechem niewdzięczności. Widzimy go często u tych, którzy posiadają wiele dóbr materialnych, jednak znacznie bardziej godny ubolewania jest wówczas, gdy dotyczy ludzi niezamożnych. Pismo Święte mówi, że trzy rzeczy są obrzydliwością w oczach Boga: pycha człowieka ubogiego, kłamliwość bogacza, oraz głupota i szaleństwo starca (Eccl 25,4), do czego święty Paweł dodaje niewdzięczność (2Tym 3,2). Gdy otrzymujemy coś od innych, zaciągamy przez ten fakt względem nich dług wdzięczności. Najbardziej elementarna sprawiedliwość wymaga, byśmy dziękowali innym za to, czego nam udzielają, czy jest to ich czas, energia, pieniądze czy inne dobra. Ponieważ całe nasze istnienie, zwłaszcza wówczas gdy jesteśmy młodzi, polega w głównej mierze na otrzymywaniu różnych rzeczy od innych, cnota wdzięczności jest tak fundamentalna, że jest znamieniem człowieka cywilizowanego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli przyjrzycie się wielkim dziełom ludzkiej cywilizacji odkryjecie jedną cechę wspólną dla nich wszystkich, a jest nią cnota wdzięczności. Przyjrzyjcie się dedykacjom poszczególnych dzieł Bacha, a znajdziecie długie listy dziękujące patronowi za możliwość przedstawienia mu owoców swej pracy. Izaak Newton, być może najwybitniejszy z żyjących kiedykolwiek fizyków, w liście do jednego ze swych rywali, Roberta Hooke, pokornie wyznawał, że jeśli zdołał widzieć nieco dalej niż inni, było tak dlatego, że stał na ramionach Gigantów, czyli swych poprzedników. Istnieje bardzo mądre powiedzenie, że ten, kto nie chce dziękować swym przodkom, miał za nauczyciela głupca. Wdzięczność jest cnotą tak fundamentalną, że bez niej nie może być stworzone nic solidnego, nie nic solidnego nie może przetrwać, a nic dobrego zostać zachowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy winni innym, a nawet samym sobie, podziękowanie za to wszystko, co inni dla nas uczynili. Sami z siebie jesteśmy mniej niż niczym, jednak przy pomocy naszych rodziców, naszych nauczycieli, naszych mentorów i opiekunów możemy zdziałać wiele, a nawet stać się światłami przewodnimi naszej cywilizacji, jednak tylko wówczas, gdy będziemy szczodrzy, a przede wszystkim gdy okazywać będziemy wdzięczność za wszystko, co otrzymaliśmy. Wdzięczność jesteśmy winni naszym rodzicom, a również naszym nauczycielom, przyjaciołom, przywódcom, przyjaciołom i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób nam pomogli. Cnota wdzięczności jest najlepszą gwarancją tego, że zawsze otrzymamy konieczną nam pomoc, a jak wiemy, każdego dnia potrzebujemy naszego chleba powszedniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie, nauczmy się zwłaszcza praktykowania jednej cnoty, o którą też powinniśmy nieustannie się modlić, mam na myśli cnotę wdzięczności. Modlimy się o nasz chleb powszedni, a chlebem tym jest przede wszystkim sakramentalny Chleb Życia, Eucharystia, co po grecku znaczy „dziękczynienie”. Słowo „euxaristo” znaczy „dziękować”. Stąd poprzez ów chleb powszedni, który przyjmujemy z ołtarza, dziękujemy naszemu niebieskiemu Ojcu za wszystkie dobrodziejstwa jakie od Niego otrzymaliśmy, z których największym jest sam sakrament. W ten sposób przy pomocy łaski udzielanej nam w tym sakramencie, miejmy odwagę dziękować naszym bliźnim za wszystko, cokolwiek dla nas uczynili, przez własny przykład i hojność oraz dobre wykorzystanie owoców ich wyrzeczeń. W ten sposób, poprzez wzajemną pomoc i wdzięczność, pewnego dnia osiągnąć będziemy mogli oglądanie Boga i w wiecznym akcie wdzięczności wyśpiewywać będziemy Jego chwałę na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-4201782287049660345?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/4201782287049660345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-chleba-naszego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4201782287049660345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4201782287049660345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/03/o-modlitwie-panskiej-chleba-naszego.html' title='O modlitwie Pańskiej - Chleba naszego powszedniego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-87354546824922091</id><published>2011-02-26T10:00:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T18:08:54.161+02:00</updated><title type='text'>Niedziela Sześćdziesiątnicy</title><content type='html'>„Dosyć masz łaski mojej, albowiem moc w słabości doskonalszą się staje”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jest niedziela sześćdziesiątnicy, nazwana tak, ponieważ jest sześćdziesiąt dni przed Wielkanocą. Święta Matka Kościół ma dla nas dzisiaj dwie wielkie lekcje o potrzebie łaski i konieczności naszego z nią współdziałania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jest też święto świętego Pawła Apostoła a kościołem stacyjnym w Rzymie jest bazylika świętego Pawła za Murami. Czytamy w lekcji dzisiejszej Mszy o wszelkich cierpieniach, jakie zniósł św. Paweł. A dziś radujemy się jego chwałą w niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus poucza nas przypowieścią o siewcy. Słowo Boże jest zasiewane w naszych sercach i w niektórych przynosi plan stokrotny. W św. Pawle widzimy właśnie taką duszę, która przyniosła plon stokrotny. Duszę, która współpracowała z łaską, która wydała owoc w cierpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus jest Tym, który zasiewa ziarno swojej nauki. Daje swoja łaskę, daje ja darmo, jak ten co zasiewa pole. Ziarno jest rzucane wszędzie, gdzie może wzrosnąć. Przyszedł aby nauczać każdy naród, każdego pojedynczego człowieka, co muszą robić, aby osiągnąć wieczne życie. I daje im siłę aby je osiągnąć poprzez łaskę uczynkową. Jest tak wspaniałomyślny. Oddaje nawet własne życie aby pokazać jak nas kocha. Chce aby wszyscy ludzie byli zbawieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej jednak, to co Pan Jezus nam daje, często spada na tych, którzy nie są gotowi. Ziarno pada na twardy grunt. Pada na zatwardziałe serca, gdzie nie może wzrosnąć, a potem diabeł je porywa. Wielokroć pada na glebę, która przyjmuje je z radością. To dusze, którym brak głębi charakteru, więc przylegają do wszystkiego po prostu dlatego, że jest nowością. A potem zaczynają cierpieć dla Ewangelii i być atakowani przez tych, którzy nie chcą aby ziarno pozostało w ich sercach. I są zgorszeni prześladowaniami. Krzyż jest dla nich zgorszeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ziarno nie przynosi owocu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi drodzy, otrzymaliśmy łaskę Bożą. Mamy wszelki przywilej posiadania wiary, posiadania Bożej łaski. A ta łaska chce wzrastać i rozwijać się w nas. Chce przynieść owoc. Chce rosnąć, jak wszystko co żyje. I my musimy wzrastać w tej łasce, a ona musi rosnąć w nas. Jak wszystko co jest żywe musi rosnąć lub umrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus opowiedział wiele przypowieści. To był Jego sposób nauczania. Ale wyjaśniał je tylko Apostołom, bo pragnął aby oni nauczali świat. Lecz tę przypowieść przekazuje nam sam, bezpośrednio, wyjaśnienie i pouczenia. Jest ona tak ważna dla Serca Jezusowego. Chce żebyśmy współdziałali z Jego łaską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy członkami Pana Naszego Jezusa Chrystusa poprzez chrzest. On jest naszą Głową, naszym Wodzem, źródłem wszelkiego życia w nas. Daje nam pełnię swojego życia tak, że daje nam wszystko co ma. Ale może nam dać według naszej dyspozycji, jako że wszystko może być przyjęte tylko według możliwości przyjmującego. Mogę chcieć dać wam szklankę wody, ale jeśli trzymacie ją do góry dnem, bez względu na to ile wody wyleję, szklanka pozostanie pusta. Bez względu na to jak bardzo Pan Jezus daje nam swą łaskę, bez względu jak bardzo wylewa się z miłości dla nas, jeśli jej nie chcecie, jeśli nie otwieracie na nią waszych serc, umrzecie z pragnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naśladujcie przykład świętego Pawła. Popatrzcie co wycierpiał dla Pana Jezusa. Pragnął oddać wszystko i Pan Jezus nagrodził go, wynagrodził go tysiąckrotnie. Nawet w tym życiu. A jego chwała w niebie jest ogromna. Jest on nauczycielem pogan. To dzięki niemu Europa przyjęła wiarę. Łaska znalazła w nim taką hojność, że mogła wyrosnąć w olbrzymie drzewo przynoszące owoc stokrotny i tysiąckrotny nawet po dziś dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łaska może to samo zdziałać w was, drodzy wierni, jeśli tylko będziecie z nią współdziałać. Nie potrzeba wiele. Pan Jezus pragnie jedynie waszej dobrej woli. Chce od was abyście jedynie rozwarli swoje ręce i chwycili się tego, co wam daje. Chce abyście byli ulegli Jego natchnieniom. Pragnie abyście zechcieli cierpieć małe niedogodności obecnego czasu, aby mógł obdarzyć was chwałą w przyszłości – podobnie jak drzewo musi być przycinane aby przynieść więcej owocu. Każda trudność każdego dnia jest obietnicą żniwa, jeśli tylko będziecie współdziałać z ręką Bożą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie módlcie się do Najświętszej Maryi Panny. To Ona jest tą, która najpełniej współdziałała z łaską Bożą. W niej łaska nie znalazła żadnej przeszkody, ale osiągnęła pełnię. W „Zdrowaś Maryjo” modlimy się „łaskiś pełna”. Jej wola była nieustannie zwrócona ku Bogu, aby nieustannie od Niego czerpać. Jest pośredniczką wszelkich łask, tak owocne jest Jej współdziałanie z łaską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem zwróćcie się do Niej, utkwijcie w Niej wasz wzrok. Ona jest Gwiazdą Morza, która prowadzi nas przez trudy na tym łez padole. Naśladujcie Ją. Podążajcie za tę Gwiazdą, aby naśladując jej przykład na ziemi móc żyć z Nią wiecznie w niebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-87354546824922091?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/87354546824922091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/02/niedziela-szescdziesiatnicy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/87354546824922091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/87354546824922091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/02/niedziela-szescdziesiatnicy.html' title='Niedziela Sześćdziesiątnicy'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2885943293016954084</id><published>2011-02-09T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T18:07:29.100+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Bądź wola Twoja</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym obchodzimy wspomnienie świętego Cyryla z Aleksandrii, jednego z najwybitniejszych Ojców i Doktorów Kościoła. Był żarliwym obrońcą Boskiego Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i to głównie dzięki jego wysiłkom Sobór Efeski obronił ten przywilej Maryi oraz Jej tytuł Theotokos – Matka Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś dochodzimy w naszych rozważaniach do kolejnej prośby Modlitwy Pańskiej: Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi. Jest to trzecia prośba i co ciekawe, mamy tu do czynienia z pewnym warunkiem, czy też emfazą: jako w Niebie tak i na ziemi. Nie prosimy jedynie o to, by stała się wola Boża, ale zwłaszcza o to, by stała się ona na ziemi w taki sam sposób, w jaki realizowana jest w Niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw prosimy „Bądź wola Twoja”, innymi słowy, by stała się wola Boga, a nie nasza własna. Powód tego jest taki, że wszystko, czego pragniemy, uzależnione jest od tego, co wiemy. Nie możemy czynić czegoś, zanim nie dowiemy się, co mamy zrobić. Jednak bardzo często jesteśmy w wielu kwestiach ignorantami, nie wiemy wielu rzeczy, a zwłaszcza konsekwencji tego, co chcielibyśmy uczynić. Dlatego nasz rozum oraz wola muszą opierać się na woli Boga, gdyż nasz Niebieski Ojciec jest nieskończenie od nas mądrzejszy. Właśnie cnota pokory jest strażniczką wszelkich innych cnót, sprawiając, że nie pokładamy ufności w naszej wiedzy, ale polegamy na nieomylnej wiedzy Boga. A jednak nie modlimy się po prostu o wiedzę, chcemy, by coś się stało, by coś wdrożone zostało w życie. Dlatego w Modlitwie Pańskiej nie prosimy „niech poznana zostanie Twoja wiedza”, ale „stań się wola Twoja”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego jednak pragnie Bóg? Z pewnością nasza doskonałość uzależniona jest od pełnienia woli Bożej, co to jednak oznacza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do nas, Bóg pragnie dla nas trzech rzeczy, o które Go prosimy. Po pierwsze i najważniejsze pragnie, byśmy osiągnęli życie wieczne. Bóg jest nieskończony, tak więc Jego wola jest wieczna, wszechmocna, poruszająco wszystko. Bóg stworzył wszystkie rzeczy mając na myśli jeden tylko cel - siebie samego. Bóg pragnie przede wszystkim udzielać siebie samego oraz przekazywać istnienie innym bytom. Dlatego pierwszą rzeczą, jakiej Bóg pragnie dla nas, to byśmy uczestniczyli w Jego życiu, w Jego wiecznym życiu. Jest to cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. Nie zostaliśmy stworzeni dla samych tylko przyjemności – gdyż tym mogą się cieszyć również zwierzęta. Nie zostaliśmy stworzeni dla odnoszenia sukcesów finansowych, gdyż tracą one wartość wraz ze śmiercią. Zostaliśmy stworzeni dla jednego celu - byśmy osiągnęli wieczne szczęście ciesząc się z posiadania najdoskonalszej ze wszystkich istot, czyli Boga. Zostaliśmy stworzeni dla Boga, dla życia wiecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc pierwszą rzeczą, o którą prosimy modląc się, by stała się wola Boga, jest właśnie życie wieczne. Prosimy o osiągnięcie celu, dla którego stworzył nas Bóg. Prosimy bardzo konkretnie, byśmy prowadzili na ziemi życie w taki sposób, by osiągnąć Niebo: „Bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą manifestacją woli Bożej względem nas są przykazania. Gdy ktoś czegoś pragnie, na przykład zdrowia, pożąda naturalnie wszystkiego, co do tego celu prowadzi. Dlatego lekarz, który chce, byście wyzdrowieli, da wam lekarstwo i odpowiednią poradę, byście mogli do zdrowia powrócić. Rzeczy te są środkami do osiągnięcia celu, w sposób naturalny pragniemy więc również ich, jeśli chcemy wyzdrowieć. Dlatego, choć Bóg pragnie nade wszystko, byśmy osiągnęli szczęście radując się Nim na wieki w Niebie, pragnie też tego, co z tego faktu wynika, czyli środków, dzięki którym cel ten będziemy mogli osiągnąć: chce, byśmy zachowywali przykazania. W Modlitwie Pańskiej prosimy o siłę w zachowywaniu przykazań, czyli o siłę w praktykowaniu cnoty i unikaniu grzechu. Modlimy się, by wola Boża stała się na ziemi, czyli by nasze codzienne życie przypominało życie w Niebie, innymi słowy, by toczyło się zgodnie z wolą Bożą wyrażoną w przykazaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze względu na konsekwencje grzechu pierworodnego to praktykowanie cnót i unikanie grzechów jest dla nas szczególnie trudne. Wszystkie nasze władze pozostają nieuporządkowane i jedynie kosztem wielkiego wysiłku możemy nad nimi zapanować. Jak pisze święty Paweł, jest w naszym ciele prawo, walczące z prawem naszego rozumu. Nawet gdy chcemy być dobrymi dostrzegamy wiele przeszkód, a nasza wrodzona skłonność do lenistwa sprawia, że wszystko zdaje nam się trudne. To prawo ciała, by posłużyć się słowami świętego Pawła, walczy przeciwko woli ducha. Dlatego wola Boża będzie się w nas przejawiała zwłaszcza poprzez zwycięstwo ducha nad ciałem, w tym, że zdołamy zapanować nad nim i zatryumfować nad jego wolą. Dlatego właśnie modlimy się przede wszystkim o to, by wola Boża pełniona była na ziemi, czyli w naszym doczesnym ciele, tak jak w Niebie, zgodnie ze pragnieniami naszych dusz przeznaczonych do życia wiecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te trzy manifestacje woli Bożej odnoszą się tylko do nas jako do jednostek, ale też do naszego życia społecznego. Oczywiście każdy z nas należy do konkretnej rodziny, pewnej wspólnoty, pewnego społeczeństwa i narodu. Pragniemy więc również, by wola Boża pełniona była w społeczeństwie, czyli na ziemi, tak jak pełniona jest w niebie, we wspólnocie świętych. Pragniemy doskonałości nie tylko dla nas samych, chcemy też, by struktury do których należymy, czyli nasze rodziny, nasza szkoła, nasz kraj, były coraz bliższe doskonałości, która staje się naszym udziałem dzięki łasce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O to właśnie prosimy w sposób szczególny w Modlitwie Pańskiej, modlimy się, by wola naszego Niebieskiego Ojca pełniona była na tym świecie w taki sposób, by życie to przygotowało nas do życia przyszłego. Modlimy się, by nasza ojczyzna wyrażała wolę Bożą w swych prawach, poprzez stymulowanie gnuśnych, ochronę słabych i karanie złych. Prosimy, by nasi przywódcy pełnili i wyrażali w swych decyzjach wolę Bożą, poszukując raczej dobra wspólnego niż osobistych korzyści. Prosimy, by nasi nauczyciele byli szanowani i wzrastali we wiedzy, a dzięki temu mogli przekazywać tę wiedzę nam. Modlimy się za naszych rodziców, by troszczyli się przede wszystkim o nasze wieczne przeznaczenie, a nie tylko o dostarczanie nam przemijających przyjemności. Mówiąc w skrócie, modlimy się, by społeczeństwo, w którym żyjemy na ziemi, było rzeczywiście obrazem społeczności niebieskiej, gdzie będziemy szczęśliwi z Bogiem, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2885943293016954084?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2885943293016954084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/02/o-modlitwie-panskiej-badz-wola-twoja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2885943293016954084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2885943293016954084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/02/o-modlitwie-panskiej-badz-wola-twoja.html' title='O modlitwie Pańskiej - Bądź wola Twoja'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2047278138186239310</id><published>2011-02-02T10:50:00.003+01:00</published><updated>2011-07-05T18:05:59.926+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny</title><content type='html'>&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Drodzy uczniowie, drodzy wierni&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;W dniu dzisiejszym przypada bardzo wyjątkowe święto, Oczyszczenie Najświętszej Maryi Panny. Nosi ono również miano święta Matki Bożej Gromnicznej, ponieważ istnieje zwyczaj, by w dzień ten błogosławić świece, na początku Mszy ma też miejsce procesja. Wspominamy dziś ofiarowanie przez Najświętszą Dziewicę Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Matka Boża wypełniła w ten dzień wymagania Starego Prawa, wykupując swego Syna poprzez złożenie za Niego ofiary.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Dziesiątą i najdotkliwszą plagą, jaką Bóg zesłał na bałwochwalczych Egipcjan, było posłanie anioła zagłady. Mojżesz ostrzegł faraona, że jeśli nie pozwoli narodowi wybranemu odejść, posłany zostanie anioł, który pozabija wszystkie pierworodne dzieci płci męskiej w całym Egipcie. Faraon jednak zatwardził swe serce w grzechu i nie uwolnił ludu Mojżesza, Bóg posłał więc anioła, by zabił wszystkich pierworodnych chłopców. Izraelitom dano jednak sposób na ocalenie swych dzieci. Musieli wziąć krew baranka ofiarnego i skropić nią progi drzwi swych domów. Anioł, widząc krew, przechodził obok tych domów i śmierć ich nie nawiedziła.&amp;nbsp; Była to pierwsza pascha, przejście obok domów tych, którzy zostali pokropieni krwią baranka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Dzieci te jednak, choć uratowane od śmierci, nadal należały do Boga z powodu wyroku, jaki wydał On na ten kraj. Dlatego każda rodzina po narodzinach syna musiała wykupić swe dziecko ze świątyni. Takie właśnie było znaczenie obrzędu, jakiemu poddaje się tego dnia Najświętsza Maryja Panna, ofiaruje wraz ze świętym Józefem w świątyni parę gołębi, wykupując swego Pierworodnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Święto to ma więc głębokie znaczenie. Jest to pierwsze ofiarowanie Pana Jezusa, pierwszy etap ofiarowania, które dopełnione zostanie na Kalwarii, kiedy Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, uratuje nasze dusze od śmierci wiecznej. Tak, jak anioł śmierci oszczędził tych, którzy skropili drzwi swych domów krwią baranka, tak również nasze dusze oszczędzone zostaną, jeśli skropimy swe wargi Krwią Zbawiciela. Najświętsza Maryja Panna ofiaruje Chrystusa Pana w świątyni, będąc posłuszna nakazom prawa, ale również w proroczy sposób ukazując, kim jest Jej Syn, ponieważ wszystkie nakazy Starego Prawa za swój jedyny cel miały ukazanie nam natury Mesjasza. Z tego właśnie powodu Symeon&amp;nbsp; prorokował będzie wobec Bożej Dzieciny, nazywając Ją światłem na oświecenie pogan i chwałą ludu Izraela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;W ten sposób opatrznościowo dochodzimy do kolejnej prośby Modlitwy Pańskiej, korespondującej z odczuciami Matki Bożej w tym dniu. Wyraziwszy życzenie: „Święć się Imię Twoje”, prosimy również: „Przyjdź Królestwo Twoje”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Od samego początku swego publicznego nauczania Zbawiciel głosi Królestwo Niebieskie. „Czyńcie pokutę, albowiem bliskie jest Królestwo Niebieskie”. Oczywiście pożądamy Królestwa, które zapowiedział Chrystus Pan. Co ono jednak oznacza? Królestwo Niebieskie jest tam, gdzie rządzi Niebo, czyli Bóg, gdzie wypełniana jest Jego wola. Jeśli jest coś absolutnie koniecznego, to właśnie wola Boża, ponieważ gdyby Bóg nie powołałby jakiejś rzeczy do istnienia, rzecz taka nigdy by nie zaistniała. Oczywiście nie modlimy się, by wola Boża pełniona była w tym sensie, ale prosimy, by wola Boża pełniona była w nas. Wola Boża będzie wypełniona przez ludzi sprawiedliwych, którzy się z nią zgadzają i odnajdą w niej swe szczęście, lub też zrealizuje się poprzez ukaranie przez Boga ludzi występnych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;W Modlitwie Pańskiej wyrażamy jednak pragnienie, by Królestwo Boże „przyszło”, czyli by było ono obecne i sprawowało swe rządy na ziemi. Powód tego jest taki, że w obecnej kondycji rodzaju ludzkiego, ludzie są często bardzo dalecy od pełnienia woli Bożej. Jest na tym świecie wiele zgorszeń, wiele rzeczy bardzo dalekich od szczęśliwości i doskonałości, jakich pragnie dla nas Bóg. Tak więc, prosząc o przyjście Królestwa Zbawiciela, prosimy w istocie o wiele rzeczy. Prosimy, by sprawiedliwi zostali umocnieni, by źli zostali usunięci i pozbawieni możliwości szkodzenia wspólnemu dobru, lub by się nawrócili i stali sprawiedliwymi. Modlimy się też o to, byśmy my sami dotarli do owego wiecznego Królestwa, czyli do Nieba, gdzie nie ma sprzeciwu wobec rządów Boga, gdzie nie będzie śmierci ani smutku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Jednym z głównych powodów, dla których tęsknimy za Niebem, jest fakt, że w Niebie panuje sprawiedliwość. Na tym świecie jest często przeciwnie. Ludzie źli wydają się cieszyć powodzeniem. Szybko zdobywają pieniądze i władzę, podczas gdy dobrzy wydają się napotykać tak wielu przeszkód. Jednak to tylko pozory. W rzeczywistości sukcesy złych są bardzo krótkotrwałe. Modlimy się, by koniec rządów ludzi złych nadszedł jeszcze szybciej: Przyjdź Królestwo Twoje. Prosimy, by rządy nad nami sprawowali sprawiedliwi, byśmy odnaleźli prawdziwą wolność Dzieci Bożych, byśmy nie żyli dłużej gnębieni przez ludzi, będących niewolnikami złych nawyków i grzechów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;W obchodzonym dziś święcie Matki Bożej widzimy więc zwłaszcza Jej tęsknotę za Królestwem Jej Syna, Jej pragnienie, by przyszło ono szybko. Fundamentem tego Królestwa jest sprawiedliwość, dlatego by Królestwo to mogło nadejść, musi Ona ofiarować swego własnego Syna. Chrystus Pan, ofiarując samego siebie na Krzyżu, zaprowadzi sprawiedliwość pomiędzy Bogiem a człowiekiem, umożliwiając panowanie Królestwa Bożego na tym świecie. Dlatego, ofiarując swego Syna w świątyni jerozolimskiej, Niepokalana zanosi żarliwą prośbę, by Królestwo Boże nadeszło szybko, szybko dla każdego z nas. Dlatego też nazywamy Ją Pośredniczką Wszelkich Łask, ponieważ Królestwo to jest Królestwem budowanym przede wszystkim przez łaskę, Królestwem w którym Bóg panuje nad nami poprzez obecność swej wiecznej woli.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 10.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;Dlatego, drodzy uczniowie i drodzy wierni, zwracajmy się w sposób szczególny do Najświętszej Maryi Panny, która – jako Matka Boga – jest dla naszych próśb najskuteczniejszą Orędowniczką. Oby wyprosiła nam siłę i determinację w naśladowaniu Jej gorliwości dla Królestwa Zbawiciela, w którym Bóg żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków. Amen.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2047278138186239310?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2047278138186239310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/02/oczyszczenie-najswietszej-maryji-panny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2047278138186239310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2047278138186239310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/02/oczyszczenie-najswietszej-maryji-panny.html' title='Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-7756815696655617606</id><published>2011-01-26T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T18:03:34.514+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Któryś jest w niebie</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy odmawiamy modlitwę, której nauczył się Zbawiciel, Ojcze Nasz, zwróciwszy się do Niego, jako do Ojca, wypowiadamy następnie słowa: „Któryś jest w niebie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może się mam wydawać dziwne, że mówimy o niebie na samym początku modlitwy, ale oczywiście nie jest to przypadek. Samo wspomnienie nieba przypomina nam o pobudce do modlitwy i jest zarazem najlepszym do niej przygotowaniem. Modlimy się przede wszystkim po to, by dostać się do nieba, by osiągnąć wiekuistą chwałę i radość, które staną się naszym udziałem na całą wieczność, i ile tylko będziemy posłuszni naszemu niebieskiemu Ojcu. Każda z naszych modlitw powinna być rozmową z Bogiem, a aby można było mówić o prawdziwej rozmowie, musicie otworzyć swój umysł przed osobą, z którą rozmawiacie. Zwracamy się więc do Boga, jako do naszego Ojca, który jest w niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy jednak z naszego katechizmu, że Bóg jest nie tylko w niebie. Bóg jest wszędzie. Podtrzymuje wszystko w istnieniu, musi być więc wszędzie, gdyż w przeciwnym razie nic nie mogłoby istnieć. Dlaczego więc mówimy, że Bóg jest w niebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy mówimy o niebie, mamy oczywiście na myśli niebo jako miejsce, miejsce, w którym święci przebywają przez cała wieczność. Jest to miejsce, w którym panują pokój i radość, ponieważ wszystko jest właściwie uporządkowane, nie ma smutku, chorób, śmierci ani w ogóle niczego, co mogłoby nas pozbawić doskonałej szczęśliwości. Niebo jest miejscem, w którym Bóg panuje w stopniu absolutnym, gdzie nie ma wobec Niego opozycji, nie ma grzechu ani jego skutków. Mówimy więc, że pomimo, że Bóg jest wszędzie, jest On w sposób szczególny w niebie, gdyż tam można Go oglądać. Podczas naszego ziemskiego życia nie możemy oglądać Boga, pomimo, że jest On obecny we wszystkim, co widzimy. Tylko w niebie będziemy mogli Go zobaczyć, dlatego też zwracamy się do Niego, jako do naszego Ojca, który jest w niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg nie jest skrępowany żadnymi fizycznymi ograniczeniami, jest nieskończony pod każdym względem. Prawdopodobnie właśnie bezmiar przestrzeni kosmicznej najlepiej ilustruje ten atrybut Boga, Jego wieczność i wielkość. Wiemy, że w porównaniu z widzialnym wszechświatem nasza ziemia jest bardzo niewielka. Księżyc, który widzimy na niebie w nocy, jest od nas bardzo odległy. Ziemia jest oczywiście bardzo duża, jednak nawet jeśli mielibyście obejść ją dokoła od Warszawy przez Londyn, Nowy Jork, Tokio i Moskwę, mielibyście do przebycia około czterdziestu tysięcy kilometrów. Jest to wszelako zaledwie około jedna dziesiąta odległości ziemi od księżyca. A nawet ta odległość jest niczym w porównaniu z resztą wszechświata, z odległościami, których nie wyraża się już w kilometrach, ale w latach świetlnych, światło natomiast przebywa w ciągu roku około 10 trylionów kilometrów. Odległości te są niewyobrażalne, jednak nawet rok świetlny nie jest wcale tak znaczną odległością – najbliższe gwiazdy oddalone są od nas o 5 lat świetlnych, jednak większość z tych, które widzimy na niebie, oddalonych jest o setki i tysiące, a nawet miliony lat świetlnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy więc spoglądamy na niebo, widzimy najwspanialszy obraz majestatu i potęgi Boga, objawiających się w Jego nieskończoności i ogromie. Bóg jest większy niż niebiosa, dają nam one jednak pewne wyobrażenie o nieskończoności i potędze Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc już pierwsze wezwanie, z jakim zwracamy się do naszego Ojca, który jest w niebie, jest aktem wiary. Wierzymy przede wszystkim w Ojca, który posłał na ten świat swego Syna. Wierzymy w Ojca Wszechmogącego, który jest w niebie, który stworzył niebo i ziemię. Wiara uczy nas również, że naszym przeznaczeniem jest niebo, gdzie mamy się radować wiecznym szczęściem z naszym niebieskim Ojcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza prośba Modlitwy Pańskiej jest bardzo prosta, a jednak głęboka w konsekwencjach: Święć się Imię Twoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosimy, by Imię Boga było czczone i uświęcone. Istnieje głęboki powód, dla którego jest to pierwsza z próśb, jakie zanosimy do naszego Ojca. Powód, dla którego prosimy, by Imię Boże było czczone jest taki, że Bóg jest wspanialszy nade wszystko, jest więc czymś naturalnym, by Jego Imię szanowane było bardziej, niż jakiekolwiek inne. Imię Boże jest bardziej godne miłości niż jakiekolwiek inne, ponieważ nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym mogliby być zbawieni. Dlatego na to Imię zgina się każde kolano w niebie, na ziemi i pod ziemią. Nawet aniołowie drżą wobec Imienia Boga, ponieważ wyraża ono samą Jego naturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze dla nas ważniejsze, cześć okazywana Imieniu Bożemu stanowi najpewniejszą gwarancję, że wszelkie nasze porozumiewanie się będzie miało wartość. Weźmy na przykład mowę: to rzeczownik, imię, wyraża naturę rzeczy. Gdy widzicie psa, mówicie, że pies idzie lub biegnie, a kot miauczy. Niezależnie od tego, jaki jest podmiot w wypowiadanym przez was zdaniu, używacie mianownika, przypadku pierwotnego wobec rzeczownika. Już sposób, w jaki mówimy, wyraża samą naturę rzeczy, tak że nasza mowa przywołuje w umysłach innych ludzi tę samą rzecz, tę samą naturę, o której my myślimy. Taki jest cel rzeczownika, nazwy – mają one zawierać w sobie naturę i umożliwiać przekazanie jej innym. Podczas, gdy czasownik wyraża pewną czynność czy stan, zadaniem rzeczownika jest wyrażanie tego, co nie zmienia się z upływem czasu, czyli samej substancji czy też natury rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie używanie nazw jest takie ważne. Jeśli nie używamy nazw w sposób właściwy, ludzie nie rozumieją, co mówimy. Nie potrafimy wyjaśnić czy wyrazić natury czegoś, bez poprawnego użycia nazw. Musimy mówić, o czym myślimy, w innym razie nie mówimy prawdy, czyli mówić inaczej kłamiemy, nie przekazując tego co jest w naszej duszy, ale coś fałszywego, co w rzeczywistości nie istnieje. Jeśli używamy słów niewłaściwie, innymi słowy – bez szacunku, w rzeczywistości okazujemy brak szacunku naszym bliźnim, a nawet sobie samym. Dlatego właśnie nauka języka jest taka ważna, jest konieczna, byśmy byli w stanie wysławić się precyzyjnie i elegancko ku zbudowaniu naszych bliźnich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejszym słowem, jakie moglibyśmy wypowiedzieć, jest rzeczownik związany z naturą najbardziej wzniosłą, czyli z Bogiem. Imię Boga jest święte, ponieważ reprezentuje ono i przekazuje samą ideę Boskiej Istoty. Jeśli nie szanujemy Imienia Boga, czyli jeśli używamy Imienia Zbawiciela na daremno albo w formie przekleństwa, w rzeczywistości udaremniamy wszelką inną komunikację. W jaki sposób możemy przekazywać cokolwiek, jeśli nie szanujemy fundamentu i źródła wszystkiego? To niemożliwe. Dlatego właśnie widzimy wszędzie dokoła upadek cywilizacji, powód tego jest taki, że nie używamy słów we właściwy sposób. Używanie Imienia Bożego na daremno, w sposób bluźnierczy i bez szacunku, prowadzi do samozniszczenia wszelkiej innej komunikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budowniczowie Wieży Babel również sami chcieli nadawać nazwy, gardząc nakazami i Imieniem Boga. Dlatego też karą czy też owocem ich prób zredukowania Boga do roli niewolnika państwa, był rozpad całego imperium wskutek zaniku zdolności do porozumiewania się. Oddzielająca ludzi bariera języka jest karą za brak szacunku wobec Imienia Bożego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie musimy czcić Imię Boga, stąd mówimy się w Modlitwie Pańskiej: Święć się Imię Twoje. Świętość Imienia Boga jest dla nas gwarancją, że każde inne słowo, jakie wypowiadamy, nawet słowa wypowiadane na modlitwie, mają znaczenie i moc przekazywania naszych potrzeb innym oraz samemu Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy wierni, pamiętajmy zawsze o okazywaniu czci Imieniu Bożemu i starajmy się, by również inni ją okazywali. W ten sposób będziemy w stanie odbudować społeczeństwo, odtwarzając samą więź nas jednoczącą, czyli zdolność do porozumiewania się. Idźmy za radą św. Pawła, by nasze obcowanie było zawsze w niebiesiech, byśmy w miarę jak nasze słowa owocować będą wzrostem w łasce, byli również w stanie wysławiać się ku zbudowaniu i uświęceniu naszych bliźnich, uświęcając ich w tym Imieniu, które uczyni nas szczęśliwymi na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-7756815696655617606?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/7756815696655617606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/o-modlitwie-panskiej-ktorys-jest-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7756815696655617606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7756815696655617606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/o-modlitwie-panskiej-ktorys-jest-w.html' title='O modlitwie Pańskiej - Któryś jest w niebie'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-3439976424723833442</id><published>2011-01-19T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T18:01:07.524+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Ojcze nasz</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdego dnia odmawiamy Ojcze nasz, częstokroć jednak nie zastanawiamy się nad tym, jak głębokie znaczenie ma każda z zanoszonych przez nas próśb. W Modlitwie Pańskiej odnajdujemy siedem próśb, które podzielić możemy na dwie grupy. Nawet podczas odmawiania Różańca osoba prowadząca modlitwę rozpoczyna od słów „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”, a pozostali odpowiadają „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, rozpoczynających drugą część Ojcze nasz. W pierwszej części prosimy o rzeczy duchowe, w drugiej zaś o łaski dotyczące naszego życia doczesnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej zdumiewające są jednak pierwsze słowa tej modlitwy, której nauczył nas sam Zbawiciel: „Ojcze nasz”. Pan Jezus nauczył nas zwracać się do Boga, jako do naszego Ojca. Jest to cecha wyjątkowa i specyficzna tylko dla chrześcijan – otóż mamy odwagę nazywać wszechmocnego Rządcę wszechrzeczy, Stwórcę nieba i ziemi, Sędziego wszechświata, naszym Ojcem. Poganie i żydzi mogli zrozumieć, że Bóg jest jedynym Stwórcą wszechrzeczy, nigdy jednak nie zwróciliby się do Niego, jako do Ojca. Jedynie ci, którzy wierzą w Syna Bożego, mają odwagę nazywać Wszechmocnego Ojcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg jest naszym Ojcem przede wszystkim dlatego, że nas stworzył. Stworzył nas z mułu ziemi. Zostaliśmy stworzeni na Jego obraz, z nieśmiertelną duszą, jako istoty duchowe, podobne do Niego. Co więcej, wiara uczy nas, że Bóg, jako Ojciec, poprzez łaskę wyciska na duszach swe podobieństwo. Dzięki łasce sama natura naszego Ojca, Boska natura wspólna dla Ojca, Syna i Ducha Świętego, zamieszkuje w naszych duszach i czyni nas podobnymi do naszego Ojca, który jest w niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg jest naszym Ojcem również przez fakt, że rządzi wszystkim. Nie tylko nas stworzył, ale też troszczy się o nas. Ojciec to ktoś więcej, niż tylko ten, kto posiada dziecko, oznacza przede wszystkim kogoś, kto o to dziecko troszczy się, chroni je i strzeże. Tak też Bóg podtrzymuje wszystkie rzeczy w istnieniu i rządzi wszystkim zgodnie ze swą Opatrznością, kierując wszystko ku dobru tych, którzy Go kochają (Rz 8,28). Bóg jest źródłem wszelkiej władzy, a co jeszcze bardziej zdumiewające, pragnie On, by również inni mieli udział w tej władzy, a nawet by byli narzędziami służącymi do przeprowadzania Jego woli. Z tego właśnie powodu Bóg stworzył nas wolnymi, obdarzonymi rozumem i wolną wolą, byśmy mogli nie tylko służyć Mu, jak to czynią zwierzęta kierowane ślepym instynktem, ale również dzięki cechom, które najbardziej nas do Niego upodabniają – czyli rozumowi i wolnej woli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej głębokim i zarazem najbardziej poruszającym powodem, dla którego Bóg jest naszym Ojcem, jest fakt, że Chrystus Pan, umierając za nas na Krzyżu, poprzez łaskę stosuje do nas zasługi swej Męki. Syn Boży składa w ofierze samego siebie, byśmy również my mogli stać się synami Bożymi poprzez łaskę. Dzięki pośrednictwu Jezusa Chrystusa jesteśmy prawdziwie przybranymi synami Bożymi, ponieważ dzięki łasce otrzymujemy tę samą Boską naturę, którą Zbawiciel posiada ze swej natury. A ponieważ jesteśmy synami, jesteśmy również dziedzicami, dziedzicami życia wiecznego i mieszkania w domu Ojca, o ile tylko będziemy prowadzili życie jak Jego dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w jaki sposób mamy prowadzić życie dzieci Bożych? Po pierwsze musimy czcić naszego niebieskiego Ojca. Dziecko, które nie czci swego ojca, nie jest godne miana dziecka, jest raczej potworem, gdyż gardzi samo sobą. Wszystko, co posiadamy, otrzymaliśmy od naszych ojców, tak więc brak szacunku wobec ojca oznacza w istocie wzgardę wobec samego siebie. Musimy więc darzyć naszego niebieskiego Ojca stosownym, sprawiedliwym szacunkiem i czcią. Musimy szanować Jego sławę i Imię oraz starać się, by i inni je czcili. Takimi aktami czci wobec Boga, który tyle dla nas uczynił, są przede wszystkim uwielbienie i dziękczynienie. Jednak poprzez łaskę jesteśmy również świątyniami Ducha Świętego, gdyż Bóg mieszka w naszych duszach poprzez swą łaskę. Dlatego właśnie staranie o nieskazitelność ma tak wielkie znaczenie – jest to bowiem oznaka szacunku wobec Boskiego Gościa, który w nas mieszka. Podobnie jak świątynia jest miejscem świętym, któremu należy się szacunek, tak również poprzez nieskazitelność ciała musimy oddawać cześć naszemu Ojcu, który jest w nas obecny poprzez łaskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cześć, jaką okazujemy naszemu niebieskiemu Ojcu, powinna wypływać z prawdziwej miłości, powinna płynąć z serca. Tym, co odróżnia naszego ojca od wszystkich innych mężczyzn jest nie tyle cześć, jaką mu okazujemy, co miłość, jaką go darzymy. Uczymy się od naszych ojców i naśladujemy ich przede wszystkim ze względu na łączące nas z nimi więzi miłości. Jest to prawdziwe również w odniesieniu do naszego niebieskiego Ojca. Wszystkie nasze uczynki, które są zasługujące dla życia wiecznego, muszą wypływać z miłości, musimy starać się naśladować dobroć, jaką okazuje nam sam Bóg. Tak jak nasz niebieski Ojciec kocha nas, tak i my musimy starać się kochać innych. Podobnie jak On okazuje miłosierdzie nam, tak również i my musimy praktykować miłosierdzie względem bliźnich. Nawet dążąc do doskonałości, powinniśmy starać się – wedle słów Zbawiciela – być doskonałymi, jak i Ojciec nasz niebieski jest doskonały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jednak mówimy o ojcostwie, na myśl przychodzi nam przede wszystkim cnota posłuszeństwa. Sam fakt, że otrzymaliśmy nasze życie od rodziców oznacza, że zawdzięczamy im wszystko, nawet nasze istnienie. Jest to jeszcze bardziej prawdziwe gdy mówimy o naszym niebieskim Ojcu. Jesteśmy Mu winni posłuszeństwo we wszystkim, i to do tego stopnia, że odmowa posłuszeństwa skutkuje dla nas utratą wszystkiego, czyli wiecznym potępieniem. Zbawiciel daje nam jednak przykład. Syn Boży, by naprawić nieposłuszeństwo naszych pierwszych rodziców, umarł na Krzyżu. Był posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Był posłuszny dla naszego zbawienia i pokazuje nam to, że posłuszeństwo ma na celu w pierwszym rzędzie nasze własne dobro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie, podobnie jak w przypadku wszystkich innych rzeczy, cnotą, która jednoczy nas z naszym niebieskim Ojcem, jest cnota cierpliwości. To właśnie dzięki cierpliwości Chrystus Pan odkupił nas, znosząc cierpliwie wszystko, co było konieczne dla zadośćuczynienia za nasze grzechy. Tak więc praktykowanie przez nas cierpliwości jest najlepszym sposobem na osiągnięcie dziecięctwa Bożego. I chodzi tu Ne tylko o cierpliwe znoszenie kar, na jakie zasłużyliśmy przez naszą głupotę i grzechy, ale również o pamiętanie o tym, że wszelkie rzeczy dobre stają się udziałem tych, którzy potrafią czekać. Bóg jest nieskończenie mądry, jest naszym Ojcem, który da nam wszystko, czego potrzebujemy. Pragnie jednak, by wszystko dokonywało się w możliwie najdoskonalszy sposób, a częstokroć wymaga to właściwego uporządkowania rzeczy i odpowiedniej kolejności zdarzeń. Musimy więc często czekać, by Bóg ułożył sprawy w sposób, o którym wie, że jest najlepszy, by to, co zamierza nam dać, nie zostało skalane przez pośpiech i byśmy mogli właściwie docenić wartość daru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie, drodzy przyjaciele i drodzy wierni, gdy się modlimy, zaczynamy od słów „Ojcze nasz”. W pewien sposób słowa te streszczają wszystkie inne prawdy naszej świętej wiary, gdyż samo słowo Ojciec nie byłoby możliwe bez Syna Bożego, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pamiętajmy zawsze na modlitwie, że nasz Pan i Bóg jest przede wszystkim Ojcem i że poprzez oddawanie Mu czci, poprzez naśladowanie Go, poprzez okazywanie Mu posłuszeństwa, zawsze otrzymamy wszystko, o co tylko moglibyśmy prosić Go na modlitwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się więc podczas tej Mszy w sposób szczególny, byśmy potrafili poznać i ukochać Boga, naszego Ojca, który jest w niebie, i który pragnie, byśmy i my pewnego dnia tam się znaleźli i radowali się szczęściem wiecznym. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-3439976424723833442?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/3439976424723833442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/o-modlitwie-panskiej-ojcze-nasz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/3439976424723833442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/3439976424723833442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/o-modlitwie-panskiej-ojcze-nasz.html' title='O modlitwie Pańskiej - Ojcze nasz'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-1114727921719487868</id><published>2011-01-15T10:00:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T17:59:52.956+02:00</updated><title type='text'>2 Niedziela po Objawieniu Pańskim</title><content type='html'>Kiedy Pan Jezus przychodzi, by zbawić rodzaj ludzki, czyni to w pierwszym rzędzie poprzez uświęcenie rodziny. Pierwszym cudem, jakiego dokonuje, jest cud w Kanie Galilejskiej, gdzie zmienia wodę w wino. Ustanawia sakrament małżeństwa, będący źródłem łask dla życia rodzinnego. To właśnie wierność rodziców sakramentowi małżeństwa jest źródłem obfitości łask dla nich samych oraz ich dzieci. Kiedy natomiast rodzice lekceważą prawa małżeństwa, dzieci cierpią na tym najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieje też inna rodzina, o której mówi nam dziś św. Paweł – nadprzyrodzona rodzina Mistycznego Ciała Chrystusa – czyli Kościół. Jest to społeczność, do której należycie. Stanowimy jedną rodzinę w naszym Panu Jezusie Chrystusie. Jesteśmy zjednoczeni na sposób ściślejszy, niż przez jakiekolwiek więzy ciała, i to do tego stopnia, że do naszej przynależności do tej rodziny nie jest wymagana nawet przynależność do niej naszych rodziców. Jesteśmy zjednoczeni w Osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest On nawet – dzięki łasce uświęcającej - naszym Bratem. Mamy tego samego Ojca, Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga. Jesteśmy uczestnikami boskiej natury naszego Zbawiciela, ponieważ On sam przybrał na siebie naturę ludzką i udzielił nam swojej łaski. I podobnie jak Pan Jezus wstąpił do nieba, również my tego dostąpimy, jeśli tylko przestrzegać będziemy tego, co nam przykazał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłować bliźnich, jak samego siebie. To właśnie nakazał nam Zbawiciel. Musimy kochać naszych bliźnich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi bliźni to nie ludzie żyjący gdzieś daleko, ale ci, których mamy wokół nas. To wasi bracia, siostry, rodzice, przyjaciele, wrogowie, wszyscy, z którymi się stykacie. To osoba siedząca obok was. To ta właśnie irytująca osoba tuż obok, być może nieprzyjemnie pachnąca, nieuczesana, wiercąca się podczas modlitwy, nie potrafiąca śpiewać, osoba, z którą nie sposób wytrzymać. Ona jest waszym bliźnim. To ją macie kochać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Przyjaciele, miłość nie jest abstrakcją. Nie jest jakąś rzeczą odkrytą na innej planecie, o której moglibyśmy przeczytać w prasie. Niestety jednak jest tak rzadka, jak gdyby istniała jedynie na innych planetach. To musi się zmienić. Miłość nie jest jedynie dogmatem wiary. Nie jest jedynie pięknym ideałem. Jest czymś, co musi być praktykowane tu i teraz. W tej właśnie chwili. W stosunku do osoby siedzącej obok was. W stosunku do tej irytującej was być może osoby tuż obok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest takie powiedzenie, że można wybrać sobie przyjaciół, ale nie można wybrać rodziny. Jakież to prawdziwe! Przyjaciółmi są ci, których towarzystwo jest nam miłe, których lubimy w sposób niejako naturalny. Z rodziną jednak jest zupełnie inaczej. Nasza rodzina zna nas zbyt dobrze, by zaliczyć ją do naszych przyjaciół. Zna nasze jawne i ukryte wady. Wie, na co jesteśmy przewrażliwieni (czyli co nas drażni) i aż nazbyt często daje nam do zrozumienia, że o tym wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tak również w przypadku rodziny nadprzyrodzonej, Kościoła. Często inni parafianie znają nas zbyt dobrze, by być naszymi przyjaciółmi. Znają nasze wady, nawet nasze grzechy – niekiedy odczuli je na własnej skórze. Są w Kościele ludzie, w stosunku do których odczuwacie naturalną trudność, by być z nimi w dobrych stosunkach z tego tylko powodu, że są również istotami ludzkimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak, drodzy Przyjaciele, miłość przekracza wszystkie te przeszkody. Jej źródłem jest sam Bóg. Bóg nie kocha nas dlatego, że jesteśmy dobrzy, to Jego miłość czyni nas dobrymi. Miłość Boża jest przyczyną dobra w nas samych. Byliśmy jeszcze grzesznikami, ale Chrystus umarł za nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość, prawdziwa miłość, nie jest ślepa na wady innych. Zna je lepiej niż ktokolwiek inny, bo zna majestat i świętość Boga oraz wie, jak wiele jest w nas niedoskonałości. Zna dobrze ludzką nędzę, i to do tego stopnia, że mogłaby nią nawet wzgardzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak tego nie czyni. Szuka dobra innych. Usiłuje pomóc ich nędzy. Jest pełna miłosierdzia, miłosierdzia, które zwycięża sprawiedliwość. Oczywiście dostrzega wadę, wie, że są ona złem, że jej konsekwencją może być nawet wieczne potępienie. A jednak, kiedy widzi ją, mówi: „Uczynię za to zadośćuczynienie. Będę się modlić za tę osobę. Będę czynić wszystko co mogę, by się poprawiła. Sam poprawię się, aby zadośćuczynić za to zło”. To właśnie czyni sam Chrystus Pan. Widzi nasze grzechy i przychodzi do nas, by oddać swe życie dla naszego zbawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzicie więc, że to właśnie miłość udoskonala życie rodziny. Mówiąc po ludzku, wcale nie mamy powodów, by lubić niektórych ludzi. Istnieje cała masa powodów, by ich nie lubić. Jednak nadprzyrodzona miłość jednoczy nas ze sobą. To nadprzyrodzona miłość podtrzymuje życie rodzinne, obdarzając rodzinę pokojem, który przynosi nasz Pan Jezus Chrystus - Książę Pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Wierni, nie pozwólcie pokusom tego świata wedrzeć się do waszych serc. Nie pozwólcie, aby błahe, doczesne pobudki, zniszczyły więzy miłości. Szanujcie swych bliźnich, szanujcie tę osobę siedzącą obok was, jako stworzoną na podobieństwo Boga, jako osobę, za którą umarł Chrystus. Dawajcie mu [bliźniemu] przykład. Miłość nie czeka, aż inni okażą dobro jako pierwsi, ale ich uprzedza. Pragnie dawać samą siebie, a nie otrzymywać od innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oddajcie się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. To w Nim znajdziecie zdolność do miłowania, do kochania bliźnich. On da wam siłę umiłować bliźnich aż do śmierci, do śmierci krzyżowej waszych codziennych zmagań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to obiecał Zbawiciel, jeśli kochamy naszych bliźnich, kochamy Jego samego: „A ktokolwiek by dał się napić jednemu z tych najmniejszych kubek zimnej wody, tylko w imię ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci nagrody swojej”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nagroda ta będzie stokrotna, tysiąckrotna, nie tylko w tym życiu, ale i w życiu przyszłym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-1114727921719487868?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/1114727921719487868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/07/2-niedziela-po-objawieniu-panskim.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1114727921719487868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1114727921719487868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/07/2-niedziela-po-objawieniu-panskim.html' title='2 Niedziela po Objawieniu Pańskim'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2277861017248881295</id><published>2011-01-12T10:50:00.001+01:00</published><updated>2011-07-05T17:58:12.250+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>O modlitwie Pańskiej - Wstęp</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka tygodni temu mówiliśmy o darach Ducha Świętego, o tych wspaniałych darach, które nasz Niebieski Ojciec daje nam, byśmy mogli osiągnąć doskonałość dzieci Bożych. Każdy wzrost w miłości oznacza wzrost tych darów w nas, w jaki jednak sposób mamy wzrastać w łasce? Oczywiście musimy prosić o nią Boga, gdyż to On sam jest źródłem łaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ mamy być doskonali, jak doskonały jest Ojciec nasz Niebieski – co nakazuje nam sam Zbawiciel - musimy prosić Boga o wiele łask. Proszenie jest jednak sztuką. Są prośby spełnione i prośby odrzucone, wiele też zależy od tego, w jaki sposób się prosi. Pożyteczne będzie więc dla nas rozważenie, w jaki sposób powinniśmy prosić naszego Niebieskiego Ojca o wszystko, co jest nam niezbędne. Dlatego przez kilka kolejnych tygodni będę wyjaśniał wam w jaki sposób powinniście się modlić, a ponieważ nie ma doskonalszej modlitwy niż ta, której nauczył nas sam Zbawiciel – przyjrzymy się bliżej znanej wszystkim Modlitwie Pańskiej, „Ojcze Nasz”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Modlitwa Pańska jest najdoskonalsza? Każda modlitwa, by była dobrą, musi spełniać pięć warunków. Musi być ufna, musi być odpowiednia, musi być uporządkowana, musi by pobożna i wreszcie musi być pokorna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa musi być ufna, ponieważ jest prośbą. Jest rzeczą trudną, jeśli nie niemożliwą, pomóc komuś, kto nam nie ufa. Nawet jeśli chcielibyście dać komuś bardzo cenny dar, jeśli osoba ta wam nie ufa, jeśli zamyka przed wami swe ręce i serce, po prostu nie możecie jej tego przekazać. Nie możecie dać czegoś, jeśli dana osoba nie chce tego przyjąć. Każda modlitwa musi cechować się wiarą w to, że osoba, do której się zwracacie, jest godna waszego zaufania, a także w to, że jest w stanie udzielić wam tego, o co ją prosicie. To samo dotyczy Boga. Bóg pragnie dać nam wiele rzeczy, jednak częstokroć nie ufamy Mu w sposób dostateczny. Zamykamy przed Nim nasze serca, a więc i nasze ręce pozostają puste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma jednak modlitwy bardziej ufnej, niż ta ułożona przez samego Zbawiciela. Jest On naszym Zbawcą właśnie dlatego, że jest naszym Orędownikiem przed tronem łaski, jest Tym, który umarł za nas na Krzyżu, Tym, który ofiarował za nas samego siebie. Stąd też Modlitwa Pańska cechuje się ufnością większą niż wszelkie inne, ponieważ posługujemy się w niej tymi samymi słowami, które On nam pozostawił. Możemy żywić ufność, że odmawiając tę modlitwę zostaniemy wysłuchani, ponieważ jest to modlitwa samego Zbawiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa musi być też stosowna. Wszystko w naszym życiu zależy od wykonywania właściwych rzeczy we właściwym czasie, od proszenia właściwych osób o właściwe rzeczy. Dlatego modlitwa jest prośbą o to, co jest słuszne i stosowne. Wielokrotnie nasze modlitwy nie są wysłuchiwane, ponieważ prosimy o to, co nie jest dla nas dobre. Nawet w waszym domu, gdy wasz młodszy braciszek prosi o coś niebezpiecznego, jak na przykład płyn do czyszczenia, nie dacie mu go, gdyż mógłby go wypić i umrzeć. Podobnie jest z naszymi modlitwami, musimy być pewni, że prosimy o rzeczy dla nas odpowiednie. Wielokrotnie Bóg nie chce nam dać tego, czego sobie życzymy, ponieważ spełniając naszą prośbę dałby nam coś, czego tak naprawdę wcale nie pragniemy. Często bardzo trudno nam poznać, o co się modlić, gdyż nierzadko nie wiemy, czego powinniśmy pragnąć. Dlatego właśnie święty Paweł Apostoł mówi: „Nie wiemy, co byśmy prosić mieli, jak potrzeba” (Rz 8,26). Jednak Chrystus Pan poucza nas w tej kwestii, a Jego modlitwa stanowi odpowiedź na prośbę Apostołów: „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1). W Modlitwie Pańskiej odnajdziemy więc wszystko, czego moglibyśmy pragnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nasza modlitwa musi być nie tylko stosowna i ufna, musi być również uporządkowana. Oznacza to, że nasze pragnienia muszą być uporządkowane, gdyż modlitwa jest wyrazem naszych pragnień. Pan Jezus powiedział: „Szukajcie więc najprzód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane” (Mt 6,33). Powinniśmy pragnąć rzeczy duchowych przed doczesnymi, rzeczy niebieskich przed ziemskimi. Możemy zauważyć, że Modlitwa Pańska jest doskonale uporządkowana, jest doskonałym wyrazem tego, czego powinniśmy pragnąć i w jakim porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może najważniejszą cechą modlitwy jest to, że powinna być ona pobożna. To pobożność danej osoby czyni ofiarę modlitwy miłą Bogu. Jednak pobożność nie dotyczy tylko tego, ile czasu spędzamy na modlitwie – sam Zbawiciel ostrzegał nas, byśmy nie modlili się jak faryzeusze, byśmy godzinami nie modlili się bez prawdziwej pobożności. Powiedział: „Modląc się zaś, nie mówcie wiele” (Mt 6,7). Dlatego modlitwa przekazana nam przez Chrystusa Pana jest krótka, gdyż pobożność rodzi się z miłości do Boga i bliźniego, a nie z wielości słów. Jednak to właśnie w Modlitwie Pańskiej widzimy cnotę miłości, miłości do Boga – gdy wypowiadamy słowa: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” oraz miłości do bliźnich, gdy prosimy o wybaczenie powołując się na to, że i my wybaczyliśmy naszym winowajcom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec, modlitwa musi być pokorna, wiemy bowiem, że Bóg ma wzgląd na modlitwy pokornych (Ps 101,18; Jud 9,16) i jak mówi Pismo Święte – brzydzi się pychą. Wiemy również, że to modlitwa pokornego celnika została nagrodzona łaską Bożą, a nie modlitwa pysznego faryzeusza. Ludzie pyszni uważają, że już są doskonali, że nikogo nie potrzebują. Dlatego też nigdy nie otrzymają niczego od Boga, ponieważ każda prośba, każda modlitwa, zakłada pewną pokorę i pragnienie poprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też, drodzy uczniowie i drodzy wierni, w trakcie następnych tygodni rozważać będziemy wszystkie prośby i błagania zawarte w Modlitwie Pańskiej. W każdej z jej siedmiu próśb dostrzec możemy nie tylko cechy, o których dziś mówiliśmy, każda z nich stanowi też naukę cenną dla naszego życia duchowego. Modlitwa jest najlepszym lekarstwem na zło, ale również najskuteczniejszym środkiem uzyskiwania tego, czego prawdziwie pragniemy, jest też pewnym środkiem do poznania, czy nasze pragnienia odpowiadają naszym rzeczywistym potrzebom. Przede wszystkim jednak dzięki niej wchodzimy w kontakt z Bogiem, czyni nas ona Jego przyjaciółmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prośmy więc w tym okresie po Narodzeniu Pańskim w sposób szczególny o wzrost w tym darze, który jest kluczem do otrzymania wszystkich innych rzeczy, prośmy o dar dobrej modlitwy, byśmy modlili się tak, jak pouczył nas sam Chrystus Pan, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2277861017248881295?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2277861017248881295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/o-modlitwie-panskie-wstep.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2277861017248881295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2277861017248881295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/o-modlitwie-panskie-wstep.html' title='O modlitwie Pańskiej - Wstęp'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2270729424867156302</id><published>2011-01-06T18:00:00.000+01:00</published><updated>2011-07-05T17:56:25.113+02:00</updated><title type='text'>Objawienia Pańskiego</title><content type='html'>&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;„A ujrzawszy gwiazdę, uradowali się radością bardzo wielką”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Drodzy Wierni,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;W środku nocy, kiedy cały świat pogrążony był w ciemności, w stajence w Betlejem narodził się nasz Pan Jezus Chrystus. Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej stała się Ciałem, aby zamieszkać między nami. Ten, który jest równy w Bóstwie Ojcu, przybrał na siebie naszą ludzką naturę. Stał się Człowiekiem. Przyszedł na ten świat, na świat, który sam stworzył. A świat Go nie poznał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Ponieważ głównym powodem upadku człowieka jest pycha, jego odnowa musi dokonać się poprzez praktykowanie pokory. I tę właśnie pokorę ukazuje nam Zbawiciel. Przychodzi w środku nocy, w ciemności. Wybiera odrzucenie, wybiera ubóstwo, wybiera narodziny w stajence w Betlejem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Jako pierwszym objawia się ludziom prostym – pierwsi o Jego narodzeniu dowiadują się ubodzy pasterze. Ukazują się im Aniołowie, a oni bez wahania i obłudy idą oddać Mu cześć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Jednak mędrcy tego świata szukają znaku. Ludzie pyszni przywiązani są do rzeczy materialnych, potrzebują więc znaku materialnego. Potrzebują cudu. I Bóg, w swym miłosierdziu, czyni dla nich ten cud. Na niebie pojawia się cudowny znak – gwiazda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;A potem ze Wschodu przybywają Trzej Królowie, by poznać tego przyczynę. Znają proroctwo Balaama, ponieważ są jego potomkami. Wiedzą że: „Wzejdzie gwiazda z Jakuba, powstanie berło z Izraela” (Liczb 24,17). Jadą na poszukiwanie króla, który wedle proroctwa rządzić będzie ich ziemiami. Szukają Go więc w Jerozolimie, mieście królewskim. Nie znajdują Go tam jednak, ponieważ tron Dawida uzurpował sobie Herod. Kierowani swą ludzką mądrością szukali Zbawiciela, ale zgubili drogę. Ponieważ jednak uznali słabość ludzkiej mądrości, opuszczając Jerozolimę usłyszeli kapłana mówiącego o proroctwie dotyczącym miejsca, w którym narodzić się miał Zbawiciel, ujrzeli ponownie gwiazdę i uradowali się radością bardzo wielką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Uroczystość Objawienia, drodzy Wierni, jest ukazaniem czy też przedstawieniem Chrystusa Pana światu. Samo greckie słowo „epiphany” oznacza „manifestację” czy też „objawienie”. Zbawiciel, w swej pokorze, przyjął ludzkie ciało. Jest Synem Bożym, a jednak zewnętrznie we wszystkim podobny jest do synów ludzkich. Jego Bóstwo zostało w pewien sposób zakryte przez Jego człowieczeństwo. W ten właśnie dzień wspominamy objawienie się Chrystusa Pana, objawienie światu Jego Bóstwa i potęgi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;W dniu dzisiejszym wspominamy trzy wydarzenia, gdyż wedle Tradycji miały one miejsce tego samego dnia roku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Pierwszym z nich jest pokłon Trzech Mędrców. Chrystus Pan objawia światu swą królewską godność. Przyjmuje pokłon Królów jako niemowlę. Objawia swą królewską godność poprzez przyjęcie daru złota, a swe Bóstwo przez przyjęcie kadzidła. Przez przyjęcie daru mirry objawia swe święte człowieczeństwo, człowieczeństwo, które zostanie za nas ukrzyżowane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Drugim wspominanym dziś wydarzeniem jest chrzest Pana Jezusa w Jordanie. Chrystus Pan objawia się światu poprzez świadectwo św. Jana Chrzciciela. Jest Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata. Ustanawia sakrament chrztu, by dać nam udział w swym Bóstwie. Ojciec daje świadectwo o swym Synu, by świat mógł w Niego uwierzyć. Duch Święty zstępuje na Niego w postaci gołębicy, by ukazać obfitość łask, które zostaną nam przekazane poprzez sakrament chrztu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Trzecim wydarzeniem jest cud w Kanie Galilejskiej. Chrystus Pan ustanawia sakrament małżeństwa. Swój pierwszy cud Zbawiciel czyni, by pokazać swą władzę nad naturą – zmienia wodę w wino. Zmienia też naturalną instytucję małżeństwa w sakrament, będący jakby przekaźnikiem łaski. Tego, czego brakowało naturze związku małżeńskiego, Pan Jezus udziela obecnie w całej obfitości, podobnie jak to było w przypadku wina. Gdy się skończyło, Zbawiciel dał weselnikom nowe wino, lepsze od tego, jakie kiedykolwiek pili. Instytucja małżeństwa utraciła swą pierwotną czystość. Ludzka natura, słabość ciała, zniszczyła uświęcenie miłości, jakim miało być małżeństwo. Nie mieli już wina, jak to delikatnie przedstawia swemu Synowi Najświętsza Maryja Panna. A Pan Jezus udziela małżonkom łaski w całej obfitości, tak, że małżeństwo chrześcijańskie jest daleko doskonalsze niż małżeństwo Adama i Ewy. Wino miłości daleko przewyższa to, co było wcześniej, ponieważ miłość ta uświęcona jest w Osobie naszego Zbawiciela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Na tym właśnie polega łaska tego wielkiego święta, łaska poznania naszego Pana Jezusa Chrystusa. W swym miłosierdziu objawia się On nam, udzielając nam swej łaski. Jego Bóstwo i godność przerastają nas tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie Go pojąć – ale kierowany miłosierdziem łagodzi blask tego światła, staje się dla nas człowiekiem, by ukazać nam Kim w istocie jest.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Jest On światłością prawdziwą, oświecającą każdego człowieka, na ten świat przychodzącego. Jesteśmy jednak tak ślepi, tak przyzwyczajeni do ciemności, że trudno nam patrzeć na światło. Jesteśmy jak sowy oszołomione przez światło słoneczne. Nasze oczy nie są na tyle silne, by patrzeć na światło. Są przyzwyczajone do ciemności i kiedy rano włączamy światło, zanim się do niego nie przyzwyczają, odczuwamy ból.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Podobnie jest w przypadku Zbawiciela, przychodzącego na ten świat. Jest On światłością świata –my jednak jesteśmy tak słabi... Dopóki nie przyzwyczaimy się do światłości, oślepia ona nasz umysł i wolę. Będzie tak, aż zaczniemy pragnąć tego światła, aż zaczniemy nienawidzić ciemności. I właśnie podczas dzisiejszego święta udzielane jest nam w sposób szczególny owe światło, światło Bóstwa naszego Zbawiciela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Nie wystarczy jednak poznać Chrystusa Pana – wielu ludzi poznało Go, a jednak Go odrzuciło. Możemy znać Chrystusa jako mędrca, jako nauczyciela prawdy, czy najmądrzejszego z wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli. Nie da nam to jednak zbawienia. Możemy nawet podziwiać cuda zdziałane przez Pana Jezusa. Ale i to nie dam nam zbawienia. Musimy w Niego uwierzyć. Nie zbawimy się sami. Sami z siebie nie posiadamy zdolności rozumienia nauki Kościoła. Sami nie jesteśmy w stanie poznać Chrystusa Pana jako naszego Zbawiciela, osiągamy to dzięki wierze katolickiej i poprzez dobre uczynki wykonywane w zgodzie z tą wiarą i dzięki łasce, jakiej On nam udziela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;A łaska ta udzielana jest nam właśnie dzisiaj. Nie odrzucajcie światła, drodzy Wierni. Nie bądźcie jak te sowy, czujące się dobrze jedynie w ciemności. Nie bądźcie jak ludzie, którzy odrzucają światło, ponieważ złe są ich uczynki, jak to napisał św. Jan. Z przyjściem na świat naszego Pana Jezusa Chrystusa - zaświtał dzień. Biegnijcie do światła, przyjmijcie ciepło, jakim was ono obdarzy, przyjmijcie dar wzroku, przywróconego wam dzięki wierze katolickiej, nawet jeśli światło wydaje się wam na pierwszy rzut oka przerażające.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Na pierwszy rzut oka wiara katolicka wydaje się trudna. Jest tak bardzo nie przystająca do współczesnego świata, tak różna od naszych niemądrych idei. Tak przyzwyczailiśmy się do ciemności, że niemal nie wiemy, czym jest światło. I kiedy rozbłyska, wydaje się nam tak ostre, tak nieprzystępne... Otworzenie oczu z nastaniem poranka wymaga nieraz wysiłku. Ale dzięki Bogu nadszedł dzień. Wolność, jaką daje praktykowanie wiary, przypomina słońce w południe. Wypełnia całe życie swoim światłem. Wypełnia je skutecznie – daje radość nawet w przeciwnościach, nawet w strasznym współczesnym świecie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Miejcie jedynie odwagę, by otworzyć oczy, by przyjąć światło. Miejcie odwagę podążyć choć trochę za Chrystusem, a obdarzy was siłą konieczną do praktykowania wiary we współczesnym świecie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Na tym właśnie polega wielka łaska Objawienia Pańskiego. Zbawiciel staje się małym dla nas, byśmy się Go nie lękali, ale kochali Go pod postacią małego Dziecka. Ukazuje nam swoje Bóstwo, jednak nie poprzez Przemienienie, które oślepia nas i oszałamia, ale przez cudowne rzeczy w zwykłym życiu: zmienia wodę w wino. Przemienia marne rzeczy tego świata w środki, dzięki którym będziemy mogli cieszyć się Nim na zawsze w niebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 19.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-indent: 35.4px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;Niech owa światłość promienieje nad wami, drodzy Wierni. Światło Chwały jest tak wspaniałe, że nie da się tego wyrazić słowami. Jest niewysłowione. Jest samą miłością. Jest miłością, która porusza słońce i gwiazdy. Jest również naszym życiem, o ile tylko będziemy mieli odwagę otworzyć nasze oczy, o ile będziemy wiedzieć, jak podporządkować naszą wolę woli naszego Zbawiciela. Amen&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2270729424867156302?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2270729424867156302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/objawienia-panskiego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2270729424867156302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2270729424867156302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/objawienia-panskiego.html' title='Objawienia Pańskiego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-7147885139286653159</id><published>2011-01-05T16:06:00.002+01:00</published><updated>2011-01-05T16:06:57.510+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>5 stycznia</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym odprawiamy tę Mszę ku czci Najświętszej Maryi Panny, Matki Boga. Ponieważ to Ona wydała na ten świat Chrystusa Pana, również z Jej rąk otrzymujemy łaski związane ze świętami Bożego Narodzenia. Jutro świętować będziemy wspaniałą uroczystość Objawienia Pańskiego, będącą wspomnieniem dnia, w którym Zbawiciel objawił się światu. Trzej Mędrcy przybędą, by oddać cześć Dzieciątku Jezus i złożyć Mu dary: złoto, kadzidło oraz mirrę. Te trzy dary dobrze symbolizują trzy cnoty, związane w Bóstwem Odkupiciela: cnoty wiary, nadziei oraz miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złoto jest metalem szlachetnym i cennym, ponieważ posiada wiele właściwości, dzięki którym nadaje się znakomicie do wyrażania wartości wszystkich innych dóbr. Nie matowieje, nie rdzewieje ani się nie psuje i zachowuje swój blask nawet jeśli spoczywa w ziemi przez wiele lat. Ma dużą gęstość i ciężar, jest trwałe i niełatwo je transportować. Jest również dobrze kowalne, można je sprasować na bardzo cienkie blachy, albo roztopić i wlać w dowolną formę. Jest jednym z najlepszych przewodników ciepła i elektryczności. Nic więc dziwnego, że tak wspaniały surowiec jest przez wielu ludzi tak ceniony, a nawet stał się miarą wartości wszystkich innych dóbr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złoto symbolizuje więc wszystko, co związane jest z bogactwem, a naturalną konsekwencją bogactwa jest władza doczesna. Dlatego trzej Królowie ofiarując Dzieciątku ten dar, uznali w ten sposób Jego władzę królewską, Jego prawo do sprawowania rządów nad narodami, uznali, że bogactwa posiadane przez wszystkich ludzi należą w istocie do Niego, jako ich Boga, Stwórcy i Odkupiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Władza doczesna nie jest jednak konsekwencją samego tylko bogactwa. Nawet gdybyście posiadali wszystkie bogactwa świata, czy na podobieństwo Midasa wszystko czego dotykalibyście obracałoby się w złoto, bez wiedzy nadal nie bylibyście prawdziwie potężni. Wiedza jest warta nieskończenie więcej niż złoto, ponieważ jest ona czymś więcej, niż tylko środkiem do zdobycia potęgi i władzy, jest w istocie jej synonimem. Bóg jest wszechmocny, ponieważ jest wszechwiedzący. To właśnie znajomość świata, który was otacza, a zwłaszcza waszego celu w życiu i waszych obowiązków, daje wam kontrolę nad waszym losem, daje wam władzę nad waszym życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owym złotem, który ofiarujemy w darze Chrystusowi, jest więc cnota wiary. To dzięki wierze poznajemy cel naszego istnienia, a nawet przyczynę wszystkich rzeczy, którą jest sam Bóg. Święty Jan mówi nam, że tym, co zwycięża świat, jest nasza wiara (1J 5,4). To właśnie cnota wiary udziela nam światła, dzięki któremu odnajdujemy drogę wśród machinacji i podstępów diabła. To cnota wiary pokazuje nam, co musimy czynić, by osiągnąć szczęście. To cnota wiary odnosi tryumf nad każdym przeciwnikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak złoto, również nasza wiara musi być czysta, by zachować swą moc. Gdy złoto miesza się w innymi metalami traci swój połysk i trwałość. Również nasza wiara musi więc pozostać bez nalotu i bez domieszek błędów i herezji. Tak jak złoto jest przewodnikiem ciepła i elektryczności, tak również cnota wiary powinna kierować wszystkimi innymi naszymi aktami. Módlmy się więc dziś do Zbawiciela za wstawiennictwem Matki Bożej szczególnie o to, byśmy zawsze mogli wzrastać w tej cnocie wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim darem złożonym przez Mędrów Chrystusowi było kadzidło. Sporządza się je z soków różnych gatunków drzew, drzew długowiecznych - jak na przykład cedr. Cedr może żyć bardzo długo, kilka tysięcy lat, dłużej niż trwają jakiekolwiek imperia, które pojawiają się i przemijają na ziemi, na której drzewa te rosną. Żywica tworząca się z soków tych drzew jest równie długowieczna, a nawet wraz z upływem czasu staje się coraz bardziej trwała. W pewnych warunkach zmienia się w bursztyn, będący jedną z najtrwalszych substancji na ziemi, którą jedynie ogień jest w stanie zniszczyć. Jest więc symbolem nieśmiertelności, długowieczności i starożytne narody zawsze ofiarowały je swym bóstwom, nieśmiertelnym, przede wszystkim poprzez spalanie. Spalając się - kadzidło w postaci dymu wznosi się do nieba, do Boga, a równocześnie wydaje miłą woń, zwiastując łaskawe wysłuchanie naszych modlitw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wznoszenie naszych serc i myśli ku Bogu jest owocem cnoty nadziei. Poprzez wiarę poznajemy Boga, przez nadzieję jednak pragniemy Go posiadać, ponieważ Bóg jest nieskończonym dobrem. Do nadziei odnoszą się również nasze modlitwy i wszystkie środki, które prowadzą nas do Boga. Właśnie cnota nadziei staje się siłą napędową w dążeniu do doskonałości i szczęśliwości. Musimy więc prosić Zbawiciela o wzrost w cnocie nadziei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec Trzej Królowie ofiarują Dzieciątku mirrę. Mirra używana była przez starożytnych do balsamowania zwłok, ponieważ chroniła ciała przez rozkładem. Dlatego też Chrystus Pan otrzymuje ten dar w przewidywaniu swego pogrzebu, swej śmierci na Krzyżu dla naszego zbawienia. To z miłości do nas Zbawiciel składa w ofierze samego siebie, dlatego dar ten odpowiada cnocie miłości. Miłość polega przede wszystkim na czynieniu ofiary z samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie i drodzy wierni, również my ofiarujmy Chrystusowi w zbliżające się święto trzy dary, dary z nas samych poprzez cnoty wiary, nadziei i miłości, byśmy również my, żyjąc wedle tych cnót, mogli objawić Zbawiciela światu. By oglądać Boga musimy umrzeć, jednak w pewien sposób możemy oglądać Go już tu, umierając sobie samym przez umartwienia i ofiary. Ten, kto już w tym życiu praktykuje miłość, już teraz ogląda Boga, gdyż jak mówi św. Jan, Bóg jest miłością (1J 4,8). Kochajmy więc Boga i bliźnich tak, jak sam Bóg nas umiłował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Boża Dziecina niechaj obdarzy nas swym pokojem, pokojem swego Królestwa, pokojem, którego nikt odebrać nam nie może. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-7147885139286653159?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/7147885139286653159/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/5-stycznia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7147885139286653159'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7147885139286653159'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2011/01/5-stycznia.html' title='5 stycznia'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-5271962130140036601</id><published>2010-11-28T16:30:00.000+01:00</published><updated>2010-11-28T22:09:59.445+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lublin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>na 1 niedzielę Adwentu</title><content type='html'>Drodzy Wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy dzisiaj pierwszą niedzielę Adwentu, początek nowego roku liturgicznego, roku łaski, podczas którego obchodzimy tajemnice Zbawiciela, a Kościół czyta nam stosowne ustępy Pisma świętego, mające pomóc nam żyć w zgodzie z nauką Chrystusa. Czas Adwentu jest czasem oczekiwania na wielkie łaski, które spłyną na nas podczas świąt Narodzenia Pańskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe w niedzielę tą, w którą rozpoczynamy nowy rok liturgiczny, Pan Jezus mówi nam o końcu czasów. Właśnie wówczas, gdy mamy rozpocząć od nowa rozważanie Jego tajemnic, Kościół czyta nam Ewangelię, w której Zbawiciel mówi o swym przyjściu w chwale, kiedy będzie sądził żywych i umarłych. Dlaczego mamy mówić o końcu czasów, skoro rozpoczynamy właśnie nowy rok liturgiczny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By jakiekolwiek nasze przedsięwzięcie uwieńczone zostało powodzeniem, musimy nieustannie pamiętać o ostatecznym celu naszych wysiłków. Jeśli wybieramy się w długą podróż, musimy cały czas pamiętać, do jakiego miasta czy też miejsca chcemy dotrzeć –gdybyśmy o tym zapomnieli, moglibyśmy nieoczekiwanie znaleźć się w miejscu bardzo odległym od celu naszej podróży. Również w naszym życiu moralnym musimy zawsze pamiętać o celu, dla którego zostaliśmy stworzeni: by kochać Boga, służyć Mu i radować się Nim przez całą wieczność. Nie istniejemy jedynie po to, by przeżyć na ziemi zaledwie kilka lat bez żadnego szczególnego powodu. Nie, mamy cel, dla którego zostaliśmy stworzeni, cel, który zawsze powinniśmy starać się osiągnąć: szczęście wieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie nie jest jedynie ciągiem zdarzeń prowadzących do choroby i śmierci, jest ono w istocie czasem próby. Nasza wieczność uzależniona będzie od tego, jak żyliśmy tu, w doczesności. Bóg w swej nieskończonej mądrości nie tylko przeznaczył nas do stanu, przewyższającego nasze najśmielsze marzenia – do życia wiecznego, ale też chce, byśmy pracowali dla osiągnięcia tego celu, ponieważ wie, że większe szczęście daje nam nie tyle dar, co nagroda. Wieczna szczęśliwość jest dla nas tym wspanialsza, że wiemy, iż mamy swój udział w osiągnięciu naszego wiecznego przeznaczenia. Obdarzając nas swą łaską Bóg chce, byśmy wykorzystali to, co nam daje, do postępu w dobrym, tak jak dobry sługa w Ewangelii, który wykorzystując pięć otrzymanych talentów zyskał kolejnych pięć, by wejść do radości swego Pana. Pod koniec naszego doczesnego życia Zbawiciel będzie nas sądził z tego, jak używaliśmy Jego darów, zarówno naturalnych jak i nadprzyrodzonych. Jeśli źle je wykorzystaliśmy, zostaniemy ukarani, jeśli jednak wykorzystaliśmy je dobrze, czeka nas wieczna nagroda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musimy o tym zawsze pamiętać, drodzy Wierni. Pod koniec naszego ziemskiego życia będziemy sądzeni z każdego naszego uczynku. Każdy nasz uczynek zbliża nas do wiecznej nagrody, albo też oddala nas od niej, podobnie jak każdy zakręt na autostradzie przybliża nas lub oddala od celu podróży. W momencie naszej śmierci zobaczymy z całkowitą jasnością stan naszej duszy – poznamy, czy znajdujemy się blisko naszego celu, czy też daleko od niego. Tak jak pod koniec jazdy widzicie, czy przybliżyliście się do celu podróży, czy też nie, tak również gdy wasza dusza oddzieli się od ciała, natychmiast poznacie jej prawdziwy stan– czy jest ona przygotowana do życia wiecznego, czy też nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych, którzy zgubili drogę, albo pomimo ostrzeżeń innych zabłąkali się daleko od drogi szczęśliwości, chwila ta będzie straszliwa – w jednym momencie poznają, że pozostaną z dala od Boga przez całą wieczność, skazani na wieczny smutek i cierpienia, ponieważ będą na zawsze odłączeni od Tego, który jest źródłem wszelkiego życia i szczęścia. Ci, którzy niekiedy zbaczali daleko od drogi do Boga, ale ostatecznie ponownie ją odnaleźli, będą musieli spędzić pewien czas w czyśćcu, gdzie dusze ich oczyszczone zostaną z wszelkich plam i skaz. Ci natomiast, którzy mieli szczęście i łaskę pozostać na dobrej drodze, wstąpią od razu do radości, którą daje tylko Bóg. Ta błogosławiona nagroda czeka tych, którzy nigdy nie zapomnieli, dla jakiego celu zostali stworzeni i trzymali się wąskiej drogi dzięki czujności i modlitwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy wierny, rozmyślajmy często o tym ostatnim dniu, jaki dane nam będzie przeżyć na tej ziemi. Każdy z nas pewnego dnia umrze. Takie jest prawo natury i nikt nie może przed tym uciec. Wszyscy umrzemy i umrzemy tylko raz. Może się zdarzyć, że wielokrotnie będziemy bliscy śmierci, jednak dla każdego z nas chwila śmierci przyjdzie tylko raz. Może to być nagle, np. podczas wypadku samochodowego, albo po długiej i bolesnej chorobie, jednak przyjdzie i nie ma sposobu, by tego uniknąć. Ponieważ jest to nieuniknione, nie ma nic bardziej roztropnego i zbawczego, niż rozmyślanie o tym dniu, w którym przejdziemy do wieczności, o dniu, który będzie ostatnim naszym dniem na ziemi, o dniu naszego sądu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dusza rozłączona zostanie ze swoją ziemską powłoką, zobaczy swój prawdziwy stan bez niepewności, z jaką postrzegają świat nasze cielesne oczy. Ujrzymy każdy z naszych uczynków, od powszechnie znanych do najbardziej skrytych, wraz w ich konsekwencjami dla naszej duszy. Każdy z naszych uczynków wywiera bowiem skutek na naszej duszy, nadając jej pewną skłonność do dobra albo do zła. Ujrzymy je wszystkie w jednej chwili, widząc również samą duszę obciążoną grzechami lub uszlachetnioną przez dobre uczynki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zaś objawi się Zbawiciel oraz Jego prawo - i zobaczymy różnicę pomiędzy tym, co nakazał nam czynić, a tym, co uczyniliśmy. Osądzi nas wedle tego, czego nauczał, a następnie udamy się na miejsce naszego wiecznego przeznaczenia: do życia wiecznego, jeśli byliśmy wierni, do czyśćca – jeśli okaże się to konieczne, albo do piekła - i będziemy tam przez całą wieczność. Sąd wydany przez Chrystusa będzie szybki i nieodwołalny, ponieważ będzie nas sądził wedle swej nieskończonej mądrości i miłosierdzia, znając tajniki serc i uczynki każdego człowieka. Dusze nie będą miały możliwości apelacji, zwłoki ani protestu, ponieważ zrozumieją w pełni co uczyniły i na co zasłużyły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy wierni, pamiętajmy zawsze o tym dniu, który będzie naszym ostatnim dniem na tym świecie, gdyż tylko pamięć o nim nadaje sens wszystkim pozostałym dniom naszego życia. Tak wiele zła ma miejsce właśnie dlatego, że ludzie zapominają, iż to co czynią, ma konsekwencje, konsekwencje trwające całą wieczność. Jeśli jednak pamiętamy, że jesteśmy przeznaczeni do życia wiecznego, nawet najbardziej przyziemne czynności nabierają całkowicie innego znaczenia. Zamiast stanowić element monotonnej rutyny, stają się one narzędziami służącymi do zdobywania zasług. Nie ma znaczenia, czy jesteśmy bogaci czy biedni, czy jesteśmy chorzy czy też cieszymy się dobrym zdrowiem, czy jesteśmy sławni czy pogardzani – jeśli pełnimy wolę Boga, wszystko służyć będzie naszemu zbawieniu. Tego ostatniego dnia skończą się wszelkie cierpienia, podobnie jak wszelka ziemska chwała. Tych jednak, którzy żyli zgodnie z wolą Boga, czekać będzie wieczna szczęśliwość przewyższająca wszelkie ziemskie i materialne sukcesy, natomiast ludzi, którzy wolę tę ignorowali, jedynie rozpaczliwa świadomość, że w rzeczywistości zmarnowali cały dany im czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślcie, drodzy Wierni, o tych duszach, których ziemskie życie dobiegło już kresu, za które modliliśmy się w miesiącu listopadzie. Gdyby dano im jeszcze jeden dzień życia, co zmieniliby, wiedząc to, co wiedzą obecnie? Co nam przyjdzie z lepszego stanowiska, lepszego domu czy samochodu, jeśli by to uzyskać musielibyśmy oszukiwać i kraść? Cóż da nam zdobycie całego nawet świata, jeśli oznaczałoby to zgubę naszej duszy? Gdyby umarli mogli mówić, powiedzieliby nam: żyjcie tak, jakbyście mieli jutro umrzeć. Gdybyście wiedzieli, że dzień jutrzejszy będzie ostatnim waszym dniem na ziemi, co zmienilibyście w swoim życiu? Dlaczego więc zwlekacie, skoro wiecie, że i tak musicie umrzeć, nawet jeśli nie będzie to jutro?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy więc nowy rok liturgiczny od wspomnienia tego straszliwego dnia, tego dnia sądu, który nadejdzie dla nas i dla całego rodzaju ludzkiego. Miejmy nadzieję, że nie nadejdzie on gdy będziemy nieprzygotowani, ale że zawsze będziemy gotowi zdać Zbawicielowi sprawę ze wszystkich łask, którymi nas obdarzył. Odrzućmy pokusy, które ociągają nas od prostej drogi do wiecznego szczęścia. Żyjmy pobożnie, oczekując przyjścia Zbawiciela na sąd z lękiem i drżeniem, ale również z radością i nadzieją, że będziemy cieszyć się Nim przez całą wieczność. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-5271962130140036601?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/5271962130140036601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/na-1-niedziele-adwentu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5271962130140036601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5271962130140036601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/na-1-niedziele-adwentu.html' title='na 1 niedzielę Adwentu'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-8284907875976685977</id><published>2010-11-17T10:50:00.000+01:00</published><updated>2010-11-17T12:10:05.003+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Błogosławionej Salomei</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym wspominamy polską błogosławioną, błogosławioną Salomeę, a także wielkiego biskupa - świętego Grzegorza Cudotwórcę. Biskup ten znany był zarówno z wielkiej uczoności, jak i ze świętobliwości życia, któremu towarzyszyło wiele cudów. Mówi się, że gdy został biskupem Neocezarei, w tej wielkiej metropolii żyło wówczas zaledwie siedemnastu chrześcijan, natomiast po jego śmierci z trudem można by się było doliczyć tylu pogan, tak poprzez swą naukę oraz zdziałane cuda nawrócił do Boga całe miasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławiona Salomea nie jest prawdopodobnie równie znana jak on, można się jednak popatrzyć pewnych podobieństw w wypełnionym cudami życiu, jakie oboje wiedli. Salomea była córką księcia Leszka Białego z Krakowa oraz jego żony, księżniczki rusińskiej Grzmisławy, która była siostrą Bolesława Wstydliwego. Urodziła się w roku 1202 i od najmłodszych lat odznaczała się nadzwyczajną pobożnością pomimo faktu, że przyszła na świat w rodzinie o ambicjach politycznych. W wieku lat zaledwie trzech, za zgodą rodziców, złożyła ślub czystości, jednak król Węgier Andrzej pragnął, by poślubiła jego syna i przyszłego dziedzica – Kolomana. Ze względu na wielkie korzyści polityczne tego związku, rodzice jej wyrazili zgodę i gdy miała cztery lata została wysłana na Węgry, gdzie miała pobierać naukę wraz ze swym przyszłym mężem, który też był jeszcze dzieckiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tej nagłej zmiany sytuacji Salomea - pokładając ufność w Bogu - nigdy nie utraciła nadziei na to, że uda się jej pozostać wierną złożonym ślubom. Żyjąc w tym samym domu, co jej przyszły mąż, dorastali razem jak brat i siostra, a przepełniona Duchem Świętym dziewczynka wkrótce zaczęła zaszczepiać w sercu Kolomana te same nabożeństwa i pobożne pragnienia, które sama pielęgnowała. Ostatecznie Koloman stał się prawdziwym wzorem cnoty i czystości – właśnie dzięki wpływowi młodej Salomei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wreszcie osiągnęli wiek stosowny do małżeństwa, istniało już między nimi porozumienie, że oboje złożą wzajemny ślub czystości. Koloman został nawet członkiem trzeciego zakonu św. Franciszka, a oboje byli dla swych poddanych wzorem wszelkich cnót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak początek XIII wieku był czasem wielkich najazdów tatarskich, które dotknęły równie ciężko Polskę, jak i Węgry. Koloman zmarł w wyniku ran odniesionych w stoczonej w roku 1241 roku bitwie, Salomea natomiast, choć mogła rządzić królestwem Węgier, powróciła do swego ojczystego kraju, gdzie rządy sprawował jej brat Bolesław Wstydliwy wraz ze swą żoną - błogosławioną Kunegundą. Została przyjęta z największymi honorami, szybko jednak zmęczyły ją intrygi polityczne i zapragnęła zrealizować swe pielęgnowane od młodości marzenie o życiu klasztornym. Wykorzystując wielki majątek odziedziczony po mężu, zbudowała dla sióstr klarysek klasztor św. Damiana w Zawichoście koło Sandomierza, którego też została przełożoną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas najazdu Tatarów w roku 1260 musiała opuścić klasztor, by ratować życie mniszek, budynek klasztorny został wówczas zburzony. Salomea przeniosła się wówczas ze swą wspólnotą do miasta Skała pod Krakowem, gdzie zbudowała klasztor i gdzie spędziła ostatnich siedem lat swego życia, życia świętobliwego i pełnego wszelkich cnót. Otoczona przez siostry zmarła w roku 1268, a jej szczątki zostały później przeniesione do Krakowa podczas wielkiej uroczystości, w której uczestniczyła błogosławiona Kinga. 17 maja 1672 roku papież Klemens X zaaprobował jej kult i zaliczył ją w poczet błogosławionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do obojga wspominanych dziś błogosławionych, wybitnego i uczonego biskupa oraz świętobliwej dziewicy, odnoszą się w sposób najpełniejszy słowa Chrystusa Pana: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Czystość serca odnosi się oczywiście do cnoty czystości, a oglądanie Boga oznacza wizję uszczęśliwiającą, radowanie się Bogiem przez całą wieczność, ale też oglądanie Go już w tym życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała nasza wiedza przychodzi do nas za pośrednictwem zmysłów, przede wszystkim zmysł wzroku, będącego najszlachetniejszym ze zmysłów, ponieważ odbiera to, co jest najbardziej dla nas uchwytne, czyli kształt i kolor rzeczy. Zmysł wzroku, dzięki któremu możemy widzieć, jest więc również pewnym symbolem dla wszystkiego co poznajemy – w istocie wszystko, czego dowiadujemy się czytając, zależne jest od zmysłu wzroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak Bóg nie może widzieć, ponieważ jest czystym Duchem. Poznania Boga dostępujemy raczej przez wiarę, widzimy Go dzięki wierze. Zgodnie ze słowami samego Zbawiciela, z cnotą wiary w sposób szczególny łączy się właśnie cnota czystości, mówiąc inaczej: czystość serca pozwala nam oglądać Boga. Pan Jezus mówi w tym miejscu zwłaszcza o darze Ducha Świętego, który nazywamy darem rozumu. To właśnie dar rozumu udoskonala cnotę wiary, przede wszystkim pozwalając nam w pełni zrozumieć prawdy naszej wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiara jest cnotą, dzięki której zyskujemy wiedzę o nadprzyrodzonych tajemnicach Boga, wiara jest jednak zawsze bardzo niewyraźna. Ponieważ to Bóg do nas przemówił, jesteśmy pewni prawdy przekazanych nam treści, nie rozumiemy ich jednak, gdyż bardzo nas przewyższają. Z tego powodu wiara jest nie tylko przylgnięciem umysłu, ale wymaga też aktu woli: musimy chcieć wierzyć, ponieważ nasz intelekt jest w pewnym sensie odurzony przez tajemnicę zbyt wielką, byśmy mogli ją pojąć. Rzeczy nieskomplikowane, rzeczy tego świata, możemy dostrzec, a oglądając je, w większym lub mniejszym stopniu zrozumieć. Boga jednak oglądać ani zrozumieć nie możemy, ponieważ Jego natura jest nieskończona, a nasze umysły skończone. Dlatego pomimo tego, że możemy być pewni prawdziwości artykułów wiary, nie możemy udowodnić ich w taki sposób, w jaki sposób dowodzimy na przykład prawa grawitacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc cnota wiary, choć sama w sobie doskonała, jest dla nas zawsze nieco niejasna, a nawet obca naturze naszego intelektu. Intelekt nasz stworzony został bowiem po to, by rozumował, by dedukował na podstawie obserwacji. Wiara jednak nie pochodzi z obserwacji, ale z autorytetu Boga, który objawia samego siebie swemu Kościołowi. Tajemnice wiary nie są dla nas zrozumiałe w tym sensie, że nie możemy zgłębić ich pierwszych zasad, jak to czynimy w przypadku innych nauk ścisłych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie ze względu na tę wrodzoną słabość naszego ograniczonego intelektu Bóg daje nam dar rozumu. Dar ów wlewany jest w nasze dusze, byśmy stali się podatni na natchnienia Ducha Świętego, a w odniesieniu do poznawania, byśmy zyskali pewną intuicję głębszego rozumienia prawd wiary. Podczas, gdy wiara może chwiać się lub tracić ufność, dar rozumu leczy intelekt dając mu pewną współnaturalność z Boskimi zasadami, od których pochodzą prawdy wiary. Skoro sam Duch Święty mieszka w duszy znajdującej się w stanie łaski, Jego wpływ i natchnienia zapadają głęboko w nasze dusze, dając im pewne zrozumienie Bożych tajemnic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpływ daru rozumu widoczny jest w sposób szczególny w życiu Doktórów Kościoła, jak np. świętego Tomasza z Akwinu, patrona naszej szkoły. Widać go jednak nawet w życiu ludzi prostych, zwłaszcza szczerze pobożnych, którzy posiadają nierzadko głębokie rozumienie prawd wiary, pomimo że nie posiadają formacji filozoficznej. Posiadają oni jak gdyby Boski instynkt, ostrzegający o niebezpieczeństwie dla wiary, które ludzie pobożni dzięki swej zażyłości z Bogiem wyczuwają natychmiast, gdyż dzięki darowi rozumu wiedzą, że treści te dalekie są od Objawionej Prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie jednak największą pomocą, jakiej dar ten udziela wierze, jest zrozumienie samych źródeł Objawienia, czyli Pisma Świętego i Tradycji. Tak jak w przypadku Apostołów podróżujących wraz Panem do Emaus, których oczy otworzyły się na rozumienie Pisma (Łk 24,45), podobnie Trzecia Osoba Trójcy Przenajświętszej napełniała wielu świętych owym głębokim zrozumieniem Pisma, znaczenia symboli i podobieństw występujących w Nowym Testamencie. Dar rozumu jest również głównym „autorem” symboli i znaków używanych w liturgii i daje nam poznać subtelne rzeczywistości za tymi symbolami i widzialnymi znakami ukryte. Dar ten pomaga nam również zrozumieć bardziej dogłębnie przyczyny na podstawie skutków i daje odpowiedź na najważniejsze pytania, dlaczego rzeczy są takimi, jakimi są: ponieważ Bóg je takimi stworzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na modlitwie dar rozumu objawia się przede wszystkim poprzez ukojenie zmysłów. Często jesteśmy na modlitwie rozproszeni, ponieważ Bóg jest tak abstrakcyjny, tak bardzo przewyższający wszystko, co możemy poznać, że nasz intelekt doświadcza pewnego rodzaju dezorientacji, zwraca się więc szybko ku rzeczom łatwiej postrzeganym i rozumianym. Jednak dar rozumu zaspokaja tę ciekawość poprzez podporządkowanie intelektu, nastrajając go na głos Ducha Świętego, który przenika głębokości samego Boga. To właśnie ma na myśli święty Paweł, gdy mówi do Koryntian: „Któż bowiem z ludzi wie, co jest w człowieku, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak i tego, co jest w Bogu, nikt nie poznał, tylko Duch Boży” (1Kor 2,11). Dlatego w życiu wielkich świętych zauważamy, że ich życie modlitewne stawało się stopniowo coraz bardziej proste, nie było długą rozmową z Bogiem, ale prostym wpatrywaniem się w Niego, jak to zaświadcza święty Proboszcz z Ars, któremu pewien pobożny człowiek wyznał, że podczas modlitwy: „Patrzę na Niego, a On patrzy na mnie”, powierzając w ten sposób cały wszechświat Trójcy Świętej, która powołała go do istnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy wierni, prośmy dwoje świętych wspominanych w dniu dzisiejszym, o to, by ziściło się na nas błogosławieństwo Zbawiciela: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. A ponieważ cnota czystości jest najlepszą dyspozycją do otrzymania daru rozumu i wzrostu w nim, naśladujmy przykład obojga, a również naszego patrona świętego Tomasza z Akwinu, który otrzymał ów dar w obfitości. W ten sposób będziemy mogli oczekiwać obietnicy związanej z tym błogosławieństwem – by pewnego dnia oglądać Boga i radować się tym na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-8284907875976685977?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/8284907875976685977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/bogosawionej-salomei.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/8284907875976685977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/8284907875976685977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/bogosawionej-salomei.html' title='Błogosławionej Salomei'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-6133377700908936491</id><published>2010-11-15T07:15:00.000+01:00</published><updated>2010-11-15T20:01:42.592+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Narodowe Święto Niepodległości</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym obchodzimy w imieniu całej szkoły Narodowe Święto Niepodległości. Ponieważ świętowaliśmy już tę uroczystość w naszych rodzinach jako dzień wolny, dziś jako szkoła składamy Bogu dzięki za niepodległość Polski, odzyskaną po 123 latach braku suwerenności. Jakikolwiek byłby sąd historyków w kwestii wydarzeń z przeszłości nie można zaprzeczyć, że suwerenność, zwłaszcza suwerenność państwowa, należy do najcenniejszych dóbr, jakie można posiadać i za które musimy składać dzięki Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dzisiejszy jest więc doskonałą okazją, by przypomnieć sobie naturę dobra wspólnego, czyli tego, co scala naród i zarazem jest celem, dla którego naród ten istnieje i posiada suwerenność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg stworzył ludzką naturę w taki sposób, że nie jesteśmy jedynie jednostkami, do osiągnięcia doskonałości potrzebujemy pomocy innych. Rodzimy się w społeczeństwie, we wspólnocie, a pierwszą wspólnotą do której przynależymy, jest rodzina. Nasze indywidualne pragnienia są łatwo dostrzegalne i zrozumiałe: jesteśmy głodni, więc chcemy pożywienia – dobrego pożywienia. Mamy też inne pragnienia i potrzeby, które należą do naszej natury jako jednostek. Jednak w pełni ludźmi czyni nas dopiero to, iż Bóg stworzył nas w taki sposób, że owe dobra i pragnienia, które prowadzą nas do doskonałości, mogą zostać w pełni osiągnięte jedynie we wspólnocie. Na przykład naturalnym i najlepszym miejscem zaspakajania głodu jest wasza rodzina, gdyż nikt nie gotuje lepiej od matki. Jest to jeszcze bardziej prawdziwe w odniesieniu do ważniejszych rzeczy, jak edukacja i praktykowanie cnót, zwłaszcza cnoty miłości braterskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak rodzina jako jednostka społeczna jest również pewnym dobrem, dlatego funkcjonuje prawidłowo jako całość, mając zbiorowe pragnienia i potrzeby. Są rodziny, które bardzo dobrze sobie radzą, osiągając materialny sukces. Zauważcie, że kiedy rodzinie powodzi się dobrze, korzyść z tego odnoszą wszyscy jej członkowie: dzieci mogą pójść do lepszej szkoły, mają lepsze jedzenie - wszystkich stać na więcej, ponieważ rodzinie jako całości powodzi się dobrze. To właśnie nazywamy dobrem wspólnym, jest to dobro rodziny, dobro w którym udział mają wszyscy jej członkowie, mają oni nawet prawo do swego w nim udziału, który nazywamy dziedzictwem. Zwróćcie też uwagę, że każdy w rodzinie ma do wypełnienia swą własną rolę, swe własne obowiązki. Ojciec musi pracować, by zapewnić pożywienie, matka musi zadbać o to, by w domu było czysto, by był on miejscem, w którym może rozwijać się życie, dzieci muszą pomagać rodzicom i przygotowywać się do swych przyszłych obowiązków. Gdy każdy jest na swoim miejscu i wypełnia swe obowiązki, cały organizm rodziny funkcjonuje prawidłowo i wszyscy jej członkowie korzystają z jej pomyślności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjście na świat w dobrej rodzinie jest szczególną łaską - jak sami wiecie od swych rodziców otrzymujecie dosłownie wszystko. Dobro wspólne ma wielki wpływ na to, co robicie jako jednostki i każdy z was ma obowiązek działać na rzecz dobra wspólnego, by dzięki waszej pracy, nauce i praktykowaniu cnót, waszej rodzinie jako całości dobrze się powodziło. Każde pokolenie musi uprawiać ziemię przekazaną mu przez przodków, w przeciwnym razie nie przyniesie ona owocu. Wszystko wokół nas popada w ruinę właśnie dlatego, że wielu ludzi zapomniało, czym jest dobro wspólne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzez zrozumienie, a zwłaszcza poprzez umiłowanie dobra wspólnego rodziny, zdolni jesteście rozumieć czym jest dobro wspólne kraju i obowiązek miłości ojczyzny. Rodzina, choć jest absolutnie konieczna dla naszej doskonałości, nie wystarcza jednak, by każdy z jej członków doskonałość osiągnął. Nawet najbardziej utalentowane i szczęśliwe rodziny nie są ekspertami w każdej dziedzinie. Wspaniałe rodziny Bacha i Bernoulliego, niezależnie od swych sukcesów w dziedzinie muzyki i matematyki, w innych dziedzinach nie posiadały wystarczających zdolności. Tak więc również rodzina potrzebuje do osiągnięcia swych celów oraz doskonałości pomocy innych rodzin. Ta organizacja rodzin jest społecznością, stanowiącą dobro wspólne dla wszystkich rodzin wchodzących w jej skład. Wspólnotę tę nazywamy państwem, narodem lub ojczyzną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego powodu naród jako całość może znajdować się w stanie rozkwitu, ale też i upadku. Dobro wspólne zależy od dobra wszystkich członków – państwo może być jedynie tak dobre, jak dobrzy są jego obywatele. Dlatego właśnie tak ważna jest dla nas miłość ojczyzny, ponieważ to właśnie wówczas, gdy wasz kraj jest bogaty, potężny i prawy – również wy nabywacie tych cech. Więcej nawet: wszystko, co czynicie, posiada wielkie znaczenie z tego prostego powodu, że przynależycie do pewnego narodu i jako jego członkowie reprezentujecie go i macie udział w jego reputacji, niezależnie od tego, czy jest ona dobra czy zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczenie dobra wspólnego widzimy też w życiu św. Pawła, który w pewnym momencie został pojmany przez Żydów i przywiedziony przed oblicze rzymskiego trybuna (Dz 22). Żydzi w swej nienawiści pragnęli jego śmierci i ulegając ich naciskom trybun kazał go uwięzić, by został ubiczowany i wydany na męki. A ponieważ go związano, św. Paweł spytał stojącego obok centuriona, czy wolno im biczować obywatela rzymskiego, który nie został osądzony. Dowiedziawszy się, że Paweł jest obywatelem rzymskim, żołnierze, którzy mieli zadawać mu męki, odstąpili od niego natychmiast, a trybun powiedział, że on sam obywatelstwo to kupił za wielką sumę. Paweł odrzekł na to z lakoniczną dumą: „Ja zaś nawet się urodziłem”. Przez ten fakt narodzenia jako obywatel rzymski, miał on prawo odwoływania się nawet do samego cesarza – do cesarza też został wysłany i pod jego opieką się znajdował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie wy, będąc Polakami, macie prawo i przywilej nazywać własnymi wszystkie wielkie sukcesy waszych przodków. Macie udział w tryumfie Jana Sobieskiego i w chwalebnej obronie Jasnej Góry. Podobnie jak sukces doczesny waszych ojców przydaje szacunek waszemu nazwisku, o ile je nosicie, tak również chwała waszej ojczyzny płynie w waszych żyłach tak długo, jak okazujecie swemu krajowi szacunek i miłość, tak długo, jak jesteście posłusznymi synami rodziny, której na imię Polska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obchodzone dziś święto odrodzenia waszej ojczyzny uczy was, że nawet jeśli wasz kraj daleki jest od doskonałości, nawet jeśli cierpi z powodu złych rządów i nieuczciwości swych przywódców, nawet jeśli znajduje się pod obcą okupacją, zawsze posiada wartość. Tylko od was zależy, czy okazywać będziecie prawdziwą miłość do waszego kraju – a wówczas ta prawdziwa miłość po raz kolejny zapewni mu dobrobyt. Umiłowanie waszej rodziny powinno uczynić dobro wspólne największym naturalnym dobrem, jakiego moglibyście pożądać, dobra dla którego obrony warto jest poświęcić własne życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się więc podczas tej Mszy świętej w sposób szczególny do Matki Bożej. Niegdyś, w obliczu zagrożenia dobra wspólnego, Jan Kazimierz poświęcił Jej Polskę, a Jej cudowne wstawiennictwo na przestrzeni wieków jest niezaprzeczalnym faktem – niekiedy dokonywało się ono nawet wbrew narzędziom, jakimi posługiwała się dla zdziałania tych cudów. Módlmy się więc do Niej, jako do Matki i Królowej tej rodziny, aby – skoro oddaliśmy się całkowicie pod Jej opiekę – uprosiła nam, naszym rodzinom i naszej ojczyźnie błogosławieństwo Boga, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-6133377700908936491?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/6133377700908936491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/narodowe-swieto-niepodlegosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6133377700908936491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6133377700908936491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/narodowe-swieto-niepodlegosci.html' title='Narodowe Święto Niepodległości'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-5353808000912771283</id><published>2010-11-14T15:00:00.000+01:00</published><updated>2010-11-15T19:55:50.280+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łódź'/><title type='text'>6 Niedziela pozostała po Objawieniu Pańskim</title><content type='html'>„&lt;i&gt;Otworzę usta moje w przypowieściach, będę wypowiadał rzeczy skryte od założenia świata&lt;/i&gt;”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus przemawia dziś do nas w przypowieściach, w przypowieściach mówiących o naturze Królestwa Niebieskiego. Zbawiciel często zwraca się do nas w przypowieściach. Co ciekawe, Chrystus Pan, który jest przedwieczną mądrością, nie chciał nauczać nas posługując się skomplikowanym słownictwem czy górnolotnymi słowami, ale za pomocą przykładów zaczerpniętych z naszego codziennego życia. Przyszedł, by nauczać nas o rzeczywistościach wiecznych, posługując się przy tym jednak opowieściami o rzeczach doczesnych, znanych nam wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawiciel mówi do nas w przypowieściach, ponieważ zwraca się do wszystkich ludzi żyjących na przestrzeni wszystkich wieków. Nie do ludzi o konkretnym wykształceniu, formacji czy nawet kulturze, ale do wszystkich ludzi, którzy dzięki Jego łasce dostąpią zbawienia. Wszystkie rzeczy stworzone noszą w sobie pewien ślad czy pieczęć swego Stwórcy, podobnie jak każde dzieło sztuki nosi podpis artysty, który je wykonał. Pan Jezus jest Stwórcą wszystkich rzeczy, jest więc dla Niego czymś normalnym i naturalnym, że ukazuje nam rzeczywistości nadprzyrodzone posługując się przy rzeczami, które stworzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan opowiada nam dziś dwie różne przypowieści, obie traktujące o Królestwie Niebieskim. Pan Jezus bardzo często używa sformułowania „Królestwo Niebieskie”, odnosząc się różnych jego aspektów. Jest to przede wszystkim Królestwo Łaski, które Chrystus ustanawia poprzez Ofiarę Krzyża; gdzie dokonuje odkupienia tych, których wyzwolił z niewoli diabła. Ponieważ łaska prowadzi nas do życia wiecznego, Król Nieba jest również samym życiem wiecznym. A ponieważ Pan Jezus udziela łaski za pośrednictwem swego Kościoła, termin Królestwo Niebieskie odnosi się również do niego, jako założonego na fundamencie Apostołów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan opowiada nam więc dziś dwie przypowieści. Najpierw porównuje Królestwo Niebieskie do ziarenka gorczycy, które wyrasta i przeobraża się w potężne drzewo. Jak mówi, ziarno gorczycy jest najmniejszym ze wszystkich ziaren – ma to oznaczać pokorę Zbawiciela oraz Apostołów. Zastanówmy się nad skromnością Ewangelii, którą można przeczytać w kilka zaledwie godzin, która napisana została tak pospolitym językiem – a przecież przeobraziła ona cały świat. Pomyślmy o licznych cesarzach, którzy pragnęli rozszerzyć granice swych imperiów aż po krańce świata. Wszyscy oni przeminęli. Rzadko kiedy się ich wspomina, o ile w ogóle się o nich pamięta. A jednak Chrystus Pan i dwunastu rybaków z Galilei zbudowało Królestwo, które nie tylko objęło cały glob, ale też przetrwało dwa tysiące lat i będzie trwało aż do końca czasów. Zaprawdę, to maleńkie ziarenko gorczycy wyrosło w potężne drzewo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus podaje przykład ziarenka gorczycy nie tylko dlatego, że jest ono małe i niepozorne, ale również dlatego, że jest ono dla nas użyteczne jedynie wówczas, gdy zostanie zmielone. Również Zbawiciel, aby ustanowić swe Królestwo, starty został niejako na proch, ukrzyżowany na nasze grzechy. Gorczyca daje ostry aromat jedynie wówczas, gdy zostanie zniszczona. Podobnie też drzewo, w które ziarno jej wyrasta, symbolizuje Krzyż, na którym umiera Chrystus Pan, a ptaki gnieżdżące się w jego gałęziach - dusze tych wszystkich, którzy dostępując zbawienia ulatują do Nieba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta pierwsza przypowieść mówi nam przede wszystkim o ustanowieniu Kościoła, Królestwa Niebieskiego, będącego bezpiecznym portem zbawienia dla dusz odkupionych Ciałem i Krwią Zbawiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie Pan Jezus mówi o Królestwie Niebieskim, które podobne jest do trzech miar mąki, które zakwaszają całe ciasto. Chrystus Pan odnosi się tu do tajemnego działania łaski, która uświęca nas w podobny sposób, jak kwas powoduje wyrastanie chleba. Łaska wkracza do duszy przede wszystkim poprzez trzy cnoty teologiczne otrzymywane podczas chrztu, które uświęcają całą osobę, czyniąc ją dzieckiem Bożym i oczyszczając ją z grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak kwas nie niszczy mąki, ale raczej uszlachetnia ją i udoskonala, tak też łaska nie niszczy naszej natury, ale ją uszlachetnia. Podobnie jak kwas wywołuje pewne działanie i fermentację, tak również łaska, która przychodzi poprzez miłość, uświęca wszystkie nasze uczynki i daje nam życie nadprzyrodzone. Jest to dla nas ważne lekcja, byśmy zawsze pamiętali, że nawet jeśli łaska, którą otrzymaliśmy jest nadprzyrodzona, daleko przewyższająca naszą naturę, niemniej jednak pozostajemy nadal istotami ludzkimi. Podobnie jak kwas powoduje zakwaszenie całej mąki, która jednak pozostaje mąką, tak również łaska uświęca całą osobę, nadal jednak pozostajemy istotami ludzkimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinniśmy o tym zawsze pamiętać – zwłaszcza w kontekście edukacji i naszego życia duchowego. Chrzest gładzi nasze grzechy i udziela nam wszelkich łask potrzebnych do życia jako dzieci Boże. Podobnie jak kwas, łaska uświęca całą naszą istotę. Niemniej jednak pozostajemy ludźmi, naznaczonymi skutkami grzechu pierworodnego – czyli ignorancją, słabością i skłonnością do zła. Nawet chleb, który został zakwaszony, ulega zepsuciu i z czasem nie nadaje się do jedzenia – podobnie dusza, która została ochrzczona, może niestety okazać się niegodna łaski, którą otrzymała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawiciel podaje nam więc przykład zaczynu pokazując, że poprzez cierpliwe dodawanie go do mąki, cała potrawa zostanie zakwaszona. Musimy nieustannie ćwiczyć się w cnocie, by łaska, którą otrzymaliśmy, mogła przynieść właściwe owoce w Królestwie Niebieskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, Drodzy Przyjaciele, weźmy sobie do serca porównania, które ukazuje nam dziś Zbawiciel dla opisania Królestwa Niebieskiego. Po pierwsze: Niebo możemy osiągnąć jedynie poprzez naśladowanie owego ziarenka gorczycy, które jest małe i niepozorne: poprzez praktykowanie cnoty pokory. Musimy praktykować umartwienie, które na podobieństwo ostrej gorczycy nada smak naszemu duchowemu życiu. Musimy również pracować cierpliwie, podobnie jak Ten, który umarł za nas na Krzyżu, zakwaszając nasze najpokorniejsze, codzienne czynności kwasem Ewangelii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwracajmy się też ufnie do Matki Bożej – podobnie jak kobieta w dzisiejszej Ewangelii, dodaje Ona zaczyn do naszych dusz, wypraszając im łaski, których im tak bardzo potrzeba. Prośmy Ją więc gorąco o pomoc w praktykowaniu Ewangelii naszego Zbawiciela w codziennym życiu, aby - jak o to prosimy w Pater noster - Królestwo Boże stało się na ziemi, podobnie jak trwa przez cała wieczność w Niebie. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-5353808000912771283?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/5353808000912771283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/6-niedziela-pozostaa-po-objawieniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5353808000912771283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5353808000912771283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/6-niedziela-pozostaa-po-objawieniu.html' title='6 Niedziela pozostała po Objawieniu Pańskim'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-1238095505264718732</id><published>2010-11-07T12:30:00.000+01:00</published><updated>2010-11-07T19:00:35.188+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarnów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><title type='text'>5 Niedziela pozostała po Objawieniu Pańskim</title><content type='html'>Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ust Zbawiciela słyszymy dziś jedną z najważniejszych przypowieści, jakie wygłosił On podczas całego swego życia publicznego. Chrystus Pan często przemawiał w przypowieściach, by pouczyć nas o Królestwie Bożym. W przypowieściach tych posługiwał się wyobrażeniami zaczerpniętymi ze świata widzialnego, by pouczyć nas o świecie niewidzialnym. Dobry Bóg stworzył wszystko co istnieje, by objawić swą chwałę. Wszystkie rzeczy stworzone są w ten czy inny sposób obrazami Tego, który jest stworzył, nawet jeśli w żadnej mierze nie dorównują one swemu Stwórcy. Tak więc przypowieści Zbawiciela są w pewien sposób niejasne, rozbudzające przez to naszą ciekawość, ale też trudne, wymagające od nas aktu wiary w Chrystusa. Dlatego Ewangelia jest księgą otwartą dla wszystkich, korzyść z jej czytania odnoszą jednak jedynie ludzie dobrej woli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza przypowieść jest jednak tak ważna, że sam Zbawiciel objaśnia nam jej znaczenie. Interpretację wielu swych przypowieści Pan Jezus pozostawił Kościołowi, sens dzisiejszej wyjaśnia jednak osobiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siewcą jest Syn Człowieczy, czyli Chrystus, który udziela nam swej łaski. Polem jest świat, dusze wciąż na nim żyjące, znajdujące się na drodze do wieczności. Dobrym ziarnem jest działanie łaski w duszach, owoce czyli dzieci Boże, kąkolem natomiast dzieci diabła. Żniwami jest koniec świata, kiedy to aniołowie przywiodą każdą duszę na sąd przed obliczem Boga. Kąkol spalony zostanie w wiekuistym ogniu, a sprawiedliwi dostąpią wiecznego szczęścia w Królestwie Ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez tę przypowieść Zbawiciel naucza nas więc, że pszenica i kąkol będą wzrastać razem aż do końca czasów. Dobrzy oraz źli muszą żyć obok siebie aż do czasu, gdy po zakończeniu tego życia każdy z nich otrzyma stosowną zapłatę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Pan Jezus mówi o Królestwie Bożym, mówi zawsze o swej łasce, o życiu wiecznym lub o Kościele. Mowa jest więc o tej samej rzeczywistości, rzeczywistości w której panuje Bóg, czy to w duszy sprawiedliwego poprzez łaskę, czy to w niebie – jako owoc tej łaski, czy to w Kościele, jako narzędziu służącym do przekazywania łaski. Przypowieść powyższa odnosi się więc również do Kościoła. Polem z Ewangelii jest Kościół, w którym dusze otrzymują łaskę pochodzącą od Chrystusa. Nie powinno nas więc dziwić, że nawet w Kościele znaleźć możemy ludzi nie żyjących wedle tej łaski, ludzi w których sercach pleni się kąkol zasiany przez diabła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owoce łaski widzimy w całej historii Kościoła: byli nimi wielcy święci, którzy odpowiadali na tę łaskę i z nią współpracowali, pomimo wszelkich przeszkód i przeciwności i dali płon stokrotny. Widzimy również owoce kąkolu zasianego przez diabła: katolików żyjących wedle ducha tego świata, a nie stosownie do godności, do jakiej zostali powołani. Rosną oni w Kościele razem, obok siebie, a w dzień sądu każdy z nich otrzyma stosowną zapłatę – wedle tego, jakie życie prowadzili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan jest Bogiem i Człowiekiem. Posiada dwie odrębne natury, Boską oraz ludzką. Jako Bóg jest nieśmiertelny, nie może umrzeć. Jako człowiek - umarł na Krzyżu na nasze grzechy. Jego człowieczeństwo było pod każdym względem takie, jak nasze – prawdziwie cierpiał i prawdziwie umarł. We Wcieleniu nie nastąpiło zlanie się dwóch natur, ani też jedna z nich nie zastąpiła drugiej, obie one są zjednoczone w jednej Osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan założył swój Kościół, by dać nam udział w swym własnym Bożym życiu. Udziela nam, istotom ludzkim, owego Bożego życia, za pośrednictwem Kościoła. Widzimy więc, że w Kościele posiada równocześnie pierwiastek Boski, jak i ludzki. Nawet słusznie mówimy że Kościół jest&amp;nbsp;Mistycznym&amp;nbsp;Ciałem Zbawiciela. Kościół jest Boski, ponieważ przekazuje życie Chrystusa Pana, Boże życie łaski. Jest ludzki, ponieważ życie to przekazywane jest istotom ludzkim, a Kościół składa się z istot ludzkich, które mogą odrzucić tę łaskę i które grzeszą. Nie powinniśmy się więc gorszyć i wówczas, gdy widzimy sługi Kościoła, nawet zajmujące najwyższe w nim stanowiska, popełniające grzechy, nawet grzechy przeciwko wierze. Pan Jezus nie niszczy ich ludzkiej natury ani ich wolnej woli. W odpowiednim czasie poniosą stosowną karę – gdyż Bóg nie pozwoli z siebie szydzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by powiedzieć, że obecny kryzys w Kościele przypomina w pewien sposób Ukrzyżowanie Zbawiciela. W czasie Męki niewielu tylko ludzi pozostało Mu wiernych. Na przestrzeni wieków Ukrzyżowanie stało się dla wielu kamieniem obrazy. Wielu, spoglądając na krucyfiks, widzi jedynie cierpienia ludzkiej natury Chrystusa i mówi, że nie może On być Bogiem. Nie może być Bogiem, jak twierdzili w czwartym wieku arianie. Przyznawali, że Pan Jezus był najdoskonalszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył na ziemi, odmawiali Mu jednak Boskości. Nie potrafili zaakceptować faktu, że umarł On na Krzyżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byli też inni, którzy kwestionowali Człowieczeństwo Zbawiciela – jak monofizyci. Twierdzili oni, że Chrystus był Bogiem, a więc nie mógł cierpieć. Pozorował jedynie cierpienie – jak uczyli – by ukazać nam okropieństwo grzechu. Podobnie jak archanioł Rafał, który by ukazać się Tobiaszowi przybrał pozory ludzkiego ciała, tak też Chrystus, według monofizytów, nie posiadał prawdziwego ludzkiego ciała, lecz tylko pozór ludzkiej natury. Monofizyci nie potrafili zaakceptować cierpień Pana Jezusa. Aby „ochronić” Jego Bóstwo, odrzucili wiarę w Jego Człowieczeństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie te herezje są jednak fałszywe. Obie są kłamstwami. Chrystus Pan jest Bogiem i Człowiekiem. Posiada naturę zarówno Boską jak i ludzką, i nie pozostają one ze sobą w sprzeczności, ponieważ zjednoczone są w jednej Osobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jest z Kościołem, będącym w pewien sposób przedłużeniem dzieła Wcielenia,&amp;nbsp;Mistycznym&amp;nbsp;Ciałem Chrystusa. Są tacy, którzy odrzucają wiarę w jego Boskość. Obecnie, gdy jesteśmy świadkami wszystkich tych błędów i grzechów popełnianych przez ludzi sprawujących władzę w Kościele, niektórzy mogą być kuszeni do wątpienia, czy ludzie dopuszczający się takich rzeczy ci są członkami Kościoła. Podobnie jak arianie, będą oni kuszeni do wątpienia w pierwiastek boski. Ten papież robi rzeczy tak przerażające, że z pewnością nie jest papieżem – twierdzą dziś sedewakantyści. Ponieważ papież dał taki i taki powód do zgorszenia, nie może być papieżem, i wszystko co robi traktując jako nieważne. Zapominają, że papież nie jest papieżem ze względu na swe osobiste zasługi.&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Biskup Rzymu nie jest koniecznie świętym. Jest on odpowiedzialny za cały Kościół, niekiedy wbrew sobie. Papież nie jest Bogiem. To prawda, posiada Boską władzę nauczania i rządzenia Kościołem, może jednak odmówić wykonywania tej władzy. Święty Piotr otrzymał władzę sprawowania tej samej Ofiary, co Chrystus Pan, a jednak jeszcze tej samej nocy trzykrotnie się Go zaparł. Jeśli pierwszy papież stał się powodem zgorszenia dla innych Apostołów, również obecnie Biskup Rzymu, czyli papież, może negować Ofiarę Mszy, będącą tą samą Ofiarą złożoną przez Chrystusa. Los Judasza pokazuje nam, jak straszliwa potrafi być ludzka wolna wola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są również i tacy, którzy uważają, że cierpienia Kościoła są jedynie urojone. Liberałowie twierdzą, że sprawy w Kościele idą w całkowicie dobrym kierunku. Papież tak naprawdę nie chce nowej Mszy, okoliczności zmuszają go jednak do jej zaakceptowania. Ludzie sprawujący w Kościele władzę tak naprawdę chcą dobrze, muszą jednak wsłuchiwać się w głos współczesnego świata. Jaka wiele ekwilibrystyki umysłowej trzeba, by usprawiedliwić wydarzenia takie jak to, które miało miejsce w Asyżu? Nie, straszliwe skandale w Kościele są aż nazbyt realne. Nie możemy zamykać oczu na rzeczywistość. Kościół składa się z pierwiastka ludzkiego, a żaden grzesznik nie może uzyskać usprawiedliwienia powołując się na fakt, że jest Biskupem Rzymu. Każda dusza skazana na potępienie ma prawo zapytać papieża: &lt;i&gt;a ty, co ty uczyniłeś, by uratować moją duszę?&lt;/i&gt; Jaka to straszliwa odpowiedzialność! Nie, również papież musi ostatecznie zdać rachunek ze swych uczynków. Nie możemy zastąpić rzeczywistości mrzonką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jesteśmy więc ani sedewakantystami, ani liberałami, drodzy wierni. Wierzymy w to, czego naucza nas dziś Zbawiciel, wierzymy, że dobre i złe ziarno musi wzrastać obok siebie na tym samym polu. Musimy pozostać katolikami, musimy pozostać wierni nauce Chrystusa Pana – musimy wierzyć w bóstwo i człowieczeństwo Jego Kościoła, podobnie jak wierzymy w Jego własne Bóstwo i Człowieczeństwo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A wspomagani przez Jego łaskę pozostaniemy Mu wierni, pomimo wszelkich pokus, byśmy pewnego dnia mogli wspólnie z Nim radować w&amp;nbsp;Królestwie&amp;nbsp;Bożym na wieki wieków. Amen.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-1238095505264718732?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/1238095505264718732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/5-niedziela-pozostaa-po-objawieniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1238095505264718732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1238095505264718732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/5-niedziela-pozostaa-po-objawieniu.html' title='5 Niedziela pozostała po Objawieniu Pańskim'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-6928495067141594618</id><published>2010-11-03T10:50:00.000+01:00</published><updated>2010-11-03T10:50:00.446+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>3 listopada - Missa Requiem</title><content type='html'>&lt;div&gt;Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W dniu dzisiejszym wspominamy naszych drogich zmarłych, a podczas Mszy Requiem, prosimy, by Bóg raczył obdarzyć ich wiecznym spoczynkiem. W trakcie Mszy czytane są słowa z Apokalipsy świętego Jana: Błogosławieni umarli, którzy w Panu umierają” (Ap 1413). Słowa te przywodzą nam na myśl naukę Zbawiciela, wygłoszoną podczas Kazania na górze, a wspominaną zaledwie kilka dni temu, w uroczystość Wszystkich Świętych, serię błogosławieństw rozpoczynających się od słów: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie”. Do tych dni, w które modlimy się w sposób szczególny za naszych drogich zmarłych, pasuje zwłaszcza inne wygłoszone przez Chrystusa błogosławieństwo: „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni”. I rzeczywiście, nie ma dla dusz w czyśćcu cierpiących większego pocieszenia niż nasze za nie modlitwy, podobnie też dla nas nie ma większej pocieszechy niż świadomość, że jesteśmy w stanie pomóc tym, których kochamy i którzy odeszli przed nami po swą zapłatę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Owych błogosławieństw wygłoszonych przez Chrystusa Pana jest siedem, a po nich znajdujemy jeszcze jedno, stanowiące niejako streszczenie wszystkich poprzednich. Błogosławieństwa te wypowiedziane zostały w uroczystej chwili, gdy Zbawiciel promulgował swą doktrynę, w najdłuższym ze swych kazań, o jakich wspominają Ewangelie. Nazywamy je Kazaniem na górze, ponieważ wygłoszone zostało na górze nieopodal Kafarnaum i streszcza pełnię Jego nauki. Jest to kazanie, w którym Zbawiciel oczyszcza i umoralnia Stare Przymierze, które również zawarte zostało na górze. Podczas gdy Stare Przymierze rozpoczyna się od serii napomnień i kar które nazywamy Przykazaniami, Nowe rozpoczyna się od serii błogosławieństw. Powód tego jest bardzo głęboki: Stare Prawo było jedynie przepisami co do ciała, jak mówi święty Paweł, podczas gdy dzięki wlaniu łaski, jakiego dostępujemy poprzez Chrystusa Pana, sam Bóg przychodzi by zamieszkać w naszych sercach. Jesteśmy prawdziwie błogosławieni, gdyż mamy Boga za Ojca, a błogosławieństwa mające źródło w naszym przybranym synostwie pobudzają nas do życia zgodnego z tą niezmierzoną godnością.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Owe błogosławieństwa wygłoszone przez Zbawiciela są więc owocami mieszkania Ducha Świętego w naszych duszach, symbolizują więc zwieńczenie i ukoronowanie życia chrześcijańskiego na ziemi. Stanowią zapowiedź stanu wiecznej szczęśliwości w niebie. A ponieważ są owocami działania Ducha Świętego w naszych duszach, każde z nich odpowiada konkretnemu darowi, konkretnemu darowi Ducha Świętego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pan Jezus rozpoczyna swą wielce wymowna naukę od błogosławieństwa, którym cieszą się ludzie ubodzy w duchu. Ubodzy w duchu to ci, których duch oderwany jest od spraw tego świata lub tacy, których duch jest ubogi w tym znaczeniu, że nie jest zdominowany przez rzeczy doczesne. Dusze te są błogosławione, błogosławione przez Boga który jest ich Ojcem, ponieważ odziedziczą dobra o nieskończonej wartości. Parę ustępów dalej Pan Jezus obiecuje, że nawet podając spragnionemu kubek wody w Jego Imię, zyskamy stokroć więcej w tym życiu, oraz wieczne szczęście w niebie. Cnota miłosierdzia, pomaganie bliźnim, nie może zostać nabyta bez oderwania od rzeczy materialnych (gdyż człowiek chciwy zachowa je wyłącznie dla siebie). Widzimy więc, że błogosławieństwo to powiązane jest z cnotą umiarkowania, która powściąga nasze przywiązania do rzeczy tego świata, powiązane jest też w sposób szczególny z darem Ducha Świętego, który nazywamy Bojaźnią Bożą. Lękając się obrazić Boga w korzystaniu z przyjemności doczesnych zyskujemy Jego błogosławieństwo, posiadamy w naszych sercach Królestwo Boże, w którym sam Bóg panuje poprzez łaskę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dalej Zbawiciel mówi o błogosławieństwie, jakiego dostąpią cisi, którym obiecane jest, iż posiądą ziemię. Rzeczy ziemskie i doczesne zazwyczaj do kogoś należą. Rzeczy materialne ze swej natury należeć mogą do jednej tylko osoby, podczas gdy dobra duchowe należeć mogą do wszystkich. Na przykład pióra, ołówka czy notesu może używać w danej chwili jedna tylko osoba. Wszyscy jednak możemy posiadać prawdę. Wszyscy możemy posiadać wiarę i to w całej jej pełni. Wiedza może być posiadana przez wielu i to nawet w różnym stopniu. Rzeczy duchowe mogą więc należeć do wszystkich, z rzeczami materialnymi jest jednak inaczej. Skoro zjecie jabłko, nie może ono należeć już do nikogo innego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlatego właśnie cnota sprawiedliwości odnosi się często do spraw materialnych, do prawa własności etc, innymi słowy do rzeczy doczesnych. Błogosławieństwo, jakiego dostępują cisi dziedzicząc ziemię, odnosi się więc zasadniczo do cnoty sprawiedliwości, poprzez którą oddajemy każdemu to, co się mu należy. Jak widzieliśmy, dar pobożności udoskonala tę cnotę – w jaki sposób koresponduje on jednak z cichością?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W siedemnastym wieku mieszkający na terenie dzisiejszej Niemczy na Śląsku baron Friedrich Freiherr von Logau napisał: „Młyny Boże mielą wolno, ale dokładnie i na miałko” [Epigrammata]. Koła sprawiedliwości często potrzebują wiele czasu, by wymierzyć sprawiedliwy sąd i choć sprawiedliwość często nie następuje prędko, jest jednak nieubłagana i bezlitosna. Czasami do jej wypełnienia minąć muszą wieki, jest ona jednak nieunikniona, jeśli nie w tym życiu, to z pewnością w przyszłym. Można by się łudzić, że poprzez oszustwa, kłamstwa czy wykręty można w jakiś sposób od niej się wymigać – ostatecznie jednak jest to niemożliwe. Kłamstwa mają krótkie nogi. Sprawiedliwość może się opóźnić, gdy jednak nadejdzie, jest bezlitosna. Wystarczy choćby pomyśleć o ludziach, którzy żyją w kłamstwie – przez jakiś czas mogą odnosić sukcesy, jednak wkrótce ich kłamstwa wychodzą na jaw, ich reputacja przepada, a dalsze życie staje się nieustanną torturą. Historia ukazuje nam przykłady wielu monarchów, którzy zdobyli władzę przy użyciu brutalnej siły jedynie po to, by również w wyniku siły ją utracić. Najlepiej wyraził tę prawdę sam Zbawiciel: „Ci, którzy mieczem wojują, od miecza poginą”.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlatego też Chrystus Pan w swym Kazaniu na górze poucza nas o cnocie sprawiedliwości: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzić będziecie, takim was osądzą i jaką miarą mierzyć będziecie, taką wam odmierzą” (Mt 7,1). Mówi również, że nawet jedno obraźliwe słowo przeciwko bliźniemu zasługuje na karę ognia piekielnego. Dlatego najlepszym i najdoskonalszym sposobem praktykowania cnoty sprawiedliwości jest zachowywanie cichości i łagodności. Człowiek sprawiedliwy podobny jest do samego Boga, który w swej łagodności i miłosierdziu pozwala, by deszcz padał zarówno na sprawiedliwych jak i niesprawiedliwych, który sądzi bez względu na osobę, ale wedle dobra. Dlatego też cisi posiądą na własność ziemię, ponieważ mają udział w tym samym akcie rządzenia, przez który sam Bóg rządzi światem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na koniec przyjrzyjmy się pokrótce błogosławieństwu, które najbardziej związane jest z pocieszeniem, o które się modlimy: „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni”. Owe łzy wynikają z uświadomienia sobie faktu, jak krótkie jest nasze doczesne życie. Niezależnie od tego, jak wielką miłością kogoś darzymy i niezależnie od tego, jak bardzo osoba ta kocha nas, jak bardzo jest nam niezbędna, również ona musi umrzeć, przechodząc z tego życia do wieczności. Podobnie my sami musimy zakończyć to życie doczesne, niektórzy jako młodsi, a niektórzy starsi, wszyscy jednak musimy umrzeć. Odwiedzając groby naszych bliskich dobrze jest uświadomić sobie, że również my pewnego dnia dołączymy do nich w ziemi i zastanowić się, czy jeśli mielibyśmy umrzeć dziś, żylibyśmy wedle własnych upodobań? Zwłaszcza dar wiedzy pozwala nam osądzić we właściwy sposób rzeczy stworzone, uświadomić sobie marność tego świata i wszystkich jego spraw.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jako chrześcijanie wiemy jednak, że życie ziemskie nie jest końcem. Nie mamy do czynienia z odejściem, ale przeobrażeniem. Jesteśmy przeznaczeni do czegoś większego, czegoś szlachetniejszego, czegoś tak cudownego, że nic na ziemi nie potrafi choć w zbliżony sposób tego wyrazić. Nasze życie nie kończy się w grobie, zmienia się jedynie, przeobraża się w życie wznioślejsze i lepsze. Dlatego śmierć jest dla nas nie tylko czasem opłakiwania, ale też czasem wielkiej nadziei. Przechodząc przez życie doczesne mamy nadzieję na osiągnięcie wspanialszego i bogatszego życia wiecznego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlatego, drodzy wierni, módlmy się w ciągu najbliższych dni w sposób szczególny za naszych bliskich zmarłych. Choć teraz płaczemy, zostaniemy pocieszeni, gdy usłyszymy słowa uwalniające nas od długów za nasze grzechy: „Pójdźcie błogosławieni Ojca mego, posiądźcie królestwo, zgotowane wam od założenia świata” (Mt 25,34).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-6928495067141594618?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/6928495067141594618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/3-listopada-missa-requiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6928495067141594618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6928495067141594618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/3-listopada-missa-requiem.html' title='3 listopada - Missa Requiem'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-9150809889733816031</id><published>2010-10-31T10:00:00.003+01:00</published><updated>2010-11-03T07:54:10.495+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łódź'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>na święto Chrystusa Króla</title><content type='html'>&lt;style type="text/css"&gt;p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 6.0px 0.0px; font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'}span.s1 {letter-spacing: 0.0px}&lt;/style&gt;   &lt;br /&gt;Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym przypada uroczystość Chrystusa Króla, dzień, w którym publicznie potwierdzamy władzę Chrystusa nad całym stworzeniem, całym społeczeństwem, wszystkimi narodami i systemami prawnymi. On jest Stwórcą Wszechrzeczy, Zbawicielem rodzaju ludzkiego, a więc dla naszego własnego szczęścia, dla dobra i pomyślności naszego społeczeństwa, musi On panować, ponieważ jest Królem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na każdej niemal karcie Ewangelii widzimy, jak Chrystus Pan głosi nam naukę o Królestwie. Rozpoczyna swe nauczanie wezwaniem do pokuty „albowiem przybliżyło się Królestwo Niebieskie” (Mt 4,17). Mówi nam o swoim Królestwie, Królestwie które prowadzi nas do Nieba, a więc koniecznym do naszego zbawienia, gdyż ci, którzy wyrzuceni zostaną z niego, wpadną w ogień piekielny „gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 8,12). Wkraczamy do tego Królestwa łaski i prawdy podporządkowując się Jego prawu, Jego nakazom, Jego władzy. On sam nauczył nas się modlić słowami, które powtarzamy każdego dnia, by Jego Królestwo mogło zapanować na ziemi, tak jak istnieje ono w Niebie (Mt 6,10).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponieważ Chrystus jest Panem tego Królestwa, jest też Królem. Tego samego dnia, w którym oddał życie za poddanych swego Królestwa, odpowiedział Piłatowi: „Ty mówisz, że jestem ja królem” (J 18,37). Chrystus jest Królem, ponieważ sprawuje rządy monarsze, jako jedyny prawdziwy Władca, rządzący wszelkimi innymi, jako Ten, od którego pochodzi wszelka władza. Co więcej, Chrystus jest Królem nie dlatego, iż my akceptujemy Jego panowanie, jak to często bywa na tym świecie – Jego Królestwo nie jest z tego świata, ponieważ przychodzi z Nieba, od samego Boga. Nie jest więc zależne od akceptacji ze strony ludzi, jego natura jest bowiem Boska. Słusznie nazywane jest Królestwem Niebieskim, ponieważ jest to Królestwo ustanowione przez samego Boga dla zbawienia rodzaju ludzkiego, Królestwo, poza którym nikt nie może być zbawiony. A ponieważ Królestwo to pochodzi od samego Boga, jest równie jak On wieczne - obiecuje też życie wieczne wszystkim swym poddanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym chcemy uczcić jednak nie tyle Królestwo Chrystusa Pana, co fakt, że On sam jest Królem, rządcą wszystkich narodów. Posiada On wszystkie prawa i przywileje królewskie, ponieważ jest Bogiem. Święty Jan pisze w swej Ewangelii o Słowie: „Wszystko przez nie się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało” (J 1,3). Dlatego Zbawiciel, jako stwórca ludzkiej natury, jest z konieczności Królem wszystkich rzeczy i wszystkich narodów. Jako Bóg ma prawo do posłuszeństwa w każdej dziedzinie ludzkiego życia. To Jemu podporządkowane muszą być i z Jego wolą muszą zgadzać się wszelkie prawa, to dla Niego zarezerwowana jest wszelka władza sądzenia i to w Nim źródło swe ma wszelka władza wykonawcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Logiczną tego konsekwencją jest więc, drodzy wierni, że aby społeczeństwo cieszyło się pomyślnością, by rządy mogły spełniać swe zadanie polegające na budowaniu wspólnego dobra, państwo musi uznawać królewską władzę Chrystusa. Odmowa posłuszeństwa wobec Zbawiciela czy próba stworzenia państwa nie uznającego Jego nauki za prawdziwą, równoznaczne jest z brakiem wiary w Niego i odrzuceniem Jego słusznych praw względem nas. Ludzie, którzy opowiadają się za niezależnością Królestwa Chrystusa, czyli Kościoła, oraz państwa, w rzeczywistości nie mają ochoty podporządkowywać się prawom Jezusa Chrystusa. Domaganie się, by prawa jakiegoś państwa niezależne były od moralności nauczanej przez Zbawiciela, oznacza w istocie skazanie przeważającej większości obywateli na ogień wieczny, uniemożliwia tez państwu osiągnięcie nawet czysto naturalnej doskonałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda istota ludzka stworzona została przez Boga, by osiągnąć szczęście, szczęście wieczne. Szczęśliwość tę dać nam może jednak jedynie coś, co uczyni nas szczęśliwymi przez cała wieczność, czyli doskonałe dobro. Jest tylko jedno nieskończone i wiecznie doskonałe dobro, jest nim sam Bóg. Boga jednak nie można osiągnąć bez łaski, a łaska ta przychodzi jedynie poprzez naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Jak więc państwo może mieć choćby nadzieję, że zapewni swym obywatelom szczęście, jeśli równocześnie odmawia podporządkowania się Chrystusowi? Jak może cieszyć się pomyślnością choćby tylko materialną, jeśli nie chce postępować wedle nakazów Zbawiciela? Jak może łudzić się, że zachowa niezależność, odmawiając przy tym posłuszeństwa źródłu wszelkiej władzy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź jest prosta: to niemożliwe. Dlatego właśnie, drodzy wierni, zarówno w historii jak i czasach nam współczesnych, widzimy tak wiele przykładów sytuacji, w których państwo odmawiające uznania królewskiej władzy Chrystusa traci swą własną niepodległość i tożsamość. Państwo, które nie chce uznać ograniczeń swej własnej władzy, szybko staje się narzędziem służącym nie tyle do budowy wspólnego dobra, co do powszechnego zniszczenia. Podczas gdy powinno być opiekunem słabych, staje się narzędziem zgorszenia i tyranii. Dokonuje się to zresztą na naszych oczach, nie oszczędza się bowiem obecnie nawet dzieci – gorsząc je od najmłodszych ich lat poprzez edukację seksualną i zboczenia, pozbawiając przy tym elementarnej nawet edukacji i poddawając kolejnym arbitralnym reformom narzucanym przez państwo. Widzimy też, jak na ulicach naszych miast pod ochroną prawa odbywają się parady zboczeńców, podczas gdy ludzie, którzy wychowali swych synów w bojaźni Bożej i duchu gotowości oddania życia za swój kraj, wyszydzani są i lekceważeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rzeczywistości, drodzy wierni, istnieją tylko dwie opcje, gdyż jak powiedział sam Zbawiciel: „Kto nie jest ze Mną, przeciwko Mnie jest” (Mt 12,30). Albo podporządkujemy się królewskiej władzy Chrystusa, albo popadniemy ponownie, powoli lecz w sposób nieunikniony, w niewolę diabła. Chrystus Pan jest Królem nie tylko dlatego, że jest naszym Stwórcą, ale również dlatego, że jest naszym Odkupicielem. Ofiarował swe życie na Krzyżu za nasze zbawienie, za nasze odkupienie – byliśmy bowiem niewolnikami grzechu. Nie należymy do siebie samych, zostaliśmy wykupieni za wielką cenę, za cenę Przenajświętszej Krwi Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus Chrystus jest więc Królem nie tylko przez naturę, przez swą Boską naturę, ale również na prawach zwycięzcy. Ziemscy królowie dziedziczą swój tytuł lub zdobywają go na polu walki. Chrystus jest Królem Królów, ponieważ ma prawa do tego tytułu zarówno z natury, jako Bóg i Stwórca, jak i na prawach zwycięzcy, ponieważ wykupił nas i nabył naszą wolność w bitwie, jaką stoczył na Kalwarii. Poprzez swą Mękę i Śmierć ma do nas wszelkie prawa, a dzięki Jego łasce należymy do Niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy wierni, niech przynajmniej ten dzień, w którym świętujemy majestat i prawa naszego Pana i Króla, rozproszy iluzje i omamy diabła, syreni śpiew, mający zwabić nas na skały grzechu. To, co głoszone jest obecnie jako tolerancja, multikulturalizm czy wolność, oznacza w rzeczywistości jedynie: „Nie chcemy, by ten nad nami panował” „Poza cezarem nie mamy króla”. (J 19,25). Wszelkie prawa legalizujące aborcję, tak zwane małżeństwa homoseksualne, promowanie fałszywych religii, są w istocie odrzuceniem Królestwa Chrystusa, świadomym odrzuceniem Jego władzy i Jego prawa. Chaos, smutek, uczucie pustki, utrata suwerenności, są jedynie logicznymi konsekwencjami tego stanu rzeczy. Albo będziemy mieli Chrystusa za Króla, albo diabła za pana. O ile uczniowie diabła dobrze wiedzą, czemu służy ich praca, ci, którzy kochają Zbawiciela, nie powinni ulegać iluzjom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnym jest, że Chrystus Pan zatryumfuje nad swymi wrogami, tryumf ten może nadejść jedynie poprzez zwycięstwo odniesione w naszych sercach. Każdy z nas poprzez chrzest należy do Królestwa Niebieskiego, do Królestwa Chrystusa Pana, musimy więc uznawać Jego władzę królewską w naszym codziennym życiu. Niewielu z nas zajmuje wybitne i odpowiedzialne stanowiska, prawdopodobnie żaden z nas nie stoi u sterów nawy państwowej, każdy z nas jest jednak odpowiedzialny za własne czyny. Niech więc każdy z nas odpowie na wezwanie Zbawiciela, na wezwanie do obrony Jego praw w dziedzinie, za jaką jesteśmy odpowiedzialni. Musicie uczynić co w waszej mocy, by przynajmniej wasza rodzina uznawała królewską władzę Chrystusa, a najlepszym ku temu środkiem jest prawdopodobnie Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa w waszych domach. Zobaczycie wówczas, w jaki sposób zobowiązania te, będące również źródłem wielkiej radości, ściągną na was morze łask Zbawiciela. Każdy król broni bowiem swej własności, jeśli więc pozostaniemy wierni naszemu Panu, naszemu królowi i Zbawicielowi, pewnego dnia powie On do nas: „Pójdźcie błogosławieni Ojca Mego, posiądźcie królestwo zgotowane wam od założenia świata” (Mt 25,34).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-9150809889733816031?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/9150809889733816031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/na-swieto-chrystusa-krola_31.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/9150809889733816031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/9150809889733816031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/na-swieto-chrystusa-krola_31.html' title='na święto Chrystusa Króla'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-377573734120668760</id><published>2010-10-27T10:50:00.005+02:00</published><updated>2010-10-27T11:58:54.444+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Na środę po 22 niedzieli Zielonych Świąt</title><content type='html'>&lt;style type="text/css"&gt;p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'}p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; min-height: 19.0px}span.s1 {letter-spacing: 0.0px}&lt;/style&gt;   &lt;br /&gt;&lt;style type="text/css"&gt;p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'}p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 16.0px 'Garamond Premier Pro'; min-height: 19.0px}span.s1 {letter-spacing: 0.0px}&lt;/style&gt;   &lt;br /&gt;Drodzy uczniowie, drodzy wierni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym nie przypada żadna uroczystość, ale wspomnienie ostatniej niedzieli, niedzieli w którą Zbawiciel nakazuje nam, byśmy oddali „Cezarowi, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Pan Jezus mówi nam o cnocie sprawiedliwości, cnocie która oddaje Cezarowi to, co należy do Cezara, każdemu człowiekowi to, co się mu należy, a w sposób szczególny Bogu, któremu zawdzięczamy wszystko. Cnota sprawiedliwości udoskonala nasze relacje z bliźnimi w tym, co jesteśmy sobie wzajemnie winni, włączając w to szacunek, jaki winni jesteśmy naszym rodzicom, naszej ojczyźnie i naszym dobrodziejom. Ów szacunek, jaki winni jesteśmy naszym przełożonym, a zwłaszcza Bogu, nazywamy cnotą pobożności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cnota pobożności jest często synonimem świętości, a w czasach starożytnych słowa też rzeczywiście były równoznaczne. Wergiliusz w Eneidzie zawiera wszystkie cnoty swego bohatera w tym jednym jedynym określeniu – mówi o pobożnym Eneaszu. Dla starożytnych pobożność była cnotą polegającą na sumiennym wypełnianiu obowiązków wobec bogów i innych ludzi, w pewien sposób łączyła wszystkie obowiązki człowieka – człowiek dobry był więc z konieczności człowiekiem pobożnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Szacunek, jaki należy okazywać rodzicom i przodkom jest tak fundamentalnym prawem, tak głęboko wyrytym w ludzkiej naturze, że starożytni, nie znając przecież Objawienia, traktowali każdą zniewagę wyrządzoną rodzicom jako przestępstwo karane śmiercią. Znieważanie i wyszydzanie rodziców jest w istocie rodzajem zdrady, gdyż zdradza się w ten sposób sam fundament swego własnego istnienia. Otrzymujemy nasze życie od rodziców, toteż okazywanie im pogardy czy wyszydzanie oznacza de facto naśmiewanie się z samego siebie, przez co człowiek staje się niegodny życia, jakie od nich otrzymał. Sprawiedliwość wymaga, by ci, którzy dali wam życie, odebrali je, gdy okażecie ze swej strony niewdzięczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Echa tej prawdy znajdujemy w Starym Testamencie, zwłaszcza w Księdze Wyjścia, gdzie napisane jest, że każde dziecko, które złorzeczy swym rodzicom, powinno być ukamienowane: „Kto by złorzeczył ojcu swemu albo matce, śmiercią niechaj umrze” (Ex 21, 17). Żyjący w czasach Zbawiciela starożytny filozof Filon w taki sposób komentuje powyższe prawo: „Jeśli ktoś używa obelżywego języka w stosunku do tego, któremu z obowiązku należą się słowa dobre, lub w jakikolwiek inny sposób wyrządza zniewagę swym rodzicom, powinien ponieść śmierć” (Leges Particulares, II, 248). Sam Bóg ukarał potomków Chanaana niewolą ze względu na brak szacunku, jaki okazał on swemu ojcu (Rodz 9,25). Mądry Salomon, wielokrotnie wychwalany przez Chrystusa, mówi w ostrych słowach: „Oko, które urąga ojcu i które gardzi rodzeniem matki swojej, niech wykłują kruki znad potoków i niech je wyjedzą orlęta” (Przyp 30,17).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy historycy starożytni za niechybną oznakę upadku cywilizacji uważali pogardę okazywaną starszym przez młodych, brak pobożności w stosunku do rodziców. W rzeczywistości zdrada ojczyzny jest jedynie konsekwencją braku szacunku w stosunku do ojca. Jest rzeczą pewną, że jeśli zdarzy się wam spotkać kogoś naśmiewającego się z własnych rodziców, osoba taka nigdy nie będzie godnym zaufania przyjacielem, gdyż zdradziła samo źródło swego własnego istnienia. Jeśli nie kochaja swych rodziców, możecie być pewni, że i was nie będzie kochać. Tak jak kąsa rękę, która ją karmiła, pewnego dnia zdradzi również was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z cała pewnością rodzice nie są doskonali, podobnie jak nikt z nas nie jest doskonały, jednak obowiązek szacunku względem nich pozostaje - pomimo ich grzechów, a nawet pomimo ślubów uczynionych Bogu – jak uczy nas sam Zbawiciel (Mt 15,3-6; Mt 23,2). Oczywiście nie wolno nam wyznawać błędnych zasad i jeśli nasi rodzice błądzą, nie wolno nam zgadzać się z ich błędami czy bezbożnością, jednak zawsze powinniśmy wyrażać to z szacunkiem. Posłuszeństwo zawsze winni jesteśmy w pierwszym rzędzie prawdzie i nie może ono w żadnym przypadku usprawiedliwiać grzechu, nigdy nie wolno nam jednak okazywać braku szacunku. Naśmiewanie się z rodziców oznacza szydzenie z siebie samego, i jak mówi Pismo Święte: „Kto złorzeczy ojcu swemu i matce, pochodnia jego zgaśnie wśród ciemności” (Przyp 20,20).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie w tym celu, by uratować rodzaj ludzki z mroków bezbożności, Zbawiciel dał nam największe przykazanie: „Bądźcie doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mt 5,48). Jeśli jakaś prawda stanowi niejako kręgosłup i fundament całej nauki Chrystusa Pana, jest to prawda, że Bóg jest naszym Ojcem. Pan Jezus nauczył nas nawet modlić się: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Jak najdalszy od niweczenia czy lekceważenia naturalnych obowiązków wobec rodziców, Zbawiciel nadaje naszym naturalnym obowiązkom nadprzyrodzone dostojeństwo wskazując, że pobożność, jaką winni jesteśmy naszym rodzicom, jest jedynie cieniem i figurą doskonałości, jakiej dla nas pragnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki łasce uświęcającej stajemy się dziećmi Bożymi i Duch Święty mieszka w naszych duszach, dając im nową energię, nowy impuls w dążeniu do wieczności. To właśnie uległość wobec tego impulsu nazywamy darami Ducha Świętego, istnieje też specjalny dar, który odpowiada cnocie sprawiedliwości, który czyni nasze relacje z bliźnimi bardziej godnymi dzieci Bożych. Ponieważ zaś największy i najbardziej religijny element sprawiedliwości stanowi cnota pobożności, dar ten nosi takie samo miano – daru pobożności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie dzięki owemu pochodzącemu od Boga darowi pobożności różnimy się od pogańskich filozofów, choćby najbardziej utalentowanych. Arystoteles na przykład potrafił udowodnić istnienie Boga, potrafił dostrzec ład we wszechświecie, piękno, które mówi o jedynym, dobrym Stwórcy wszechrzeczy, nigdy jednak nie potrafił zrozumieć, że Bóg jest przede wszystkim Ojcem. Pogańskie religie były bardzo ponure, bardzo przygnębiające, ponieważ nie było w nich miłości, nie było poczucia, że bogowie troszczą się o ludzi, podobnie jak nie było bowiem synowskich uczuć wobec Boga. Wiemy jednak, ze słów samego Syna Bożego, że Bóg jest naszym Ojcem, tak więc poprzez synowską pobożność okazujemy Mu większą cześć, niż moglibyśmy okazać Mu poprzez cnotę religijności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obowiązki moralne, jakie mamy względem Boga, nie opierają się dzięki owemu darowi na lęku przed karą, ale na synowskim oddaniu, na miłości do Boga jako naszego Ojca. Świat i stworzenie postrzegamy nie tyle jako efekt działania Stwórcy, co jako dzieło Ojca, który nas kocha. Pod wpływem daru pobożności postrzegamy świat jako dom naszego Ojca i nawet w najzwyklejszych rzeczach widzimy rękę Opatrzności, posługującą się nimi dla naszego zbawienia. Rozumiemy cel Dziesięciorga Przykazań, a nawet praw natury. Natura nie jest jedynie abstrakcyjnym systemem, ale dziełem sztuki, dziełem sztuki stworzonym przez Ojca dla Jego dzieci. Zaczynamy odczuwać prawdziwą synowską czułość, gdyż nie postrzegamy już Boga jako prawdę filozofii, lecz jako Osobę, Osobę która nas kocha i poprzez łaskę udziela nam swej natury. Głębia Bożej natury, życie Boże, w którym Syn pochodzi od Ojca, staje się dla nas czymś przyrodzonym, wypełniając nasze dusze uwielbieniem i radością, które są pierwszymi owocami daru pobożności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniałość tego daru dostrzegamy jednak przede wszystkim w naszych relacjach z bliźnimi. Można by powiedzieć, że cywilizacja chrześcijańska jest wynikiem działania daru pobożności na wiernych na przestrzeni wieków. Skoro dzięki łasce staliśmy się dziećmi Bożymi, jesteśmy również braćmi Chrystusa. Zaczynamy postrzegać naszych bliźnich już nie jedynie jako inne istoty ludzkie, ale jako dzieci Boże, jako członków Kościoła, rzeczywistych lub potencjalnych. Podobnie jak naturalne relacje pomiędzy braćmi i siostrami rodzą więzi silniejsze, niż jakakolwiek przyjaźń, tak również relacje będące wynikiem działania łaski jednoczą nas wszystkich z Kościołem. Wszyscy jesteśmy członkami Chrystusa, dziećmi jednego Ojca, a więc i więzi nas łączące przekraczają ograniczenia narodowości, języka, zwyczajów czy rasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ta świadomość czyni uczynki miłości czymś odruchowym, to właśnie to dzięki temu synowskiemu uczuciu możliwa jest miłość braterska. To dzięki niemu życie na tym padole łez warte jest życia , to ono buduje chrześcijańską cywilizację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ów dar pobożności napełnia nas też tęsknotą, by powrócić do domu naszego Ojca. Jest głosem wołającym w głębi naszych serc, nakłaniającym nas do powrotu do miejsca, gdzie będziemy bezpieczni i szczęśliwi w ramionach naszego niebieskiego Ojca. Życie doczesne jest dla dzieci Bożych rodzajem wygnania, wegetacją w miejscu odległym od tego, w którym pragnęlibyśmy przebywać, pielgrzymką czy też powrotem do naszego Ojca, który jest w niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy wierni, prośmy dziś dobrego Boga zwłaszcza o wzrost w darze pobożności. Być może najlepszą drogą do okazywania czci Bogu, jako naszemu Ojcu jest, okazywanie miłości i szacunku naszym ziemskim rodzicom. Okazując im należny szacunek i posłuszeństwo ściągamy na siebie Boże błogosławieństwo i stajemy się godni naszego powołania dzieci Bożych. Amen.&lt;br /&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-377573734120668760?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/377573734120668760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/feria-iv-po-22-niedzieli-zielonych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/377573734120668760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/377573734120668760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/feria-iv-po-22-niedzieli-zielonych.html' title='Na środę po 22 niedzieli Zielonych Świąt'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-5024781288581182571</id><published>2010-10-24T08:30:00.000+02:00</published><updated>2010-10-26T07:58:56.182+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chorzów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraków'/><title type='text'>na 22 Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>Błogosławieni jesteście, Drodzy Przyjaciele, gdyż posiadacie Wiarę Katolicką w tych mrocznych czasach, w których wypadło nam żyć. Tak wielu ludzi pogrążonych jest w ciemnościach, tak wielu pozbawionych jest wiary. Ludzie współcześni, Drodzy Przyjaciele, są jak faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii – nienawidzą naszego Pana Jezusa Chrystusa. Odrzucają Jego naukę, lub wypaczają ją dla swoich własnych celów. Nawet zdziałane przez Niego cuda i dobre uczynki przypisują diabłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii, dzisiejszy świat spiskuje przeciwko Zbawicielowi. Usiłuje pochwycić Go na słowach, zohydzić Jego naukę. Pod pretekstem pobożności, jak wilk odziany w owczą skórę, usiłuje pożreć Kościół Chrystusowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czy godzi się dawać czynsz cesarzowi, czy też nie?". Oto, jakimi sofizmatami posługuje się współczesny liberał. Mówi on: „Cóż, twoja religia nie jest z tego świata, ale z przyszłego. To wspaniale – musimy jednak rozróżnić pomiędzy tym światem, a światem przyszłym, pomiędzy sprawami prywatnymi a publicznymi. Jezus Chrystus może być dobry dla jednostki, jednak państwo musi pozostać neutralne we wszystkich tych kwestiach. Cezar jako Cezar nie publicznie okazywać pobożności. Kościół musi być rozdzielony od państwa. Prosty obywatel, jeśli taka jego wola, może podporządkować się nauce Jezusa Chrystusa, ale mąż stanu i polityk musi zachowywać się tak, jak gdyby Objawienie nie miało miejsca, musi pozostać neutralny".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Chrystus Pan odpowiada – obnażając ich hipokryzję. Czy można być prywatnie chrześcijaninem, a publicznie poganinem? To przecież schizofrenia – człowiek postępowałby wówczas na dwa różne sposoby, w inny względem siebie, a w inny względem społeczeństwa. W ten sposób otwiera się drzwi do szaleństwa i tyranii. Do tyranii, jakiej doświadczamy dziś z rąk współczesnych faryzeuszy, liberałów, liberalnych katolików. Teza, wedle której Kościół i państwo powinny być od siebie rozłączone, jest całkowicie niedorzeczna, absurdalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg jest stwórcą nie tylko ludzi, ale i społeczeństwa. Stworzył ludzi w taki sposób, że ze swej natury są oni istotami społecznymi. Głowa państwa jest również człowiekiem, podlega prawu Bożemu. Jak można mieć nadzieję, że państwo zachowa swoją tożsamość, kiedy odrywa się ono od samego źródła swego istnienia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek nie został stworzony jedynie w tym celu, by być dobry w porządku natury. Został stworzony, by oglądać samego Boga. Każdy człowiek stworzony został w tym właśnie celu. Jest to jego cel ostateczny, jego najwyższe szczęście. Jak państwo ma dążyć do dobra wspólnego, jeśli nie stara się pomóc swym obywatelom w osiągnięciu tego wiecznego szczęścia? Jak może to czynić, będąc samo areligijne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan ustanowił Kościół jako społeczność doskonałą. Posiada on wszystkie środki konieczne człowiekowi do osiągnięcia życia wiecznego. Również państwo jest społecznością doskonałą w tym sensie, że posiada wszystkie środki konieczne do zapewnienia dobra materialnego swych obywateli. Jednak ci sami obywatele są członkami nie tylko państwa, ale i Kościoła. Tak więc rozdział Kościoła od państwa jest katastrofą dla obywateli tego państwa. Nie ma większej katastrofy w porządku naturalnym niż zniszczenie rodziny poprzez rozwód. Tym, czym jest rozwód dla rodziny, tym dla kraju jest rozdział Kościoła i państwa. Jest to niezawodny przepis na konflikty społeczne, upadek dusz i wiekuiste potępienie jego obywateli. Społeczeństwo nie może funkcjonować bez Boga. Bóg jest Stwórcą wszystkich rzeczy, On też podtrzymuje je nieustannie w istnieniu. Jest źródłem wszelkiego dobra. Bez religii, która zwraca nas ku Bogu, nie możemy osiągnąć życia wiecznego. Jak państwo może prosperować bez Boga? Jak możliwy jest dobrobyt w kraju, w którym nie wyznaje się publicznie religii? Tak więc Pan Jezus odpowiada faryzeuszom pytaniem: „Czyj jest ten obraz i napis?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe stworzenie, Drodzy Przyjaciele, nosi na sobie znamię tego, który powołał je do istnienia, podobnie jak moneta wybita przez Cezara. To Cezar kazał wybić monety używane do wymiany i w pewien sposób to dzięki niemu można ich było używać do handlu. Tak więc należą one do niego i Cezar ma prawo do trybutu przez fakt, że to on zapewnia, że monety używane przez niego są respektowane jako środek płatniczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko co istnieje jest na pewien sposób obrazem Boga. Bóg nadał wszystkiemu naturę i to On sam, Jego chwała, jest ostatecznym celem wszystkich rzeczy. Porządek natury jest jak gdyby pieczęcią wyciśniętą przez wieczną mądrość, przez Opatrzność która kieruje wszystkim. Wszystko co istnieje, jest stworzone przez Boga i do Niego samego należy. Sam Cezar jest tylko człowiekiem, stworzeniem Bożym, więc i on musi być posłuszny Bogu, ponieważ wszelka jego władza z konieczności pochodzić musi od Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszelka władza pochodzi od Boga. Nie ma żadnego źródła poza Nim. Żaden człowiek nie potrafi pozbawić wolnej woli innego człowieka. Władza ta musi pochodzić od Boga, który jako jedyny jest w stanie to uczynić. Tak więc nawet sam Cezar może rządzić jedynie dzięki władzy otrzymanej od Boga, jak to powiedział Chrystus Pan Piłatowi. Sprzeciwiając się Bogu, rządzący przekracza granice swej władzy i narusza sprawiedliwość, nie tylko ściągając wyrok wiecznego potępienia na samego siebie, ale również, ze względu na posiadany autorytet, stając się powodem zgorszenia dla swych poddanych. Wszelkie uchwalone przez niego prawa, o ile sprzeczne są z prawem Bożym, nie mają żadnej mocy i jesteśmy nawet zobowiązani w sumieniu opierać się Cezarowi, gdyby kiedykolwiek spróbował wprowadzić je w życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc na przykład, państwo nie ma władzy uczynić aborcji dopuszczalną. Każde prawo, które zezwala na aborcję jest wewnętrznie złe i nie ma żadnej mocy. Żadnej. Państwo nie ma też absolutnie władzy rozwiązywania małżeństwa, stąd każde prawo zezwalające na rozwody jest wewnętrznie złe i nieważne, nie nakłada też na nikogo zobowiązań moralnych. Państwo nie ma też prawa zakazywania modlitwy w szkole. Każde prawo, które usiłuje to narzucić jest ze swej istoty szkodliwe, a jego twórcy ściągają na siebie wyrok potępienia w dniu sądu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, Drodzy Przyjaciele, nauka Kościoła nie jest jedynie abstrakcją. Przestrzeganie prawa Bożego nie jest kwestią wyboru jednostki, ale czymś absolutnie koniecznym do osiągnięcia życia wiecznego i ci, którzy nie przestrzegają tego prawa, cierpieć będą męki potępienia przez całą wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stawką jest jednak nie tylko życie wieczne, ponieważ gdy nauka Kościoła jest ignorowana, zagrożony jest nawet porządek naturalny. Naturalną konsekwencją rozdziału Kościoła i państwa jest zniszczenie waszej rodziny.Dlaczego? W jaki sposób?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszelka władza pochodzi od Boga, wszelka władza jest więc w pewien sposób obrazem i pieczęcią wyciśniętą przez Boga na stworzeniu. Władza jest absolutnie konieczna w każdym społeczeństwie, gdyż bez niej nie może ono osiągnąć wyznaczonego mu celu. Pierwszą społecznością, z jaką człowiek się styka, jest rodzina. To ojciec, będący zasadą działania rodziny, wyposażony jest we władzę rządzenia i kierowania nią. Powołaniem ojca, każdego mężczyzny, jest objawianie siły i władzy Boga. Muszą oni urzeczywistniać prawo Boże, ład Boży na tym świecie. Mężczyzna został ukształtowany z mułu ziemi, by ukazać moc Boga; jest silniejszy fizycznie i psychicznie właśnie dlatego, by mógł wypełnić swoje powołanie. Kobieta jednak nie została uczyniona z ziemi, ale z żebra Adama. Została ukształtowana z istoty żyjącej, ponieważ to ona ma przynosić życie na ten świat. Ma ukazywać ducha Bożego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna jest zasadą sprawczą. W naturalny sposób jest przywódcą tak w rodzinie jak i w społeczeństwie. Jeśli tak nie jest, nie jest on wierny swemu powołaniu. Fizycznie może być mężczyzną, jednak istocie nim nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy państwo jest obojętne religijnie, konsekwencją tego stanu rzeczy jest ojciec nie wyznający żadnej religii. Kiedy ludzie przyjmują zasady liberalizmu, domagającego się rozdziału Kościoła od państwa, ojcowie stają się de facto ateistami. Mogą uważać, że posiadają wiarę, ponieważ co niedziela uczestniczą we Mszy, w rzeczywistości są jednak jak puste łupiny. Wiara jest dla nich sprawą wyłącznie prywatną. Ich uwagę pochłania w całości życie publiczne – zabiegi o władzę, bogactwa i przyjemności. Akceptują jedynie to, co jest dla nich wygodne, to co wydaje się prawdziwe ich ograniczonemu intelektowi, odurzonemu zaspakajaniem namiętności. Wiara nie jest dla nich czymś nieomylnym z powodu nieomylności objawiającego się Boga, ale raczej dlatego, że sami siebie uważają za nieomylnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc sceptycyzm, który jest niczym innym jak tylko grzechem śmiertelnym przeciwko wierze, wydaje im się być cnotą – „otwartością umysłu". Grozą przejmują ich wszelkie represyjne zasady w kwestiach wiary. Każda kara wobec błędu szokuje ich wrażliwość. Mają instynktowny wstręt do konfrontacji z przekonaniami innych, nieistotne jak bardzo sprzecznymi w objawioną prawdą czy zdrowym rozsądkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc ojciec rodziny stał się niezdolny do korygowania jakiegokolwiek zła, a nawet do czynienia jakiegokolwiek dobra. Wyznawane przez niego liberalne zasady powstrzymują go od działania. Jest zniewieściały, duchowo wykastrowany. Prywatnie jest przeciwko aborcji, nigdy jednak nie chciałby ograniczać wolności opinii innych. Cały świat stacza się do piekła, ale on siedzi przed telewizorem, oglądając sport, pijąc piwo i gratulując sobie tego, że jest tak tolerancyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kobiety mają tego dość, drodzy bracia. Źródłem dzisiejszego feminizmu nie są kobiety, ale mężczyźni. Zbyt długo już odrzucają swoje powołanie. Zbyt długo odmawiają podjęcia przywództwa. Zbyt długo odmawiają głoszenia prawa Bożego w społeczeństwie. Dlaczego kobiety zaczęły nosić spodnie? Ponieważ ich mężczyźni nie chcieli ich nosić. Współczesna kobieta jest zdesperowana, wyczerpana, popada nawet w histerię, ponieważ zmuszono ją do przejęcia funkcji, która jest sprzeczna z jej naturą. Nie została stworzona do rządzenia — jest zbyt pochłonięta materialnymi staraniami i sprawami, które należą do jej powołania. Dodawanie do jej i tak już ciężkiego brzemienia obowiązków, którym podołać może jedynie mężczyzna, jest prostą drogą do nieładu i szaleństwa, do zniszczenia życia rodzinnego — czego zresztą doświadczamy wszędzie dokoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy bracia – zwracam się tu do mężczyzn. Na miłość Boską, bądźcie mężczyznami! Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, są oni dwoma obrazami tego samego dobrego Boga. Niech Bóg broni, by mężczyźni upodobnili się do kobiet, a kobiety do mężczyzn — a przecież tego właśnie jesteśmy obecnie świadkami. Powiedziałbym nawet, że niektóre z dzisiejszych kobiet są bardziej męskie, niż współcześni mężczyźni. Odrzućcie więc te fałszywe zasady liberalizmu. Liberalizm jest łańcuchem, ściągającym was w dół, powstrzymującym was od działania, i jeśli go nie odrzucicie, będziecie bezużyteczni dla waszych rodzin i dla waszych dzieci. Odrzućcie tego ducha kompromisu ze światem, zatruwającego i osłabiającego wszystkie wasze czyny. Jest tylko jedna prawda. Nie ma tu miejsca na sprzeczności i kompromisy, które osłabiają waszą wolę i przyćmiewają wasz intelekt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlcie się do Matki Bożej. Jest Ona tu obecna, na tej konkretnej Mszy, tak jak obecna była na Kalwarii. Jest tutaj, aby dodać wam odwagi, mówi do was: „Bądźcie silni, odwagi. Bądźcie mężczyznami. Świat, wasze rodziny, zależą od was. Musicie jedynie powiedzieć im co mają czynić. Wasza rodzina będzie was naśladować. Nie lękajcie się Mnie kochać, gdyż Ja jestem Niepokalane Poczęcie. Jestem silniejsza niż wojska uszykowane do bitwy — i przyjdę wam z pomocą. Jeśli tylko będziecie mieli odwagę, by oddać Mi się w opiekę, doświadczycie pokoju na tym świecie, a z pewnością w świecie przyszłym"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-5024781288581182571?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/5024781288581182571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/na-22-niedziele-po-zesaniu-ducha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5024781288581182571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5024781288581182571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/na-22-niedziele-po-zesaniu-ducha.html' title='na 22 Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2763887895721137602</id><published>2010-10-20T10:50:00.001+02:00</published><updated>2010-10-21T08:09:27.516+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>św. Jana Kantego</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym wspominamy świętego szczególnie nam drogiego, świętego, z którego Polska słusznie może być dumna – świętego Jana z Kęt. Urodził się on w Kętach. Jego rodzice szybko zauważyli żywą inteligencję syna – i już w młodym wieku wysłali go na Uniwersytet do Krakowa. W nauce wyróżniał się tak bardzo, że po ukończeniu studiów i przyjęciu święceń kapłańskich został mianowany wykładowcą na Akademii Krakowskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracując jako wykładowca, znany był nie tylko ze swej rozległej wiedzy, ale też z surowego i pełnego umartwień życia. Wielu ludzi napominało go, by bardziej dbał o swe zdrowie, on jednak zawsze odpowiadał, że ojcowie pustyni prowadzili życie znacznie surowsze, a przecież dożywali bardzo sędziwego wieku. Wedle tradycji, gdy pewnego dnia spożywał swój ubogi posiłek, w jego drzwiach pojawił się wygłodniały żebrak. Święty Jan natychmiast zerwał się i oddał całe swe pożywienie biedakowi, a gdy nakarmiwszy go powrócił do stołu – znalazł swój talerz w cudowny sposób napełniony. Zdarzenie to znalazło wyraz w tradycji Uniwersytetu Krakowskiego, gdzie podczas każdego wspólnie spożywanego obiadu kładzione było dodatkowe nakrycie dla ubogiego, a przed rozpoczęciem posiłku wicerektor wołał: Pauper venit, na co rektor odpowiadał: Venit Christus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powodzenie i sława świętego Jana przysporzyły mu jednak wielu wrogów, których zazdrość doprowadziła do usunięcia go ze stanowiska wykładowcy na uniwersytecie. Ostatecznie został wysłany, by pracować jako zwykły ksiądz w małej wiejskiej parafii w Olkuszu. Co godne podziwu, nie zniechęciło to naszego świętego, który oddał się swym nowym obowiązkom z zapałem i energią. Choć początkowo prości ludzie ze względu na jego wielką uczoność odnosili się do niego nieufnie, jednak dzięki wytrwałości i miłości szybko udało mu się zdobyć ich serca. Po pewnym czasie intrygi jego rywali obróciły się przeciwko nim samym i po ośmiu latach św. Jan wezwany został na powrót do Krakowa. Jego parafianie towarzyszyli mu w drodze pogrążeni we łzach i smutku, jednak świętobliwy kapłan napominał ich: „Ten smutek nie podoba się Bogu. Jeśli przez te wszystkie lata uczyniłem dla was coś dobrego – śpiewajcie pieśń radosną”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przybyciu do Krakowa podjął pracę jako wykładowca Pisma Świętego i na tym stanowisku pozostał do końca swego życia. Sława jego uczoności była tak wielka, że jego szata doktorska używana była na długo po jego śmierci, w ceremonii nadawania stopni naukowych. Pomimo swej wielkiej sławy prowadził życie bardzo proste, zaniedbując często własne potrzeby. Dzięki rozgłosowi, jaki zdobył, często zapraszany był do stołów ludzi szlachetnie urodzonych i zamożnych, pewnego razu jednak nie został wpuszczony ze względu na ubogą szatę. Odźwierny odmówił mu wstępu stwierdzając że nie może wejść do domu ubrany w tak zniszczoną, wytartą sutannę, więc nasz święty posłusznie wrócił do domu i przebrał się. Jednak już podczas posiłku pewien służący upuścił przez przypadek talerz pełny jakiejś potrawy na jego nową sutannę. Święty Jan zareagował na to z charakterystyczną dla siebie ironią, równocześnie kpiąco i żartobliwie: „Nic nie szkodzi. W końcu moje szaty też zasługują na posiłek, gdyż to im zawdzięczam fakt, że mam przyjemność tu być”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubodzy z Krakowa zawsze wiedzieli, że mogą rozporządzać wszystkimi jego dobrami, a niejednokrotnie okazywało się, że są zamożniejsi od niego. Sypiał na podłodze, nigdy nie jadł mięsa, a gdy udał się do Rzymu, odbył podróż pieszo, niosąc cały bagaż na własnych plecach. Już za jego życia przypisywano mu kilka cudów, i gdy rozeszła się wieść, że znajduje się na łożu śmierci, wybuchła powszechna żałość. Na krótko przed śmiercią napominał otaczających jego łoże ludzi: „Nie przejmujcie się tym więzieniem, które się rozpada, myślcie o duszy, która je opuści”. Zmarł w opinii świętości w wigilię Bożego Narodzenia Roku Pańskiego 1473, w wieku osiemdziesięciu trzech lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego uczniowie długo wspominali pewne jego powiedzenie, wyrażające wspaniale to, co nazywamy darami Ducha Świętego: „Z całej mocy zwalczajcie wszelkie błędne opinie, jednak zawsze w dobrym usposobieniu. Niech waszym orężem będzie cierpliwość, słodycz i miłość. Brutalność i szorstkość są złe dla waszej własnej duszy i rujnują najlepszą nawet sprawę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe życie świętego Jana pełne jest przykładów działania darów Ducha Świętego, słowa te w szczególny sposób uwypuklają jednak jeden z nich - dar rady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dar rady jest tym z darów Ducha Świętego, który udoskonala podporządkowanie naszego rozumu natchnieniom Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej w tym, co dotyczy osądu względem naszego praktycznego postępowania. Jest on pokrewny cnocie roztropności, jest jednak od niej znacznie wznioślejszy. Chodzi tu nie tyle o nasz własny osąd, co do najlepszego sposobu postępowania, ale o naszą uległość wobec natchnień Bożych, przede wszystkim tych, które dotyczą naszej doskonałości i zbawienia. Jako Dzieci Boże nie jesteśmy sierotami, które muszą walczyć, by znaleźć właściwe środki do osiągnięcia celu - mamy w niebie Ojca, który pragnie naszej doskonałości bardziej nawet, niż my sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dar rady można nazwać „lepszym sumieniem”. Sumienie jest głosem wewnętrznym, który często napomina nas, jeśli nie zrobiliśmy czegoś dobrze – napomina nas, ponieważ nie wykonaliśmy czegoś właściwie, lub popełniliśmy jakiś błąd. Sumienie jest częścią owej elementarnej roztropności, która osądza nasze czyny wedle tego, czy odpowiadają one zamierzonemu przez nas celowi. Rozum mówi nam, byśmy czynili dobro i unikali zła, a sumienie opiera na się na naszym własnym osądzie, czy nasze czyny zbliżają nas do dobra, czy też od niego oddalają. Roztropność staje się nadprzyrodzoną wówczas, gdy kierowana jest przez wiarę i powodowana miłością, gdy znamy nasze wieczne przeznaczenie i chcemy je osiągnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak dar rady jest daleko doskonalszy niż czysto ludzka roztropność, wyższy nawet niż roztropność oświecona wiarą. Jest głosem wewnętrznym, który kładzie nacisk nie tyle na sukces, co na fakt, że musimy postępować lepiej, że potrafimy postępować lepiej. Owo „lepsze sumienie” nie zadowala się osiągnięciem miernych rezultatów, a nawet osiągnięciem zbawienia jako nagrody za cnotę, popycha nas do czegoś wyższego, czegoś szlachetniejszego, godnego dziecka Bożego – do świętości. Jest światłem i zdolnością osądu, dzięki którym postrzegamy nasze postępowanie nie wedle tego, czy odpowiada ono wyznaczonemu celowi, ale raczej wedle tego, czy zgodne jest z postępowaniem naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzimy więc, że dar rady jest często kluczem do zrozumienia życia świętych oraz życia samego Zbawiciela. Patrząc na to po ludzku, ktoś mógłby powiedzieć, że ukrzyżowanie było całkowitą katastrofą. Wiemy jednak, że ukrzyżowanie było zwycięstwem nad grzechem i śmiercią oraz środkiem do osiągnięcia wiecznej chwały. Podobnie święci mogą się niekiedy wydawać nieco zbyt oderwani od tego świata i „nieroztropni” w rzeczach światowych. Oni jednak wiedzieli, co robią. Powiodło im się tam, gdzie nie myśmy zawiedli. I w rzeczywistości są bardziej od nas roztropni. Osiągnęli jedyny sukces, naprawdę warty posiadania: życie wieczne. Są bardziej roztropni niż my, ponieważ są posłuszni głosowi Boga, który działa poprzez dar rady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ poprzez łaskę, drodzy wierni, jesteśmy dziećmi Bożymi, sam Duch Święty mieszka w naszych sercach, dając naszym duszom nowy impuls, Boży impuls. Tak jak Maryja Panna poczęła Zbawiciela za sprawą Ducha Świętego, tak też poprzez udzielanie nam łaski uświęcającej stara się On uformować w nas obraz Chrystusa Pana. Jesteśmy wezwani do naśladowania Zbawiciela, do upodabniania się do Niego. Dar rady to duch Boży - osądzający nasze postępowanie w odniesieniu do doskonałości, do jakiej zostaliśmy wezwani, a zostaliśmy powołani do tego, by być doskonałymi, jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski. [Mt 5,48]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie i drodzy wierni, zachęceni przykładem naszego świętego, świętego Jana z Kęt, starajmy się tak jak on: stawać się coraz doskonalsi, pożądający zawsze tego co lepsze, co szlachetniejsze, co bardziej godne miłości, co świętsze - a wówczas Boży pokój zawsze będzie z nami. Amen [Fil 4,8-9].&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2763887895721137602?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2763887895721137602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/sw-jana-kantego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2763887895721137602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2763887895721137602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/sw-jana-kantego.html' title='św. Jana Kantego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-545335217693932884</id><published>2010-10-06T10:50:00.000+02:00</published><updated>2010-10-06T11:49:49.133+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>św. Brunona</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opatrzność chciała, by właśnie w życiu wspominanego w dniu dzisiejszym Brunona z Kolonii szczególnie widoczne stało się działanie darów Ducha Świętego, o których będziemy zaraz mówili. W minionych tygodniach rozważaliśmy różne dary Ducha Świętego, zwłaszcza te spośród nich, które dotyczą najpowszechniejszych rzeczywistości naszej doczesnej egzystencji: panowania nad sobą, naszych namiętności i naszych leków – czyli dary męstwa i bojaźni Bożej, udoskonalające cnoty męstwa i wstrzemięźliwości. Dziś mówić będziemy o darze wiedzy, który udoskonala nasz stosunek do rzeczy stworzonych i zastosowanie wiary do naszego codziennego życia. Jest to więc jeden z najważniejszych darów, nawet jeśli nie jest najwspanialszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty, którego wspominamy w dniu dzisiejszym, był doskonałym, żywym przykładem tajemniczego działania tego daru, zatrzymajmy się więc na chwilę rozważając jego życie, byśmy mogli naśladować go w praktykowaniu tej cnoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Brunon urodził się w Kolonii około roku 1030 w rodzinie patrycjuszowskiej. Jako młody chłopiec uczęszczał do szkoły katedralnej w Rheims, która cieszyła się w tym czasie bardzo dobrą opinią, przede wszystkim ze względu na dokonania swego przełożonego, niejakiego Herimana. Jak o tym pisze w swych księgach sam Brunon, otrzymał tam wszechstronne klasyczne wykształcenie i to na bardzo wysokim poziomie. Po ukończeniu nauki powrócił do swego rodzinnego miasta, gdzie wyniesiony został do godności kapłańskiej i został kanonikiem świętego Kuniberta. Zaledwie rok później wezwany został do Rheims, gdzie jego ukochany mistrz poszukiwał doskonalszej drogi życia i ostatecznie wstąpił do klasztoru. Święty Bruno stał się w ten sposób przełożonym szkoły, a wkrótce potem został nawet odpowiedzialnym za wszystkie instytucje edukacyjne na terenie diecezji. Obowiązki te pełnił z podziwu godnym oddaniem i umiejętnością przez kolejnych dwadzieścia lat, podnosząc prestiż szkół w Rheims, wśród których wychowanków znaleźli się papież Urban II, Eudes z Chatillon, Robert z Langres i wielka liczba prałatów, kardynałów i opatów, stanowiących główną siłę napędową tego, co moglibyśmy nazwać renesansem wieku XII, a co w efekcie zaowocowało w wieku kolejnym pojawieniem się szkół scholastycznych, które wydały patrona naszej szkoły - świętego Tomasza z Akwinu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzimy więc, w jaki sposób działa Bóg, posyłając Kościołowi ludzi podobnych do świętego Brunona, zarówno uczonych jak pobożnych, którzy przygotowują fundament pod chwalebne dokonania kolejnych pokoleń. Z pewnością odnieślibyśmy korzyść z lektury dzieł naszego świętego poświęconych zasadom i celom edukacji, której oddawał się z tak godną podziwu, niestrudzoną gorliwością, czego owoce widoczne są dla nas po dziś dzień – jednak święty Brunon znany jest zasadniczo nie ze swych pism, ale z dzieła, które pochłonęło drugą część jego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Boże są niekiedy bardzo tajemnicze, na przykładzie życia naszego świętego widzimy jednak, że zawsze prowadzą one do jakiegoś dobra. Pobożny biskup Gerwazy, przyjaciel świętego Brunona, który sponsorował i nadzorował budowę szkół w Rheims, odszedł po swą wieczną nagrodę. Niestety wybór jego następcy nie był najszczęśliwszy, padł na człowieka opanowanego chciwością i namiętnością. Biskup Manasses de Gournai, który objął stolicę biskupią w Rheims, stał się wkrótce znienawidzony ze względu na swą bezbożność i gwałtowny charakter. Duchowieństwo diecezji wielokrotnie skarżyło się na niego legatowi papieskiemu, na co niegodny biskup odpowiedział w barbarzyński sposób paląc ich domy i konfiskując majątki. Oczywiście człowiek tego pokroju nie był zainteresowany dobrem diecezji, a tym bardziej szkoły, co doprowadziło do exodusu wielu wybitnych nauczycieli do innych ośrodków, które mogły ich przyjąć, jak Paryż, Oxford, Bolonia, Kolonia i Neapol, gdzie w kolejnym pokoleniu pojawiły się pierwsze uniwersytety. Jak więc widzicie, wściekłość diabła na zbożne dzieło naszego świętego nie tylko nie doprowadziła do jego unicestwienia, ale poprzez rozproszenie kadry nauczającej spowodowała wzrost liczby innych szkół, które stały się bastionami nauczania Kościoła w kolejnym wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Brunon osobiście odbył podróż do Rzymu, by bronić swych szkół przed zakusami niegodnego biskupa, doprowadzając ostatecznie do jego złożenia z urzędu, wyegzekwowanego poprzez zbroje powstanie ludowe. W tej sytuacji duchowieństwo wybrało Bruna - dotychczasowego kanclerza diecezji – na urząd biskupa. Opatrzność miała jednak względem niego inne plany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studia, jakim z wielką gorliwością oddawał się nasz święty, wraz z darem Ducha Świętego, który nazywamy darem wiedzy, napełniły go pragnieniem oddania się Bogu w sposób całkowity. Wielu spośród jego przyjaciół i znajomych podzielało to szlachetne pragnienie, złożyli nawet ślub rozpoczęcia życia zakonnego, choć z różnych względów realizacja tego ślubu zajęła aż trzy lata. Początkowo planowali dołączyć do znanego pustelnika św. Roberta, założyciela cystersów w diecezji Langres, którego biskup był dawnym uczniem szkoły. Wkrótce odkryli jednak, że nie jest to ich prawdziwe powołanie, gdyż poszukiwali jeszcze bardziej radykalnego odłączenia się od świata. Udali się więc na spotkanie z innym uczniem Brunona, biskupem Grenoble – świętym Hugonem. Właśnie tam, w górach nieopodal Grenoble, odcięci od całego świata, zamieszkali najbardziej być może wykształceni ludzie tych czasów, w całkowitym osamotnieniu i oddani modlitwie. Ich styl życia i zasady uformowały regułę zakonu, zwanego kartuzami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Częstokroć jak na ironię, można powiedzieć - w Boskiej Komedii, ci właśnie, którzy najgoręcej usiłują opuścić świat, wywierają największy wpływ na różne doczesne wydarzenia. Tak było również w przypadku naszego świętego. Mniej więcej sześć lat po założeniu zakonu kartuzów otrzymał polecenie, którego nie mógł nie posłuchać. Oto jeden z jego byłych uczniów stał się obecnie jego przełożonym – uczniem tym był papież Urban II. Papież był nieugięty w swej woli kontynuacji reformy Kościoła, tak bardzo potrzebnej i zainicjowanej przez jego poprzednika Grzegorza VII. Poróżniony z cesarzem i zmuszony walczyć z antypapieżem, Urban II potrzebował uczonych doradców, nic więc dziwnego, że pragnął mieć przy sobie św. Brunona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako doradca papieża nasz święty działał z taką dyskrecją i pilnością, że skutki jego rad widoczne były wkrótce w życiu całego Kościoła. Żyjąc samotnie ze swymi braćmi w ruinach łaźni Dioklecjana, odegrał kluczową rolę w reformie duchowieństwa. Choć zajęcie Rzymu przez cesarza i działalność antypapieża czyniły dzieło reformy niezwykle trudnym, zakończyła się ona zdumiewającym sukcesem – a wszyscy niemal władcy chrześcijańskiej Europy odpowiedzieli na wezwanie Urbana II do Pierwszej Krucjaty, która zakończyła się sukcesem i ugruntowała pozycję Następcy Świętego Piotra na kolejne trzy wieki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ograniczenia czasowe nie pozwalają nam na bardziej szczegółowe przedstawienie życia naszego świętego, życia zasługującego na szczegółowe studium. Po śmierci świętego Brunona, jak to było zwyczajem w tamtych czasach, do miast w których za życia przebywał, wysłany został posłaniec, mający informować o jego zgonie. Posłaniec taki miał ze sobą zazwyczaj zwój, na którym ludzie mogli wpisywać kondolencje, pochwały zmarłego lub zapewnienia o modlitwie. W archiwach zachowało się wiele takich zabytków, szczególnie interesujące są jednak dla nas te, które dotyczą śmierci świętego Brunona – ze względu na fakt, że są nadzwyczaj liczne i pełne pochwał pod adresem naszego świętego. Świadkowie jego życia wychwalali jego wielką wiedzę, talenty, umartwienia oraz gorące nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Wedle tradycji to właśnie on jest autorem prefacji ku czci Matki Bożej. Uczniowie świętego Brunona nigdy nie rozpoczęli starań o formalną kanonizację, twierdząc, że jego pokora nigdy nie zniosłaby czegoś takiego, jednak sam papież wpisał go do kalendarza liturgicznego i nakazał oddawanie mu czci publicznej, na podstawie świadectw o licznych cudach mających miejsce przy jego grobie. Szczególną skuteczność przypisuje się jego wstawiennictwu przypadku chorób umysłowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W życiu świętego Brunona widzimy przede wszystkim działanie daru wiedzy. Niestety nie mamy już dość czasu, by rozważyć naturę tego daru, możemy jednak dostrzec u wspominanego dziś świętego jego skutki. Dar wiedzy udoskonala cnotę wiary, jednak czyni to w bardzo konkretny sposób. Wiara jest oczywiście doskonała, częstokroć jednak brakuje nam właściwej oceny rzeczy doczesnych w relacji do naszego celu ostatecznego. Brak nam wiedzy o tym, w jaki sposób rzeczy te doprowadzić nas mogą do Boga. Podczas, gdy dzięki wierze możemy poznać, że Bóg jest dobry, to poprzez dar wiedzy widzimy Stworzenie w taki sposób, w jaki widzi je sam Bóg. Jako dzieci Boże widzimy w świecie stworzonym nie tylko godny podziwu lad i harmonię, ale również dzieło mistrza, który nas kocha, dzieło naszego Ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki temu darowi wielu świętych było w stanie dostrzec w prostych radościach rzeczy stworzonych ogrom samego Boga. Podobno święty Franciszek napominał pewnego razu kwiaty, by zachowywały się ciszej, gdyż zbyt głośno głosiły chwałę Boga, który stworzył je tak doskonałymi, z subtelnie harmonijnymi, dla naszego dobra. Również w przypadku świętego Brunona, jego uczoność i wiedza doprowadziły go do gorącego pragnienia całkowitego oddania się zasadzie wszystkich rzeczy, czyli Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym tygodniu przyjrzymy się temu darowi nieco szczegółowiej, teraz zaś niech mi będzie wolno zakończyć jedną obserwacja i modlitwą. Na przykładzie świętego Brunona widzimy, jak przełożony szkoły stał się narzędziem długo oczekiwanej odnowy i reformy Kościoła. To w dużej mierze dzięki niemu patron naszej szkoły, święty Tomasz z Akwinu, mógł podjąć studia na uniwersytecie. To właśnie katolicka szkoła była zawsze narzędziem reformy Kościoła, nie sama w sobie, ale poprzez swe owoce, czyli wychowanków, którzy zajmowali swe miejsce w społeczeństwie i pracowali dla dobra wspólnego swych krajów i dla Kościoła. Prośmy więc dziś w sposób szczególny o wstawiennictwo świętego Bruna, by również nasza szkoła mogła kiedyś być podobna do jego, by również ona mogła stać się narzędziem reformy i by nowy renesans katolickich myślicieli, pisarzy i pracowników mógł doprowadzić do odbudowy tego, co od dawna już pozostaje zaniedbane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oby dar wiedzy skłaniał nas nieustannie do posługiwania się wszystkimi środkami, jakie mamy do dyspozycji, wszystkimi rzeczami stworzonymi, dla większej chwały Boga, który żyje i króluje na wszystkie wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-545335217693932884?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/545335217693932884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/sw-brunona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/545335217693932884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/545335217693932884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/sw-brunona.html' title='św. Brunona'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-9133461850404818341</id><published>2010-10-03T16:30:00.001+02:00</published><updated>2010-10-04T14:30:14.252+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łódź'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lublin'/><title type='text'>19 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>„Gniewajcie się, a nie grzeszcie (…) nie dawajcie miejsca diabłu” (z Lekcji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzyżmo Święte, olej pobłogosławiony przez biskupa w Wielki Czwartek, używane jest w Kościele przy udzielaniu sakramentu bierzmowania oraz święceniach kapłańskich. Zgodnie z tradycją apostolską, olej ten tworzy oliwa z oliwek zmieszana z balsamem, co - oprócz innych rzeczy – symbolizuje dwie wzniosłe cnoty, lśniące szczególnym blaskiem w Osobie Chrystusa Pana. Praktykowanie tych cnót Zbawiciel gorąco nam zalecał, by dzięki ich posiadaniu serca nasze mogły poświęcić się Jego służbie i gorliwie naśladować Jego przykład.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Uczcie się ode mnie” – powiedział Pan Jezus – „że jestem cichy i pokorny sercem”. Zbawiciel uczył nas wielu rzeczy, przede wszystkim jednak uczył nas tych właśnie dwóch cnót. Pragnie, byśmy byli uczciwi, byśmy byli sprawiedliwi, byśmy byli roztropni – z pewnością cnoty te, jak i wiele innych, Zbawiciel posiadał w całej ich pełni – jednak w sposób szczególny pragnął, byśmy naśladowali Go w Jego pokorze i łagodności. To te właśnie dwie cnoty lśnią szczególnym blaskiem w Nim, Pomazańcu Pańskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Krzyżmie Świętym znajduje się balsam, który zawsze opada poniżej wszystkich innych płynów. Symbolizuje on pokorę. Oliwa z oliwek, która wypływa na wierzch, symbolizuje łagodność i delikatność, która przezwycięża wszystkie rzeczy i wyróżnia się wśród cnót, jako owoc miłości. Miłość jest doskonała, drodzy wierni, nie tylko wówczas, gdy jest silna, nie tylko wtedy, gdy jest cierpliwa, ale zwłaszcza wówczas, gdy jest pełna łagodności i delikatności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni, starajcie się, by to Święte Krzyżmo łagodności i pokory było zawsze obecne w waszych sercach – gdyż to właśnie pokora czyni nas doskonałymi wobec Boga, a łagodność doskonałymi wobec bliźnich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wielu ludzi oszukuje samych siebie pustymi słowami i zewnętrznymi pozorami tych dwóch cnót. Nie badają wystarczająco wnikliwie swych własnych wewnętrznych przywiązań i uważają siebie samych za pokornych i łagodnych, podczas gdy w rzeczywistości od posiadania tych właśnie cnót są najdalsi. W takim przypadku, pomimo okazywanej na zewnątrz pokory i łagodności, wystarczy nieraz najmniejszy sprzeciw czy krzywda, by ludzie tacy okazali nagle niespodziewaną wyniosłość i butę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni, przez znamię waszego chrztu, przez dar łaski uświęcającej, przez Ducha Świętego, który został wam dany, posiadacie to święte namaszczenie, będące lekarstwem na palący płomień gniewu, jaki w sercach naszych budzą doznane krzywdy. Jednak lekarstwa tego trzeba używać. Jaki jest pożytek z lekarstwa, które leży na półce, jeśli nie używacie go, gdy jesteście chorzy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patriarcha Józef, który był ministrem faraona w Egipcie, odesłał swych braci do ojca z tą jedynie radą: „Nie gniewajcie się w drodze” (Gen 45,24). Drodzy wierni, to życie jest jedynie podróżą do domu ojca, do wiecznej szczęśliwości życia przyszłego. Nie gniewajmy się więc na siebie w drodze. Nie gniewajmy się wcale, jeśli to możliwe, i nie otwierajmy drzwi naszych serc dla tej niszczycielskiej namiętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Jakub pisze wprost: „Gniew bowiem męża nie powoduje sprawiedliwości Bożej” (Jk 1,20). Musimy z całych naszych sił opierać się złu, musimy z cała mocą walczyć z wadami tych, którzy są nam powierzeni, wytrwale i odważnie, jednakże z łagodnością i współczuciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie należy przywiązywać większej wartości do poprawy będącej skutkiem namiętności, nawet, jeśli towarzyszy temu pobudka rozumowa. Znacznie cenniejszy jest akt skruchy, którego przyczyną jest wyłącznie akt rozumu. Jesteśmy istotami ludzkimi, jesteśmy z samej definicji rozumni. Dlatego dusza rozumna, będąca w sposób naturalny podległa rozumowi, namiętności ulec może jedynie w wyniku tyranii. Stąd, gdy aktowi rozumu towarzyszy namiętność, staje się on występny; jego sprawiedliwy osąd jest wypaczony przez bliskość tyranii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy prezydent czy książę odwiedzają poddanych w towarzystwie swych współpracowników, czynią im zaszczyt i zarazem sprawiają radość, gdy jednak pojawiają się na czele wojska, nawet jeśli ma to na celu dobro wspólne, ich odwiedziny są zawsze przykre. Nawet jeśli wymagają od swych żołnierzy ścisłego przestrzegania wojskowej dyscypliny, nigdy nie odniosą pełnego sukcesu i zawsze będą mieli do czynienia z zamieszkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jest z nami, drodzy wierni. Tak długo, jak rządzi nami rozum, spokojnie napominając nas oraz korygując nasze postępowanie, choć robi to w sposób surowy i dokładny, wszyscy godzą się z tym i aprobują. Gdy jednak obok niego pojawia się gniew, namiętność czy wściekłość, staje się on obiektem raczej lęku niż miłości, oraz przyczyną największego cierpienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zostawiajcie w waszych sercach miejsca na gniew, drodzy wierni. Lepiej jest nauczyć się żyć bez gniewu, niż udawać opanowanego, a w tajemnicy dawać mu ujście. Jeśli damy mu choć tyle swobody, zacznie panować w naszym sercu, podobnie jak wąż, który z łatwością przeciska się w całości, gdy tylko uda mu się wsadzić gdzieś głowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moglibyście zapytać: „Ale jak możemy pozbyć się tej niebezpiecznej namiętności?” Drodzy wierni, na pierwszą oznakę gniewu, skupcie wszystkie wasze siły na obronie. Nie w sposób gwałtowny i bez wzburzenia, ale łagodnie, a zarazem stanowczo. Nie bądźcie jak owi woźni sądowi, którzy krzycząc: „Cisza!” czynią w istocie więcej hałasu, niż wszyscy inni obecni na sali. Często zdarza się, że gdy usiłujemy gwałtownie zwalczyć nasz gniew, wzniecamy w naszym sercu większą jeszcze burzę. A gdy serce jest w ten sposób wzburzone, nie może już być panem samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyńmy to, co czynili Apostołowie, gdy na jeziorze w łódź ich uderzał wiatr i fale. Gdy uderzą na nas wichry namiętności, uciekajmy się do naszego Pana Jezusa Chrystusa. Uciekajcie się na Tego, który jest Panem stworzenia, który pragnie być Panem waszych serc, a On powie wiatru i falom: uciszcie się – i nastanie spokój. Jest On jak oliwa, którą wylewa się na powierzchnię wody, by uspokoić fale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto, gdy tylko odczuwać zaczniecie wyrzuty sumienia z powodu własnego gniewu, naprawcie to natychmiast poprzez akt łagodności względem tej samej osoby, na którą byliście źli. Świeże rany łatwo się leczą, lecz gdy nie zostaną natychmiast opatrzone, pozostawiają głębokie blizny. Podobnie jest z naszymi bliźnimi: świeżą urazę łatwo jest naprawić prosząc szybko o wybaczenie; ale nawet mała uraza nie leczona będzie się jątrzyła i doprowadzić może do nowych komplikacji jeszcze po wielu latach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mówi powiedzenie: miłość zaczyna się w domu. Najlepszym sposobem na ćwiczenie się w łagodności jest praktykowanie jej względem siebie samych. Nie powinniśmy martwić się przesadnie własnymi niedoskonałościami. To prawda, rozum wymaga, byśmy czuli żal po popełnieniu jakiegoś błędu czy grzechu, powinniśmy jednak wystrzegać się stanu zapamiętałego zgorzknienia, który nazywany bywa niekiedy depresją. Tak jest w przypadku ludzi, którzy zwyciężeni przez gniew, rozdrażnieni są wskutek tego, że dali wyprowadzić się z równowagi. Złoszczą się, że ulegli gniewowi i w ten sposób pozwalają, by ich serca całkowicie opanowały namiętności. Stają się nawet smutni wskutek własnego smutku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten rodzaj gniewu i złości na siebie samego jest po prostu przejawem pychy i jego źródłem jest miłość własna, poruszona i zaniepokojona własną niedoskonałością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musimy odczuwać niezadowolenie z powodu naszych upadków. Musimy odczuwać do nich odrazę całym naszym sercem, jednak zawsze w sposób spokojny, stanowczy i niewzruszony. Poprawiamy się znacznie skuteczniej na fundamencie spokojnej i rzetelnej skruchy, niż wskutek żalu gwałtownego i zapalczywego. Skrucha okazywana gwałtownie nie wynika z uznania naszych win, ale ze skłonności skażonych pychą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łagodne i czułe napomnienie ze strony ojca ma znacznie większy skutek, niż okazanie gniewu i uleganie emocjom. Gdy więc zdarzy nam się w jakiś sposób upaść, jeśli karcimy nasze serca łagodnym i spokojnym napomnieniem, odczuwając silniej żal za grzech niż namiętność skierowaną przeciwko niemu, z łagodnością zachęcając się do poprawy, wówczas skrucha będzie głębsza niż wskutek żalu gwałtownego, niespokojnego i burzliwego, który nigdy nie ustaje, ponieważ wypływa z miłości własnej i namiętności poszukującej jedynie własnego dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni, „gniewajcie się, a nie grzeszcie”. Opanowując tę niebezpieczną namiętność, przygotowujmy drogę dla Chrystusa, pragnącego żyć między nami poprzez miłość, tę miłość, która przygotuje nas na życie wieczne ze wszystkimi świętymi, na wszystkie wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-9133461850404818341?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/9133461850404818341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/19-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/9133461850404818341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/9133461850404818341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/10/19-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html' title='19 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-3645354240581102875</id><published>2010-09-26T15:00:00.000+02:00</published><updated>2010-09-26T18:34:32.813+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łódź'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>18 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Drodzy wierni,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Wszystko, co robi dla nas Pan Jezus jest dla naszego uświęcenia i dla naszego zbudowania. Każde słowo ewangelii, każdy czyn Pana Jezusa jest dla naszego odkupienia. Na końcu ewangelii św. Jana jest napisane, że tylko część tego, co Chrystus Pan zdziałał na ziemi została zapisana w ewangelii dlatego, że nawet gdyby księga była wielka jak ziemia, a kałamarz jak ocean, nie dałoby się spisać wszystkiego, co powinno być napisane o Panu Naszym Jezusie Chrystusie. Św. Jan Chryzostom mówił, że każda pojedyncza sylaba Pisma Świętego ma w sobie taka głębię znaczenia jak ocean. Problem w tym, że jesteśmy tak ociężali w rozumieniu, tak słabi, tak chorzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Każda ułomność, którą Pan Jezus leczy w ewangelii, każda choroba, którą uzdrawia oznacza jakąś duchową ułomność, którą chce On uleczyć w naszych duszach. Dobroć Pana Jezusa jest tak wielka, że nie wystarcza Mu tylko uleczenie ciała, lecz pragnie On aby cały człowiek został uzdrowiony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Ci, którzy pragną zostać uzdrowieni, ale nie wiedzą, co mają robić są podobni do tego nieszczęśnika, który siedział przy brzegu sadzawki przez 38 lat. Próbował wiele razy wejść do sadzawki, ale nie miał nikogo, kto by mu pomógł zmyć słabości ze swego ciała. Dopiero Pan Jezus przychodzi do niego aby go uleczyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Ale człowiek z dzisiejszej ewangelii, paralityk, jest znacznie poważniejszym przypadkiem. Nawet nie może się poruszyć. To dusza, która została sparaliżowana przez grzech, która ma głębokie przywiązanie do grzechu, takie, że nawet nie może zbliżyć się do Pana Jezusa bez pomocy innych. Znajdują się jednak tacy, którzy przynoszą go do Pana Jezusa. Widzą ogromny tłum, tłoczący się wokół Niego. Widzą wielki tłum Żydów, którzy przyszli zobaczyć tylko doczesnego mesjasza. Ale wiara przyjaciół chorego jest taka, że robią otwór w dachu i opuszczają go obok Pana Jezusa. Otwierają swoje serca dla nieba, nie szukają lekarstwa dla swego przyjaciela nisko przy ziemi, ale u źródeł życia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;I Pan Jezus pochwala ich wiarę, a grzechy tego nieszczęśnika zostają odpuszczone.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Drodzy wierni, musicie się modlić za grzeszników. Zwłaszcza dziś, kiedy jest tylu ludzi podobnych do paralityka z dzisiejszej ewangelii, ludzi sparaliżowanych duchowo. Sami nie mogą się poruszać, nawet nie mają dość siły aby pragnąć poprawy. Biedne dusze, które nie odróżniają białego&amp;nbsp; od&amp;nbsp; czarnego. Pan Jezus chce je uzdrowić, ale nie może, dopóki nie znajdzie się ktoś, kto przyniesie nieszczęśnika do Niego. Nie uleczy ich, o ile nie będzie tych, którzy otworzą swe serca na Jego łaskę, nie zbawi tych, za których nikt się nie modli. módlcie się za grzeszników, drodzy wierni. Nie ma nic pilniejszego, aniżeli modlić się i cierpieć za grzeszników. Módlcie się za Kościół.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Jest też inna nauka, którą Pan Jezus chce nam dziś przekazać. W dzisiejszej ewangelii mówi o Sobie: „Abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę, aby odpuszczać grzechy – mówię ci wstań”. Pan Jezus używa cudu uzdrowienia paralityka do udowodnienia bez żadnej wątpliwości, że jest Bogiem. Ale także, że jest Człowiekiem, Synem Człowieczym. Dwie skrajności złączone w jednej osobie, każda z właściwą jej naturą i mocą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;To jest istota tajemnicy chrześcijaństwa. Jesteśmy chrześcijanami, bo wierzymy w Jezusa Chrystusa. Wierzymy, że Jezus człowiek jest Drugą Osobą Przenajświętszej Trójcy. Wierzymy, że ta jedyna ludzka natura jest istotowo zjednoczona ze Słowem Bożym. Nie dzielimy Jego osoby, nie rozróżniamy dwóch natur, wierzymy w Jednego Chrystusa, Boga i Człowieka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Ale są tacy, którzy chcieliby podzielić Pana Jezusa, którzy sądzą, że jest On tylko człowiekiem, jak inni ludzie. Tak jak Faryzeusze z dzisiejszej ewangelii, którzy oskarżają Go o bluźnierstwo, bo wiedzą, że tylko Bóg ma władzę odpuszczania grzechów. I Pan Jezus dokonuje cudu, żeby udowodnić, że jest równy Bogu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Są też inni, którzy twierdzą, że Pan Jezus jest tylko Bogiem, a więc nie cierpiał naprawdę, a Jego męka była tylko złudzeniem, że Jego ludzka natura była tylko na pokaz, dla naszego zbudowania. Pan Jezus umiera na krzyżu i zostaje złożony do grobu, żeby rozwiać te wątpliwości. Czysta rzeczywistość historyczna wystarcza, aby przeciwstawić się temu poglądowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Kościół Katolicki jest kontynuacją Wcielenia. Jest kontynuacją zjednoczenia z Panem Jezusem, które nazywamy mistycznym ciałem. Kościół jest mistycznym Ciałem Jezusa Chrystusa, którego On jest głową, a my członkami. I podobnie jak Pan Jezus Chrystus, tak Jego mistyczne ciało jest zarówno boskie jak i ludzkie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Ludzkie, ponieważ wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi. Boskie, ponieważ ma w sobie wewnętrzne życie samego Boga, łaskę uświęcającą jak skarb w glinianym naczyniu. Boskie, ponieważ słudzy Kościoła mają władzę odpuszczania grzechów. Ludzkie, ponieważ ci słudzy wzięci są spośród ludu i podlegają każdej ludzkiej słabości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Współczesny świat odrzucił Pana Naszego Jezusa Chrystusa i tak, jak odrzuca Jego, odrzuca Jego Kościół, Jego mistyczne ciało.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Niektórzy przeczą, że Kościół jest boski. Myślą, że mogą robić z Kościołem i jego instytucjami co im się podoba, że mogą zmienić Mszę św. i sakramenty według swoich błędnych poglądów. Tacy są moderniści, którzy zredukowali sakramenty do najniższego możliwego do zaakceptowania poziomu jako tylko ludzkie symbole pozbawione Łaski. To są dzisiejsi Saduceusze, zaprzeczający zmartwychwstaniu i boskości Jezusa Chrystusa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Inni przeczą, że Kościół jest ludzki. Widzą wszystkie współczesne skandale i sądzą, że takie osoby nie mogą być żadną miarą katolikami. Mówią, że to niemożliwe, aby Kościół miał takie sługi, aby Boski Kościół miał tak nędzne członki. Tacy są sedewakantyści, którzy obserwują wydarzenia ostatnich 40 lat surowym okiem, osądzając wszystko według swoich poglądów na to, czym jest życie Boże. To są dzisiejsi Faryzeusze, którzy drwią z Pana Jezusa zawieszonego na krzyżu mówiąc: „Niech zejdzie z krzyża, to w Niego uwierzymy”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Drodzy wierni, nie możemy być ani modernistami, ani sedewakantystami. Musimy być po prostu katolikami. Katolicki znaczy powszechny, a to oznacza, że wierzymy we wszystkie dogmaty Kościoła, a nie w ten lub inny, według naszego uznania. Musimy wierzyć zarówno w człowieczeństwo i w bóstwo Pana Jezusa. Musimy wierzyć w człowieczeństwo i boskość Jego Kościoła. To nie my doprowadziliśmy do obecnej sytuacji. Musimy po prostu kontynuować to, co Kościół czynił zawsze, nie zważając na nic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Módlcie się moi drodzy, módlcie się. Żyjemy w mrocznych czasach, w czasach zamieszania i trudności, ale również w czasach wielkiego pocieszenia bo wiemy, że Jezus Chrystus jest Bogiem. Ten człowiek, który został ukrzyżowany jest tym samym, który powstał z martwych trzeciego dnia. Podobnie my o tyle będziemy mieć udział w Jego Zmartwychwstaniu, o ile cierpieliśmy z Jezusem i dla Jezusa. I powie nam „wstań i chodź, wejdź do mieszkania, które zostało przygotowane dla ciebie na wieczność”. &amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-3645354240581102875?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/3645354240581102875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/18-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/3645354240581102875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/3645354240581102875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/18-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html' title='18 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-7818500836086467508</id><published>2010-09-22T10:50:00.001+02:00</published><updated>2010-09-24T08:08:10.679+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Na środę Suchych Dni wrześniowych</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dzisiejszy jest wyjątkowy w roku liturgicznym, ponieważ przypada dziś środa Suchych Dni wrześniowych. Suche Dni są pozostałością Starego Przymierza, w którym były dniami mającymi uświęcić każdą porę roku, a obchodzone właśnie dni odpowiadają czasowi jesieni i dziękczynieniu za zbiory. Suche Dni są również dniami, w które wedle starożytnej tradycji, dobrze zakorzenionej już za pontyfikatu papieża Gelazego w V wieku, przeznaczone były na wyświęcanie duchowieństwa – dokonywane w sobotę Suchych Dni. Środa i piątek były natomiast dniami przygotowania, modlitwy oraz dziękczynienia, mającymi uświęcić daną porę roku. Propria tych Mszy są tak starożytne, że zachowują one stary zwyczaj recytacji trzech Lekcji, wziętych ze Starego Testamentu, Nowego Testamentu oraz Ewangelii – Lekcja pomiędzy Graduałem a Alleluja czytana była jedynie w dni o szczególnym znaczeniu lub starożytnym pochodzeniu, jak dzień dzisiejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z tradycją dzień dzisiejszy jest dniem postu i modlitwy oraz praktykowania cnoty wstrzemięźliwości, o której mówiliśmy w zeszłym tygodniu. Widzieliśmy na przykładzie świętej męczenniczki działanie daru Bojaźni Bożej, który odrywa nas od rzeczy tego świata i każe nam postrzegać je w relacji do naszego niebieskiego Ojca. Widzimy jednak w życiu męczenników również inny dar, o którym będziemy mówili w dniu dzisiejszym – dar Męstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniałą cechą owych darów Ducha Świętego jest głęboka wzajemna zależność i związek pomiędzy nimi w porównaniu do cnót, które są łatwiejsze do rozróżnienia. Cnoty, jak pamiętacie, udoskonalają nasze dusze poprzez fakt, że podporządkowują ich władze rozumowi. Istnieje więc wśród nich naturalna hierarchia lub porządek w stopniu, w jakim cnota jest wyrazem rozumnego osądu. Osąd ten doskonalony jest zwłaszcza poprzez cnotę roztropności. Dlatego właśnie wszystkie cnoty, nawet cnoty wiary, nadziei i miłości, rządzone są przez cnotę roztropności. W pewien sposób człowiek mądry i roztropny posiada wszystkie cnoty, ponieważ to właśnie cnota roztropności kieruje i rządzi wszystkimi pozostałymi. Dlatego nawet bardzo silna i odważna osoba może przestać być cnotliwa wskutek braku roztropności, roztropność rządzi nawet naszymi relacjami względem Boga, określając kiedy i jak powinniśmy się modlić - zwłaszcza wobec innych naszych obowiązków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku darów Ducha Świętego mamy jednak do czynienia z jednością głębszą jeszcze niż w przypadku jedności będącej skutkiem podporządkowania władz duszy rozumowi. Dary Ducha Świętego przekraczają niejako rozum, ponieważ zasadą sprawczą nie jest ludzki rozum, ale sam Bóg. Stąd dary Ducha Świętego są dyspozycjami, które udoskonalają nasze dusze poprzez fakt, że poddają je pod panowanie Ducha Bożego. Jednak Duch Boży jest w nas poprzez łaskę uświęcającą i miłość. Posiadamy te dary, gdy jesteśmy w stanie łaski. Miłość, jak powiedzieliśmy w ubiegłym roku, jest cnotą integralnie związaną ze stanem łaski i przyjaźni z Bogiem. Dlatego wszystkie dary Ducha Świętego zjednoczone są przez tę główną cnotę, cnotę Bożej miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie dary te są tak tajemnicze w swym działaniu - w życiu świętych widzimy często równoczesne działanie różnych darów. Nawet jeśli każdy z darów ma swą właściwą dyspozycję, ich zasadą jedności i siłą sprawczą jest jedna miłość Boga, który sam jest Jeden. Podobnie jak w Trójcy Przenajświętszej mamy do czynienia z jednością natury w Trzech Osobach, osoba kierowana przez dary Ducha Świętego wykonuje wszystkie akty w miłości, która jednoczy ją z Duchem Bożym. Dlatego właśnie w życiu wielu świętych widzimy często wielką aktywność – na przykład u świętego Ignacego Loyola, który nawracać będzie całe kontynenty na prawdziwą wiarę. Jednak cała jego aktywność jest głęboko zjednoczona w jeden akt miłości. Często to zjednoczenie intencji i motywu zawiera się w zdaniu, będącym rodzajem obsesji lub zawołania bojowego świętego: „Ad majorem Dei gloriam” – na większą chwałę Boga w przypadku świętego Ignacego, „Cierpieć i nie umrzeć” w przypadku świętej Teresy z Avila, czy „Kim jest Bóg?” w przypadku patrona naszej szkoły, świętego Tomasza z Akwinu. Ta głęboka jedność celu i miłości przejawia sie zwłaszcza w działaniu darów Ducha Świętego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ubiegłym tygodniu mówiliśmy o darze Bojaźni Bożej, będącym lekarstwem na nasze nieuporządkowane pożądliwości i udoskonalającym cnotę wstrzemięźliwości. Dar Męstwa jest to niego podobny pod tym względem, że również dotyczy naszych pożądliwości, w tym przypadku jednak nie przyjemności, ale niebezpieczeństw i trudności. Dar Męstwa również udoskonala i uzupełnia cnotę, która nosi to samo co on miano, cnotę męstwa. Z cnotą tą mamy do czynienia wówczas, gdy przezwyciężamy trudności przez wytrwałość i cierpliwość, przez nieustanne ćwiczenie w wyniku którego nasza dusza staje się silna i ufna, że nie poddaje się w obliczu trudności, lecz ją przezwycięża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cnota męstwa konieczna jest do wszelkich dobrych uczynków, ponieważ w tym życiu niczego prawdziwie dobrego nie osiągamy łatwo. Musimy ciężko pracować i to nie tylko przez kilka chwil, ale często przez długi czas – dlatego kluczem do sukcesu jest cnota cierpliwości i wytrwałości, są one warunkami niezbędnymi do zdobycia każdej cnoty, a nawet pomyślności materialnej. Jest to trudna cnota, cnota dla dusz prawdziwie mężnych – dlatego też nazywamy ją cnotą męstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jako dzieci Boże poruszane przez Ducha Bożego posiadamy do czynienia dobra pomoc daleko doskonalszą, niż tylko nasza naturalna siła. Mamy coś więcej, niż prosta ufność, że cierpliwość ostatecznie doprowadzi nas do doskonałości. Mamy absolutną pewność, że nasz niebieski Ojciec strzeże nas i że pragnie naszego zbawienia bardziej nawet, niż my sami. Dlatego dar Męstwa daje naszym duszom nieugiętą gorliwość w praktykowaniu cnoty. Jest to główne lekarstwo na naszą naturalną apatię i letniość w służbie Bożej, gdyż dzięki niemu rozumiemy, iż jeśli posiadać będziemy łaskę Bożą, nie będzie dla nas rzeczy niemożliwych, że nie możemy przegrać, jeżeli Bóg będzie z nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzimy tę cnotę u wielkich świętych oraz w dziełach, jakie dokonywali oni dla Boga, w tym jak znosili wielkie cierpienia a nawet ubóstwo z radością, ponieważ wiedzieli, że cierpienia te nie są daremne, że są konieczne do osiągnięcia upragnionego celu. Spośród wszystkich darów, jakie posiadali, szczególnie potrzebny nam obecnie do obalenia panującego kultu przeciętności i umiłowania łatwizny jest właśnie dar Męstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuzynka świętego Tomasza z Akwinu zapytała go kiedyś, w czasach gdy cieszył się on już wielkim poważaniem ze względu na swa uczoność i świętość, co trzeba czynić, by stać się świętym. Być może przypuszczała, że powinna przeczytać jakąś książkę czy oddać się jakiemuś szczególnemu nabożeństwu, a może nawet pościć kilka razy w tygodniu. Jednak święty Tomasz nie wymienił żadnej z tych rzeczy. „By być świętą – powiedział – musisz jedynie tego chcieć”. Oto dar męstwa: czynić to, chcieć tego. Bóg pragnie naszej świętości bardziej niż my sami i obiecał nam wszystkie środki konieczne do jej osiągnięcia. Brakuje tylko jednej rzeczy – naszej woli, by pełnić wolę Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy wierni, zakończmy tych kilka słów szczerą modlitwą o wzrost w cnocie i o dar Męstwa, by nasze dusze mogły być silne i mężne, zdolne do przezwyciężenia wszelkich przeszkód na drodze do sukcesu i doskonałości. A ponieważ Chrystus Pan obiecał: „Proście, a będzie wam dane”, możemy być pewni powodzenia, tego, że jeśli pozostaniemy wierni, cieszyć się będziemy razem z Nim wieczną szczęśliwością. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-7818500836086467508?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/7818500836086467508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/na-srode-suchych-dni-wrzesniowych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7818500836086467508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7818500836086467508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/na-srode-suchych-dni-wrzesniowych.html' title='Na środę Suchych Dni wrześniowych'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-1499522233815679690</id><published>2010-09-15T10:50:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T22:35:21.145+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Siedmiu Boleści N.M.Panny</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym przypada uroczystość Najświętszej Maryi Panny, które ma dla naszej szkoły znaczenie szczególne, ponieważ to właśnie Matka Boża Bolesna jest patronką Sióstr Bractwa. Uroczystość ta przypada po Podwyższeniu Krzyża Świętego, gdyż właśnie pod Krzyżem Najświętsza Maryja Panna cierpiała w zjednoczeniu ze Zbawicielem. Spośród siedmiu Boleści Maryi, to właśnie cierpienie jakie odczuwała podczas agonii swego Syna na Krzyżu, dotykało samej istoty Jej męki: jako Pośredniczka Wszelkich Łask musiała stać pod Krzyżem, który wysłużył nam wszelkie łaski, łaski których tak bardzo potrzebujemy na drodze do doskonałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najświętsza Maryja Panna jest Pośredniczką Wszelkich Łask, a zwłaszcza tych, które są lekarstwami na Jej Siedem Boleści, czy siedem głównych grzechów, które zasmucają Jej Boskiego Syna, a więc siedmiu głównych cnót, które prowadzą nas do wiecznej radości. Wszystkie siedem cnót: wstrzemięźliwość, męstwo, sprawiedliwość i roztropność oraz wiara, nadzieja i miłość, prowadzą nas do doskonałości, są też dla naszej upadłej natury lekarstwami, podporządkowując ją rozumowi, rozumowi oświeconemu przez wiarę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak, jak widzieliśmy w zeszłym tygodniu, Bóg jest tak dobry i tak wspaniałomyślny, iż nie tylko pragnie, byśmy byli doskonali, ale byśmy byli doskonali, jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski (Mt 5,48) – nie tylko doskonali jako istoty ludzkie, ale też jako dzieci Boże. Dlatego właśnie Bóg daje nam razem z łaską uświęcającą dary Ducha Świętego, byśmy prawdziwie stali się dziećmi Bożymi, gdyż jak mówi święty Paweł: „(…) ci są synami Bożymi, którzy Duchem Bożym są rządzeni” (Rz, 8,14). By być dziećmi Boga, musimy postępować zgodnie z Bożym Duchem i to właśnie Jego Duch działa w nas poprzez dary Ducha Świętego. Dzięki cnotom współpracujemy z łaską Bożą, by podporządkować wszystkie nasze władze rozumowi; dzięki darom Ducha Świętego Bóg działa w nas, aby podporządkować nasze władze oraz sam rozum swym natchnieniom. Tak jak duch porusza ciało, tak Bóg poprzez dary Ducha Bożego porusza samą naszą istotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka Boża powiedziała w Fatimie trojgu dzieci, że to właśnie grzechy cielesne pociągają wiele dusz do piekła i zasmucają Ją w sposób szczególny. W dzisiejszą uroczystość, gdy wspominamy Jej Boleści i mamy nadzieję pocieszyć Ją poprzez praktykowanie cnót, nie moglibyśmy uczynić nic lepszego, niż przyjrzeć się na początek darowi związanemu z cnotą, pomagającą nam odeprzeć pokusy ciała, podporządkować nasze ciało rozumowi. Mam tu na myśli cnotę wstrzemięźliwości, tak drogą Najświętszej Maryi Pannie, konieczną przy kształtowaniu naszego charakteru i niezbędną dla naszego wychowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętajcie, że to właśnie cnota wstrzemięźliwości sprawia, iż nasze pożądliwości znajdują się pod kontrolą rozumu. Nasze ciało poszukuje przyjemności, przyjemności płynących z posiadania rzeczy dobrych, ponieważ owe dobre rzeczy przyczyniają się do naszego zdrowia czy dobrobytu. Niestety, wskutek grzechu pierworodnego, często poszukuje przyjemności dla samej tylko przyjemności, bez odniesienia do naszego zdrowia, a nawet przyjemności sprzecznych z Bożym prawem, pociągając nas ku wiecznemu zatraceniu. Potrzebujemy więc specjalnej cnoty, cnoty wstrzemięźliwości, która zaprowadza ład w naszych pragnieniach i upodobaniach. Dlatego właśnie praktykujemy umartwienia – by przywrócić ten ład w naszej naturze, byśmy odmawiając sobie nawet dozwolonych przyjemności, zyskali siłę do odrzucenia przyjemności zakazanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nawet praktykując tę cnotę w stopniu doskonałym, nadal dalecy bylibyśmy od doskonałości. Co prawda osiągnięcie w niej doskonałości jest dla nas po ludzku niemożliwe – gdyż nigdy nie moglibyśmy sprawować doskonałej kontroli nad naszą naturą, zwłaszcza w zakresie tych przyjemności, które związane są tak ściśle z najbardziej prymitywnymi i podstawowymi jej funkcjami. Nawet gdyby Bóg udzielił nam dla doskonałego praktykowania tej cnoty szczególnej łaski, jak to uczynił w przypadku św. Tomasza z Akwinu, nadal bylibyśmy bardzo dalecy od doskonałości wymaganej od dzieci Bożych. Pokusa, zwłaszcza tam, gdzie idzie w parze z poruszeniami naszej natury, jest zawsze bardzo trudna do odparcia, tak więc cnota ta byłaby zawsze dla nas czymś obcym, czymś przeszczepionym i nie doprowadziłaby nas do mądrości, gdyby to jedynie ona doprowadzić nas miała do doskonałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie Bóg w swej dobroci wlewa w nasze dusze wraz z tą cnotą wstrzemięźliwości dar Ducha Świętego, który nazywamy Bojaźnią Bożą. Jest to ostatni z darów, jest jednak początkiem ich wszystkich, jak mówi Pismo: „Bojaźń Pana jest początkiem mądrości” (Prz 1,7). To właśnie Bojaźń Boża sprawia, że nasze serca skłonne są wyrzec się rzeczy doczesnych, zwłaszcza tych, które często odwodzą nas od Boga, czyli przyjemności ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi tu nie tyle o lęk, że obrazimy Boga, co że Go utracimy. Dziecko, zwłaszcza gdy jest bardzo małe, często nie rozumie wszystkiego, o co rodzice je proszą. Nie będzie wiedziało, dlaczego nie powinno czegoś robić, wie jednak, że zmartwi rodziców, jeśli to zrobi. Dziecko może znieść gniew swych rodziców, przynajmniej przez krótki czas. Jest jednak coś, czego dziecko nie może zapomnieć ani znieść – jest to całkowita nieobecność rodziców. Dla tak małej istoty nie ma nic gorszego niż utrata rodziców, ponieważ niemowlę wie instynktownie, że cała jego istota zależy od nich. Ta obawa, obawa przed utratą rodziców, będzie często skuteczniejszą pobudką do czynienia dobra, niż strach przed karą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jest w naszym życiu duchowym, drodzy uczniowie. W życiu duchowym wszyscy jesteśmy wciąż bardzo mali, być może dopiero je rozpoczęliśmy. Wiemy też, że Bóg ukarze nas za nasze grzechy i że kara ta będzie straszna, staramy się więc trzymać z dala od tego niebezpieczeństwa, by nie trafić do piekła. Jest to jednak bardziej obawa najemnika, obawa ze względu na siebie. Prawdziwe dziecko Boże wie, co znaczy mieć Ojca w niebie, wie też, jak straszną rzeczą byłoby Go utracić. Na tym właśnie polega dar bojaźni, dar bojaźni zaszczepiający w naszych sercach odrazę do wszystkiego, co mogłoby rozdzielić nas z naszym niebieskim Ojcem. Tak jak Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna, a przy stworzeniu świata unosił się nad wodami, tak również Bojaźń, jaką wszczepia Bóg w nasze serca, wyrywa nas w powodzi pokus i oddaje w ręce naszego wiecznego Ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dar ten ma szczególne znaczenie w postępie w cnocie wstrzemięźliwości. Cnota ta jest bardzo trudna do praktykowania ze względu na fakt, że wymaga w dużej mierze działania przeciwko naturze, usiłując podporządkować niższe skłonności rozumowi. Jednak dzięki Bojaźni Bożej widzimy w rzeczach materialnych nie tylko chwilowe przyjemności, jakie one dają, ale również ich wieczne konsekwencje. Podobnie jak dziecko zaczyna rozumieć, że hałasowanie nie tylko sprawia mu przyjemność, ale też denerwuje rodziców i może doprowadzić do wyrzucenia go z domu, tak taż Bojaźń Boża wszczepia w nas prawdziwe zrozumienie, jakie są konsekwencje przyjemności – nie tylko chwilowe i ulotne zadowolenie, ale również utrata Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując te krótkie rozważanie na temat daru Bojaźni Bożej, zastanówmy się przez chwilę nad znaczeniem tego daru w życiu Matki Bożej Bolesnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica Boleści Matki Bożej jest zaprawdę wielka, a w Starym Testamencie znajdujemy nawet historię kobiety, nie tylko dającą świadectwo skutków daru Bojaźni Bożej, ale też w dużej mierze będąca figurą i zapowiedzią cierpień Najświętszej Maryi Panny. Chodzi o wydarzenia opisane w Drugiej Księdze Machebejskiej, w rozdziale siódmym, opowiadającym o prześladowaniach ludu Bożego przez Antiocha. Król Antioch pragnął wykorzenić prawdziwą religię przez okrutne i nieludzkie prześladowania, a pierwszymi obiektami jego gniewu padły praktyki i zwyczaje religijne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed oblicze króla przyprowadzona została pewna kobieta, matka siedmiu synów - i kazano jej postąpić wbrew prawu Bożemu. Gdy odmówiła, oddana została na męki i wybatożona. Najstarszy syn odpowiedział odważnie, że raczej poniosą śmierć, niż porzucą tradycje odziedziczone po swych ojcach. Król zapłonął na to gniewem i kazał odciąć mu język, dłonie oraz stopy. Następnie odważny młodzieniec wrzucony został w obecności matki i braci do pełnej wrzącego oleju panwi. Bracia jednak, nawet będąc świadkami jego straszliwych męczarni, wzajemnie zachęcali się do odważnego przyjęcia śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie król kazał przyprowadzać przed swe oblicze kolejno pozostałych braci, szydził z nich i zadawał nieludzkie męki, aż ostatecznie zadał im taką samą śmierć, jak pierwszemu z nich. Wszyscy odważnie wykazywali królowi jego błędy, pełni nadziei na zyskanie życia wiecznego. Kolejno byli torturowani i kolejno dawali świadectwo prawdziwej wierze. A Pismo Święte mówi, że na szczególny podziw zasłużyła w tej sytuacji matka, gdyż znosiła to wszystko z wielką odwagą i zachęcała swe dzieci do mężnego przyjmowania śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec król zwrócił się do najmłodszego z braci i tym razem nie próbował go zastraszyć, lecz obietnicami nakłonić do uległości, uważając być może, że najmłodszy najbardziej będzie podatny na jego pokusy. Przysiągł mu nie tylko, że zachowa życie, ale że uczyni go bogatym i szczęśliwym, jeśli tylko odwróci się od praw swoich ojców, że będzie go miał za przyjaciela i dostarczał mu będzie wszelkich potrzebnych rzeczy. Młodzieniec jednak pozostał nieporuszony, król wezwał więc jego matkę i radził jej, by nakłoniła syna do zgody, by ocalił życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdy matka obiecała, że będzie synowi radziła, pochyliła się ku niemu i powiedziała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Synu mój, zmiłuj się nade mną, która cię dziewięć miesięcy w żywocie nosiłam i przez trzy lata przy piersiach miałam i chowałam i do tych lat przywiodłam. Proszę, synu, abyś spojrzał w niebo i na ziemię, i na wszystko, co na nich jest, i zrozumiał, że to Bóg z niczego uczynił i rodzaj ludzki. Tak się stanie, że się nie będziesz bał tego kata, ale stawszy się godnym braci twych towarzyszem, przyjmij śmierć, abym cię z braćmi twymi w owym zmiłowaniu otrzymała”. (2Machab 7,27)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na te słowa młodzieniec nie tylko odpowiedział królowi odmownie, ale i umarł najmężniej, najokrutniej męczony przez oprawców. Na koniec stracona została i matka, jak mówi Pismo „pełna mądrości, a myśli niewieściej męskiego serca dodając”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owa historia kobiety, która w jeden dzień straciła siedmiu swych synów umęczonych okrutnie przez króla, jest jedynie cieniem i figurą Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny, Siedmiu Boleści jakie cierpiała Ona dla naszego zbawienia. Można by wiele jeszcze mówić o tych siedmiu synach i ich związkach z siedmioma Boleściami Maryi, skupmy się jednak dziś zwłaszcza na ostatnim wezwaniu tej świętej męczenniczki: „Proszę, synu, abyś spojrzał w niebo i na ziemię, i na wszystko, co na nich jest, i zrozumiał, że to Bóg z niczego uczynił i rodzaj ludzki”. Innymi słowy: bój się raczej Boga, niż ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie jest właśnie działanie owego daru Ducha Świętego, daru Bojaźni Bożej. Największym skarbem jaki mamy na tej ziemi jest samo życie, gdyż jest ono zasadą wszystkiego, co posiadamy lub czynimy. Jest zasadą wszystkich przyjemności. Jednak to Bóg jest stwórcą tego życia, i to On osądzi kiedyś naszą wierność. Obawa przed utratą Boga jest cenniejsza niż zdobycie całego świata. Dzięki darowi Bojaźni Bożej lepiej rozumiemy słowa Chrystusa Pana dotyczące praktykowania wstrzemięźliwości: „Jeśli oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej ci jest z jednym okiem wejść do życia, aniżeli mając dwoje oczu, być wrzuconym do piekła ognistego” (Mt 18,9). „Cóż bowiem pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł?” (Mt 16,26).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To samo można powiedzieć, moje drogie dzieci, o praktykowaniu cnoty w naszym codziennym życiu: bójcie się nie ludzi, ale Boga. Bójcie się nie tego, co pomyślą sobie o was wasi rzekomi przyjaciele, myślcie o tym, jakie cierpienia czekają grzeszników. Nie bójcie się, że bycie dobrymi może was sporo kosztować, obawiajcie się raczej konsekwencji kompromisu. Nie bójcie się tego, co mogą powiedzieć o was ludzie głupi i okrutni. Ważna jest jedynie prawda i to, co jest prawdziwie dobre. Daleko lepiej jest być człowiekiem niezłomnych zasad, niż obawiać się ich pustych słów i obietnic. Bójcie się nie tego, co mogą o was pomyśleć nielojalni przyjaciele, ale tego, że możecie sprawić przykrość waszemu niebieskiemu Ojcu, który kocha was bardziej, niż kochać was może cały świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drogie dzieci, módlmy się dziś w sposób szczególny do Matki Bożej, która jako nasza niebieska Matka stoi zawsze obok nas by zachęcać nas do wytrwałości w czasie pokus, szepcząc do naszych uszu: nie obawiajcie się tych ludzi, nie obawiajcie się tych rzeczy, pozostańcie silni. Bądźcie odważni, a ja dam wam zwycięstwo. Oby nasza Bojaźń Boża mogła napełnić Ja dumą, i obyśmy my sami, choć być może braknie nam okazji do męczeństwa, mogli okazać przynajmniej odwagę męczenników w czasach pokusy i osiągnąć szczęście wieczne. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-1499522233815679690?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/1499522233815679690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/siedmiu-bolesci-nmpanny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1499522233815679690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1499522233815679690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/siedmiu-bolesci-nmpanny.html' title='Siedmiu Boleści N.M.Panny'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2097921780715975870</id><published>2010-09-14T18:00:00.000+02:00</published><updated>2010-09-19T18:39:50.581+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarnów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><title type='text'>Podwyższenia Krzyża Świętego</title><content type='html'>„Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje; lecz jeśli obumrze, wiele owocu przynosi” J 12,24-25&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego musimy cierpieć? Dlaczego musimy znosić wszystkie te udręki? Dlaczego musimy cierpieć mróz w zimie? Dlaczego musimy chorować? Skąd wszystkie te choroby, wszystkie te niebezpieczeństwa, z którymi spotykamy się w życiu? Skąd te cierpienia naszej ziemskiej powłoki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzieliśmy wszelkie rodzaje zła. Głód. Choroby. Śmierć. Wojny. Wszędzie. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd to zło? Czyż Bóg nie jest dobry?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na domiar tego, kiedy Syn Boży przyszedł na ten świat, Syn Boży, szczególnie umiłowany przez Ojca, Bóg nakazuje Mu umrzeć. Drogi Boże są tak tajemnicze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak wcale nie tak bardzo tajemnicze. Są one tajemnicze jedynie dla nas, biednych ludzi. Jesteśmy tak krótkowzroczni, że nie potrafimy widzieć dalej niż koniec naszego własnego nosa. Jesteśmy tak egocentryczni, skoncentrowani na sobie, że nie potrafimy dostrzec całości. Nie możemy dostrzec majestatu Boga. Nie możemy pojąć nawet Jego dobroci. Jesteśmy jak sowy, którym – siedzącym w ciemności – nie przeszkadza to, że nie widzą za wiele, jednak w świetle słońca jesteśmy jak ślepi. Jesteśmy oślepieni przez jego olśniewający blask. Nasze oczy, nasze umysły są zbyt słabe, by przeniknąć tajemnicę Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak ta tajemnica została nam objawiona. Została nam objawiona w osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa. On jest objawioną nam tajemnicą – tajemnicą, która przez wieki pozostawała zakryta. W Osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa – mamy wszystko. W Nim mamy skarby Bóstwa. W Nim mieszka cała pełnia Bóstwa – w Nim objawiony został nam Bóg Ojciec. Tajemnica Boga zamieszkała między nami i mogliśmy oglądać Jego chwałę, pełną łaski i prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Przyjaciele, w tym dniu, w którym wspominamy zwycięstwo Krzyża nad wrogami Kościoła, postarajmy się zgłębić trochę tę tajemnicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg nigdy nie miał zamiaru ustanawiać granicy szczęśliwości człowieka, gdyż Jego dary dla rodzaju ludzkiego nie są mierzone wedle naszych zasług, ale wedle Jego hojności. Miłość Stwórcy do rodzaju ludzkiego jest tak wielka, że wszystko, co dla nas uczynił skłania nas do oddawania Mu czci. Wszystkie te dary, które ukazują nam Jego wspaniałość, Jego świętość, Jego hojność – są jedynie oznakami Jego miłości do nas. Ta miłość jest tak wielka, że możemy ją jedynie adorować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak to dziwne, by Ten, który został obrażony, miał dać zadośćuczynienie za winowajcę! Ten, który wzgardził przykazaniami swego Pana ma traktowany z szacunkiem, podczas gdy Niewinny ma przyjąć karę za grzech, którego nie popełnił. Trudno to zrozumieć -Jednorodzony Syn Boży, sam bezgrzeszny, ma cierpieć męki Krzyża, na które my sprawiedliwie zasłużyliśmy przez nasze grzechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że Bóg stał człowiekiem, stanowi pozornie poważny argument przeciw Jego mądrości. Będąc wieczny, stał się podległy czasowi. Będąc niezmienny, podporządkował się prawom zmieniających się pór roku. Będąc nieograniony, ograniczył się do małego ciała. Wydaje się być absurdalnym, by najwyższy sędzia człowieka, źródło wszelkiego życia, miał być przez ludzi skazany na śmierć. Jest dla nas niepojęte, że dwie otchłanie: bogactwa i ubóstwa, zjednoczyły się w jednej osobie, że człowiek ma się ubogacić, podczas gdy Bóg ogołaca samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaka to nadzwyczajna i zarazem tajemnicza wymiana: Bóg zamienia swe życie na śmierć, którą przyjmuje z naszych rąk. Wyrywa ludzką naturę spod władzy czasu, by mogła królować w wolności Bożej. Zdejmuje z niej łachmany tego śmiertelnego życia, by mogła zostać przyozdobiona Jego Bóstwem. Ta cudowna zamiana dokonana została w Osobie naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy Słowo Boże połączyło się z ludzką naturą w łonie Najświętszej Maryi Panny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus jest naszą Głową, naszym przywódcą, naszym mistrzem. Przekładamy posłuszeństwo wobec Niego nad posłuszeństwo wobec wszystkich innych, ponieważ jest On Bogiem. Jest osobą Boską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak można powiedzieć, że Chrystus Pan jest za nas w pewien sposób odpowiedzialny, podobnie jak król czy prezydent odpowiedzialny jest za poddanych sobie ludzi. Jeśli obywatel amerykański popełni - nie daj Boże - przestępstwo w Polsce, rząd amerykański musi dać odpowiednie zadośćuczynienie. Musi uczynić zadość wymogom sprawiedliwości. Jego służby dyplomatyczne muszą złożyć stosowne przeprosiny. Król musi odpowiadać za zachowanie swych poddanych. Jeśli nie są oni dobrzy, jeśli nie przestrzegają praw Bożych, odpowie on za ich postępowanie w dniu Sądu Ostatecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie mąż odpowiedzialny jest za swą żonę. Jest ona niejako jego przedłużeniem, ponieważ to on daje jej swe nazwisko. W Księdze Genesis czytamy, jak bardzo Izaak kochał swą żonę Rebekę, a jednak, kiedy był w Palestynie, zataił, kim była ona w rzeczywistości. Uczynił tak, ponieważ obawiał się o swoje życie, mogła się ona bowiem stać powodem jego śmierci. Opowiadał, że jest ona nie jego żoną, ale siostrą. A miłość Izaaka jest jak lód w porównaniu z miłością Chrystusa Pana do Jego Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było wiele powodów, dla których Żydzi chcieli zabić Pana Jezusa. Głosił, że jest Bogiem. Nazywał siebie Synem Człowieczym. Oświadczył wyraźnie, że jest Mesjaszem. A jednak pozwolił, by umieszczono nad Nim jeden tylko tytuł: Jezus Nazareński Król Żydowski. Zabili Go, ponieważ był Królem. Ponieważ był Królem i Oblubieńcem swego Kościoła. W chwili, gdy nie mógł zataić tego, kim jest, stojąc przed Piłatem, podał dokładny powód swej śmierci: „Sam powiedziałeś, bo jestem Ja królem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus oddaje swe życie właśnie jako Głowa Kościoła. Oddaje je, aby zadośćuczynić za przestępstwa jego członków. Jako Król, bierze w posiadanie swe królestwo, obmywając swych poddanych własną Krwią. Jednoczy się ze swą Oblubienicą – Kościołem, więzami silniejszymi niż jakiekolwiek inne więzi, silniejszymi niż więzi małżeńskie. Jednoczy Kościół ze sobą tą samą jednością, jaką posiada ze swym Ojcem, poprzez łaskę, którą wlewa w jego członków. Jest źródłem i zasadą jedności Kościoła, który narodził się z wody i krwi wypływającej z Jego przebitego boku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc Chrystus Pan jest naszą Głową, nie tylko dzięki temu, że jest Osobą Boską, ze wszystkimi prawami Stwórcy wobec stworzenia, ale również macy prawa przysługującego zdobywcy. Daje swym członkom swe Imię, jesteśmy nazywani chrześcijanami, gdyż nosimy imię Chrystusa. I podobnie jak mąż czyni żonę – jako panią domu - właścicielką wszystkiego, co sam posiada, tak również i my posiadamy całe bogactwa Chrystusowe. Stajemy się Jego współdziedzicami. Posiadamy w Nim wszelkie skarby Bóstwa. Stajemy się, jak mówi św. Paweł, członkami Jego Ciała – jesteśmy w Nim zjednoczeni tak, że jedność ta przekracza wszelkie naturalne różnice między nami: narodowość, rasę, talenty i zdolności, bogactwo czy ubóstwo. Chrystus jest kamieniem węgielnym, na którym wszyscy musimy się opierać. Jest zasadą wszelkiej jedności. Ci, którzy nie będą z Nim zjednoczeni, zostaną przez Niego zmiażdżeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale tajemnica zwycięstwa Krzyża jest jeszcze głębsza – jest prawem, które rozciąga się na całe stworzenie. Jest prawem, którego najdoskonalszym wyrazem jest Męka Chrystusa Pana, ponieważ jest On szczytem wszelkiego stworzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawem rządzącym wszystkimi istotami żywymi jest, że aby żyć, muszą one wpierw obumrzeć. Jeśli ziarno nie obumrze, pozostanie samo. Nowe życie nie wzejdzie bez obumarcia życia. Z mnóstwa nasion wyrastających na całej ziemi, nie wszystkie wzejdą. Wiele z nich pozostanie biernych i bezpłodnych - pozostaną w ziemi bezczynne i bezowocne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te jednak, które wzejdą, które przyniosą owoc, muszą najpierw obumrzeć. Giną. Są ukryte w ziemi. Pozostają pogrzebane i są jak umarłe. Mały żołądź leży w ziemi i po kilku dniach kiełkuje. Ostatecznie staje się wielkim drzewem, rodzącym tysiące nowych żołędzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to prawo natury, drodzy Przyjaciele, jest powszechne. Dotyczy wszystkich istot żywych. Aby dać początek nowemu życiu, muszą one obumrzeć. Muszą same umrzeć, aby stać się czymś większym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd właśnie wielkie pragnienie Krzyża u Zbawiciela. To pragnienie, by ofiarować swe życie było tak wielkie, że Jego serce tęskniło za Krzyżem. „Tak bardzo pragnąłem spożywać tę paschę z wami” – powiedział swym uczniom. Jego wola była całkowicie skupiona na tym celu: by ofiarować swe życie za życie świata. Byśmy my mogli mieć życie i mieć je w obfitości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan umarł za nas. Trzy dni leżał pogrzebany w ziemi. A trzeciego dnia, w dzień Wielkiej Nocy, jako pierwszy ukazał nam nowe życie, które dla nas wywalczył. Bo On jest Zmartwychwstaniem i Życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc również my, drodzy Wierni, którzy jesteśmy członkami Jego Ciała, musimy obumrzeć. Musimy obumrzeć samym sobie. Musimy naśladować naszego Mistrza. Tak jak On umarł, by zgładzić nasze grzechy, tak również my musimy obumrzeć naszym grzechom, byśmy mogli osiągnąć nowe życie, życie Chrystusa, mieszkającego w nas poprzez łaskę uświęcającą. On tam jest, w centrum naszej istoty, w samej istocie naszych dusz - poprzez łaskę uświęcającą, podobnie jak nasionko ukryte w ziemi. Trzeba jedynie naszej woli, naszej współpracy, naszego obumarcia samym sobie, by nasionko to wzeszło i przyniosło owoc na życie wieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie, drodzy Przyjaciele, musimy cierpieć. Nie cierpimy dlatego, że lubimy cierpienie. Nie. Cierpienie jest samo w sobie czymś złym. To cierpienie jest jednak bramą, drzwiami, do wspanialszego życia. Tak jak nasionko, które obumiera i tak jak matka, która daje życie. Jest to cierpienie chwilowe, potem jednak czeka na nas nowe życie. Życie przewyższające wszelkie cierpienia, które musieliśmy znieść - jeśli tylko znosiliśmy je w zjednoczeniu z Krzyżem Chrystusa Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy cierpimy, w taki czy inny sposób. Wszyscy – chrześcijanie, poganie – wszyscy. Jest to znamię, którym naznaczona jest cała ludzkość, całe stworzenie, które tęskni za pełnią życia, za jego poszerzeniem. Podobnie jak roślina wzrasta i pnie się coraz wyżej - ku światłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak tylko stworzenia wolne, obdarzone rozumem i wolą, mogą udaremnić to prawo. Poprzez nasze grzechy odwracamy się od życia. Niewłaściwie użytkujemy to cierpienie. Zamiast wykorzystać dla osiągnięcia wyższego życia, niszczymy samych siebie skupiając nasze pragnienia na chwilowych i przemijających przyjemnościach. Nie pozwalamy samym sobie wzrastać. Nie pozwalamy sobie kierować się ku wyższemu życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcemy wzejść. Stajemy się nasieniem, które spada na ziemię i użala się jedynie na swą samotność, podczas gdy musi tylko obumrzeć samemu sobie, by przynieść obfity plon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy ludzie cierpią, jednak tylko dobry człowiek wie, jak wykorzystać cierpienie. Jedynie chrześcijanin zna prawa cierpienia, ponieważ posiada Chrystusa. Cierpienia spadają na wszystkich. Ten sam kij może mieszać zarówno balsam jak i śmierdzącą ciecz. Ruch jest ten sam, jak różne jednak zapachy wywołuje. U jednego cierpienia prowadzą do wzrostu życia, u innego są jedynie długą i bolesną drogą ku śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie zła tego świata, drodzy Przyjaciele, istnieją jedynie dla większego dobra. Bóg jest tak dobry, że pozwala na zło, aby bardziej okazać swą dobroć. By udzielić więcej ze swego życia. By skierować nas ku wyższemu życiu. A zła na tym świecie jest wiele, ponieważ dobro, którego Bóg pragnie nam udzielić, jest ogromne. Pragnie udzielić nam życie przewyższające nasze życie doczesne tak bardzo, że nie sposób tego wyrazić słowami. Życie tak wspaniałe, że może trwać jedynie przez całą wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy Przyjaciele, w tym dniu, w którym wspominamy zwycięstwo Krzyża nad ciemnościami i błędami tego świata, weźmy sobie w sposób szczególny do serca znaczenie tej wielkiej tajemnicy: że przez Krzyż zyskujemy życie wieczne. Krzyż jest sztandarem, pod którym musimy maszerować do zwycięstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się do Najświętszej Maryi Panny, by Ona, która była wierna Krzyżowi, stojąc pod nim w dzień zwycięstwa swego Syna nad grzechem i śmiercią, mogła uczynić i nas wiernymi i doprowadzić nas do ostatecznego zwycięstwa, byśmy mogli radować się chwała płynącą z niesienia Krzyża w zjednoczeniu ze Zbawicielem. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2097921780715975870?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2097921780715975870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/podwyzszenia-krzyza-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2097921780715975870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2097921780715975870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/podwyzszenia-krzyza-swietego.html' title='Podwyższenia Krzyża Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-5987952088269680922</id><published>2010-09-12T08:30:00.000+02:00</published><updated>2010-09-13T10:44:54.242+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chorzów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraków'/><title type='text'>16 Niedziela po Ześlaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>W dniu dzisiejszym, Drodzy Wierni, Pan Jezus uczy nas o jednej z najważniejszych cnót, której zdobycie konieczne jest do osiągnięcia życia wiecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus Pan, będąc doskonałym wcieleniem Boga, posiadał wszystkie cnoty w stopniu doskonałym. Mógłby powiedzieć: „Uczcie się ode mnie, gdyż jestem nieskończenie mądry” czy też „Uczcie się ode mnie, gdyż mam siłę nieść Krzyż”. Nie powiedział jednak niczego takiego, powiedział: „Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca”. Owa cnota pokory jest tak ważna, że Zbawiciel zaleca nam jej praktykowanie w bardzo szczególny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Pan Jezus uczy nas tej cnoty na przykładzie dokonanego przez siebie cudu. A ponieważ zaleca nam ją tak usilnie, uczmy się jej na podstawie ustępu Ewangelii, który Święta Matka Kościół czyta nam w dzisiejszym dniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus przychodzi do domu jednego z naczelników faryzeuszów w dzień sabatu. Faryzeuszami są ci, którzy są pyszni, a dziś Chrystus przebywa w domu naczelnika tych pysznych ludzi, aby uleczyć go z jego pychy. Jest dla tych pysznych ludzi nadzieja, gdyż, jak mówi Pismo, podpatrywali Go oni. Być może nie zastawiali na Niego pułapki, niemniej jednak obserwowali Go, przyglądali się temu, co czynił. Jest wiec nadzieja, by mogli, obserwując Go, pójść za Jego przykładem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I był tam pewien człowiek bardzo chory, cierpiący na puchlinę wodną. Cierpienie to jest fizycznym odpowiednikiem tego, co pycha robi z naszą duszą. Puchlina jest stanem zapalnym ciała wywołanym poprzez nadmiar wody. Również pycha rozpala duszę, nadyma ją. Tak jak osoba cierpiąca na tę chorobę puchnie do tego stopnia, że niekiedy nie jest w stanie chodzić, tak człowiekowi pysznemu trudno jest poczynić postęp w życiu duchowym. Puchlina prowadzi do zaburzeń pracy serca, ponieważ nie jest ono w stanie znieść ciężaru otaczającej go cieczy – również człowiekowi pysznemu trudno jest kochać innych a nawet żyć z nimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pycha jest grzechem zasadniczo duchowym, jednak jej konsekwencje są daleko dalej idące. Pycha polega na przesadnej miłości siebie samego, wynikającej z błędnej oceny własnej osoby. Człowiek pyszny uważa się za kogoś, kim w rzeczywistości nie jest. Jest osobą, która żyje w utrwalającym się kłamstwie – wierzącą, że nie potrzebuje pomocy innych, a nawet pomocy Boga. Niekiedy do pychy kuszony jest człowiek utalentowany, wadę tę zawsze jednak znaleźć można u ludzi żyjących w grzechu. Pycha prowadzi człowieka do pogardy dla wszystkiego, co nie jest nim samym, do przypisywania sobie rzeczy, które do niego nie należą, do wiary, że jest zdolnym do rzeczy, do których w istocie nie jest zdolny, a niekiedy osiąga takie rozmiary, że człowiek nie odczuwa nawet wdzięczności wobec Tego, który daje istnienie wszystkim rzeczom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc pycha jest wprost przeciwna pragnieniu doskonałości. Wszyscy pragniemy być doskonali. Wszyscy mamy ambicję być cnotliwymi, nawet jeśli nie wiemy dokładnie na czym polega cnota i jak ją osiągnąć. Człowiek pyszny uważa jednak, że jest już doskonały, nie potrzebuje więc poszukiwać doskonałości. Wszyscy mamy obowiązek kochać samych siebie – jak mówi to sam Zbawiciel – i to do tego stopnia, że powinniśmy kochać naszych bliźnich tak, jak siebie samych. Jednak człowiek pyszny nie zna siebie samego, nie może więc prawdziwie siebie kochać. Przypisuje on wszystko sobie i poszukuje jedynie siebie, jako celu dla którego został stworzony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc faryzeusze postrzegali dzień sabatu nie jako dzień przeznaczony na oddanie czci Bogu, ale raczej jako dzień, w oparciu o który mogli mierzyć swą własną pobożność. Z tego właśnie powodu wymyślili wszystkie owe przepisy dotyczące tego, co w dzień ów wolno a czego nie wolno – nie ze względu na cześć należną Bogu, ale raczej dla własnej chwały i chwały wynalezionych przez siebie praktyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawiciel więc, aby uleczyć ich z tego grzechu, zadaje najpierw pytanie, na które nie mają oni odpowiedzi: czy wolno uzdrowić w dzień sabatu? Wedle ich pojęć w dzień ów nie było nawet wolno udzielić komuś pomocy – ponieważ uważając siebie za doskonałych nie widzieli powodu, dla którego inni mieliby pomagać komuś, czy też sami potrzebować pomocy. Ewangelia mówi: „Ale oni milczeli”, ponieważ zdawali sobie sprawę, że Pismo Święte nie wspiera ich przekonań, jednak w swej pysze nie chcieli uznać tej sprzeczności. A więc, by pokazać poprzez cud, że Bóg nie tylko zezwala na uzdrawianie w sabat, ale że On sam w dzień ten uzdrawia, Chrystus Pan przywraca zdrowie choremu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie Pan Jezus wyjaśnia to poprzez przykład. Przypomina faryzeuszom, że nawet oni pomogliby zwierzęciu w dzień sabatu. Dziwne, że pomogliby zwierzęciu, ale nie postąpiliby tak względem człowieka – na tym jednak polega pycha, pełna sprzeczności i nielogiczna, ponieważ opiera się nie na prawdzie, ale na kłamstwie. Pycha prowadzi w sposób nieunikniony do głupoty i szaleństwa, ponieważ oparta jest na fałszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec Pan Jezus leczy faryzeuszy z tej podstępnej wady, ucząc ich cnoty pokory, cnoty będącej remedium na pychę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi, że faryzeusze przychodząc na ucztę zajmują pierwsze miejsca – co jest oznaką pychy u ludzi uważających, że są najwięcej warci, bez względu na innych czy swój stan. Zbawiciel uczy nas: nie zajmujcie pierwszego miejsca, gdyż ktoś może poprosić, byście je ustąpili. Oznacza to, że nie powinniśmy uważać się za godnych zajmowania pierwszego miejsca. Powinniśmy mieć świadomość, że jako grzesznicy i ludzie słabi nie zasługujemy na pierwsze miejsce, że w najlepszym razie jesteśmy nieużytecznymi sługami, jak to mówi Pan Jezus w innej przypowieści. Musimy wykorzenić z naszych serc błędne przekonanie, że jesteśmy kimś ważnym. Nie jesteśmy ważni, to nasze obowiązki są ważne, my sami ważni jesteśmy tylko na tyle, na ile pozostajemy im wierni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasadniczy błąd współczesnego człowieka polega na tym, że uważa, iż sam z siebie posiada pewną godność, że z samego faktu że istnieje i jest istotą ludzką wynika, iż posiada jakieś „prawa” i „godność”. Nic dalszego od prawdy. Rzeczywistość wygląda tak, że wszyscy rodzimy się z obowiązkami – przede wszystkim obowiązkiem znalezienia czegoś, co utrzyma nas przy życiu. Nie jesteśmy samowystarczalni, potrzebujemy innych rzeczy, stąd obowiązek zdobywania tego, czego potrzebujemy tak pod względem fizycznym jak i duchowym. Rodzimy się nie wiedząc nawet, jak trafić do łazienki – nawet tego musimy nauczyć się od innych. W obliczu tego wszystkiego mówienie o „godności ludzkiej” jest więc nie tylko absurdalne, ale i po prostu śmieszne. Nie rodzimy się z prawami, ale przede wszystkim z obowiązkami, prawa są jedynie konsekwencjami tych obowiązków – każdy z nas posiada prawa właśnie z powodu tych obowiązków. Król czy przywódca posiada prawo rządzenia przez fakt, że ma obowiązek chronić i promować wspólne dobro. Rodzice mają prawo do posłuszeństwa dlatego, że przyjęli na siebie obowiązek wychowania swych dzieci. Każdy ma prawo do praktykowania prawdziwej religii, ponieważ każdy ma obowiązek dążenia do swego ostatecznego celu, którym jest Bóg. Nikt natomiast nie ma prawa do praktykowania błędu, gdyż nikt nie ma obowiązku do czynienia czegoś, co jest złe czy błędne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chorobą współczesnego świata jest zasadniczo grzech pychy. Wiara, że jest się wartym czegokolwiek kończy się zniszczeniem wszystkiego. Czy to nie ironia, że minione stulecie było świadkiem zamordowania ponad 100 milionów istnień w imię „praw człowieka”? Jest to potworne, ale jest to jedynie logiczna konsekwencja poszukiwania niezależności od Boga, uważania, że osiągnęło się już doskonałość i to bez pomocy Tego, który przyszedł wyzwolić nas z naszych grzechów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, Drodzy Wierni, bądźmy posłuszni radzie, jaką daje nam dziś Zbawiciel: szukajmy ostatniego miejsca. Innymi słowy: ćwiczmy się w pokorze. Starajmy się zrozumieć, kim naprawdę jesteśmy, odrzućmy fałszywe wyobrażenia o sobie samych. Pokora nie oznacza braku pragnienia czynienia rzeczy wielkich, przeciwnie – jest jedynym środkiem, przy pomocy którego możemy je czynić. By drzewo rosło, musi najpierw głęboko zapuścić korzenie. Również dusza, która pragnie być szlachetna i dobra musi zacząć od uznania swojej zależności. Dusza, która pragnie wznieść się wysoko, musi być pokorna. Chwała, która wypływa jedynie od nas samych jest próżna i pusta, jednak chwała płynąca z dobrych uczynków, z wypełniania naszych obowiązków, trwa wiecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc, Drodzy Przyjaciele, módlmy się dziś zwłaszcza do Matki Bożej, prosząc o Ja o cnotę pokory, która jest tak droga Jej sercu. W hymnie Magnificat mówi Ona: „Bo wejrzał na niskość służebnicy swojej i wywyższył pokornych, łaknących nasyca hojnie dobrami, a z niczym odprawia bogaczy”. To właśnie ta cnota pokory przyciągnęła Ducha Świętego, ta cnota pokory uczyniła Ją Matką Boga i dała Jej prawo panować jako Królowa Nieba i Ziemi. Módlmy się więc do Niej, byśmy i my mogli mieć udział tej pokorze, a stąd również we chwale, we chwale i szczęśliwości, w której trwa Ona ze swym Synem na wieki wieków. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-5987952088269680922?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/5987952088269680922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2009/09/16-niedziela-po-zeslaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5987952088269680922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/5987952088269680922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2009/09/16-niedziela-po-zeslaniu-ducha-swietego.html' title='16 Niedziela po Ześlaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-1267920082515843830</id><published>2010-09-08T12:00:00.000+02:00</published><updated>2010-09-09T21:57:40.470+02:00</updated><title type='text'>Narodzenie N.M.P.</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym przypada bardzo ważne dla naszej szkoły święto – Narodzenie Najświętszej Maryi Panny. Jak wszyscy dobrze wiecie, nasza szkoła została w ubiegłym roku szkolnym uroczyście oddana pod opiekę Matki Bożej, dlatego też mamy szczególny obowiązek oraz powód do wdzięczności, by uroczyście obchodzić Jej święta. W trakcie dzisiejszej uroczystości wspominamy narodziny Tej, która poczęta została Niepokalana, wolna od grzechu pierworodnego. W pewien sposób święto to pozostaje niejako w cieniu innych uroczystości ku czci Matki Bożej, ponieważ radość z Jej narodzin wyrażamy zwłaszcza wspominając Jej Niepokalane Poczęcie i Wniebowzięcie. Dziś jednak rozpoczyna się doczesna pielgrzymka Najświętszej Maryi Panny, Tej, której przeznaczone było stać się Matką Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdego dnia zwracamy się do Niepokalanej jako do „Pełnej Łaski”, ponieważ od samego początku, od swego poczęcia, była Ona miła Bogu. Jest Ona również Tą, która przynosi nam Źródło wszelkich łask, czyli naszego Pana Jezusa Chrystusa. Poprzez chrzest święty zostaliśmy – jak pisze święty Paweł – wcieleni w Chrystusa, staliśmy się Jego częścią lub też członkami Jego Ciała Mistycznego, czyli Kościoła. Otrzymaliśmy nawet ducha Zbawiciela, ducha który woła: „Abba, Ojcze”, gdyż dzięki temu duchowi sam Bóg staje się naszym Ojcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ubiegłym roku mówiłem o siedmiu cnotach głównych, cnotach, na których wspiera się i od których zależy całe nasze życie moralne. Zobaczyliśmy, w jaki sposób cnotliwe życie jest kluczem do sukcesu oraz szczęścia i w jaki sposób cnoty udoskonalają wszystkie nasze zdolności i uczynki. Niezależnie jednak od tego, jak bylibyśmy doskonali, nawet przy pomocy łaski Bożej, czegoś nam jeszcze brakuje. Nawet gdybyśmy posiadali wszystkie cnoty w stopniu heroicznym, nadal dalecy będziemy od doskonałości, jakiej pragnie dla nas Bóg. Chrystus powiedział do nas: „Bądźcie doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mt 5,48). Nie jesteśmy powołani do doskonałości na samym tylko poziomie naturalnym, ani nawet na poziomie natury udoskonalonym przez łaskę, ale do bycia doskonałymi, jak doskonały jest sam Bóg. Wzorzec naszej doskonałości nie jest więc ludzki, ale boski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też, nawet gdybyśmy posiadali wszystkie cnoty w stopniu heroicznym, gdyby wszystkie nasze uczynki pełnione były pod wpływem Bożej łaski, czegoś będzie nam wciąż brakować. Czegoś będzie nam brakować, ponieważ niezależnie od tego, jak bardzo bylibyśmy cnotliwi, niezależnie od tego, jak wierni bylibyśmy łasce Bożej, uczynki nasze są uczynkami istot ludzkich. To, co czynimy, może być dobre, nawet dobre w wymiarze nadprzyrodzonym, ostatecznie jednak jest jedynie dzieło człowieka. Nawet łaska nie zmienia naszej natury, ale na niej buduje. Z pewnością wynosi nas na niewypowiedziane wyżyny, nie zmienia jednak tego, kim jesteśmy. Każdy akt jaki wykonujemy, wykonywany jest przez istotę ludzką – choć łaska wspomaga nas i inspiruje, to nasza własna wola doprowadza do jego spełnienia. A jednak wezwani jesteśmy by być doskonałymi, jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski. Poprzez chrzest jesteśmy przybranymi dziećmi Boga. Jak więc możemy osiągnąć tę doskonałość, jakiej pragnie dla nas Bóg? W jaki sposób możemy postępować faktycznie jako dzieci Boże, będąc równocześnie jedynie istotami ludzkimi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By przyjść nam z pomocą, w swej nieskończonej mądrości i miłosierdziu Bóg obdarza nas łaską uświęcającą i cnotami, daje nam jednak również dary jeszcze potężniejsze i bardziej tajemnicze. Te specjalne dary Boże pomagające nam osiągnąć doskonałość i uzupełniające brak, o którym wyżej wspomnieliśmy, są równie tajemnicze, jak Bóg. Przychodzą one do nas z Nim samym, gdy zamieszkuje On w naszych duszach przez łaskę uświęcającą. Ponieważ dary te są owocami miłości jaką żywi do nas nasz niebieski Ojciec i ponieważ są one darmo dane, nazywamy je darami ducha świętego. Są to specjalne dary udzielane nam wraz z łaską, stanowią one jak gdyby ostateczne dopełnienie naszej doskonałości, wznosząc ją do poziomu równego samemu Bogu i pozwalając nam postępować prawdziwie w duchu Bożym, jako dzieci Boże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ w bieżącym roku wielu spośród was przystąpi do sakramentu bierzmowania, co będzie miało miejsce już za kilka tygodni i ponieważ przyjęcie tego sakramentu niesie za sobą pełnię tych darów, przez najbliższy czas będziemy się podczas Mszy zatrzymywać na chwilę nad każdym z nich, w sposób szczególny ukazując w jaki sposób dary te udoskonalają cnoty i w jaki sposób odpowiadają one wielkim obietnicom, jakie dał nam Zbawiciel promulgując Nowe Prawo. Dary te prawdziwie czynią nas dziećmi Boga, błogosławionymi przez naszego niebieskiego Ojca, dlatego też nazywamy je „błogosławieństwami” , obietnicami danymi nam przez Chrystusa, rozpoczynającymi się od słów: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie” (Mt 5,3).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym więc są te dary? Dary Ducha Świętego są czymś różnym od cnót. Jak widzieliśmy, cnoty są nawykami jakich nabywamy czyniąc dobro. Są nawykami w tym znaczeniu, że po wprawieniu się w nich stają się one częścią nas, dzięki czemu postępujemy dobrze z pewną nabytą łatwością. Wiecie na przykład, że gdy się urodziliście, nie wiedzieliście od razu, jak grać na fortepianie. Gry na fortepianie lub na jakimkolwiek innym instrumencie trzeba się uczyć, a to wymaga praktyki. Innymi słowy wymaga to stale ponawianych prób, a po pewnym czasie staje się nawykiem, czymś wykonywanym niemal automatycznie. Podczas, gdy niegdyś zagranie danej nuty sprawiało wam wielką trudność, po dłuższej praktyce stało się łatwe i jest niemal częścią was samych. Podobnie jest w przypadku cnót, by stały się częścią was, trzeba je praktykować, a ostatecznie pełnienie ich przychodzić wam będzie z łatwością i radością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z darami Ducha Świętego jest jednak inaczej. Są one nawykami w tym znaczeniu, że są czymś wewnątrz waszej duszy, nie są jednak czymś aktywnym. Nie pomagają nam wykonywać danych aktów, ale przyjmować. Podobnie jak film w waszym aparacie nic właściwie nie robi, przyjmuje jedynie padające na kliszę światło, tak jest też z darami Ducha Świętego – nie mają one w nas niczego zdziałać, ale usposobić nas do przyjmowania. Dane są nam w tym celu, by obraz Boga mógł odcisnąć się głęboko w naszych duszach, podobnie jak światło na kliszy filmowej. Są one nie tyle nadajnikami, co odbiornikami, niczym antena w naszej duszy, pozwalająca nam wsłuchiwać się w głos i natchnienia Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By posłużyć się inną jeszcze analogią, której używali na opisanie tych wspaniałych darów Ojcowie Kościoła – nasza dusza przypomina łódź, płynącą z bezpiecznego portu do życia wiecznego. Łódź ta posiada siedem mocnych wioseł popychających ją naprzód, wiosłami tymi są cnoty kardynalne. Wiosłowanie wymaga wiele wysiłku, pewne jest jednak, że jeśli nie ustaniemy, będziemy posuwali się ku celowi naszej podróży. Utrzymanie łodzi na określonym kursie nie jest jednak łatwe, wiele wysiłku idzie na marne, a sama łódź jest bardzo ciężka. Podobnie i nasze dusze poruszają się z trudnością, przede wszystkim z powodu naszych niedoskonałości i ciężaru grzechów. Jednak dzięki dobroci Boga, nasza dusza wyposażona jest również w siedem żagli, które mogą złapać wiatr i popchnąć ją naprzód ku jej wiecznemu przeznaczeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie kolejnych tygodni zobaczymy w jaki sposób ten wiatr, ten podmuch Ducha Świętego, popycha nasze dusze ku wieczności dzięki Jego darom. Pozwalają nam one postępować wedle Ducha Bożego, jako prawdziwe dzieci Boże. Przezwyciężają ułomności ludzkich cnót przez fakt, że to sam Bóg porusza nas przez te dary – to już nie my działamy, dzięki tym darom to sam Bóg działa w nas i poprzez nas. Podobnie jak żagle łodzi pozwalają jej posuwać się naprzód daleko szybciej niż wiosła, tak również dary te zbliżają nas do świętości szybciej niż cnoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dary Ducha Świętego nie są aktywne, nie działają niczego – podobnie jak żagle łodzi niczego nie czynią, działa jedynie wiatr. Dary te łapią niejako Ducha Bożego, doprowadzają wszystkie nasze umiejętności do doskonałości pozwalając samemu Bogu prowadzić nasze dusze ku wieczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też rozumiemy, drodzy uczniowie i drodzy wierni, jak ważne są dla nas te dary, a w następnych tygodniach przyjrzymy się bliżej, jak działają one w naszym codziennym życiu, życiu dzieci Bożych, których wiecznym przeznaczeniem jest Niebo. Módlmy się dziś w sposób szczególny do Najświętszej Maryi Panny, Oblubienicy Ducha Świętego, byśmy coraz lepiej poznawali i wykorzystywali te dary, a z Nią jako&amp;nbsp;gwiazdką&amp;nbsp;morską mogła powadzić nasze dusze do bezpiecznego portu i wiecznej szczęśliwości. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-1267920082515843830?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/1267920082515843830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/narodzenie-nmp.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1267920082515843830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1267920082515843830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/narodzenie-nmp.html' title='Narodzenie N.M.P.'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-1751696486648093892</id><published>2010-09-01T12:00:00.000+02:00</published><updated>2010-09-04T11:29:52.135+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Kazanie na rozpoczęcie roku szkolnego 2010-11</title><content type='html'>Drodzy uczniowie, drodzy rodzice, drodzy nauczyciele, drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dzisiejszy, w którym rozpoczynamy nowy rok szkolny, jest dniem pełen wzruszeń zarówno dla was – drodzy rodzice, jak i dla szkoły. Powód tego jest prosty – jest to dzień bardzo ważny, dzień niosący wiele nadziei na przyszłość, a również determinujący w znacznym stopniu, jaka ta przyszłość będzie. Zdenerwowanie i niepewność, jakie odczuwacie dziś w waszych sercach drodzy uczniowie, towarzyszą wam dlatego, że dobrze zdajecie sobie sprawę, iż wiele zależy od tego, jak będą wyglądały wasze pierwsze dni w szkole. Wiecie, że spełnienie nadziei i marzeń waszych i waszych rodziców zależy w dużej mierze od tego, jak będziecie czuli się w niej czuli, a pierwszy dzień zwykło przyjmować się za zapowiedź i omen na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz święty Patron, Tomasz z Akwinu, w swym dziele „De ente et essentia” pisze, że mały błąd popełniony na początku doprowadzi nieuchronnie do poważnego błędu w przyszłości. Jeśli jechaliście kiedyś autostradą, zwłaszcza przez dłuższy czas, wiecie dobrze, że mały błąd w wyborze zjazdu może zaprowadzić was bardzo daleko od miejsca, w którym chcieliście się znaleźć. Podobnie jest na drodze naszego życia: jedna mała pomyłka popełniona na jego początku doprowadzić może do katastrofy i zaprowadzić was daleko od szczęśliwości, której tak pragniecie. Nasze życie jest trudne właśnie z powodu błędu popełnionego przez pierwszych rodziców u samych początków rodzaju ludzkiego. Postarajmy się więc rozpocząć ten nowy rok szkolny dobrze, gdyż od dobrego początku naprawdę wiele zależy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W encyklice rozpoczynającej jego pontyfikat św. Pius X jasno wyraził ideę, która musi przepajać również i nas u progu nowego roku szkolnego: „Gdyby przeto kto pragnął mieć od nas jakie zawołanie, które by dążność duszy Naszej streszczało, to jedno zawsze mówimy: «Odnowić wszystko w Chrystusie!»” (E supremi apostolatus, 4). Tym, którzy są nowi w naszej szkole, lub też chcieliby wiedzieć, jaki jest jej prawdziwy cel, możemy jedynie powtórzyć za świętym papieżem: „Nie mamy innego programu, jak tylko «odnowienie wszystkiego w Chrystusie»” (ibid). Taki jest właśnie nasz program, odnowić wszystko w Chrystusie. To właśnie stara się realizować nasza szkoła przez wszystkie lata waszej tu nauki: uformować was na podobieństwo Chrystusa poprzez Jego naukę i Jego łaskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, drodzy uczniowie i drodzy wierni, podstawowy cel naszej szkoły jest zasadniczo identyczny z celem Świętej Matki Kościoła: chcemy uformować was na chrześcijan, sprawić, by na duszach waszych odcisnęło się podobieństwo Chrystusa Pana. Taki jest sens regulaminu, który zobowiązujecie się przestrzegać, taki jest powód tego, że wasi rodzice oddali was pod naszą opiekę. Wasze codzienne obowiązki kierować was będą ku temu właśnie celowi: by wypełnić wasz umysł wiedzą i zdrowymi zasadami, by wzmocnić waszą wolę poprzez codzienne ćwiczenia i dyscyplinę. Wszystko to ma na celu waszą doskonałość, doskonałość która nie jest jedynie ludzka, lecz Boska, na podobieństwo samego Zbawiciela. Jesteście powołani nie tylko do tego, by uczyć się, nabywać umiejętności czy zyskać nawet by wszechstronne wykształcenie. Jesteście powołani do tego, by być jak nasz Pan Jezus Chrystus, by być zjednoczonymi z Bogiem przez całą wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteście tutaj nie ze względu na przyszła karierę czy sukces finansowy, choć mamy nadzieję, że osiągniecie pomyślność również w tych dziedzinach, zgodnie z obietnicą Zbawiciela: „Szukajcie więc najprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane” (Mt 6,33). Zaprawdę, jeśli powiedzie wam się w tym, co przede wszystkim postaramy się wam wpoić, czyli jeśli będziecie prowadzili cnotliwe życie, wszystkie inne rzeczy zostaną wam przydane. Dobrze jest pamiętać o tych zasadach przekazanych nam przez świętego papieża, zwłaszcza w czasach trudnych, w jakich przyszło nam żyć obecnie. To właśnie dlatego, że tak wiele szkół zapomniało o fundamentalnym celu edukacji, stały się one tak szkodliwe i niebezpieczne dla dzisiejszej młodzieży. Wychowanie stało się obecnie zadaniem nadzwyczaj trudnym, mamy jednak niezachwianą nadzieje, że z pomocą łaski Bożej wszystko jest możliwe. Chrystus Pan obiecał nam zwycięstwo, jeżeli tylko pozostaniemy Mu wierni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień ten jest równocześnie dla nas dniem wielkiej radości, widzimy bowiem przed nami kolejne pokolenie, które w przyszłości – gdy nadejdzie nasz czas - zajmie nasze miejsce. Częstokroć trudności, z jakimi zmuszeni jesteśmy zmagać się w tym życiu, wynikają z błędów, jakie popełniliśmy w młodości. Nauczanie młodych, ostrzeganie ich przed niebezpieczeństwami i przygotowywanie do mężnego znoszenia przeciwności, są dla nas również źródłem pociechy i nadziei, że być może nie będą oni musieli okupić własnym cierpieniem błędów, jakie my sami niegdyś popełniliśmy. Częstokroć najlepszym sposobem na zadośćuczynienie za grzechy młodości jest chronienie przed nimi innych. Jak pisał Shakespeare „przesyt często bywa ojcem postu” (Miarka za miarkę, II, 1), dzięki Bożej Opatrzności  wszystkie rzeczy wykorzystane być mogą dla naszego zbawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy wierni, w ten dzień tak pełny nadziei i tak ważny ze względu na swe konsekwencje, musimy przede wszystkim prosić o pomoc najlepszego Boga. Dlatego właśnie rozpoczynamy od Najświętszej Ofiary Mszy, źródła wszelkich łask. Módlmy się podczas tej Mszy zwłaszcza do naszego świętego Patrona Tomasza z Akwinu, który poprzez swe życie i naukę jest dla nas wzorem, jak prosi go o to Kościół „et quae docuit intellectu conspicere, et que egit imitatione complere”, by raczył wyprosić dobry koniec tego, co właśnie rozpoczynamy. Módlmy się też do Tej, która rozpoczęła dzieło Odkupienia, która poczęta została jako Niepokalana, by czuwała nad rozpoczynającym się właśnie rokiem szkolnym i doprowadziła go do szczęśliwego końca. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-1751696486648093892?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/1751696486648093892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/kazanie-na-rozpoczecie-roku-szkolnego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1751696486648093892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1751696486648093892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/09/kazanie-na-rozpoczecie-roku-szkolnego.html' title='Kazanie na rozpoczęcie roku szkolnego 2010-11'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-4816824117038920317</id><published>2010-07-25T10:00:00.001+02:00</published><updated>2010-07-25T20:48:18.961+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tuchów'/><title type='text'>9 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Paweł przypomina nam w dzisiejszej Lekcji o przeobrażeniu, jakiemu podlega dusza w dniu chrztu, o tym, jak jesteśmy przeprowadzani od próżnych rzeczy tego świata do niezmierzonych bogactw Bożych. Przez łaskę chrztu Trójca Święta zamieszkuje w naszej duszy jak w świątyni. Dusze nasze są świątyniami Ducha Świętego, świątyniami, w których mieszka Bóg, gdyż za pośrednictwem łaski zostaje nam zaszczepiona Jego natura. Jesteśmy nawet więcej niż świątyniami, ponieważ świątynie są jedynie budynkami – my natomiast jesteśmy żywymi stworzeniami zdolnymi do czczenia i kochania Boga, aby w wyniku tego móc osiągnąć szczęście wieczne. Świątynia, niezależnie od tego, jak piękna i wspaniale ozdobiona by nie była – nie jest zdolna do miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jako żyjące istoty ulegamy wpływom wielu rzeczy, z których nie wszystkie odpowiadają godności, którą otrzymaliśmy poprzez sakrament chrztu. To właśnie przed tymi niebezpieczeństwami przestrzega nas dziś św. Paweł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W chwili swego stworzenia Adam był na wszelki sposób doskonały – jego umysł natchniony był Boską wiedzą, jego wola ukierunkowana była na najwyższe dobro, a ciało wolne od bólu i zepsucia. Wszystko to było skutkiem specjalnego daru Bożego, było konsekwencją łaski i posłuszeństwa Bożemu prawu. Wszystkie umiejętności Adama znajdowały się w doskonałej harmonii i porządku w taki sposób, że on sam był gwarantem ładu w świecie naturalnym i ich związku ze Stwórcą – ponieważ był jedynym stworzeniem posiadającym nieśmiertelną duszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak ten dar integralności, który ukierunkowywał wszystkie zdolności Adama ku jego nadprzyrodzonemu przeznaczeniu został utracony wraz z popełnieniem przez niego grzechu. Wraz z utratą łaski owa prawość, którą posiadał, została na stałe utracona, a ponieważ stan ten odziedziczony został przez jego dzieci – wszyscy rodzimy się nie tylko oddaleni od Boga, ale też bardzo dalecy od panowania nad sobą samym. Pożądliwość, cierpienie i śmierć zatruły naszą naturę tak, że - jak mówi św. Paweł - czynimy zło, którego nie chcemy, a jednak niezdolni jesteśmy do dobra, którego pragniemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tych trzech konsekwencji, pożądliwości, cierpienia i śmierci, najgorszą jest prawdopodobnie pożądliwość. Nawet Chrystus Pan mógł cierpieć i przyjąć śmierć bez zniewagi dla swego Bóstwa, nie mógł jednak przyjąć na siebie nieuporządkowania, jakie niesie nasza pożądliwość. Św. Paweł ukazuje nam w dzisiejszej Lekcji, jak straszne jej owoce. Czym więc jest pożądliwość i w jaki sposób możemy z nią walczyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istoty ludzkie są bardzo utalentowane – posiadamy tak wiele zdolności, którymi obdarzył nas Bóg ze względu na jakieś poszczególne dobra, konieczne dla naszej doskonałości. Posiadamy zmysł dotyku, byśmy mogli czuć otaczający nas świat, zmysł wzroku pozwalający nam widzieć i czytać, zmysł słuchu, dzięki któremu możemy poznać dźwięki muzyki, zmysł smaku i węchu, byśmy mogli znaleźć to, co jest nam potrzebne do pożywienia i rozwoju. Posiadamy też zdolności pozwalające na zrodzenie dzieci i zapewnienie ciągłości oraz doskonałości rodzaju ludzkiego jako całości. Wszystkie te zdolności dane są nam, byśmy postępowali w doskonałości i mogli ostatecznie osiągnąć cel, dla którego zostaliśmy stworzeni: byśmy poznali oraz ukochali Boga i mogli cieszyć się Nim przez całą wieczność. Zdolności te powinny zostać ukierunkowane na ten właśnie cel, każda z nich powinna zostać mu podporządkowana – gdyż jedynie on zapewnić nam może szczęście i doskonałość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Adam został stworzony – każda z tych zdolności podporządkowana były innej – jego zmysły podporządkowane były woli, wola z kolei osądowi, a intelekt prawdzie. Jednak grzech pierworodny zburzył ten ład. Każda z naszych zdolności nadal zachowuje swą pierwotną moc i cel, dla którego została przeznaczona, funkcjonuje jednak w sposób niezależny i bez względu na dobro całej osoby czy celu, dla jakiego została ona stworzona. Poprzez swe nieposłuszeństwo Adam odrzucił swój ostateczny cel, którym jest Bóg, niszcząc w ten sposób sam fundament &amp;nbsp;ładu, porządkującego jego władze, pozostawiając je nienaruszone, pozbawione jednak jakiejkolwiek zasady jednoczącej, poza naturą. Wszystkie jego władze są więc poważnie osłabione nawet w tym, co dotyczy ich naturalnej mocy, są jak armia bez dowódcy. Ludzie jedzą i piją bez żadnego względu na swe zdrowie; przyjemność, która normalnie byłaby jedynie pomocą dla osiągnięcia celu, dla którego obdarzeni zostaliśmy zdolnościami, stała się obecnie celem samym w sobie. Nawet przyjemność, która jest normalna owocem dobrze wykonanej pracy i nagrodą za nią jest często pozostawiana jak sierota bez opieki. Ten smutny stan prowadzi wiele dusz do ruiny: zamiast szukać rzeczy wyższych, rzeczy, które dać im mogą prawdziwe szczęście, ulegają one nieuporządkowanym namiętnościom, które prowadzą do nikąd – gdyż namiętności są ślepe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszym obowiązkiem jako chrześcijan, czy nawet jako istot ludzkich, jest odbudować znowu ten ład w naszej naturze. Już poganie dostrzegali to nieuporządkowanie w naszej naturze, nawet jeśli nie rozumieli jego nie wiedzieli, w jaki sposób ład ten odbudować. Taki właśnie jest cel umartwienia – zaprowadzić ład wśród zdolności, które znajdują się w tak godnym pożałowania stanie. Powstrzymujemy się od tego, ku czemu nas popychają, aby wykształcić u siebie nawyk podporządkowania ich rozumowi. Dzieło chrześcijańskiej doskonałości polega w wielkiej mierze na usiłowaniu odbudowy ładu, który Bóg ustanowił w Adamie, ładu, który Chrystus Pan pragnie odbudować prz ypomocy swojej łaski. Ponieważ umartwienie jest nam tak bardzo potrzebne i ponieważ jest ono tak istotnym elementem chrześcijańskiej doskonałości,nierzadko mylnie bierzemy ją za samą doskonałość. Jest to jednak błąd, doskonałość polega zasadniczo na miłości Boga, do czego umartwienie jest jedynie niezbędnym środkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umartwienie jest jedynie wynikiem realistycznego spojrzenia, uznania, że nie wszystko, co się nam podoba, musi koniecznie prowadzić nas do szczęścia, że często nasza niewiedza i naiwność zdradzają nas. Tak więc w praktyce musimy myśleć – myśleć zanim jeszcze coś uczynimy. A skoro zrozumiemy jasno, co powinniśmy uczynić, musimy nieustannie starać się dążyć do realizacji tego celu. To właśnie poprzez nieustanny nacisk naszego intelektu na nasze działanie jesteśmy w stanie postępować w cnocie, czyniąc nasze dusze dobrymi i sprawiając, że po długim ćwiczeniu osiągniemy pewną biegłość w czynieniu dobra, i będzie nam to sprawiało przyjemność. Cnota, jak każdy inny nawyk, nie pojawia się nagle. Podobnie jak nauka jazdy na rowerze czy gry na fortepianie wymagają znacznego wysiłku – tak również nasze starania by być dobrymi i mieć dobre nawyki wymagają czasu, cierpliwości i energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta rzeczywistość grzechu pierworodnego, którą do pewnego stopnia rozumieli nawet starożytni poganie – jest jednak w naszej postchrześcijańskiej erze czymś całkowicie zapomnianym, a nawet wyśmiewanym. Upadek społeczeństwa nie jest skutkiem braku technologii, pieniędzy, czy nawet środków i władzy posiadanych przez rządy – wynika po prostu z tego, że ludzie nie chcą obecnie panować nad sobą samym. Dzisiejsi rodzice, którzy rozpieszczają swe dzieci i spełniają każdy kaprys ich nieuporządkowanych namiętności – przygotowują je na dożywotnie niewolnictwo. Patrząc na dzisiejszą młodzież widzimy ze smutkiem, że będzie ona niezdolna zrozumieć nawet nauk, przekazanych im przez poprzednie pokolenie. Jest niezdolna do koncentracji na dłużej niż kilka minut i trzymania w ryzach swej wyobraźni. Nie potrafi odmówić sobie nawet najbardziej błahej przyjemności, niezdolna jest zrozumieć wartości ofiary. Nie potrafi nawet wstać rano z łóżka, narzeka na wszystko, z czego mogłaby czerpać naukę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraj może przetrwać każdy rodzaj naturalnego kataklizmu a nawet obcą okupację, jeśli jego mieszkańcy są silni, jednak państwo, którego obywatele niezdolni są do panowania nad sobą samym, nie potrzebuje żadnego wroga zewnętrznego – po prostu upadnie pod swym własnym ciężarem podobnie jak wiele imperiów, które zniszczyła pożądliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego właśnie, drodzy przyjaciele, życie rodzinne ma dziś tak wielkie znaczenie. Święty Tomasz z Akwinu uczy nas, że grzech pierworodny przekazywany jest przez rodziców. Skutki grzechu pierworodnego widzimy zwłaszcza w życiu rodzinnym i to właśnie w rodzinie musi zostać stoczona pierwsza walka. Rodzina jest fundamentem społeczeństwa, a społeczeństwo będzie prosperowało lub chyliło się ku upadkowi proporcjonalnie do liczby tworzących je świętych rodzin. Z tego właśnie powodu rodzice, bardziej niż ktokolwiek inny, muszą nie tylko zrozumieć istotę katastrofalnych skutków grzechu pierworodnego, muszą mieć również realistyczną świadomość tego w swym codziennym życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z katechizmu wiecie, że chrzest gładzi grzech pierworodny, nie usuwa jednak jego skutków. Stan nieprzyjaźni z Bogiem zostaje naprawiony, jakbyśmy się na nowo narodzili, obumarłszy grzechowi i przeniesieni zostali do życia. Jednak blizny po tym grzechu pozostają, pozostaje nasza słabość. Tak więc, drodzy rodzice, musicie prawdziwie kochać swe dzieci nie takimi, jakimi wy chcecie, by były, ale takimi jakimi są w rzeczywistości. Prawdziwa miłość nie jest sentymentalizmem. Prawdziwa miłość uznaje w innych słabości i błędy i czyni wszystko co w jej mocy, by pomóc im przezwyciężyć ich słabość. Ignorowanie skutków grzechu pierworodnego jest w istocie duchowym samobójstwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak trzymacie swe dzieci z dala od używanych w domu środków chemicznych, którymi mogłyby się zatruć, tak też w porządku moralnym musicie chronić je od wszystkiego, co mogłoby zatruć je duchowo. Największym możliwym zaniedbaniem w stosunku do nich jest dawanie im wszystkiego, czego chcą. Wasze dzieci, zwłaszcza gdy są młode, nie rozpoczęły nawet walki o dominację rozumu, stąd ich pożądliwości są znacznie bardziej związane z instynktem. Instynkt jest ślepy i całkowicie zdeterminowany przez bodźce dawane przez środowisko. Nie oczekujcie więc, że wasze dzieci będą postępowały dobrze, oczekujcie jedynie, by reagowały na ich otoczenie. Musicie nimi kierować, nawet kiedy nie rozumieją, co jest dobre a co złe, podobnie jak musicie tresować każde inne zwierzę, kierujące się instynktem i emocjami. Wasze dzieci stopniowo nauczą się rozumować: obserwując rozumność waszych wymagań i dopiero wówczas, skoro ich intelekt zacznie zdobywać przewagę i panowanie nad innymi władzami, będziecie mogli wyjaśnić im i uzasadnić co jest dobre, &amp;nbsp;a czego powinny się wystrzegać. Niech pierwszą lekcją waszego dziecka będzie posłuszeństwo, drugą będzie mogło być cokolwiek chcecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I przeciwnie, pozostawienie waszych dzieci samym sobie, pozwolenie im na błąkanie się bez jakiegokolwiek ich korygowania i pozostawienie na pastwie ich własnych decyzji, oznacza przygotowanie ich do życia nieco tylko lepszego od życia zwierząt, do życia niewolników ulegających każdej przemijającej namiętności. Jest to po prostu śmierć za życia, gdyż rozum, ich dusze, na zawsze pozostaną więźniami w ich ciałach, które nigdy nie poznały pana. Mniejszym złem byłoby po prostu zabić wasze dzieci, niż pozwolić im całymi dniami oglądać telewizję lub grać w gry komputerowe. Mamy obecnie całe pokolenie, będące duchowymi sierotami, zawdzięczając to swym rodzicom, którzy uważali, że mogą delegować ciążącą na nich odpowiedzialność na współczesną technikę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy przyjaciele, módlmy się w tym dniu szczególnie do świętego Pawła, módlmy się do niego o święte rodziny, o rodziny, które rozumieją tę walkę pomiędzy ciałem a duchem. Módlmy się, by w tych rodzinach, które dotąd tego nie zrozumiały, proces ten mógł się przynajmniej rozpocząć. Oby Bóg, poprzez sakramenty, które nam pozostawił, zwłaszcza poprzez sakrament małżeństwa udzielił nam łaski zwycięstwa nad pożądliwością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez sakrament chrztu staliśmy się świątyniami Ducha Świętego. Nie bezcześćmy więc naszych dusz dla przyjemności tego świata, ale zachowujmy je dla celów wyższych – niech nasze dusze będą domami modlitwy. Obyśmy nie zasłużyli na zarzut Zbawiciela, że uczyniliśmy je „jaskinimi zbójców”, zapraszajmy Go raczej, by pomógł nam wyzbyć się rzeczy, które nie są nas godne, prośmy, by oczyścił nasze dusze i uczynił je świątyniami godnymi Jego osoby, godnymi chwały Jego łaski na cała wieczność. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-4816824117038920317?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/4816824117038920317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/9-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4816824117038920317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4816824117038920317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/9-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html' title='9 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-7785623669021339999</id><published>2010-07-18T11:11:00.002+02:00</published><updated>2010-07-18T11:11:41.151+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chorzów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraków'/><title type='text'>8 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>„Czyńcie sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości, aby, gdy ustaniecie, przyjęli was do wiecznych przybytków”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak bardzo jesteście błogosławieni. Spójrzcie na wszystkie błogosławieństwa, jakimi Bóg was obdarzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobry Bóg dał wam życie. Narodziliście się na ten świat, nie musząc nawet o to prosić. I nadal obdarza was życiem, pomimo wszystkich waszych grzechów. Dał nam owoce ziemi, byśmy mogli znaleźć pożywienie. Dał nam słońce, by nas ogrzewało, by dawało nam światło. Dał wam piękny kraj. Dał wam rodzinę i przyjaciół. Wszystkie bogactwa Boga Stwórcy rozkwitły właśnie dla was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A otrzymaliście nie tylko błogosławieństwa tej ziemi, nie tylko to życie doczesne, ale również dar łaski nadprzyrodzonej. Łaska nadprzyrodzona, życie samego Boga. Bóg oddał się wam całkowicie, kiedy otrzymaliście łaskę uświęcającą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniałość Boga. Hojność Boga. Któż potrafi ją opisać słowami? Kto może zawrzeć w słowach wielkość Boga? Jego chwała przekracza wszelkie nasze wyobrażenie, a w Jego dobroć nie sposób wątpić. Możemy wątpić w mądrość Bożą, ale nigdy w Jego dobroć. Wszelkie dobro, jakie nam Bóg wyświadczył, jest wystarczającym dowodem na to, że nas kocha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak – co uczyniliśmy z tym wszystkim, czym Bóg nas obdarzył? Nie byliśmy pilnymi strażnikami tych skarbów. Używaliśmy tych rzeczy do złych celów. Zdradziliśmy nawet naszego największego dobroczyńcę. &amp;nbsp;Posłużyliśmy się rzeczami, które On sam nam dał, aby Go zdradzić. I zostaniemy wezwani przed naszego Pana, by zdać rachunek z tego, czym nas obdarował. A będzie On zazdrosny o swoją chwałę. Będzie oczekiwał wdzięczności. Będzie oczekiwał, że dobrze wykorzystaliście rzeczy, które wam dał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież nie ma wśród nas nikogo, kto nie obraziłby tego Wielkiego Dobroczyńcy. Nie ma wśród nas nikogo, kto by nie zgrzeszył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Bóg usunie nas z naszego włodarstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy przyjaciele, człowiek, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia, nie jest jakąś wymyśloną, fikcyjną postacią. To wy. To my. To my jesteśmy włodarzami z tej Ewangelii. To my zmarnowaliśmy dobra, powierzone nam przez naszego Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więc mamy czynić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kopać nie możemy. To nie my jesteśmy źródłem wszystkich tych dóbr. Nie możemy obdarzyć siebie czymś, czego nie posiadamy. Jedynie Bóg może obdarzyć nas łaską. Nie możemy wysłużyć sobie stanu łaski – jest ona czymś udzielanym nam przez Boga. Nie możemy oczekiwać stanu łaski, jako zapłaty czy nagrody za to, że jesteśmy uprzejmi. Nie. Porządek nadprzyrodzony całkowicie przekracza porządek natury. Możemy czynić wiele dobra w porządku naturalnym, nie jesteśmy jednak w stanie zdobyć dóbr nadprzyrodzonych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jesteśmy pyszni. Nawet nie prosimy o pomoc. Wstydzimy się błagać. Wstydzimy się tak, że nie prosimy nawet o pomoc jedni drugich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więc uczynimy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy przyjaciele, weźcie skrypt długu, jaki wasz bliźni zaciągnął u was i przedrzyjcie go na pół. Podrzyjcie kwit niesprawiedliwości, jaką wam ktoś wyrządził. Wybaczcie wszystkie grzechy, jakie wyrządzili wam wasi bliźni. Znoście cierpliwie wszystkie cierpienia zadawane wam przez innych. Nie szukajcie zemsty, ale miłosierdzia. Gdyż jeśli będziecie miłosierni wobec innych, również wy dostąpicie miłosierdzia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus chwali niesprawiedliwego włodarza. Był on niesprawiedliwy, ponieważ nie szukał ścisłej sprawiedliwości, ale łagodził ją miłosierdziem. To prawda, macie wszelkie prawo żądać różnych rzeczy od tych, którzy was obrazili. Bylibyście wówczas sprawiedliwi, ale nie miłosierni. Macie prawo do tych stu baryłek oliwy, jak to czytamy w Ewangelii, stracicie jednak nawet to, co posiadacie, jeśli nie będziecie miłosierni dla innych. Jeśli będziecie szukali jedynie sprawiedliwości, będziecie osądzeni tą samą miarą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nikt z nas nie jest sprawiedliwy przed Bogiem. Nikt oprócz tych, którzy byli miłosierni wobec innych, oni będą zbawieni. Nie byliśmy wierni nawet małym dobrodziejstwom otrzymanym od Boga, a co dopiero Jego łasce, która ma wartość nieskończoną. Jak możemy więc żądać od naszego bliźniego czegoś, czego nie jesteśmy w stanie uczynić sami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni, synowie tego świata roztropniejsi są w rodzaju swoim niż synowie światłości. Nawet najgorsi ludzie wiedzą, że przyjaciół nie zdobywa się osądzając ludzi, ale pomagając im.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciwość jest korzeniem wszelkiego zła, mówi Pismo święte. To umiłowanie bogactwa i zaszczytów sprawia, że jesteśmy niewierni dobrodziejstwom otrzymanym od Boga. Wydaje się nam, że owe dary Boże należą wyłącznie do nas, że to my jesteśmy w jakiś sposób ich źródłem. I ta iluzja prowadzi nas do wzgardy wobec prawdziwego źródła wszystkiego, którym jest Bóg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc czyńcie sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości. Tłumacząc słowa Pana Jezusa w najprostszy sposób: dawajcie jałmużnę, kochajcie ubóstwo. Bądźcie miłosierni dla ubogich. Modlitwa ubogich ma wielką moc, a przecież bardzo tej modlitwy potrzebujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I prośmy o miłosierdzie, gdyż w owym dniu wszyscy będziemy go potrzebować. Niech Matka Najświętsza wspomaga nas, by kiedyś mogła przyjąć nas do wiecznych przybytków. Amen.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-7785623669021339999?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/7785623669021339999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/8-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7785623669021339999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7785623669021339999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/8-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html' title='8 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-7190642057494018544</id><published>2010-07-11T08:30:00.000+02:00</published><updated>2010-07-11T08:30:00.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tuchów'/><title type='text'>7 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaledwie kilka miesięcy temu, dwa tygodnie po Wielkanocy, Pan Jezus mówił nam o Dobrym Pasterzu, który oddaje swoje życie za owce. Dzisiaj natomiast Zbawiciel przestrzega nas przed fałszywymi prorokami, czyli tymi, którzy przychodzą w imię Boże, a jednak nie czynią Jego woli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Attendite a falsis prophetis – Strzeżcie się fałszywych proroków”. Co dziwne, w wersji łacińskiej Pan Jezus nie mówi w zasadzie: „miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami” ale „spodziewajcie się ich”. Chrystus Pan sugeruje w ten sposób, że pojawią się fałszywi prorocy, że ich wystąpienie jest po prostu znakiem czasów. Jest to niebiański realizm, który uwzględnia, że natura ludzka &amp;nbsp;po upadku bardzo odbiega od ideału i że nawet po otrzymaniu od Zbawiciela wszystkich sakramentów, wszystkich środków, jakie daje nam Bóg, znajdą się tacy, którzy usiłować będą zniszczyć życie, jakim nas obdarzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus opisuje nam ich dokładnie: przychodzą oni do nas w owczej skórze, ale w istocie są drapieżnymi wilkami. Zauważmy, że Chrystus Pan nie mówi, że „posiadają oni w pewien sposób zarodki Ewangelii”, nie wygłasza żadnego z nonsensów lansowanych przez współczesny ekumenizm. Fałszywy prorok jest drapieżnym wilkiem. Są oni drapieżnymi wilkami, ponieważ niszczą przez swe błędy nadprzyrodzony ład w naszych duszach, a nawet ład naturalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie istoty ludzkie kierują się w swym postępowaniu pewnym światopoglądem. Dany człowiek nie będzie kradł, czy przynajmniej starał się będzie być uczciwy, ponieważ wierzy w prawo do własności prywatnej, wierzy, że inni ludzie również ma prawo do tego, co posiadają. Nie będzie zabijał, ponieważ uważa, że jest to zło etc. Wszystko, co czynimy, zależy od tego, co uważamy za ważne lub co wedle nas stanowi o naszym szczęściu. Tak więc zmiana wyznawanych przez nas idei prowadzi z konieczności do zmiany naszego zachowania. Fałszywy prorok jest drapieżnym wilkiem przede wszystkim dlatego, że chce zmienić nasz światopogląd, chce, byśmy wyrzekli się tego, co uważamy za prawdę i co prowadzi nas do prawdziwego szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie upadki ludzkie których dziedzicem jest ciało (Hamlet, II) są niczym w porównaniu z jedną jedyną herezją. Zło, jakie spowodowali Marcin Luter czy Mahomet polega nie tyle na ich osobistym upadku, co na fakcie, że wprowadzili na ten świat błąd. Obrócili prawdę Bożą w kłamstwo. Są drapieżnymi wilkami, niszczącymi w innych zdolność do osiągnięcia wiecznego szczęścia, są drapieżnymi wilkami i jako tacy muszą być traktowani. Herezja jest jak trąd, który zaraża i niszczy zdolność duszy do trzymania się prawdy i czynienia tego, co sprawiedliwe – tak więc należy unikać nie tylko samych twórców herezji, ale i tych, którzy są nią zarażeni, tak jak dla bezpieczeństwa należy zawsze trzymać wilki z dala od domostw.&lt;br /&gt;W ten sposób Zbawiciel jednym zdaniem potępia dzisiejszy fałszywy ekumenizm, poszukujący „dialogu” z wyznawcami błędu. Nie dialoguje się z kimś, kto nie posiada prawdy, powinno się go raczej pouczać, odwodzić od błędu i doprowadzać do prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważmy, że Pan Jezus mówi, iż są oni „w owczych skórach”. Nie każdy, kto wyznaje błąd, musi być z konieczności nieszczery. Wielu ludzi błądzi jedynie dlatego, że nikt nie ma odwagi czy chęci ich pouczyć – są takimi samymi ludźmi jak wy czy ja, ale nie odpowiedzieli jeszcze na łaskę Boga. Podobnie jak wy czy ja są owcami, mającymi swe zalety i wady, mogą nawet być w kontaktach z innymi ujmujący i mili. Jednak wewnętrznie są chorzy na straszliwą chorobę błędu, błędu , którym zarazić moglibyśmy się i my sami, gdybyśmy nie strzegli zdrowia naszego duchowego organizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie Zbawiciel mówi nam, w jaki sposób mamy ich rozpoznawać: po ich owocach ich poznacie. Tak jak nie jemy z trujących pnączy, tak też nie powinniśmy przyjmować duchowego pokarmu od tych, którzy trwają w błędzie. Pan Jezus podaje nam ważniejszą jeszcze zasadę: nie może dobre drzewo przynosić dobrych owoców, ani złe drzewo owoców dobrych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzewo rodzi owoce czerpiąc nie tylko z tego, co je otacza: powietrza, słońca, wody i gleby, rodzi je również stosownie do swej natury. Można pielęgnować winorośl dowolnie długo, jednak nigdy nie zrodzi ona jabłek. Również herezja ma swój psujący aspekt, przez który nawet dzieła podejmowane w dobrej intencji stają się nieskuteczne i bezowocne. Wystarczy rozejrzeć się wokół, by zobaczyć mnóstwo podejmowanych w najlepszej wierze przedsięwzięć, będących narzędziami strasznego zła. I przeciwnie – widzimy, że nawet najmniejsza prawda owocuje dobrymi skutkami, kiedy przedstawiana jest wytrwale i cierpliwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fundamentalna zasada, której pragnie nauczyć nas dziś Zbawiciel, brzmi, że prawda jest obiektywna. Rzeczy są dobre lub złe niezależnie od tego, co moglibyśmy o nich pomyśleć. Bóg uczynił wszechświat takim, jakim jest i żadne poglądy człowieka nie są w stanie zmienić praw natury. I tak, jak istnieje prawo grawitacji, istnieje też obiektywne prawo moralne, któremu podlegamy wszyscy bez wyjątku. Nasze szczęście nie zasadza się na próbach „wynalezienia” odpowiedniej dla nas moralności, ale na dostosowywaniu naszego życia do prawa moralnego objawionego przez Boga. Tak jak inżynier musi projektować samolot &amp;nbsp;- o ile chce, by ten latał - w zgodzie z prawami aerodynamiki, podobnie i my &amp;nbsp;- jeśli chcemy osiągnąć wieczną szczęśliwość - musimy dostosować się do Bożych przykazań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście rzeczywistość duchowa jest znacznie trudniejsza do zrozumienia niż świat materialny, który nas otacza, nie zmienia to jednak natury prawdy. Z pewnością wielu ludzi błądzi ze słabości, nie zmienia to jednak natury ich uczynków. Każde drzewo, które nie przynosi dobrych owoców będzie wrzucone w ogień wieczny – mówi Chrystus Pan. Buddysta nie będzie pod koniec swego ziemskiego życia sądzony przez Buddę, ani muzułmanin przez Mahometa. Jest tylko jeden sędzia: nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus, który sądzi żywych i umarłych. Ci, którzy nie są posłuszni prawom prowadzącym do szczęśliwości, cierpieć będą wieczne odrzucenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ci tylko, którzy czynią wolę Ojca Mojego wejdą do Królestwa Niebieskiego”. Szczęście wieczne osiągamy przez nasze uczynki – dobre intencje nie wystarczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy Przyjaciele, módlmy się dziś szczególnie za tych, którzy znajdują się daleko od prawdy. Dzisiejsza Lekcja przypomina nam, że wszyscy, przynajmniej w czasie niemowlęctwa, byliśmy kiedyś daleko od Boga. Św. Paweł mówi chrześcijanom &amp;nbsp;w Rzymie o ich nawróceniu od służby bożkom do służby prawdziwemu Bogu. Powinno to być dla nas powodem do nadziej – również ci, którzy dziś są drapieżnymi wilkami, mogą pewnego dnia nawrócić się i strzec owczarni, jak sam św. Paweł, niegdyś Szaweł i prześladowca Kościoła, drapieżny wilk, stał się przez łaskę Boga potężnym Apostołem, którego praca przynosi dobre owoce po dziś dzień. Oby dzięki wstawiennictwu Matki Najświętszej wszystkie dusze mogły nawrócić się do prawdy, którą jest nasz Pan Jezus Chrystus. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-7190642057494018544?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/7190642057494018544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/7-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7190642057494018544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7190642057494018544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/7-niedziela-po-zesaniu-ducha-swietego.html' title='7 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-4110450125413166174</id><published>2010-07-04T08:30:00.003+02:00</published><updated>2010-07-04T09:55:29.140+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chorzów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraków'/><title type='text'>6 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>Drodzy Wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cuda, jakich dokonywał Chrystus Pan, dokonywane były zawsze w tym celu, by pouczyć nas o naturze Królestwa Niebieskiego, królestwa łaski, która z Jego woli panować ma naszych sercach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzisiejszej Ewangelii czytamy, że wokół Pana Jezusa zgromadził się wieki tłum. Z pewnością większość z tych ludzi przyszła, aby Go słuchać, by dowiedzieć się, co muszą czynić, by uratować się od śmierci wiecznej. Inni przyszli jedynie z ciekawości lub słuchali Go jedynie z powodu Jego zatargu z faryzeuszami. Jakby jednak nie było, przyszli tam za Nim. I Ewangelia wspomina, że nie mieli ze sobą nic do jedzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście brak doczesnego pożywienia jest rzeczą przykrą, lecz z pewnością Zbawiciel myślał również o rzeczach duchowych, o głodzie prawdy i piękna, które znikły ze świata ze względu na grzechy ludzi. Następnie widzimy, jak Chrystus Pan przywołuje do siebie uczniów i mówi im: Żal mi tego tłumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie tym możemy na chwilę wejrzeć w serce Pana Jezusa. Wielcy tego świata zadowoleni są, jeśli mają wielu zwolenników i naśladowców. Szacują swoje wpływy poprzez sondaże i starają się pozyskać stronników poprzez kampanie medialne. Myślą o masach jako o środku do zdobycia władzy. Jednak Pan Jezus nie postępuje w ten sposób. Lituje się nad nimi, czyli innymi słowy czuje się poruszony ich sytuacją i stara się coś dla nich zrobić. Jak wyjaśnia: „ponieważ są ze Mną trzy dni i nie mają co jeść, a jeśli ich teraz rozpuszczę, ustaną w drodze”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością my wszyscy przeszliśmy długą drogę, biorąc pod uwagę, że wszyscy urodziliśmy się obciążeni grzechem pierworodnym, daleko od Boga. Przez nasz chrzest jesteśmy ze Zbawicielem trzy dni, jak pisze dziś w swym liście św. Paweł – przez chrzest jesteśmy pogrzebani z Chrystusem byśmy zmartwychwstali na nowo w życiu Chrystusa, który powstał z martwych trzeciego dnia. Jednak pomimo, że jesteśmy z Panem Jezusem, nadal czegoś nam brakuje – brakuje nam duchowego pokarmu. Moglibyśmy więc ustać w naszej podróży do domu Ojca niebieskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczniowie odpowiadają Panu Jezusowi – gdzie znajdziemy chleb na tym pustkowiu? Na tym świecie pełnym znoju i grzechu z pewnością niewiele możemy znaleźć pokarmu dla naszych dusz. A jednak Zbawiciel pyta ich: ile macie chlebów? I odpowiedzieli: siedem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tych siedem bochenków chleba oznacza oczywiście siedem sakramentów, które Zbawiciel daje nam na tę podróż do domu Ojca. Następnie Pan Jezus nakazuje tłumowi usiąść, czyli zaufać Opatrzności Bożej. I biorąc siedem bochenków chleba, czyniąc dzięki, podaje je swoim Apostołom, by mogli oni rozdać je ludziom. Widzimy w tym, choć jedynie jako zapowiedź, rolę kapłanów. To oni są tymi, którzy karmią ludzi, są pośrednikami pomiędzy Bogiem a człowiekiem, tymi, którym powierzone są rządy w Kościele i straż nas owczarnią.&lt;br /&gt;Mieli oni również dwie ryby – symbolizujące dwie natury Chrystusa, greckie słowo ikthos jest akronimem: Jezus Chrystus, Syn Boga, Zbawiciel, jak to widzimy w malowidłach umieszczonych w katakumbach. To właśnie dwie natury Chrystusa umożliwiają ową wymianę między Bogiem a człowiekiem, Bóg karmi nas w Osobie naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Ewangelia mówi nam, że zebranych ułomków pozostało siedem koszy, co nie tylko jest dowodem na cud dokonany przez Pana Jezusa, ale też pokazuje nam, że owe siedem sakramentów, które Zbawiciel nam pozostawił, jest nie tylko wystarczające, są one nadobfitym źródłem łaski. Nie działają jedynie przez chwilę, ale przez całą wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedem sakramentów uświęca każą część ludzkiego życia: chrzest ustanowiony jest, byśmy mogli zostać natchnieni tym życiem, byśmy narodzili się dla życia łaski; bierzmowanie, byśmy mogli wzrastać w tym życiu i osiągnąć duchową dojrzałość; Eucharystia by karmić nasze życie duchowe Tym, który jest źródłem wszystkiego; sakrament pokuty przywraca te życie, jeśli mieliśmy nieszczęście je utracić, a sakrament ostatniego namaszczenia przygotowuje naszą duszę do osiągnięcia jej ostatecznego przeznaczenia, albo daje na to czas jeszcze w tym życiu, jeśli taka jest wola Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawiciel pozostawił nam również dwa sakramenty mające na celu dobro całego rodzaju ludzkiego: sakrament małżeństwa, by zapewnić istnienie społeczności ludzkiej i jej kontynuację poprzez rodzenie nowych jego członków, oraz sakrament kapłaństwa, dla rządzenia i kierowania nadprzyrodzoną społecznością Kościoła i dawania ludziom łaski, której tak bardzo potrzebują – poprzez Ofiarę Chrystusa Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie te sakramenty udzielają łaski same z siebie, skoro tylko udzielane są wedle zaleceń ustanowionych przez Zbawiciela, łaska w naturalny sposób wypływa w nich w sposób nadobfity. Co jednak ciekawe, zanim Pan Jezus dał owym ludziom tych siedem bochenków, nakazał im usiąść. Nakazuje im w ten sposób, by byli w odpowiedniej dyspozycji do przyjęcia tego, co Apostołowie im przekażą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tak dlatego – Drodzy Wierni – że pomimo, iż sakramenty udzielają łaski same z siebie, nie udzielają jednak dyspozycji koniecznej do korzystania z nich. To należy do nas. Musimy być posłuszni Chrystusowi i czynić to, o co nas prosi, jeśli chcemy otrzymać pokarm, który pragnie nam On dać. Może On chcieć dać nam wodę, jeśli jednak nasz kubek będzie odwrócony dnem do góry, pozostaniem spragnieni niezależnie od tego, jak wiele wody będzie On nalewał. Podobnie nasze niedoskonałości nie skutkiem sakramentów, ale wynikają z tego, że sami stawiamy wiele przeszkód dla działania łaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbadajmy dziś własne sumienie i zobaczmy, jaka jest nasza dyspozycja &amp;nbsp;w stosunku do tego, o co prosi nas Chrystus Pan. Być może mamy jakieś szczególne przywiązanie do czegoś, co uniemożliwia nam życie wedle prawa Bożego? Czy nie przekraczamy Jego prawa, zwłaszcza w tym co dotyczy małżeństwa? Czy nie mamy złych nawyków, których musimy się pozbyć? Wszystko to utrudnia naszej duszy otrzymywanie pokarmu, którego ona potrzebuje, by osiągnąć niebo. Przeszkody te są powodem, dla którego tak niewiele korzystamy z sakramentów i ryzykujemy &amp;nbsp;śmierć z głodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, Drodzy Wierni, widzimy pracę, jaką mamy do wykonania, by móc korzystać z sakramentów, które daje nam Pan Jezus. Musimy o tym pamiętać zwłaszcza obecnie, wobec całego tego hałasu odnośnie Motu Proprio i tzw. „uwolnienia Mszy”. To, że Motu Proprio ma dać nam to, czym Zbawiciel karmił nas już przez stulecia nie zmienia faktu, że większość ludzi nie znajduje się w dyspozycji koniecznej do przyjęcia łask płynących z Mszy Trydenckiej. Nawet gdybyśmy jutro w każdej diecezji mieli wyłącznie Mszę naszych przodków, pozostaje wciąż do wykonania ogromna praca polegająca na edukacji uwiernych, nawracania ich z błędów i umożliwianiu im osiągnięcia dyspozycji, dzięki której otrzymywać będą mogli łaski płynące z Mszy. I żadne podpisanie jakiegokolwiek dokumentu tego nie zmieni – jest to nasze zadanie, zadanie dla każdego z nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prośmy więc Matkę Bożą, poczętą bez zmazy grzechu pierworodnego, która zawsze znajdowała się w doskonałej dyspozycji by wzrastać w łasce w każdej chwili swego życia. Prośmy Ją, by jako dobra Matka, pomogła swym dzieciom kroczyć po drodze łaski, byśmy mogli przybyć bezpiecznie do domu Niebieskiego Ojca. Amen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-4110450125413166174?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/4110450125413166174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/6-niedziela-po-zesaniu-duch-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4110450125413166174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/4110450125413166174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/07/6-niedziela-po-zesaniu-duch-swietego.html' title='6 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-6332333037300905725</id><published>2010-06-27T19:00:00.001+02:00</published><updated>2010-06-28T11:29:13.137+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='riga'/><title type='text'>Sprediķis 5. svētdienai pēc Vasarsvētkiem</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande'; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times; font-size: medium;"&gt;Mani dārgie draugi,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sv. Pāvils mums šodien saka: „Esiet vienprātīgi lūgšanā,” un tajā pat laikā mūsu Kungs runā par mūsu uzdevumu būt kam vairāk nekā rakstu mācītāji un farizeji. Šīs pamācības sakrīt, jo cilvēks top taisnots caur nerimtīgu lūgšanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lūgšana noliek mūsu prātu Dieva priekšā. Lūgšana ir prāta pacelšana pie Dieva. Lūgšana ir mūsu saikne ar mūsu Radītāju, mūsu Kungu un mūsu Pestītāju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Evaņģēlijā mūsu Kungs runā par farizeju un muitnieku, diviem vīriem, kas dodas uz baznīcu lūgties. Un mūsu Kungs mums saka, ka viens aizgāja mājās attaisnots, bet otrs ne. Citiem vārdiem, viens lūdzās labi, bet otrs nē. Tad kas ir nepieciešams, lai lūgtos labi, kas ir atslēga, kas mūsu lūgšanas padara uzklausāmas? Mūsu Kungs mums māca, kas ir nepieciešams, lai lūgtos labi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pirmais nāk uz Templi, lai pateiktos Dievam, ka viņš nav tāds kā citi. Viņš stāv pats par sevi un sāk lūgt – īstenībā jau pats sevi: Viņš pateicas Dievam par to, ka Viņš nav tāds kā citi. Viņš tur baušļus, Viņš izpilda likumu. Viņš nav zaglis, Viņš ir taisnīgs, Viņš īsteno likuma noteikumus. Viņš nav tāds kā pārējie cilvēki, un viņš ir lepns par to, ka ir tā vērts, lai Dievs viņu dzirdētu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otrs vīrs vienkārši nāk Dieva priekšā, metas ceļos un lūdz piedošanu, tāpēc, ka viņš ir grēcinieks un viņam ir nepieciešama Dieva piedošana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Šis otrs cilvēks tiks izglābts. Pirmais ir farizejs, pieder tiem, kas sita krustā mūsu Kungu un kas sit Viņu krustā vēl šobaltdien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lūgšana ir mūsu prāta pacelšana pie Dieva, lai pielūgtu Viņu, lai pateiktos Viņam un lūgtu Viņam to, kas mums vajadzīgs. No pašas lūgšanas dabas mēs varam noprast attieksmi, kādai jābūt, lai tiktu Dieva uzklausīti.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lūgšanai, pirmkārt, jābūt pazemīgai. Ja kāds kādu pielūdz, tad tas ir tāpēc, ka tas ir lielāks, pielūgšanas vērts. Ja tu pateicies cilvēkiem par kaut ko, tas ir tāpēc, ka viņi, savukārt, tev ir darījuši labu, viņi savā dāsnumā ir lielāki vai labāki par tevi. Ja kāds prasa kaut ko, tas ir tāpēc, ka viņam nav tā, ko viņš lūdz. Tas viss ietver pazemību. Lepnie domā, ka viņiem neviens nav vajadzīgs; lepnie uzskata, ka viņi ir pārāki par citiem; lepnie iedomājas, ka viss ir pateicoties viņiem. Farizejs ir lepns. Viņš domā, ka ir pilnīgs, un tālab viņš nekad neko nesaņems no Dieva. Muitnieks nāk Dieva priekšā, zinādams, ka ir nevērtīgs, un skaidri apzinādamies šo faktu. Viņš atgriezīsies mājās attaisnots.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lūgšanai ir jāpievērš uzmanība tam, ko tā saka. Lūgšana ir mūsu prāta pacelšana pie Dieva, ne pie mums pašiem. Mums jāpievērš uzmanība tam, ar ko mēs runājam. Zināmā mērā tas ir pat apvainojoši: būt kāda klātbūtnē un ignorēt viņa esību – tāpat tas ir ar Dievu. Mums jāsaista sava uzmanība pie Viņa, Kurš mīl mūs, pie tā, ko mēs vēlamies no Viņa, vai vismaz pie vārdiem, ar kuriem mēs izsakām šo vēlmi. Īstenībā farizejs lūdz pats sevi, domā tikai par sevi, pierakstot sev pats savu lieliskumu. Viņš līdzinās tiem, kas sāk savu meditāciju ar domām, ka viņi ir „apvienojoši”, vai sāk ar pārrunām par to, kāda „pils” (sv. Terēzes) viņu lūgšana būs. Tas viss liekas dīvaini Dievam un aizvaino Viņa majestāti, un sekojoši, atstāj mūs dzīvot pilnīgās ilūzijās. Muitnieks, turpretī, tikai runā par sevi kā grēcinieku un vēršas pie Dieva pārliecībā, ka saņems piedošanu, kuru viņš lūdz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Šī pārliecība ir kaut kas absolūti svarīgs, lai lūgtos labi. Dievs vēlas dzirdēt mūsu lūgšanas, dot mums labas lietas. Dievs mums grib tikai labu. Bet, ja mūsu rokas ir aizvērtas, mēs neko nevaram saņemt. Ja mūsu sirdis ir aizvērtas, mēs nevaram saņemt žēlastības dāvanas no otra. Dievs ir apsolījis to, ka, ja mēs Viņu lūgsim, mēs saņemsim. Dievs pat ziedoja Savu vienīgo Dēlu mūsu pestīšanai – citas lietas, ko mēs lūdzam, salīdzinājumā ar to ir nieks. Mums jātic Viņa apsolījumam. Ja mums nav pārliecības, tad patiesībā mēs Viņa apsolījumam neticam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Šī pārliecība ir tik svarīga – kaut kādā mērā tā ir atslēga tam, lai tiktu Dieva uzklausīti. Ja jūs kādam kaut ko lūdzat, bet jūs neesat drošs, ka viņš jums to dos, pat, ja viņš ir teicis, ka dos, tad jūs neesat piemērots, lai to saņemtu. Mums ir jābūt bērna pārliecībai, kurš zina, ka viņš ir sava tēva mīlēts.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Un kā mīlošs tēvs, Dievs nekad mums nedot kaut ko, kas mums varētu nodarīt ļaunu. &amp;nbsp;Jūs zināt no pieredzes, ka jūsu bērni bieži lūdz kaut ko, kas varētu sagandēt viņu veselību vai varbūt viņus fiziski ievainot. Labs tēvs šādas lietas viņiem nedod. Un tāpat Dievs Pats bieži vien neuzklausa mūsu lūgšanas tāpēc, ka tas, ko mēs lūdzam, varētu sagraut mūsu garīgo veselību. Tāpēc šajā bērna pārliecībā, ir klātesošs arī atsacīšanās gars, kas labi zina, ka tas, ko cilvēks vēlas, nav lielākam dvēseles labumam, un atkāpjas. Cilvēks atdod savu gribu Tēvam, Kurš zina labāk nekā mēs, kas ir nepieciešams mūsu garīgajai veselībai un mūsu dvēseles glābšanai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Un tā, mani dārgie draugi, izmantosim tās žēlastības, kas mums ir piedāvātas, lai lūgtos labi. Tik daudz lietu ir atkarīgas no citu lūgšanām. Ja mēs nelūdzamies, Baznīca nelūdzas. Ja Baznīca nelūdzas, pasaule iet uz savu posta pilno galu. Dvēseles pazūd tāpēc, ka nav neviena, kas lūgtos par tām. Un lūgšana ir māksla, kas, tāpat kā citas mākslas, prasa vingrināšanos un pielietojumu. Iemesls tam, kāpēc tik daudzas dvēseles ir veltījušas sevi klosterim, ir tieši vēlme šo mākslu iemācīties, pilnveidot prasmi sarunāties ar dievu, nest Dieva svētības cilvēcei, kurai tik izmisīgi Viņa žēlastība ir nepieciešama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lūgsim mūsu Dievmāti mums iemācīt, kā lūgties – lai viņa, visu žēlastību starpniece, iegūtu mums visu žēlastību žēlastību, – kas ir lūgšana.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-6332333037300905725?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/6332333037300905725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/spredikis-5-svetdienai-pec.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6332333037300905725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/6332333037300905725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/spredikis-5-svetdienai-pec.html' title='Sprediķis 5. svētdienai pēc Vasarsvētkiem'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-8128052989656303212</id><published>2010-06-24T16:00:00.000+02:00</published><updated>2010-06-24T17:57:58.587+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>Narodzenie św. Jana Chrzciciela</title><content type='html'>&lt;div&gt;Drodzy Uczniowie, drodzy Wierni,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kończymy ten rok szkolny wspomnieniem jednego z największych świętych, który przez swoją specjalną misję zamknął Stary Testament ogłaszając przyjście Mesjasza. Jego święto było zapowiedziane przez Anioła, jako to z którego wielu będzie się radować. Także i my mamy dzisiaj powód do radości. Jak każdy koniec, koniec roku oznacza dokonanie, a to, co teraz jest przed nami, jest symbolem czasu po ukończeniu wszystkich naszych prac.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drodzy Uczniowie, chciałbym powiedzieć dziś trochę o tym wielkim świętym, o jego misji, i o tym, w jaki sposób jest on dla nas wzorem do naśladowania podczas wakacji. Właśnie w tym radosnym dniu końca roku szkolnego rozważać powinniśmy jego postać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sam Pan Jezus powiedział o dzisiejszym świętym, że nie powstał między narodzonymi z niewiast większy nad Jana Chrzciciela. Jest on wielki, ponieważ jego misja była wyjątkowa, a wypełnił ją w doskonały sposób. Jego zadaniem było przygotowanie ludu Bożego o przyjęcia Mesjasza. Był ostatnim i największym prorokiem Starego Testamentu, ponieważ nie tylko oznajmił przyjście Zbawiciela, ale i zwrócił na nie uwagę ludzi. Był świadkiem - osobą, która dała świadectwo wierności Boga w wypełnianiu obietnic.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Święty Jan był wielki również z powodu swoich cnót, a szczególnie ascezy. Jak powiedział Pan Jezus, był on człowiekiem odzianym nie w kosztowności, ale wielbłądzią skórę i żywiący się szarańczą i leśnym miodem. Był człowiekiem absolutnie oderwanym od rzeczy tego świata, żyjącym na pustyni, przeznaczonym na miejsce głosu wołającego na pustyni. Przygotował on przyjście Mesjasza przez nawoływanie do pokuty, którą sam czynił na przykład dla innych poprzez prostotę życia i panowanie nad własnymi emocjami. Jego asceza, ubóstwo i pokuta również były istotne dla jego misji - miał dać świadectwo, a pierwszą rzeczą wymaganą od świadka jest jego wiarygodność. &amp;nbsp;Jego świętość i oderwanie od rzeczy tego świata były tak doskonałe, że godny był aby dać świadectwo o Bogu wcielonym - ludzie uwierzyli, że Pan Jezus jest Mesjaszem jeszcze zanim dokonał On jakichkolwiek cudów dzięki świadectwu świętego Jana Chrzciciela.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nasz Święty był także osobą, która ochrzciła Mesjasza, stając się jednocześnie narzędziem dla tego sakramentu, który jednoczy nas ze Zbawicielem, czyli Chrztu Świętego. Z powodu samego tylko nawoływanie do pokuty, nie wspominając o głoszeniu, że ten jest Barankiem, który gładzi grzechy świata, stosownym było, aby nagrodzony był przez Pana Jezusa możliwością ochrzczenia Zbawiciela, i przez ten akt, ustanowienia sakramentu zmazującego nasze grzechy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak, Drodzy Uczniowie, z tego krótkiego szkicu opisującego godność świętego Jana Chrzciciela zobaczyć możemy, że prawdziwie jest on dla Was wzorem do naśladowania podczas wakacji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W seminarium Biskup Williamson wielokrotnie mówił nam, że najważniejszym sprawdzianem dla jego studentów jest nie czas końcoworocznych egzaminów, ale czas dany im na wakacje. Wolny czas, który otrzymujemy jest często okazją do przekonania się, czy otrzymane sprawności przyjęliśmy za własne, czy też są one tylko nakładaną na jakiś czas maską. Sposób w jaki spędzamy czas, który należy tylko do nas, więcej nam mówi o nas, niż cokolwiek czynionego z obowiązku. Tak samo jest z Wami ,drodzy uczniowie. Jest bardzo łatwo pójść do szkoły, spędzić tam osiem godzin a potem wrócić do domu żeby żyć znowu jak poganin. Ubierać się ładnie kiedy wkraczacie w progi szkoły, a po jej opuszczeniu jak chuligan. Być jak Dr Jekyl otrzymujący najlepsze wyniki na klasówkach, a potem kiedy dzwonek zadzwoni być jak Mr Hyde, potwór. Nasza godność jako chrześcijan jest czymś, o czym pogański świat wokół nas nie słyszał. Jest niezrównaną godnością, niesie jednak ze sobą silną pokusę hipokryzji, aby radować się pozorem godności, bez rzeczywistej godności. W świętym Janie widzimy przeciwieństwo hipokryzji, człowieka całkowicie oddanego, wiernego świadka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To hipokryzja jest przede wszystkim tym, co rujnuje jakąkolwiek wartość edukacji jaką otrzymujecie tutaj. Naprawdę nie jest dla nas najważniejsze czy otrzymacie najlepsze wyniki na waszych testach. Interesuje nas to, czy staniecie się dobrymi ludźmi, prawdziwie mądrymi ludźmi, którzy będą w stanie prowadzić innych ludzi do dobra. Jednakże nie będziecie w stanie tego uczynić jeśli nie sprostacie poziomowi edukacji jaką otrzymacie tutaj. Jeśli porzucicie te progi skończycie jak reszta tego świata, zepsuci, żyjący od jednego kryzysu do drugiego, bez ambicji i bez jakiegokolwiek sensu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drodzy Uczniowie, módlmy się do świętego Jana Chrzciciela szczególnie o zdolność dawania świadectwa swym przykładem, autentycznym przykładem, który pochodzi z waszych przekonań a nie z obowiązków. Nie zostaliście powołani aby być ascetami, nie zostaliście powołani aby naśladować świętego Jana pod tym względem i nawet nie myślcie, że wasza pokuta mogłaby zrobić wrażenie na kimkolwiek. Niech wasze świadectwo będzie raczej świadectwem wielkiej radości dziecka bożego, radości z otrzymania tak wiele od dobrego Boga, radości z poznania mądrości starożytnych, poznania swego miejsca i celu życia. Niech wasze wakacje będą echem tego co powiedziano o dzisiejszym patronie: wielu uraduje się z jego narodzin. I głównym źródłem tej radości jest bycie wiernym temu co żeście otrzymali, nie bycie zdrajcą waszej edukacji lecz raczej jej wiernym świadkiem. Tak jak wielu było zadziwionych przykładem świętego Jana, tak również wielu zadziwi się sposobem w jaki wyglądacie, zachowujecie się, rozmawiacie i traktujecie innych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chciałbym przypomnieć, że dla chrześcijan wakacje są przede wszystkim dla ducha a nie tylko dla ciała. Nie powinniśmy myśleć że wszystko co proponuje świat podczas wakacji daje prawdziwe wytchnienie. Nie musimy naśladować umartwień świętego Jana Chrzciciela aby pozostać wiernym swemu powołaniu, niemniej nawet w czasie wakacji nie powinniśmy zachowywać się jak reszta świata podążającego za swym nieuporządkowaniem. To prawda, musimy mieć trochę wytchnienia, wakacje muszą być zabawne lub nie są prawdziwie wakacjami: ale najbezpieczniejszą zasadą jest bycie rozsądnym i posłusznym swoim rodzicom zwłaszcza kiedy się dobrze bawicie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drodzy Wierni, prośmy Najświętszą Maryję Pannę o szczególną opiekę nad naszymi drogimi uczniami. To właśnie Jej wizyta u matki patrona dzisiejszego dnia stała się powodem radości świętego Jana. Jak czytamy w Ewangelii poruszył się z radości w łonie swej matki usłyszawszy pozdrowienie Maryi. Ona jest prawdziwie, jak modlimy się w litanii, Causa nostae laetitiae, przyczyną naszej radości. Błagajmy Ją więc o radość, która pochodzi z łaski, łaski która jest niczym innym niż udziałem w chwale, wiecznej radości teraz i na wieki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Amen.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-8128052989656303212?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/8128052989656303212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/narodzenie-sw-jana-chrzciciela.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/8128052989656303212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/8128052989656303212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/narodzenie-sw-jana-chrzciciela.html' title='Narodzenie św. Jana Chrzciciela'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-1126123313025402687</id><published>2010-06-20T10:00:00.002+02:00</published><updated>2011-07-12T23:13:29.173+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tuchów'/><title type='text'>na 4 Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>&lt;i&gt;„Ale na Twoje słowo zapuszczę sieć”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Niebo i ziemia przeminą, lecz moje słowa nie przeminą” (Mk 13,31) powiedział Zbawiciel, a jak dobrze wiemy, wszystko, co Chrystus Pan czyni ma wartość wieczną. Chrystus jest Bogiem, a Bóg jest wieczny, niezmienny, zawsze doskonały, takie też jest wszystko co kiedykolwiek uczynił czy powiedział Pan Jezus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego właśnie powodu Ewangelia może być rozumiana na wiele sposobów, mówiąc inaczej: jeden prawdziwy sens Pisma świętego ma wiele konsekwencji, które wyraża ten sam tekst. Każdy czyn i słowo Zbawiciela nie są jedynie faktami historycznymi, wyrażają równocześnie teraźniejsze i przyszłe tajemnice. Dzisiejsza Ewangelia uczy nas, że Pan Jezus jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytamy, że Chrystus stał nad jeziorem podczas gdy rybacy reperowali swe sieci. I dalej czytamy, że Pan Jezus wszedł do łodzi świętego Piotra, aby nauczać z niej rzesze. Pamiętajmy, że Zbawiciel nie robi niczego przypadkowo, każde Jego działanie i każdy szczegół mają znaczenie i są dziś dla nas nauką. Jak wiemy z Pisma Świętego (1P 3), Arka Noego jest figurą Kościoła, a dusze uratowane z potopu symbolizują dusze uratowane przez chrzest, nie powinno więc nas dziwić, że Pan Jezus wszedł do łodzi Piotra, by z niej nauczać, gdyż w przyszłości miał uczyć nas za pośrednictwem Kościoła, którego Piotr jest głową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewangelia wspomina, że rybacy naprawiali swe sieci. Sieciami Apostołów są splecione ze sobą w argumenty słowa, które nie pozwalają wymknąć się tym, którzy zostali złapani. Splecione wątki tworzą pasmo, podobnie argumenty w logice, koncentrują się na tym, co ważne, pozostawiając na boku to, co nieistotne, jak woda przepływająca przez sieć zatrzymuje ryby. Podobnie jak wszelkie działanie wynika z przekonania o prawdziwości czegoś, tak również posiadanie prawdy zobowiązuje nas do wcielania jej w życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc rybacy naprawiali sieci, czyli usiłowali poprawić naukę, która była niewystarczająca, gdyż jak czytamy pracowali całą noc, nic nie złowiwszy. Apostołowie byli wciąż jeszcze bardzo przywiązani do rzeczy ziemskich i światowych nauk, gdyż nie zostali jeszcze pouczeni przez Chrystusa Pana. Tak więc ich sieci wymagały naprawy, co oznacza, że w konsekwencji grzechu pierworodnego ludzie rodzą się w stanie ignorancji i nawet to słabe poznanie prawdy, jakie jest dla nich dostępne, są niedoskonałe i niezdolne do kontrolowania ich chwiejnego umysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawiciel mówi więc Piotrowi, by odpłynął nieco od lądu, czyli oderwał się od rzeczy doczesnych. Pan Jezus mówi mu nawet, by wypłynął na głębię, czyli by zbliżył się do głębi tajemnicy Boga. Święty Paweł będzie nam mówił o szerokości, długości, wysokości i głębi miłości Chrystusowej, przekraczającej wszelką wiedzę (Ef 3,18). Odpowiedź Piotra ukazuje nam słabość jego pojmowania, ale równocześnie jego wielką wiarę. Pracowaliśmy całą noc, ale nic nie złowiliśmy. Biedne ludzkie nauki niezdolne są do wyrwania dusz ze wzburzonego morza namiętności. A jednak święty Piotr manifestuje też swą wiarę, mówiąc: „Jednak na Twoje słowo zapuszczę sieć”. Piotr wierzy słowom Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiara jest czymś większym niż wiedza. Wiara zakłada nie tylko przyjęcie czegoś jako prawdy, ale również zaufanie i zawierzenie. Wierzymy komuś nie tylko dlatego, że wie on na jakiś temat więcej niż my, ale również dlatego, że jesteśmy pewni, że nas nie okłamuje. Święty Piotr demonstruje oba aspekty wiary: ufa Mistrzowi i wierzy, że mówi On prawdę pomimo, że jego własne doświadczenie mówi mu co innego – że nie ma tam żadnych ryb. Zapuszcza swą sieć. Zawierza więc czemuś, czego nie dostrzega i wierzy słowom Zbawiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Ewangelia mówi, że złowili wielką ilość ryb. Pan Jezus nagradza wiarę Piotra nadzwyczajnym połowem. Oderwany od rzeczy ziemskich, zbiera nagrodę za swą wiarę. Ewangelia mówi dalej, że ich sieć rwała się – ich ziemskie rozumowanie nie było w stanie wytłumaczyć sobie tego nadzwyczajnego połowu ryb. Towarzysze Piotra musieli przyjść im na pomoc i napełnili łodzie rybami. Symbolizuje to innych Apostołów i ich następców – biskupów, którzy muszą pracować w jedności z Piotrem, by zebrać obfity połów dusz, wyłowionych z morza ignorancji do łodzi w tak wielkiej ilości, że niemal się ona zanurza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewangelia mówi nam, że łódź niemal zatonęła, a w innym miejscu Zbawiciel porównuje królestwo niebieskie do rybaka, który zarzuca swe sieci w morze mówi i o aniołach, którzy pozostawią dobrych a wyrzucą z łodzi złych. Podobnie Kościół przytłoczony jest ciężarem dusz, w pierwszym rzędzie tych, które obciążone są grzechami. Jednak pomimo słabości i ułomności ludzkiej, łódź nie zatonęła. Cudem jest tu nie tylko nadzwyczajny połów ryb, ale również, ale również fakt, że łódź była w stanie udźwignąć taki ciężar nie tonąc w jeziorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cud ten był tak wielki, że Szymon Piotr osłupiał i wołał, że jest go niegodny. Bał się mocy Zbawiciela, który dokonał tego cudu jako Pan nieba i ziemi. Wołał: „gdyż jestem człowiek grzeszny”, zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że Ten, którą zdziałał taki cud, będzie również sądzić go w dniu ostatecznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekcja ta jest pożyteczna dla nas po dziś dzień, drodzy wierni, jako przypomnienie, że również ci, którzy sprawują najwyższą władzę w Kościele i dokonują cudów na ołtarzach, są takimi samymi ludźmi jak my. Również oni, jak święty Piotr mogą wołać „gdyż jestem człowiek grzeszny”, zwłaszcza jeśli nie czynią tego co święty Piotr i nie odrywają od spraw doczesnych lub jeśli odmawiają zarzucenia sieci. Również słudzy ołtarza aby być świadkami cudownego połowu dusz muszą być posłuszni słowom Chrystusa Pana i wypływać na głębię, czyli szukać głębi doktryny chrześcijańskiej. Stąd tak ważne, byśmy modlili się o świętych kapłanów i czynili ofiary w intencji ich uświęcenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec Pan Jezus, dostrzegając u Piotra dyspozycję odpowiednią dla głowy Kościoła, czyli jego wiarę, posłuszeństwo oraz pokorę, mówi do niego: „Nie bój się, odtąd ludzi łowić będziesz”. Święty Piotr otrzymuje swe powołanie, powołanie które zostanie później uzupełnione, gdy Zbawiciel powie mu: „na tej Opoce zbuduję Kościół mój”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nawrócenie świętego Piotra poprzez cudowny połów ryb jest kompletne, czytamy bowiem w Ewangelii: „i zostawiwszy wszystko, poszli za Nim”. Porzucając doczesne troski, i doczesny majątek, podjęli nowe wezwanie. Wyrzekłszy się ziemskich nauk otrzymali Bożą naukę, Bożą sieć do łowienia dusz, wyławianych z morza ignorancji i błędu i przywracanych Kościołowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy wierni, tego dnia, w którym wspominamy powołanie świętego Piotra, módlmy się w szczególny sposób zwłaszcza za jego Następcę, za papieża. Módlmy się, by również on mógł oderwać się od trosk doczesnych i światowych i wypłynąć na głębię, czyli nauczał doktryny Kościoła w całej jej pełni. Tak wiele dusz idzie dziś na zatracenie, ponieważ Kościół zaprzestał nauczać, przestał zarzucać swe sieci, aby pociągnąć dusze do prawdy. Łódź świętego Piotra nabiera bardziej wody, niż ryb i wydaje się tonąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy Bożą obietnicę, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła, pomimo zepsucia ludzi, a nawet grzechów samego świętego Piotra, które wyznaje on dziś przez Zbawicielem. Jednak Kościół nie może wypełniać swego zadania, jeśli każdy z nas nie będzie czynił tego, co do niego należy. Każdy z nas musi modlić się o zbawienie swej duszy, a zbawienie to, poprzez łaskę, przychodzi do nas za pośrednictwem wyświęconych sług Chrystusa Pana. Wszyscy więc musimy modlić się za kapłanów, za biskupów i za papieża, o ich uświęcenie, które będzie gwarancją naszego własnego uświęcenia, by również naszym udziałem stała się radość i zdumienia świętego Piotra, gdy ujrzymy działanie łaski, które doprowadziło nas do chwały wiecznej. Amen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-1126123313025402687?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/1126123313025402687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/na-4-niedziele-po-zesaniu-ducha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1126123313025402687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/1126123313025402687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/na-4-niedziele-po-zesaniu-ducha.html' title='na 4 Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-7154857707742068135</id><published>2010-06-13T08:30:00.000+02:00</published><updated>2010-06-13T08:30:00.814+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeszów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tuchów'/><title type='text'>Na 3 Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego</title><content type='html'>Ta niedziela, następująca po święcie Najświętszego Serca Jezusa, jest jak gdyby wyjaśnieniem miłosierdzia Boga wcielonego w Najświętszym Sercu. Pan Jezus w swojej dobroci wyjaśnia nam wielkie miłosierdzie Boga dla grzeszników i dzisiaj otwiera nam Serce Boga, pełne tego, czego Bóg pragnie dla grzeszników, czyli ich nawrócenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzesznicy przyszli do Pana Jezusa, jak mówi Ewangelia “Zbliżali się też do niego celnicy i grzesznicy, aby go słuchać”. Przychodzili, żeby słuchać Jezusa, to znaczy że nie byli zbyt zajęci sprawami tego świata ani własnymi fałszywymi przekonaniami, po prostu przyszli go posłuchać. Przyszli, może z ciekawości, może szukając uzdrowienia, a być może dlatego, że ktoś z przyjaciół im to zasugerował. Są to być może ludzie, którzy przyjęliby z radością Słowo Boże, ale potem przygniotą ich troski tego świata. Są może jednak tacy, którzy wytrwają. Ale najistotniejsze jest to, że - jak mówi Ewangelia - przystąpili do Pana Jezusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wydarzenie z życia Pana Jezusa powtarza się w całej historii Kościoła, chociaż niektóre szczegóły są różne, tak, jak różnią się między sobą poszczególne dusze. Jest wielu ludzi, którzy mogli słyszeć o Tradycyjnej Mszy, którzy być może mają przyjaciela, który zaprosił ich na niedzielną Mszę Świętą Wszechczasów, lub którzy po prostu zauważają, że na świecie pewne rzeczy nie wyglądają tak jak powinny. Przychodzą więc do Pana Jezusa, przychodzą na Mszę. Przystępują do Pana Naszego Jezusa Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są oni jednak wciąż dalecy o doskonałości. Ewangelia wymienia dwie grupy ludzi: celników i grzeszników. Celnicy byli więcej niż tylko złodziejami. Często byli zdrajcami własnego narodu, jawnogrzesznikami, którzy nie tylko popełniali grzechy, ale poprzez swoją pracę mieli okazję do wielu nadużyć, wyłudzając pieniądze od własnych rodaków. Ale nawet takie dusze mogą uzyskać łaskę widzenia Pana Jezusa. Byli tam także inni grzesznicy. Grzesznicy, którzy doświadczyli najgorszego i pragnęli łaski zerwania z przeszłością i rozpoczęcia wszystkiego od nowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często i my, drodzy wierni, spotykamy na Mszy ludzi dalekich od doskonałości i nierozumiejących, na czym w ogóle polega Msza Święta. W Ewangelii czytamy, że przychodzą oni słuchać Pana Jezusa, ale nie wiemy nic o tym, czy Go rozumieją. Istnieją dusze, które przychodzą po uzdrowienie, nawet jeśli nie wiedzą co im właściwie dolega. W rzeczywistości każdy z nas, uczęszczających na Mszę, jest grzesznikiem, niektórzy bardziej od innych, tak samo jak każdy kto chodzi do lekarza jest w jakiś sposób chory. W tym życiu Pan Jezus jest bardziej lekarzem dusz niż sędzią. &amp;nbsp;Teraz jest czas miłosierdzia, czas pokuty, czas zdążania do doskonałości - jeśli nie jej osiągnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety są także i oburzeni. To ci, którzy nie zrozumieli miłosierdzia Pana Jezusa, lub nie chcieli zrozumieć. To właśnie są ci, którzy odrzucą miłosierdzie ofiarowane przez Pana Jezusa, a nawet Jego samego i domagać się będą Jego ukrzyżowania. Są to faryzeusze. Uważają się za wzór doskonałości, mimo, że przez swoje uczynki są jak najdalsi od Pana Jezusa. Ewangelia nie wspomina o faryzeuszach słuchających Pana Jezusa, ale mówi, że szemrali, sprzeciwiali się Jemu. W rzeczywistości, szukali oni tylko okazji do wykazania swojej wyższości nad Nim: ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Nie tylko nie rozumieli Pana Jezusa, ale też nie chcieli Go zrozumieć. Jedynym ich pragnieniem było pokazanie, że są ważniejsi, że są lepsi niż ich bliźni, że - inaczej niż inni - zachowują przykazania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To są ci, którzy skorzy będą do krytykowania najdrobniejszego szczegółu życia swoich bliźnich, którzy wyobrażają sobie, że są policją parafii, którzy po Mszy sprawdzać będą, czy wszyscy mają ubrania odpowiedniej długości, którzy jako pierwsi poinformują wszystkich o najnowszej teorii spiskowej, lub czymkolwiek, co nie wygląda tak, jak powinno. Mają oni nadzieję, że wszyscy będą pod wrażeniem ich doskonałości, tego, że &amp;nbsp;- inaczej niż inni - wiedzą o tym, o czym nikt nie ma pojęcia i nie nawrócą innych, dopóki ci nie dostosują się do ich standardów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nawet w stosunku do tych złośliwych faryzeuszy Pan Jezus nie traci nadziei. Jego miłosierdzie jest tak wielkie, że pragnie On zbawienia dla tych biednych dusz zaślepionych pychą. Specjalnie dla nich Pan Jezus daje przypowieść, że mogą być nawróceni do jedności z myśleniem Pana Jezusa, do sądzenia, nie skazywania, ale do ocalenia i nawrócenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, które są bezpieczne, to te dusze, które pozostają w niewiedzy. Są często sprowadzane na złą drogę przez zły przykład lub złych przywódców. Zagubione są nie przez złą wolę, ale raczej słabość. Pasterz pójdzie więc, i będzie ich szukał w puszczy - czyli w świecie - żeby tylko je znaleźć. Tak samo prawdziwy apostoł, dusza prawdziwie oddana Kościołowi, nie będzie siedzieć w domu aby prowadzić krucjatę na każdym forum internetowym krytykując i obrażając każdą pojawiającą się osobę. Przeciwnie, dusza gorliwa pójdzie do swoich przyjaciół i sąsiadów, jak człowiek z przypowieści o zgubionej owcy, mówiąc aby radowali się z nim, bo odnalazł to, czego szukał: a więc łaskę od Boga, łaskę nawrócenia. Prawdziwie gorliwa dusza będzie tą, która chce dzielić się cudem Mszy ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi, z kolegami z pracy, aby pokazać im łaskę czystego sumienia. Z kolei faryzeusz, jak mówi Pan Jezus, nakładać będzie brzemię na swojego bliźniego, składając na jego barki problemy i troski, w sprawie których sam nie ma zamiaru kiwnąć palcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagubiona drachma to grzesznik, który świadomy jest tego, co zrobił. Moneta nosi na sobie wizerunek &amp;nbsp;władcy, który ją wybił, tak jak dusza która nosi na sobie obraz Boga ze zrozumieniem i wolną wolą. &amp;nbsp;Dusze takie wiedzą, co czynią i dobrowolnie popadają w grzech. &amp;nbsp;Spędzali oni czas i energię na rzeczach nie wartych ich godności, marnowali ten pieniądz, za który otrzymać mogli wieczność - swoją wiedzę i miłość. Złamali Dziesięć Przykazań, bo, jak mówi Święty Jakub, kto w jednym by upadł, stał się winnym wszystkiego &amp;nbsp;- nie ma dziesięciu drachm, gdy jedna jest zgubiona. I tak jak niewiasta z Ewangelii, Kościół zapala światło doktryny, aby pokazać duszom ich błędy, oraz wymiata dom przez sakrament pokuty, znajdując dla tych dusz nieocenioną łaskę Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W obu przypadkach wielka jest radość w niebie, bo dzięki łasce Boga, dusze odwracają się od zła i przyjmują dobro. Mimo że są niedoskonali, mimo że muszą jeszcze wiele zrobić aby umocnić się w dobru, i nawet jeśli ich złe nawyki wymagają jeszcze dużo czasu aby je wykorzenić, jeśli tylko otrzymali łaskę od Boga, mają szansę osiągnąć wieczną szczęśliwość. I tak, w całkowitym przeciwieństwie do faryzeuszy i sekciarzy, którzy podążają ich śladem, my także powinniśmy cieszyć się z każdej duszy, która zbliży się do prawdy. Powinniśmy radować się i pomagać tym, którzy przychodzą na Mszę, nawet jeśli pozostają w niewiedzy, lub nawet grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdzie czas, w którym Pan Jezus oczyści świątynie z tych, którzy ją plamią. Są czasy, w których bicz musi ochronić niewinnych, którzy mogliby zostać zepsuci lub splamieni, ale dzieje się to wtedy, gdy zakwestionowany jest autorytet Pana Jezusa, lub Jego świątynia jest w niebezpieczeństwie, kiedy z miejsca modlitwy i miłosierdzia staje się jaskinią zbójców. Nie czytamy o nawróceniu tych zbójców. Nie czytamy o ich skrusze ani radości. W rzeczywistości tymi wyrzuconymi ze świątyni będą faryzeusze, którzy nie modlili się o nawrócenie grzeszników, ale wymieniali się krytyką innych. Przyjdzie czas, jak mówi Pan Jezus, w którym osądzeni będą tą samą miarą, którą sądzili innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, Drodzy Wierni, uczmy się z przypowieści danych nam przez Pana Jezusa oraz jego przykładu, jak najlepiej zwyciężać dusze dla prawdy. Czytamy w Ewangelii, że Pan Jezus począł czynić i uczyć, co znaczy, że uczył najpierw przez przykład, a potem przez wskazówki. Powinniśmy być więc skorzy nie do wypowiedzenia słowa potępienia, ale raczej zachęty, aby prowadzić i uczyć raczej naszym przykładem niż krytyką. Powinniśmy móc mówić za Świętym Pawłem “Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja Chrystusa”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość dusz, moi Drodzy Wierni, potrzebuje raczej słowa zachęty i rady, niż potępienia. Większość dusz jest podobnych Samarytance, która doszła do łaski, którą jest Msza. A jak Pan Jezus przyciąga tę kobietę, tak daleką od łaski Boga? Nie przybywa, aby ją potępić, ale czyni się nawet jej dłużnikiem mówiąc: Daj mi pić. Ten, który jest Panem życia i śmierci, jej Sędzią na sądzie ostatecznym, prosi o wodę. Prosi, zaciąga dług u kobiety, z którą, wedle jej własnych słów, Żydzi nie chcieli obcować. Ale Pan Jezus, widząc w niej te słowa pokory, słowa potwierdzające jej niski status, ofiaruje jej w zamian żywą wodę łaski tryskającej ku życiu wiecznemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Nasz Jezus Chrystus stopniowo będzie pokazywał jej różnicę pomiędzy wodą ziemską, która może jedynie czasowo zaspokoić nasze pragnienie, a wodą życia, która napoić może na wieczność. I, być może niedokładnie rozumiejąc wszystkiego, co Pan Jezus mówił, kobieta ta pragnęła tego, co jej oferował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy, i tylko wtedy, Pan Jezus wspomina o wielkiej przeszkodzie stojącej na drodze tej łasce. Idź, i zawołaj męża twego. Z zakłopotaniem i fałszywym wstydem odpowiada ona, że nie ma męża. Z jaką delikatnością Pan Jezus pokazuje jej jak daleko jest ona od Boga! Dobrześ powiedziała, że nie masz męża. Albowiem ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. I zobaczyć możemy owoce delikatności, taktu i cierpliwości Pana Jezusa. Niewiasta spowiada się Panu Jezusowi, i to wyznanie grzechów obraca ją w apostoła. Apostoła dla całego miasta, które otrzyma Pana Jezusa przez jej świadectwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Wierni, naśladujmy Pana Jezusa szczególnie w naszym stosunku do innych.&lt;br /&gt;Jest tyle dusz, które cierpią niewolę grzechu i niewiedzy, które mogły przez specjalną łaskę usłyszeć o Tradycji, dowiedzieć się o Mszy Świętej. Które, dzięki łasce Pana Jezusa, przychodzą aby Go zobaczyć i usłyszeć w jego Świętym Kościele. Przychodzą, być może pierwszy raz, i prośmy Pana Boga, aby nie był to też ostatni raz. Dusze te są jak dzieci, młode i być może jeszcze nie narodzone dla wiary - i biada temu, kto będzie dla nich zgorszeniem, kto zahamuje, albo nawet zniszczy łaskę, którą inni wywalczyli dla tych dusz. W dniu sądu odpowiedzieć będą musieli za to, że przeszkodzili w powrocie zagubionych owiec do owczarni, że pilnowali, aby drachma się nie odnalazła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, z posłuszeństwa Matce Bożej, Matce Bożej Fatimskiej, która prosiła o modlitwy w intencji nawrócenia grzeszników, módlmy się za nich, pracujmy dla ich nawrócenia przez naśladowanie miłosierdzia Pana Jezusa, abyśmy mogli radować się z powrotu zagubionego i odnalezienia brakującego. Radości w której udział biorą niebiosa, na wieki wieków, Amen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-7154857707742068135?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/7154857707742068135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/na-3-niedziele-po-zesaniu-ducha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7154857707742068135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/7154857707742068135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/na-3-niedziele-po-zesaniu-ducha.html' title='Na 3 Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-2951104503056791155</id><published>2010-06-12T18:00:00.000+02:00</published><updated>2010-06-13T08:00:38.438+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tuchów'/><title type='text'>Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa</title><content type='html'>„Będziecie czerpać wody z radością ze zdrojów Zbawicielowych”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Piśmie świętym czytamy, że serce Dawida było doskonałe przed Panem (3Kr 11,4). Był on wielkim wojownikiem, broniącym swój lud przed wrogami Izraela. Pod koniec swego życia, jak to czytamy w dwudziestym trzecim rozdziale drugiej Księgi Królewskiej, oblegał Filistynów, którzy rozbili obóz w Betlejem, miejscu jego urodzenia. A Dawid był spragniony, gdyż nie miał nic do picia, a długa walka wyczerpała jego siły. Pytał, czy ktoś nie mógłby dać mu coś do picia. I oto trzech dzielnych mężczyzn wdarło się do obozu Filistynów zaczerpnęło wody ze studni w Betlejem, by przynieść ją Dawidowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy jednak przynieśli ją mu, nie chciał pić. „Niechaj mnie Pan strzeże od uczynienia tej rzeczy! Czyż mam pić krew ludzi, którzy z narażeniem życia podjęli tę wyprawę?”Nie wypił więc tej wody, ale wylał ją na ziemię, w ofierze Panu. Uznał, że jej wartość była zbyt wielka, ponieważ nabyta została za cenę krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak serce Salomona, jego syna, nie było doskonałe przed Panem, i z powodu jego niewierności królestwo Dawida podzielone zostało na dwa: Judę i Samarię, a Samaria popadła w herezję i bałwochwalstwo, ponieważ serce Salomona nie było doskonałe przed Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pełni czasów, pomimo ułomności ludzi, Trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej zesłały nam naszego Pana Jezusa Chrystusa, zrodzonego z domu Dawida, w mieście Betlejem. Nie wyrzekając się swego Bóstwa, przyjął On ludzką naturę, by stać się do nas podobnym. By uratować rodzaj ludzki od jego grzechów, pozwolił by Go prześladowano, cierpiał głód i pragnienie, tak jak my. Przyszedł, by zbawić nas przez swą Mękę i Krzyż. Przyszedł zbawić nas od błędu i grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia przechodził przez Samarię, gdzie poczuł pragnienie. Usiadł więc przy studni Jakuba, nie miał jednak niczego, czym mógłby zaczerpnąć wody (J 4,6). Poprosił więc Samarytankę: daj mi pić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybyś tylko znała dar Boży!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Przyjaciele, sami wiecie, że wartość rzeczy określana jest przez cenę, jaką się za nią płaci. Ta woda żywa, którą ofiaruje nam Zbawiciel, nabyta została za cenę Jego własnego życia. Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej poniosła śmierć na Krzyżu, aby dać nam tej wody. Pomyślcie więc, jaka musi być wartość Jego łaski, którą wam ofiaruje – życia wiecznego, które pragnie wlać w wasze dusze! Nie ma nic cenniejszego niż człowieczeństwo Chrystusa Pana – ponieważ jest ono zjednoczone ze Słowem Bożym. Człowieczeństwo Chrystusa zostało, od samego momentu Jego poczęcia, zjednoczone z bogactwem Jego Bóstwa. Na mocy prawa należały Mu się wszystkie przywileje porządku naturalnego i nadprzyrodzonego. Każdy z Jego aktów był godny Boga, ponieważ był On prawdziwie Bogiem w Drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej, która żyła i cierpiała między nami. Człowieczeństwo Chrystusa przewyższa wartością cały wszechświat. Wszystkie istoty ludzka, zwierzęta, gwiazdy i planety wzięte razem nie stanowią nawet ułamka wartości świętego człowieczeństwa Zbawiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak, by udzielić nam swej łaski, Pan Jezus dobrowolnie składa w ofierze swe człowieczeństwo. Pozwala, by to człowieczeństwo o nieskończonej wartości zostało wzgardzone, by cierpiało i poniosło śmierć - i to śmierć krzyżową. Uważa, że łaska, jakiej nam pragnie udzielić, jest warta tej ceny. Owa woda wytryskująca ku życiu wiecznemu, jest warta ceny Jego Krwi. Zbawiciel chętnie przelewa swą Krew w ofierze Krzyża nawet dla jednej tylko duszy, ponieważ zna wartość jednej duszy w stanie łaski. Jesteśmy zbawieni przez Jego łaskę – będącą niczym innym jak tylko początkiem chwały, ponieważ chwała jest właśnie ukoronowaniem łaski. Stan łaski jest życiem wiecznym, życiem samego Boga zaszczepionym w naszych duszach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By żyć tym życiem wiecznym, potrzebujemy w sposób konieczny łaski. Jesteśmy całkowicie niezdolni żyć tak, jak żyje Bóg – musi On udzielić nam tego życia, którego potrzebujemy podobnie jak wody. Żadna istota żyjąca nie może żyć bez wody. To właśnie dzięki niej życie wschodzi i wzrasta. Bez wody wszystkie istoty żywe umierają. Nasze dusze nie mogą żyć bez łaski. Żydzi na pustyni prosili Mojżesza o wodę, by nie pomarli i Mojżesz uderzył laską w skałę, z której wytrysła woda, by zaspokoić pragnienie tych, którzy uszli z niewoli egipskiej. Podobnie Zbawiciel otwiera na Krzyżu swój bok, by wylać na nas tę wodę, tę łaskę, byśmy mogli zostać uwolnieni z niewoli grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie dzięki Jego łasce odpuszczane są nam nasze grzechy. Byśmy mogli zostać obmyci z naszej cielesnej nieczystości, również nasze dusze obmyte muszą zostać przez łaskę Chrystusa Pana. Tak jak trędowaty Naaman (4 Kr 5, 1-14) obmył się siedmiokrotnie w Jordanie, by zostać uwolnionym od swego trądu, Pan Jezus daje nam swe sakramenty, zwłaszcza sakrament pokuty, przez które oczyszcza nasze dusze. Łaska niszczy grzech, jako, że jest jego całkowitym przeciwieństwem. Wszelki grzech sprzeciwia się życiu Bożemu, czyli sprzeczny jest z prawem tego życia, którym jest Dziesięć Przykazań. Ta sama woda, która podczas potopu wygubiła grzeszną ludzkość, uniosła tych, którzy byli w Arce Noego. Podobnie też łaska leczy nasze duchowe rany, niszcząc równocześnie elementy grzechu w naszych duszach, i wznosi je ku Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tę właśnie łaskę ofiaruje wam Zbawiciel, drodzy przyjaciele, podczas tej Mszy. Cena, jaką zapłacił za udzielenie wam tej łaski, było Jego życie. I odnawia swą ofiarę na tym ołtarzu, by dać wam tę łaskę w całej jej obfitości, ponieważ poprzez sakrament Najświętszej Eucharystii posiadacie samego dawcę łaski, jego człowieczeństwo, Jego Ciało, Jego Krew, Duszę i Bóstwo, całego Chrystusa. To Życie, które Chrystus Pan oddał za was, pragnie wam teraz ofiarować. Podobnie jak woda chłodzi i orzeźwia, tak również owa łaska jest źródłem wszelkiego prawdziwego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I z jaką łatwością możemy osiągnąć to życie wieczne. Pan Jezus zapłacił za nie swą własną Krwią – a jednak my mamy do niego tak łatwy dostęp! Przez ustanowione przez siebie sakramenty Chrystus Pan udziela nam swego życia za darmo. Otrzymaliśmy tę łaskę proporcjonalnie do naszej dyspozycji. Koncentrujcie się więc na tym, co jest naprawdę ważne. Nie marnujcie czasu na rzeczy, które niszczeją i przemijają. To życie, które daje wam Zbawiciel musi wzrastać, musi rosnąć, albo umrze. Podobnie jak każda istota żyjąca, musi wzrastać, albo zginie. Tam, gdzie brak jest pragnienia życia, szybko pojawia się śmierć. Również ta łaska, która jest w nas musi być nieustannie pobudzana przez gorliwość do czynienia wszystkiego z większą intensywnością, z większą czystością intencji, z większą miłością do Zbawiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogu wystarczyło jedno jedyne słowo, by stworzyć światłość i wszystkie wspaniałości tego świata. Stworzył również gwiazdy, rośliny i zwierzęta. Daje życie Aniołom przez prosty akt swej woli. W ten sam sposób dokonuje największych nawet cudów, jakby to była zabawa. Wystarczyło Mu wypowiedzieć dwa słowa, by wskrzesić Łazarza i nie potrzebuje czynić więcej, by wskrzesić cały świat. Jednak aby udzielić wam swej łaski, Wszechmocny Bóg zechciał podjąć dzieło, które kosztowało Go wiele lat pracy, a także cierpienia i śmierć. Jak prawdziwi słudzy Boży, rozważajcie cenę waszego odkupienia, przystępujcie do sakramentu pokuty z żarliwością, trwajcie silnie w waszym postanowieniu poprawy i zachowajcie aż do śmierci łaskę, którą odzyskaliście. Miejcie zawsze w pamięci słowa świętego Pawła: Czyż nie wiecie, że członki wasze są świątynią Ducha Świętego, który w was jest, którego macie od Boga i nie jesteście swoi? Jesteście bowiem kupieni za cenę wielką. Chwalcież i noście Boga w ciele waszym”. Amen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-2951104503056791155?l=kazanieniedzielne.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/feeds/2951104503056791155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/uroczystosc-najswietszego-serca-pana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2951104503056791155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1406637682013436054/posts/default/2951104503056791155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/06/uroczystosc-najswietszego-serca-pana.html' title='Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa'/><author><name>Ks. Jan Jenkins</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05306846562191379463</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1406637682013436054.post-6628430309641343858</id><published>2010-06-10T08:30:00.001+02:00</published><updated>2010-06-10T14:01:33.081+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='józefów'/><title type='text'>na Czwartek po 2 Niedzieli Zielonych Świątek</title><content type='html'>Drodzy uczniowie,&lt;br /&gt;Drodzy Wierni,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś obchodzimy święto Świętej Małgorzaty Szkockiej, oraz wspominamy polskiego błogosławionego biskupa i męczennika Bogumiła. Cnoty heroiczne obojga tych świętych godne są naśladowania. Widzimy w ich życiu wzór zachowywania przykazań Bożych. Dzisiaj jednak, bardziej budujące, niż rozważanie żywotów tych świętych, będzie skupienie się na celu dla którego Bóg dał nam przykazania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje się nieco dziwne, że większość przykazań ma formę zakazu: nie powinieneś robić tego, nie powinieneś robić tamtego. Wszystko to zdaje się być raczej negatywne. I nudne. Wydawałoby się, że Bóg w swojej doskonałości mógłby uniknąć wyrażania wszystkiego w formie zakazu. Tak, że odnosi się wrażenie, że w życiu więcej jest rzeczy, których nie powinniśmy robić, niż wszystkich pozostałych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic bardziej fałszywego! To, czego nie robimy, i to czego nie powinniśmy robić najpełniej określa to kim jesteśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy naukowiec zaczyna rozważać jakieś zagadnienie, bardzo często, zanim stwierdzi czym dana rzecz jest, zastanawia się on czym coś nie jest. Gdyby wiedział na czym polega to zagadnienie, w ogóle by się nim nie zajmował. Praca naukowca rozpoczyna się od wyeliminowania zmiennych z doświadczenia, tak aby obserwować tylko jedną rzecz w danym czasie. Tak samo podczas doświadczenia badającego grawitację używamy przedmiotów o tym samym kształcie i wielkości aby wyeliminować różnice w oporze powietrza. Wykluczamy wszelakie czynniki, które mogłyby wpływać na badanie, aby dojść do podstawowej prawdy o tym jak sama grawitacja wpływa na spadający przedmiot. Cały czas, który naukowiec spędza eliminując czynniki i sprawdzając co nie ma wpływu na doświadczenie, służy odkryciu dokładnej przyczyny tego, co obserwuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo dotyczy Pana Boga. Nie możemy go zobaczyć, a jest On tak doskonały, że brakuje nam słów na opisanie go. Nawet Święty Piotr, widząc Pana Jezusa w blasku chwały na Górze Tabor, był w stanie powiedzieć tylko “Panie, dobrze nam tu być”, a w Ewangelii czytamy dalej “Albowiem nie wiedział, co mówił”, tak przejęty był tym, co ujrzał. Kiedy poznajemy naturę Boga, nie znajdujemy słów na opisanie kim On jest, ale raczej jaki nie jest: Bóg jest nie - śmiertelny, nie - zmienny, nie - skończony. W rzeczywistości opisując Boga musimy na początku stwierdzić co nie należy do jego natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała i blask tego, co Bóg dla nas przygotować są tak wielkie, że Święty Paweł mówi nam “oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce ludzkie nie wstąpiło, co zgotował Bóg tym, którzy go miłują”. Będzie to życie bez końca, bez smutku i cierpienia. I to samo powiedzieć można o sposobie w jaki uzyskuje się życie wieczne. Każdy z nas wie, że podążać powinniśmy za dobrem a unikać zła. Jednak dobro za którym mamy podążać jest nieskończone, trudno jest je więc opisać lub wyrazić w pozytywny sposób. Często więc, w porządku moralnym, określamy raczej to, czego powinniśmy unikać. To prawda, że dziesięć przykazań każe nam dni święte święcić, ale sposób obchodzenia tych dni często wyrażony jest w sposób negatywny: na przykład to, że w te dni nie pracujemy. Ta zasada czyni niedzielę inną od wszystkich innych dni, w które pracujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet w tak prozaicznych zajęciach jak przyjeżdżanie autobusem do szkoły, czy jazda autostradą, droga bardzo często określona jest przez to, czego nie robimy: Nie wysiadamy na pierwszym przystanku, ale na drugim. Nie opuszczamy autostrady na najbliższym z zjeździe, ale na tym, który doprowadzi nas do celu. Tak samo postępujemy w życiu moralnym. W dążeniu o doskonałości niekiedy bardzo trudne jest zdefiniowanie czym jest owa doskonałość, dowiadujemy się więc najpierw czym ona nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możemy zobaczyć to na przykładzie pogan, tych, którzy nie znają Boga. Mają oni pewną instynktowną wiedzę o istnieniu Boga, o tym, że jakaś siła wyższa musi rządzić światem i że należy jej się podporządkować, nie mają jednak pojęcia o tym czego Bóg od nich oczekuje i popadają w wszelakiego rodzaju dziwactwa. Różne przesądy i przesada, które widoczne są w religiach pogańskich wynikają z braku zasad - braku przykazań mówiących o tym czego nie należy robić. Poganie pozwalają ogarnąć się swoim namiętnościom i pożądaniom bez oporu. Jednak człowiek rozumny, &amp;nbsp;charakteryzuje się siłą woli i poskromienia swoich namiętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie brak oporu paraliżuje i więzi biedną duszę tak, że nie wie jak powiedzieć “nie” swoim pokusom. Na pewno widzieliście ludzi, którzy uważają, że są cool, bo łamią wszystkie zasady, bo myślą, że są najważniejsi, bo są zbuntowani, czy z jakiegokolwiek innego powodu. W rzeczywistości jednak ludzie ci są niewolnikami swoich namiętności i innych ludzi. Mimo, że życie takie wydaje się z początku fascynujące, tak naprawdę im dalej ktoś podąża tą ścieżką, tym bardziej jest nim ograniczony. Staje się niewolnikiem opinii innych, ponieważ we wszystkim co robi, powodowany jest chęcią bycia przez innych podziwiany. Nie posiada osobowości i działa tak, jak chcą tego inni. W przeciwieństwie do tego, prawdziwie interesujący ludzie są często pociągający z prostej przyczyny iż nie robią tego, co inni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej, naprawdę interesujące życie polega raczej na wypełnianiu Bożych przykazań, nie na nieposłuszeństwie wobec nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przykładu: możecie zastanawiać się dlaczego Bóg mówi nam, że nie powinniśmy kłamać. Wydaje się to tak niepraktyczne - kłamstwo jest przecież tak łatwe i o wiele skuteczniejsze od mówienia prawdy. Politycy kłamią przecież codziennie, a odnoszą sukcesy. Jednak, jeśli się nad tym dobrze zastanowić, politycy są niejednokrotnie najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi, i to właśnie z powodu kłamstw. Nikt nie wierzy w to, co mówią, a ich obietnice są nic nie warte. Możecie myśleć, że łatwo jest skłamać mówiąc, że odrobiliście już pracę domową, mieć wolne popołudnie i móc wyjść spotkać się z przyjaciółmi, ale to jedno kłamstwo prowadzi do coraz większego ograniczenia wolności. Następnego dnia musielibyście skłamać drugi raz, żeby ukryć to, że wcale nie odrobiliście lekcji tak jak powiedzieliście, i użyć kolejnego kłamstwa, żeby ukryć to przedostatnie. Wkrótce zapomnielibyście nawet co powiedzieliście. Prezydent Raegan zapytany jak udaje mu się tak szybko odpowiadać na zadawane przez dziennikarzy pytania - jako że, inaczej niż inni politycy, zawsze dawał jasne i proste odpowiedzi - powiedział, że prawda jest najłatwiejsza do zapamiętania. I tak jest rzeczywiście, kłamstwo wydaje się ułatwieniem, ale zmienia człowieka w więźnia z głową wypełnioną pustką. Człowieka który utraci wszystko, bo nie można być przyjacielem kogoś, kto nabrał nawyku kłamania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy wierni i uczniowie, pamiętajmy, że zakazy Bóg daje nam dla naszego dobra. Dobro, które chce dać nam Bóg jest tak wielkie, że często nie możemy go zrozumieć, więc, aby wspomóc nas w naszej słabości, Bóg dostosowuje swoje przykazania tak, abyśmy łatwo mogli za nimi podążać. Nawet jeśli wydają nam się negatywne, bronią one naszego życia tak, abyśmy nie zniszczyli samych siebie. To samo dotyczy waszych rodziców. Mogą oni zabraniać wam rzeczy, które uważacie za wspaniałe, więc nie rozumiecie dlaczego wam na nie nie pozwalają. Ale żyjecie tak krótko, widzieliście tak mało, że nie macie pojęcia jak szkodliwe są niektóre rzeczy. Kiedy wasz młodszy brat będzie usiłował dotknąć gorącego pieca - bo wygląda przecież tak interesująco - nie możecie mu przecież na to pozwolić, bo inaczej straci skórę ze swoich rąk. Będzie też chciał wypić jakiś środek czyszczący lub inną truciznę, bo oprócz tego, że ma ładne opakowanie, nic o nim nie wie. Również w życiu moralnym istnieją rzeczy, na które rodzice nie mogą pozwolić swoim dzieciom, a szkoda wynikająca z braku opieki jest często znacznie większa niż oparzenie - czasami równa się zatraceniu duszy na wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy jednak, że życie nie jest negatywne. Jest tak wiele rzeczy o których wiemy, że są dobre, ale problemem jest to, że najczęściej przyciąga nas to, co dobrze wygląda a nie to, co jest dobre. Wciąż istnieje jednak ogromna ilość rzeczy tak oczywiście dobrych, że wielką szkodą jest marnotrawienie &amp;nbsp;czasu i energii na te wątpliwe i grzeszne. Pamiętajcie, że “kto z kim przestaje, takim się staje”. Jeśli przebywacie w złym towarzystwie, sami staniecie się źli. Jeżeli chodzi o ciało, jesteście tym, co jecie - gdy będziecie jeść złe jedzenie, będziecie głodować lub nawet umrzecie. Tak samo nie powinniśmy karmić swoich dusz głupotami i brzydotą, ale tym co piękne, prawdziwe, szlachetne i dające odblask nieskończonej radości, którą będziemy mieli w niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prośmy szczególnie o łaskę, która pomoże nam zrozumieć, czego Bóg dla nas pragnie, a więc niekończącej się nigdy radości. Jest to niekiedy trudne, czasami nawet bolesne, ale właśnie na tym polega życie. Jeśli tylko nauczycie się tej jednej lekcji o życiu, będziecie już wiedzieli wszystko. Jeśli jednak pozostaniecie po wpływem innych i dacie prowadzić się za nos przez całe życie, okaże się, że niczego się nie nauczyliście. Módlmy się, aby Matka Boża pomogła nam, i pokazała nam jak Matka drogę do wiecznej radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amen.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande'; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 11px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1406637682013436054-6628430309641343858?l
